Poradnia chirurgiczna w Lubawie z dniem 1 stycznia przestała pełnić swą definicyjną powinność wobec pacjentów. Zdaniem dyrektora Szpitala Powiatowego w Iławie, dr Przemysława Ramela, poradnia nie odpowiadając normom (można domyślać się, że unijnym) musiała zostać zamknięta.
Andrzej Kleina
Sprawa ta ma kilka aspektów. O tym, że poradnia zostanie zamknięta, burmistrz Lubawy Edmund Standara wiedział od czerwca 2005 roku. Co zrobił w tej sprawie, ażeby potrzebujący opieki zdrowotnej nie musieli jeździć do Iławy? Wykonał kilka ruchów pozornych.
Trzy zainteresowane strony – Starostwo Powiatowe w Iławie, Urząd Miejski w Lubawie oraz Urząd Gminy Lubawa – do dnia 29 grudnia 2005 roku wykazywały wolę współpracy i, zdaniem starosty Ryszarda Zabłotnego, miały wspólnie uczestniczyć w kosztach remontu „starego Ośrodka Zdrowia”, który miał spełniać rolę „nowej” poradni chirurgicznej. Z inicjatywą takiego rozwiązania wystąpił burmistrz Standara.
Pierwsze narzucające się bezwzględnie pytanie dotyczy okresu pomiędzy czerwcem a styczniem tego roku. Dlaczego remont nie został zainicjowany chociażby w lipcu ubiegłego roku? W tym czasie wykonanoby remont budynku przy ulicy Poznańskiej i nie wystąpiłaby sytuacja, która ma miejsce aktualnie.
Na początku stycznia burmistrz Standara, ku zadowoleniu starostwa i szpitala w Iławie zdecydował się stosownym pismem podziękować za współpracę finansową i dokonać remontu własnym staraniem, na koszt podatników miejskich. Jednocześnie, co w zasadzie nie winno budzić zdziwienia, nie poinformował o swojej decyzji wójta.
Smaczku i wręcz pikanterii całej sprawie dodaje fakt, iż sekretarz miejski Maciej Radtke nie zechciał udzielić informacji na powyższy temat dziennikarzom Kuriera.
Podczas sesji miejskiej latem ubiegłego roku, kiedy z ust radnych pojawiły się zarzuty dotyczące nieczytelnej polityki informacyjnej magistratu, sekretarz Radtke powiedział, że polityka ta od zaraz radykalnie się zmieni.
Sytuacja dotycząca lubawskiej poradni chirurgicznej podpowiada wprost, iż się nie zmieniła, a nawet pogorszyła. Można zrozumieć, iż magistrat przygotowuje się do uroczystego „odpalenia ognia” w związku z faktem, iż do bram Lubawy dotarła nitka gazu. Energia magistratu i jej aktywność została skanalizowana zapewne na tym polu i zabrakło czasu na zajęcie się poradnią chirurgiczną.
Czy nie zabraknie miastu pieniędzy na samodzielne przeprowadzenie remontu? Zapewne nie, skoro podjęto decyzję o rezygnacji z pieniędzy z zewnątrz. Skutkować to będzie jednak tym, że kwota o której się mówi, a więc około 75 tysięcy złotych, nie zostanie przetransferowana na inny cel. Chyba że remont zostanie wykonany w całości za pieniądze sponsorskie, ale to zawsze budzi określony niepokój.
Co stanowi zatem aspekt psychologiczny decyzji burmistrza Standary? Jest to jeszcze jedna decyzja, za którą kryje się brak konfliktów wewnętrznych (on wie najlepiej!) i niezwykła łatwość powodowania konfliktów zewnętrznych (nie poinformowanie o zaistniałej sytuacji wójta, niechęć do innych).
Nie widać w działaniu burmistrza minimum empatii (wczucia się, zrozumienia). Widać natomiast nadmiar agresywności. Widać za to bezwzględność w dążeniu do celu (wszelkie działania zgodnie z filozofią propagandy sukcesu służą jednemu: ponownej nominacji). Widać postawę na „nie” w stosunku do innych (wszystkie decyzje gminy wiejskiej są negatywnie oceniane) i postawę na „tak” w stosunku do siebie („Dlaczego nie lubi pan Lubawy, panie Kleina”, „Dlaczego pan kłamie, panie Kleina?”).
Brak hamulców (intryga „prokuratorska” dotycząca Mariana Licznerskiego) i wahań, daje mu siłę automatyzmu, siłę bezwzględności, pozbawia skrupułów i niestety wyobraźni (budujemy stadion za pieniądze unijne, a kiedy ich nie ma – budujemy za kredytowe; w myśl hasła: „Po mnie choćby potop”).
Nie widać natomiast takich dynamizmów, jak zdziwienie w stosunku do samego siebie, zaniepokojenie sobą (szklana winda w nowej bibliotece, ozdobna fontanna), poczucie wstydu (wszystkie bez mała kontakty z gminą są dowodem określonej kultury osobistej), winy (zasypany basen), wszechstronnej refleksji (czy stać miasto na fajerwerki inwestycyjne?).
Są to fakty! Pytanie powstaje jednak, czy są składową wnętrza burmistrza Standary, czy raczej sekretarza Macieja Radtke? Nieliczni wiedzą! Nie jest to jednak ważne. Istotna jest kategoria globalna.
Andrzej Kleina