Logo Kurier Iławski

Wejście
Aktualna jedynka Kuriera
Aktualna jedynka Tele
CZYTAJ i KOMENTUJ
Opinie
REKLAMA
Ogłoszenia drobne
Piłka nożna
Szukaj
Pliki
FORUM

Kogel-mogel
Pomagamy związać koniec z końcem
Szczepionki, czyli terroryzm farmaceutyczny
Jak górnika zabija dziki kapitalizm
MOTO PIKNIK
„Biesiada Kasztelańska”
Konkurs „SEGREGUJ ODPADY”
Chłopak z prowincji jedzie na wielkie stadiony
Pijany kierowca potrącił żonę i zabił pieszego
Segreguj odpady! Przeczytaj, posłuchaj
Iława stolicą czystości!
Śmieć przykładem
Przeszacowani
Wilcze prawo
Olszewski udaje, że nie słyszy
List otwarty do Edmunda Standary
Ciul zawsze pozostanie ciulem
Dla fanów pepsi i pocornu
Kto ukradł mój wpis?!
„Prawda o kostce brukowej”
Cwana lekka
Więcej...

61721878
 

Kogel-mogel

2006-03-22

Intryga ciepła jak energia


Po Radosławie Diasie, który w „Gazecie Lubawskiej” wystąpił i w Mariana Licznerskiego trafić próbował, wypowiedź swą w postaci listu otwartego w „Głosie Lubawskim” opublikował Stanisław Sass, były przewodniczący rady nadzorczej spółdzielni mieszkaniowej „ZGODA” w Lubawie.


Andrzej Kleina


Sass stwierdził, iż Licznerski będąc w poprzedniej kadencji wiceburmistrzem „i posiadając wykształcenie prawnicze musiał mieć zdolność analizowania faktów. Mając dokumenty prawne przesłane z naszej spółdzielni nie sprawiało to żadnego kłopotu z ich zrozumieniem”. Przypomniał też Sass, że „upór ówczesnego Zarzadu Miasta (który on również reprezentował, tj. Licznerski) o nieoddaniu nam kotłowni zmusił zarząd spółdzielni do wybudowania własnych kotłowni”.

W rozmowie z Licznerskim z dnia 18 stycznie br. którą miałem przyjemność przeprowadzić dla Kuriera, Marian Licznerski stwierdził: „Próby przełamania monopolu LSK podejmował ówczesny prezes spółdzielni pan Jan Zagórski, który chciał wybudować kotłownie alternatywne”.

Kto zatem mówi prawdę? Sass i inni członkowie spółdzielni, którzy podpisali się pod listem otwartym atramentem sympatycznym (niewidocznym), czy też Licznerski?

Wzięty ponownie na spytki Licznerski powiedział:

„Rozmawiając poprzednio z panem, nie zamierzałem w ten sposób prowadzić polemiki z ówczesnymi władzami spółdzielni mieszkaniowej „Zgoda” na temat ich relacji z Miastem. Przedstawiłem jedynie mechanizm zdobywania przez LSK wyłączności w sprzedaży energii cieplnej mieszkańcom spółdzielni. Wyraziłem się z aprobatą i zrozumieniem co do działań prezesa Jana Zagórskiego, jednak widzę, że ktoś znowu czegoś nie zrozumiał, nie doczytał i bezsensownie, albo z premedytacją operuje argumentami, które nie mają żadnego związku z moją wypowiedzią. Powstrzymam się też od komentarzy na temat wykształcenia pana Sass, bo to akurat dla analizy faktów o których powiem nie ma znaczenia, a do właściwych wniosków można dojść mając wykształcenie podstawowe lub zasadnicze i odpowiednie doświadczenie życiowe. Raczej zapytam o te fakty. Jakie to „mocne” dokumenty przedstawił pan Sass, czy spółdzielnia „Zgoda” miastu, które jednoznacznie wskazywałyby na spółdzielnię jako właściciela kotłowni? Jeżeli takie były, to może z sądem jest coś nie w porządku, skoro dopiero po trzyletnim postępowaniu rozstrzygnął tę kwestię. Jako ciekawostkę podam panu Sass, ale nie tylko przecież, że w dniu 10 kwietnia 2001 r. prezes spółdzielni Jan Zagórski powiedział: „Niezrozumiałym jest fakt, że ciepło produkowane przez lokalnego monopolistę LSK, jest coraz droższe. Spółdzielnia zwracała się także do URE z zapytaniem dotyczącym zatwierdzenia tak wysokiej taryfy ciepła dla LSK. Cena ciepła w stosunku do 2000r. wzrosła aż o 22%. Obecnie spółdzielnia czyni starania o zwrot kotłowni przy ul. Jana Pawła II 10. Pierwsze działania w tym kierunku były już poczynione w 1995 r., następne w 1999 r. i obecnie. Na dzień dzisiejszy wiadomo, że będzie to zadanie bardzo złożone i trudno spółdzielni będzie odzyskać przedmiotowa kotłownię”. Koniec cytatu!

