Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Rochowicz: Wspomnienie dyrektora „mechanika” Józefa Zasuwy
Orlicz: Potrzeba nam męża stanu
Rochowicz: Wydolność fizyczna jako antidotum na wirusa
Olszewski: Wirus czy świrus?
Orlicz: Przygotujmy się na reset
Olszewski: Koronawirus kontra dżumy i cholery
Olszewski: Lepiej się nie przeziębiajcie teraz
Gonzalez: Kim był nowy patron Iławy, Maksymilian Grabowski
Dąbrowski: Wkrótce poznamy smak tranzytowego piekła
Gonzalez: Burmistrz już zrozumiał, na czym polega rządzenie?
Dąbrowski: Jak zmienić targowisko w Iławie
Olszewski: Seniorzy kontra internet
Gonzales: Patron z niemieckiego importu
Kłosiński: Mała toga a wielka geopolityka
Olszewski: Ogłupiacze, czyli specjalne materace
Olszewski: Żylińskiego nie pożegnam, mimo że się pożegnał
Więcej...

opinie

2020-03-11

Olszewski: Koronawirus kontra dżumy i cholery


Czasami dobrze urodzić się w odpowiednim momencie, bo np. jeszcze za Piłsudskiego nie znano antybiotyków i ludzkość sobie ot tak padała jak muchy z bzdetowych przyczyn, już abstrahuję od ofiar wojen. Najwyższy też przez sześć dni tworzenia świata nie stworzył żadnych szczepionek chociażby na dżumę, „czarną śmierć”, która tak dziesiątkowała świat przez 1400 lat, że aż – w atmosferze spokojnego koronawirusa – zdecydowałem się o tym dziś opowiedzieć. Nie znamy historii – nie znamy siebie, taka jest w skrócie moja dewiza. Niby lepiej umrzeć głupim, ale czy przyjemniej? Tu się nie zgodzę…

Ludzie we Francji ponoć wykupują od miesiąca „Dżumę” Camusa. Spanikowanym lektury nie polecam, polecam za to… niepanikowanie. Nic większego nie wydarzy się, świat nauki (Francja, RPA, USA) wnet sobie z morowym powietrzem poradzi. A my zaledwie przestrzegajmy obostrzeń i będzie – jak to się mówi w więzieniach i subkulturach – git. Otóż wszystkie dżumy wybuchły – no bo gdzie? – naturalnie w Chinach, z tym że tożsama im była prowincja Juannan, nie Wuhan, tu mamy pewną odmianę nazewniczą. I zaraz przekonamy się, jacy jesteśmy tępi, gdyż przytoczona informacja, mniemam, nie zrobi na nas większego wrażenia emocjonalnego. VI-VII wiek, pierwsza paczka z Chin, nazwana potem encyklopedycznie „dżumą Justyniana”, wybucha w porcie w Konstantynopolu (Stambuł), po czym 40% mieszkańców staje się jej ofiarami. Bucha zaraza w Europie, zabierając… 50% jej obywateli, co drugiego jakby z nas!

Wstrząsu, liczę, nie ma, ot dane historyczne, 1500 lat wstecz. Ta płytkość w odbiorze dzieje się, ponieważ nie ogarniamy szarymi komórkami bezmiaru tragedii, weź odróżnij 3 miliony ofiar od 15 – nie idzie. Pół Europy w piachu może bardziej tu przez mikrofon przemówi – gnili ludzie i padali, szkoda! Przepraszam za czarny humor, ale ciekawiej zaczęło się dziać 600 lat później, za Kazimierza Wielkiego tutaj, okolice ufundowania Akademii Krakowskiej. „Jedwabny szlak” – pamiętacie? Tak wówczas nazywano drogę handlową łączącą Chiny z Bliskim Wschodem i Europą, funkcjonował on 2000 lat, do XVII wieku teraz. W 1346 tamtędy przyszła zaraza z Kraju Środka: kupcy, statki, wojska mongolskie szły na Europę – bęc! Mongołowie oblegali Krym rok później i katapultami wrzucali do miasta-portu Kaffa zwłoki chorych, pandemia do 1353 roku objęła wszystko: Hiszpanię (75% zmarłych!), Skandynawię (60%), Włochy (80%!), Niemcy. Tylko… Polski nie tknęła, wyłącznie!

