Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Dąbrowski: Dekalog dla wyspy Wielka Żuława
Olszewski: Sezon na grzyby
Święciński: Po co segregować odpady? Egzamin z dyscypliny
Olszewski: Czy teraz lubi się wracać do szkoły?
Gonzalez: LGBT w radzie miejskiej Iławy?
Gonzalez: Pozostały tylko obietnice
Święciński: Epidemia paradoksu
Gonzalez: Połowa wakacji minęła, nastroje raczej słabe
Gonzalez: Burmistrz zamyka amfiteatr i ma spokój!
Gonzalez: Nic się nie stało. Jedziemy!
Orlicz: Ciemność widzę!
Olszewski: Turystów może to nie irytować?
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Więcej...

opinie

2020-06-10

Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno


Szło to mniej więcej tak: „Dzień dobry. Poproszę dwie pizze, średnio przypieczone, z kurczakiem, kiszonym ogórkiem i zestaw słodko-kwaśnych sosów... Proszę dostarczyć je na ulicę Surwabuno. Nie, to nie żart... Powtarzam, ulica księcia Surwabuno, numer domu...”. To nie żart. Jest w Lubawie ulica o tak egzotycznej nazwie, symbolicznie sięgająca serca tych ziem i wybijająca się ponad standardy postrzegania narodowych przynależności.

Każdy kontynent, kraj, nawet najmniejsza kraina przechowują w swej historii niesamowite tajemnice. Niejednokrotnie dowiadujemy się o odnajdywanych skarbach, ukrytych w ziemi czy w piwnicznych zaułkach starożytnych budowli. Bardzo często odnajdywanym depozytom z przeszłości towarzyszą legendy, przekazywane w formie ustnych podań i bajań, skazując się tym samym na naturalny proces zapomnienia i brak uwagi naszego społeczeństwa. Pomijając całe spektrum zupełnie baśniowych legend – poczynając od smoka zamieszkującego Wielką Żuławę, aż po białą damę straszącą na murach zamku w Lubawie – istnieje wiele historii, które zawierają w swej materii niejedno ziarnko prawdy. Ile z tych ziarenek umyka naszej uwadze?

Cofnijmy się o 757 lat, do epicentrum średniowiecza. Jest maj, Anno Domini 1263. W okolicach Lubawy dochodzi do bitwy pomiędzy powstańczymi plemionami Prusów i Zakonem Krzyżackim. Prusami dowodzi Herkus Monte, który zapewne był nie lada strategiem, skoro właśnie w tej bitwie zastosował taktykę, żywcem wyjętą z geniuszu Hannibala Barkasa i wojen punickich. Krzyżowcy, zgodnie z oczekiwaniami Herkusa, w końcu wpadają w zasadzkę własnej pyszności i zostają zdziesiątkowani. Zdawałoby się, że była to ledwie kolejna bitwa, której mrowiem straszą nasze dzieci podręczniki historii. Wydarzyło się jednak w tamtym czasie i miejscu coś niesamowitego. Przede wszystkim doszło do eksterminacji Zakonu Maryjnego, czyli de facto takowy funkcjonalnie przestał wtedy istnieć na terytorium Prus. Zapewne w tym samym czasie ówczesny papież otrzymał list dyplomatyczny, najprawdopodobniej autorstwa samego Hercusa Monte, którego treścią Prusowie wyraźnie upominali się o sprawiedliwość dziejową. Ważnym a być może najważniejszym elementem owej zamierzchłej bitwy może się okazać prawdopodobne miejsce śmierci mistrza krajowego, Helmeryka von Wurzburga. Osada o znacząco brzmiącej nazwie Doły znajduje się pomiędzy miejscowościami Omule, Napromek i Czerlin. Nieco na wschód, przed ścianą lasów okalających wieś Czerlin, wyrasta prawie pionowa skarpa – wysoka niemalże na sto metrów naturalna przeszkoda terenowa. Można sobie wyobrazić, że dokonujące taktycznego odwrotu oddziały Herkusa Monte podążały spod Lubawy na wschód, wprost ku pionowej ścianie, by tę wykorzystać podczas oskrzydlającego kontrataku. Jak się okazuje, nie tylko warunki terenowe podpowiadają nam domniemany przebieg wydarzeń sprzed wieków. Oto w obrębie osady Doły, na pograniczu pól uprawnych, możemy się natknąć na sporych rozmiarów głaz narzutowy, w którym ktoś wykuł dwa symbole – celtyckie krzyże. Jako że Celtów na tych terenach raczej nie uświadczyliśmy na przestrzeni dziejów, konia z rządem temu, kto udowodni, że dwa równoramienne krzyże, wyryte w granicie, nie mają związku z obecnością Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie na naszych terenach. Natychmiast nasuwa się jednak refleksja: w zarysowanych okolicznościach przegranej bitwy, którą można przyrównać do fizycznego unicestwienia ówczesnego kwiatu rycerstwa Zachodniej Europy, któż z gwardii zakonu miałby czas i ochotę uczcić tak spektakularną porażkę? Być może w ten symboliczny sposób Herkus Monte usiłował wykuć realne granice państwa Prusów? Jakże inaczej potoczyłaby się historia, gdyby ówczesny papież Urban IV poparł ciemiężony naród? Ile jeszcze walecznych serc jesteśmy w stanie odnaleźć, zaklętych w przydrożne kamienie? Ile szlachetnych zamierzeń będziemy w stanie przekuć w równie szlachetne czyny?