Gdzie więc te fakty, o których mówi pan Sass, skoro sam prezes miał ogromne wątpliwości?

Panie Marianie! Stanisław Sass powiada też: „Usilnie dbając o „wybielenie” własnej osoby (Licznerski – uwaga moja), licząc na to, że okres 4 lat wymazał z naszej pamięci, kto był największym przeciwnikiem zwrotu tychże kotłowni prawowitemu właścicielowi, czyli naszej spółdzielni”.

Licznerski zauważył: „Wielokrotnie powtarzałem, że jako sekretarz miasta nie zajmowałem się analizowaniem dokumentów zwiazanych z gospodarką nieruchomościami. Do tego powołany był oddzielny referat i służby prawne. Wiązanie mnie z tą sprawą uprawnione jest dopiero od momentu podpisania przeze mnie aktu notorialnego powołującego spółkę. Czy to jest takie trudne do zrozumienia?

Nazwanie mnie przez pana Sass przeciwnikiem oddania kotłowni, jest manipulacją w stylu „kaprala Kosiby”. Na jakiej bowiem podstawie pan Sass twierdzi, że byłem przeciwnikiem oddania kotłowni? I to w dodatku przeciwnikiem największym. Myślę, że pan Sass „wpadł” w tzw. „złe towarzystwo” zainteresowane oczernianiem mnie, bo inaczej nie formułowałby tak radykalnych i nieuprawnionych sądów. Jak mantrę powtarzam, że głównym zainteresowanym w utrzymaniu kotłowni przy Jana Pawła II, była ze względów strategicznych LSK. I cel ten został osiągnięty.

A teraz czas na wnioski, które – po zestawieniu faktów – układają się wyjątkowo logicznie.

Skoro burmistrz Jarosław Maśkiewicz nie chciał oddać kotłowni spółdzielni „Zgoda”, ażeby ta nie prowadziła działania konkurencyjnego w stosunku do spółki, to oznacza, że chciał silnej pozycji spółki i zapewnienia dla niej wyłączności w sprzedaży energii cieplnej spółdzielcom. Tu można więc hipotetycznie założyć, że był oponentem spółdzielni. Ale jeżeli chciał dla spółki wyłączności w sprzedaży ciepła kosztem spółdzielni, to jak można zarzucić działanie na szkodę spółki?

W tym momencie sypie się cała misternie przedstawiana intryga, chyba że nie chodzi o wyjaśnienie sprawy, lecz o taki zamęt, że nikt za chwilę nie będzie wiedział o co chodzi, ale piętno trzeba na kimś postawić...

Andrzej Kleina


PS. Sygnatariusze listu otwartego stwierdzili, iż ze względu na fakt, że są mieszkańcami Lubawy, postanowili odpowiedzieć Licznerskiemu na łamach „Głosu Lubawskiego”, a nie na łamach „jednego z iławskich tygodników”, który opublikował rozmowę z Licznerskim. Szkoda jednak, iż nie uczynili tego w Kurierze, choćby i z tego powodu, ażeby przekonać się o regułach wydawniczych w nim panujących. W Głosie polemikę niezbyt skorelowaną z jedynie słuszną opcją magistratu blokują, bądź każą za nią zapłacić...


  2006-03-22   

 TWOJE ZDANIE

Wróć   Góra strony

Wejście | Aktualna jedynka Kuriera | Aktualna jedynka Tele | CZYTAJ i KOMENTUJ | Opinie | REKLAMA | Ogłoszenia drobne | Piłka nożna
Szukaj | Pliki | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2012 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.