I tu jest powód do nazywania Kazimierza „Wielkim”. Wiecie, na co ten chłop wpadł? Ogłosił obowiązkową kwarantannę na granicach, izolował też świetnie miasta, a w Londynie chociażby przeżyła co dziesiąta osoba, w Paryżu 3 na 10. Oto świadectwo z 1347 r. pewnego muzyka z Awinionu, który za moment nie żył: „Było powiedziane, że zaraza przyjmuje trzy formy. W pierwszej ludzie cierpią z powodu infekcji płuc, prowadzającej do trudności z oddychaniem. Kto posiada to zepsucie lub skażenie, nie może uciec i umrze w ciągu dwóch dni. Inna forma to ta, w której wyrzynają się pod pachami szkaradne bąble. Trzecia forma, w której ludzie obu płci porażeni są chorobą i wypustkami w pachwinie”. Masowy wyrok, krew z nosa, wkrótce czarne, ropiejące plamy, narośle niczym jajka. A medycyna bezradna przez okres dłuższy niż od chrztu w 966 r. do dzisiaj – co wy na to?

Nawet nie domyślano się przyczyn zarazy, nikt! Ówczesny wydział medycyny w Paryżu w liście do króla uznał, że za „czarną śmierć” odpowiadają zjawiska astrologiczne, kosmos. Konkretnie zaś koniunkcja trzech planet z 1345, wykreowująca niespotykaną truciznę, opary w powietrzu. Znaczenie higieny dla zdrowia dostrzeżono dopiero w XIX stuleciu, szokujące! Wcześniej wiekami zupełną normą były zaś zasyfiałe (mocz, kał) i zaśmiecone ulice, nawiedzane przez nieprzeliczone stadła zwierząt (psy, szczury), roznoszących pasożyty jakżeż groźne dla człowieka. W takich warunkach choroby żyły jak grzyby po deszczu – upojnie i bez bicza nad sobą, też jak grzyby! Londyn jeszcze na przełomie 1655/1656 roku poświęcił na ołtarzu dżumy 100.000 mieszkańców, ale co to z latami 1347-53, gdzie samych Chińczyków padło 25 milionów, a do tego wzmogły się prześladowania Żydów, Cyganów, żebraków – ich winiono, Włochy, Szwajcaria czy Holandia!

Boccaccio w „Dekameronie” (1353) opisał „carpe diem”, powszechne zjawisko za panowania epidemii: ludzie nie wiedzieli, czy i ile pożyją. Oddawali się więc masowo orgiom, pijaństwu – arystokraci i praczki. Wszyscy mieli nauki Kościoła gdzieś, na czele z księżmi i to niektórych kłuło. Stąd od tamtej hekatomby datuje się wielki upadek znaczenia Kościoła katolickiego na Zachodzie, czego Luter za 150 lat był niejako epilogiem. W XIX w. pałeczkę po dżumie przejęła cholera, do Polski dotarła ta z wojskami rosyjskimi w czasie powstania listopadowego, a młoda i piękna Europa umierała na nią w latach 1831-38. Słynni upolowani to wielki Książę Konstanty, filozof Georg Hegel, Mickiewicz też jej zawdzięcza zgon w 1855. Na ziemiach polskich ostatnie żniwo cholera zebrała w 1892-94. A dziś 1,4 mld ludzi żyje na obszarze, gdzie epidemia wystąpiła w ciągu ostatnich pięciu lat – to my tu kokon mamy!

Dlatego na pytanie, jakie mi się zadaje: czy jest się czego obawiać, odpowiadam – nie. Bez całowania póki co na powitanie cioci, bez uścisków dłoni, trzymamy dystans do interlokutora, to mimo wszystko profilaktyka, bo w Wuhan nie jesteśmy. We Włoszech się nawet nie panikuje (mam znajomych pod Mediolanem), to co dopiero tu? Żeby zmrozić krew w żyłach tym, co nas ominęło, oto opis Boccaccia tyczący ówczesnej mu wiosenno-letniej Florencji: „Tutaj ze srogiego niebios wyroku w czasie od marca do czerwca więcej niż sto tysięcy osób życie potraciło! Ginęli od strasznej zarazy a także z braku pomocy, skąpionej im przez zdrowych, którymi trwoga owładnęła. Dawniej nikt by może nie był pomyślał, że we Florencji można naliczyć tylu żywych mieszkańców, ile w niej się później okazało zmarłych! Ileż to pięknych domów, wspaniałych pałaców przedtem przez mnogie rodziny, przez rycerzy i znamienite damy zamieszkałych, teraz pustką stanęło! Wymarli w nich wszyscy aż do ostatniego sługi!”.

Przeto pozwólcie, że dwójkę zdiagnozowaną w Ostródzie, których życiu nie zagraża niebezpieczeństwo i nastu innych potraktuję po swojemu – indywidualnie, jak zawsze traktuję sprawy, mając gdzieś zwłaszcza medialne pieprzenie i solenie. Tzn. powaga i alert – oczywiście, ale i zaraz koniec, puls stoi. Życzę analogii i… zdrowia.

LESZEK OLSZEWSKI





  2020-03-11  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
128945409


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.