Na przekór niespokojnym czasom wyrasta na ruinach zamku biskupiego w Lubawie swoisty pomnik tych ziem, Centrum Aktywności Społecznej. Na wskroś nowoczesna architektura, która już zdążyła się wkomponować w średniowieczne otoczenie ruin zamkowych, będzie świadczyła o naszej wspólnej przeszłości. Mam wielką nadzieję, że to dzieło lokalnej inicjatywy poniesie w świat bardzo ważne przesłanie, że zaświadczy o naszej tożsamości. Poczynając od książąt i wojów pruskich, poprzez dzieła rewolucji kopernikańskiej, centrum będzie mogło wskazać nasze miejsce już nie tylko lokalnie, ale i uniwersalnie. Swoisty charakter Ziemi Lubawskiej, ziarnko do ziarnka, przed wiekami pozwolił Kopernikowi spojrzeć zupełnie inaczej na wszechświat. Dlaczego śmiem twierdzić, że fromborski kanonik ośmielił się porzucić geocentryczny światopogląd, odwiedzając Lubawę?

Natknąłem się swego czasu na opis procesu biskupiego, który dokonał się na zamku lubawskim. Stronami procesu były kościół i… dwa piekielnie czarne kamienie. Komisyjnie złamano pieczęć, zabezpieczającą drewnianą skrzynię i oczom lokalnych głów kościoła, po stu latach zalegania w tak nietypowym więzieniu, ukazały się szatańskie głazy. Kościelna komisja była tym widokiem tak bardzo przerażona, że jednomyślnie postanowiła zamknąć i zapieczętować, tym razem na wieczność, tajemniczych gości z zaświatów. Nasuwa się oto pytanie, czy Mikołaj Kopernik wiedział o niemych zakładnikach średniowiecznej Lubawy, czy potrafił dodać dwa do dwóch i dostrzec w tajemniczych opowiastkach o piekielnej czerni głazów meteoryty? Jeżeli tak było, Lubawa, podobnie jak to ma miejsce w przypadku religijnej roli Mekki i kamienia Al Kaba, śmiało może pretendować do miana miejsca pielgrzymek wszelkiej maści naukowców. Gdzie znajdują się obecnie owe domniemane meteoryty? Zapewniam was, wiedzą to nieliczni, lecz tak nieziemski temat zasługuje na zupełnie osobną opowiastkę. Dowód kopernikańskiej inspiracji spokojnie oczekuje na sensacyjne odkrycie, zapieczętowany wiekami ignorancji i banicją zapomnienia.

TOMASZ ORLICZ





  2020-06-10  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
130158909


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.