Nie bywam na sesjach, rezerwując czas na bardziej pożyteczne zajęcia. Tym razem poszedłem do lubawskiego magistratu. Zobaczyłem i zwątpiłem. To po prostu w głowie się nie mieści. Podporządkowanie radnych burmistrzowi, realizacja usilna podstawowego celu jakim jest wspólne pozostanie przy „władzy”, jest niebywała. Motywacji, a nawet determinacji niezwykłej, tylko można im pozazdrościć. Sprostytuowanie celu nadrzędnego, jakim winna być służebność publiczna, jest porażające...
Andrzej Kleina
Sesja rozpoczęła się od obecności 10 radnych. W ciągu 20 minut kolejnych doszło kolejnych 4. Normalka to, jak widać. Dodać jedynie należy, że spóźniali się przede wszystkim nauczyciele...
Rutynowo, po powitaniu zebranych (poza prasą!) przez przewodniczącego Edwarda Pokojskiego, przemówił, a konkretnie odczytał swój tekst (a raczej cudzy, bo piszącym mu teksty jest sekretarz Maciej Radtke – nadworny polonista i polemista magistratu w ukryciu), będący doniesieniem z działalności burmistrza od 1 sierpnia do 26 września. Napracował się burmistrz niebywale. Ciągle jakieś otwarcie uroczyste, bądź przygotowanie do otwarcia. Ot, choćby teraz poradni chirurgicznej, która mimo, iż gotowa od co najmniej miesiąca, pacjentów przyjmować będzie bliżej wyborów.
Radny Jan Sarnowski zadał pytanie dotyczące kosztów imprezy otwarcia stadionu. I teraz proszę czytelników o koncentrację. Pisałem już, iż koszt tej imprezy, będącej de facto prywatną kampanią wyborczą Edmunda Standary, to co najmniej 100 tysięcy złotych. Magistrat nie raczył poinformować podatników o kosztach, tradycyjnie tworząc mur nie przejrzystości, ale to wszak naturalne. O sprawach niewygodnych magistrat nie informuje.
Odpowiedział Sarnowskiemu dyrektor MOK-u Roman Krauze, wszechstronny mężczyzna, prywatnie właściciel gazety w ukryciu (nie gazetę ukrywając a siebie), oraz radny gminy wiejskiej Lubawa (człowiek orkiestra, po prostu). Koszt imprezy wyniósł około 119 tysięcy, z czego 54 tysiące pochodzi od sponsorów (nie darczyńców, a sponsorów, czyli za te pieniądze coś należy im dać, na tym przecież polega sponsoring...), około 2 tysiące, to dochód wniesiony przez wystawców różnych atrakcji, pozostała kwota – około 62 tysiące to wkład własny magistratu, czyli nasz – lubawskich podatników po prostu. Burmistrz na swoją kampanię wydał więc na początek 62 tysiące z publicznych pieniędzy, otrzymując czynu tego sankcję zarówno formalną jak i moralną lubawskich radnych. O koszt uroczystego otwarcia hali sportowej, żaden z radnych nie zapytał. O cóż tu pytać zresztą! . Zapewne zmieszczono się w 10 tysiącach... Dodam jedynie w tym miejscu, iż pieniądze z magistratu wyasygnowane na lubawski sport, to kwota 46 tysięcy złotych... O wnioski i komentarz proszę czytelników.
Kandydat na burmistrza, Janusz Pszczoliński, aktualny radny, zapytał o koszty stadionu. Przypomnę, iż przetarg na wykonawstwo wygrała firma za kwotę około 4.2 miliona złotych (plus 130 tysięcy koszty projektu). Odpowiedział Stanisław Kieruzel, zastępca burmistrza, że koszt ten wynosi 5 milionów czterdzieści dziewięć tysięcy, czyli jak łatwo zauważyć – prawie siedemset tysięcy więcej (sic!). Aktualne zaangażowanie finansowe miasta przekracza ledwo 3 miliony złotych. Za resztą pieniędzy firma wykonawcza poczeka. Mam nadzieję, że dobrze zrozumiałem. I tutaj pytanie do radnych. Czy jest to zgodne z prawem?
Prasa lokalna donosiła ostatnio, iż „burmistrz Standara załatwił od marszałka milion złotych”. Bujda to niebywała, o czym czytelników już informowałem. Jedyna kasa zewnętrzna to przyrzeczenie 200 tysięcy złotych. Tak więc stadion został wybudowany za pieniądze kredytowe i własne (w niewielkiej ilości), do zapłacenia całkowitego potrzeba 2 miliony złotych. „Nie bójmy się realizacji marzeń” – dwukrotnie mówił starosta iławski Ryszard Zabłotny podczas uroczystości. Łatwo jest o ich egoistyczną realizację, za cudze pieniądze. Podobnie jak wyżej, o wnioski i komentarz proszę czytelników.
Szef komisji rewizyjnej dr Bolesław Zawadzki wygłosił opinię do wykonania budżetu. Kredytowe zobowiązania miasta przekroczył 8 milionów dwieście tysięcy złotych. Na półmetku kadencji burmistrz Standara poinformował czytelników własnego organu jakim jest „Głos Magistracki”, że wszczęta została niezwykła dyscyplina finansów publicznych, ponieważ poprzednik zostawił mu niemalże bagno i długi. Gwoli przypomnienia informacji o ówczesnym zadłużeniu: wynosiło ono koło 4,5 miliona i w całości dotyczyło budowy gimnazjum. O wnioski i komentarz proszę we własnym zakresie. Również lubawskich radnych.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o sesję. Ponieważ trochę miejsca mi pozostało, grzechem byłoby go nie zapełnić, zważywszy, że płacą mi od słowa (a w Internecie mi dowalają, że mam... słowotok).
Kilkakrotnie informowałem czytelników o braku przetargu na dokończenie budowy hali sportowej. Nie zareagowali ani radni, ani burmistrz. Nie akceptując zmowy milczenia, złożyłem doniesienie do iławskiej prokuratury o moim podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Informację na ten temat zamieściłem na Forum Kuriera 24 września. Informację następującej treści:
Na podstawie stosownego artykułu kodeksu postępowania karnego, 13 września 2006 roku zgłosiłem do iławskiej prokuratury zawiadomienie „o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na udzieleniu przez burmistrza miasta Lubawa zamówienia publicznego bez stosowania przepisów ustawy prawo zamówień publicznych przy budowie sali gimnastycznej gimnazjum w Lubawie”.
Poinformowałem ponadto prokuraturę w Iławie, iż ze względu na specyficzne powiązania personalne (ujawniłem je podczas przesłuchania 27 września) pomiędzy firmą wykonawcza „Usługi Stolarskie i Budowlane Zdzisław Wierzbowski” a niektórymi osobami z kierownictwa urzędu miejskiego w Lubawie oraz lokalną prasą i niektórymi radnymi, kontrola społeczna przez radę miejską nad sprawami związanymi z gospodarowaniem środkami publicznymi była i jest utrudniona, a sprawa niebawem może ulec przedawnieniu.
Pismo do prokuratury oczywiście nie było anonimowe. Podpisałem je imieniem i nazwiskiem. Własnym!
Andrzej Kleina