Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Nie narzekajmy, żyjemy w fajnym kraju
Zamknięte kioski RUCH-u szpecą miasto
Pijany policjant uciekał kolegom
WYBORY 2018. Kandydaci do Rady Miejskiej w Iławie
WYBORY 2018. Kandydaci do Rady Powiatu Iławskiego
Czy policja mataczyła w sprawie pijanego kolegi?
Kino poprawia dźwięk
Miejscowy folklor dworcowy
Tłum odprowadził mistrza Bogdana Olkowskiego
Rozłam w SLD z powodu poparcia na burmistrza
PiS kontra kameleony
Znowu dzikusy na „dzikiej” plaży
Piękna i silna laska z Iławy
Szpital. Leczenie metodą na milczenie
Radny z wyrokiem. Nic się nie stało?
Sędzia oskarży sędziów. Niewdzięczna fucha
Makowo. Wstyd przed turystami
Plaża dla pijących czy pływających?
Brakuje rodzin zastępczych
Skarga na jakość owoców dla dzieci
Więcej...

CZYTAJ

2004-10-07

Żebyś sędzio miała chleb


Przed iławskim sądem stanęło 30 rolników obwinionych o blokowanie w lutym br. drogi Toruń-Ostróda w okolicach Lubawy. Wśród oskarżonych rolników z terenu gminy Lubawa był Marian Zagórny, szef rolniczej „Solidarności”: – Mnie tam nie było! To był mój sobowtór! Policja nas nie wylegitymowała, więc skąd wiedzą, że to my?

W lutym 2004 roku rolnicy z Lubawy na czele z Marianem Zagórnym, szefem rolniczej „Solidarności”, zorganizowali blokadę drogi krajowej K-15, tj. Toruń-Ostróda. Przebieg protestu został nagrany przez policję na taśmach video. Nagrania te stały się podstawą do skierowania wniosków do sądu grodzkiego w Iławie.

ZNAŁ ROLNIKÓW Z WIDZENIA

Na rozprawie sądowej rolnicy przyznali się do blokowania drogi krajowej. Powoływali się na konstytucję i gwarancję swobód obywatelskich pozwalających obywatelom na wyrażanie niezadowolenia i protesty.

Ostatnia sprawa miała na celu dodatkowe przesłuchanie dwóch świadków, dwóch funkcjonariuszy policji: Romana Kowalkowskiego, kierownika rewiru dzielnicowych z Lubawy, oraz Andrzeja Zawadzkiego, byłego komendanta Komisariatu Policji w Lubawie.

– To ja sporządziłem główną notatkę wydarzeń z tamtego dnia – zeznaje Roman Kowalkowski, policjant z Lubawy. – Rolnicy zaczęli blokować drogę na wysokości stacji paliw Orlen. Wcześniej od kilku z nich dowiedziałem się, że na blokadzie będzie obecny Marian Zagórny. Wiadomo, znany działacz. Powiadomiłem zatem iławską policję i komendanta w Lubawie.

– Czyli uważał pan, że będzie to większy protest niż tylko zwykły przemarsz rolników? – pytała Jadwiga Dobaczewska, przewodnicząca ławy sędziowskiej.

– Tak, bo miał być Zagórny. Blokada rozpoczęła się około 10:30. Protestujący nie chcieli określić, jak będzie przebiegał protest i do której godziny.

Jak zeznawał Kowalkowski, policja zorganizowała objazdy dla kierowców. Powiadomiono też policję ostródzką, bowiem w rosnących korkach stały także autobusy rejsowe.

– Ilu było na proteście rolników – zadaje pytanie sędzina.

– Sporo. Około 60, ale nie wszystkich znałem. Tych, których znałem z nazwiska, zanotowałem sobie.

– Czemu notatka została poprawiona, zanim wypisano wnioski do sądu grodzkiego? – pytanie zadał oskarżony Marian Zagórny.

– Nie pamiętałem jednego rolnika z imienia i w notatce wpisałem przy jego nazwisku „młody”, bo tylko znałem imię jego ojca – odpowiada świadek Kowalkowski.

– Tylko to było powodem zmian w notatce? – pyta sędzina.

– Tak, tylko to – mówi policjant Kowalkowski.

– Wpisali nazwisko nieżyjącego już rolnika i dlatego potem wprowadzili korektę – dorzucił Zagórny.

– A dlaczego nie legitymowaliście rolników? – zadała pytanie Dobaczewska.

– Nie było takiego polecenia – odpowiada Kowalkowski.

– A czy był tam obecny Marian Zagórny? Jeśli tak, proszę wskazać, który to z obecnych na sali – mówi sędzina.

– Tak, był tam. To ten mężczyzna – Kowalkowski wskazał na ławę oskarżonych, na Zagórnego. – Rolnicy blokowali drogę chodząc w kółko. Było tak od 10:30 do 13:00. Wcześniej uprzedzałem ich, że ten protest jest niezgodny z prawem i nie mają zgody od zarządu dróg.

Potem świadkowi zadawano jeszcze pytania dotyczące długości korka ustawionych pojazdów na blokadzie. Marian Golder, radny z gminy Lubawa, który także zasiadał na ławie oskarżonych, zaprzeczył jakoby korek samochodów miał wynosić ponad 2 kilometry. Zarzucił także świadkowi, że policja złamała prawo, nie spełniając procedury prawnej w przypadku wykroczenia.

– Nie ma tak, że zna się kogoś z widzenia i wpisuje się jego nazwisko – mówi Marian Golder, rolnik i radny z gminy Lubawa. – Najpierw wylegitymowanie, a potem mandat. A jak się odmówi przyjęcia mandatu, to dopiero kieruje się wniosek do sądu. Czekali kilka dni, ale jak nie daliśmy im łapówki, to dopiero skierowali do sądu. Tak wygląda procedura lubawskiej policji.

MAM PRZEŁOŻONYCH I RODZINĘ

Jako drugi świadek zeznawał Andrzej Zawadzki, policjant, który do niedawna był komendantem komisariatu w Lubawie.

– Czemu w notatce jest tylko 30 rolników, a nie 60, czyli tylu, ilu było na proteście? – pyta sędzina.

– Ta 30-ka to rolnicy, którzy byli bardziej widoczni i byli podczas protestu obecni od początku do końca – odpowiedział Andrzej Zawadzki. – Lubawscy policjanci znali tych rolników, więc ich nie legitymowali. Prosiłem kilka razy, że jak się nie uspokoją, to sprawa trafi do sądu.

Powróciło znów pytanie, dlaczego policjanci nie wypisali mandatów. Odpowiedź ówczesnego komendanta Zawadzkiego wywołała na sali wesołość: – A zapłacilibyście?

– Nie mamy obowiązku dawania mandatów – nerwowo wyjaśniał dalej Zawadzki. – Jechał tamtędy autobus rejsowy. Rozsądni lubawscy rolnicy rozstąpili się, by go przepuścić, ale pan Zagórny swoją piersią go zatrzymał. Nie pozwolił mu jechać dalej. Wcześniejsze protesty lubawskich rolników były spokojne. Były to przemarsze uliczne bez naruszenia ciągłości ruchu pojazdów. Ale na tamtych dwóch poprzednich nie było Zagórnego.

– A skąd świadek wie, że na tym byłem? – znów to samo pytanie zadał Zagórny. – Pobraliście moje DNA, że wiecie, że ja to ja?!

W tym momencie zrobiło się głośno na sali sądowej. Marian Golder podgrzał atmosferę, zadając świadkowi Zawadzkiemu kolejne pytanie.

– Kto zadecydował o tym, że nasze wnioski trafiły do sądu. Czy istniała możliwość, by ich tam nie kierować? – pytał Golder.

– Jeśli już mam odpowiedzieć, to niech tak będzie. Ja kierowałem wnioski do sądu – odpowiedział Zawadzki. – Mam rodzinę i przełożonych. Był to jedyny wówczas taki proces w Polsce. Protest lokalny, a nie ogólnokrajowy, więc zapadła decyzja, by skierować sprawę do sądu.

Zawadzki dodał jeszcze, że rolnicy byli bardzo rozżaleni po styczniowym spotkaniu z wojewodą, który obiecywał im poprawę sytuacji, ale słowa nie dotrzymał i to było powodem zaostrzenia protestu.

AMNEZJA

Na sali sądowej w czasie procesu doszło do konfrontacji świadków. Kowalkowski mówił, że wcześniej wiedział, że na blokadzie będzie Zagórny, a Zawadzki zaprzeczył temu, że o przybyciu działacza rolniczej „Solidarności” wiedział cokolwiek.

– Nie pamiętam, czy o tym informowałem wtedy swojego przełożonego – prostuje Kowalkowski.

SĄD INNE MA ZDANIE

Marian Golder w ostatnich swoich słowach przed ogłoszeniem wyroku powiedział: – Nie czuję się winny za to, co zrobiłem. Walczyłem o to, by wysoki sąd miał co jeść! – ta wypowiedź została przez kolegów rolników nagrodzona brawami.

– Jestem ofiarą a nie oskarżonym. Proszę o nie karanie siebie i innych rolników – dodał oskarżony Stefan Długokęcki.

Jako ostatni wypowiedział się Marian Zagórny: – Sąd powinien się cieszyć, że walczymy o byt. My byliśmy głodni, dlatego wyszliśmy na ulicę. A ja nawet jak się pokażę na procesie pielęgniarek, to też będę winny. Nie proszę o nie karanie. Trwa nadal korupcja w sądzie i całym systemie sprawiedliwości.

– Za obrazę sądu zostanie pan ukarany grzywną 400 złotych – zdenerwowanym głosem powiedziała Dobaczewska, prowadząca rozprawę.

Sąd uznał wszystkich 30 rolników z gminy Lubawa za winnych. Żadnego, poza Marianem Zagórnym, który otrzymał 700 złotych grzywny, sąd nie ukarał. Zwolnił także wszystkich od poniesienia kosztów sądowych. Wyrok nie jest prawomocny. Rolnicy będą składać apelację.

Sędzia Jadwiga Dobaszewska w swoim uzasadnieniu wyroku powiedziała: – Nie ma wątpliwości, że wszyscy państwo dopuściliście się wykroczenia. Doszło do zakłócenia ruchu i niebezpieczeństwa związanego z ruchem drogowym. Nie jest istotne, czy działanie było umyślne, czy też nieumyślne. W zawiązku z przepisem z Kodeksu Wykroczeń jest to czyn karalny. Każdy z rolników opowiedział przed sądem o swojej sytuacji materialnej, powiedział dlaczego wychodził na ulicę. Mówiliście o niskich cenach skupu żywca, o tym, że czujecie się oszukani. Policjanci uprzedzali was jednak, że blokowanie to wykroczenie i nie można ot tak sobie wychodzić na ulicę i stwarzać niebezpieczeństwo dla innych użytkowników drogi. Dlatego wszyscy jesteście winni. Najbardziej jednak zależało na tym proteście panu Zagórnemu. Incydent z zatrzymaniem rejsowego autobusu sam mówi za siebie. Brak też świadków, którzy potwierdziliby, że pana Zagórnego nie było na proteście w Lubawie. Dodatkowo jeszcze obraził sąd.

JOANNA MAJEWSKA


Marian Golder, rolnik i radny z gminy Lubawa: – Jestem niezadowolony. Jak można uznać nas wszystkich za winnych, a ukarać tylko jednego z protestujących. My nie czujemy się winni. Walczyliśmy w słusznej sprawie. Zła sytuacja ekonomiczna rolnictwa w naszym regionie zmusza nas do wychodzenia na ulicę. Poprzedzaliśmy to wcześniejszymi rozmowami i apelami, ale nikt nas nie chciał wysłuchać. Zawsze kończyło się i kończy tylko na suchych obietnicach. Będzie apelacja, bo nie zostawimy tego jednego rolnika na lodzie. To jest niesprawiedliwe.

Marian Zagórny: – Cieszę się, że nie ukarano rolników lubawskich. Uznano ich za winnych, ale nie ukarano. Wiedziałem, że ja zostanę ukarany dodatkowo grzywną. To jest decyzja odgórna, a nie tego sądu. Nie jestem zdziwiony. Nikogo nie obraziłem. Wyraziłem tylko opinię, jaka jest wciąż żywa w mediach: nasze sądy są skorumpowane! Będę apelował i udowadniał to. Sporządzę także doniesienie do prokuratury na policjanta Romana Kowalkowskiego, który powiedział, że wcześniej wiedzieli, że będę obecny na proteście, a potem jego przełożony, komendant Andrzej Zawadzki z Lubawy, ośmieszył się mówiąc, że nic o tym nie wiedział. Zawadzki jednoznacznie wyklepał się, że miał polecenie odgórne, by nie nakładać mandatów.




Na ławie oskarżonych zasiedli między innymi:
Marian Golder, rolnik z gminy Lubawa
i radny gminy (pierwszy z prawej).
Dalej: Stefan Długokęcki, rolnik
i Marian Zagórny, szef rolniczej „Solidarności”.




Rolnicy przed budynkiem iławskiego sądu
oczekiwali na ogłoszenie wyroku.
Nie obyło się bez jednoznacznych komentarzy
pod adresem władzy i „sprawiedliwości”.

  2004-10-07  

Komentowanie zostało wyłączone
(tymczasowo)
Wróć   Góra strony
119373075


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.