Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Burmistrz Żyliński żegna się startem wielkiej inwestycji
Ruszył projekt budowy nowej szkoły
Pomnik na stadionie. Nowa tablica na 100-lecie
Tajemniczy list. Więcek atakuje, Ryszczuk odpiera
Nasza miss ruszyła na podbój świata
Nie narzekajmy, żyjemy w fajnym kraju
Zamknięte kioski RUCH-u szpecą miasto
Pijany policjant uciekał kolegom
WYBORY 2018. Kandydaci do Rady Miejskiej w Iławie
WYBORY 2018. Kandydaci do Rady Powiatu Iławskiego
Czy policja mataczyła w sprawie pijanego kolegi?
Kino poprawia dźwięk
Miejscowy folklor dworcowy
Tłum odprowadził mistrza Bogdana Olkowskiego
Rozłam w SLD z powodu poparcia na burmistrza
PiS kontra kameleony
Znowu dzikusy na „dzikiej” plaży
Piękna i silna laska z Iławy
Szpital. Leczenie metodą na milczenie
Radny z wyrokiem. Nic się nie stało?
Więcej...

CZYTAJ

2003-05-13

ZARÓB W IŁAWIE I WYDAJ W IŁAWIE!


ZYGMUNT WYSZYŃSKI

Pisałem niedawno o ważnym spotkaniu w Iławie przedstawicieli związków zawodowych, którzy dyskutowali o bezrobociu i perspektywach jego zmniejszenia. Pisałem również o tym, że na zebraniu tym nie było burmistrza Iławy (ani jego wice), który obiecywał przecież przed wyborami mieszkańcom Iławy pracę i zarobki. Pamiętamy też hasło: „Zarób w Iławie i wydaj w Iławie”.

Dlaczego o tym piszę? Otóż spotkałem nie dawno szefa OPZZ w Iławie, pana Leszka Jankowskiego. Rozmawialiśmy jakiś czas i wtedy dowiedziałem się, że burmistrz nie mógł być na tym spotkaniu, ponieważ się rozchorował. Cóż, myślę, normalna ludzka rzecz. Każdy może zachorować. Ale późniejsze zachowanie pana burmistrza jakby temu przeczyło. Otóż podobno obiecywał, że skontaktuje się ze związkowcami w najbliższym czasie po wyzdrowieniu. Pytam więc pana Leszka: „No i co?”. A no nic, odpowiada, jak dotychczas cisza. Burmistrz nie raczył się nawet odezwać.

Chciałoby się powiedzieć: „Ludzie szanujcie samych siebie”. A jeśli nie chcecie szanować siebie, to przynajmniej uszanujcie publiczne urzędy, które sprawujecie.

Teraz domniemywam, że to był ze strony burmistrza zwyczajny unik. Ale tu pytam: jak długo można unikać, kluczyć i robić z siebie człowieka niewiarygodnego? W końcu trzeba będzie stanąć twarzą w twarz z brutalną rzeczywistością. I co wtedy? Blamaż?

Naprawdę nikomu tego nie życzę, a już najmniej naszej władzy w Iławie. Jest jaka jest. Nie jest moim zamiarem napadanie na kogokolwiek. Lokalna władza to też ludzie. Przecież człowieka nie można zmienić z dnia na dzień.

W swoim dość długim życiu miałem możliwość spotykania się i współpracy z ludźmi stojącymi o wiele wyżej w hierarchii społecznej, niż nasi lokalni prowincjusze. W większości byli to skromni ludzie. Skromni, ale wiarygodni. Zdarzali się i zarozumialcy, bufoni, ale oni byli jakby izolowani. Owszem z grzeczności czy z podległości służbowej ich słuchano, ale byli ignorowani.

Ci skromni ludzie pomimo, iż byli wielkimi dostojnikami partyjnymi czy państwowymi, nie obrażali się na słowa krytyki. Przyjmowali ją z godnością. Co więcej, szanowali krytykujących za ich odwagę (a wtedy trzeba było ją mieć).

Pamiętam, że kiedyś na posiedzeniu prezydium Zarządu Głównego Polskiego Związku Wędkarskiego, którego byłem członkiem, skrytykowałem uczestniczącego w tym posiedzeniu członka Biura Politycznego – sekretarza PZPR Warszawa Wola. Warknąłem otwarcie, że nie powinien się wtrącać w działalność związku, ponieważ PZW jest organizacją apolityczną itd. W czasie przerwy koledzy napadli na mnie, że nie powinienem się wygłupiać i w ogóle, że źle zrobiłem. Po kilku dniach otrzymałem protokół z tegoż posiedzenia i ze zdziwieniem przeczytałem, że towarzysz (nie ważne jego nazwisko) nazwał moje wystąpienie pryncypialnym i – cytuję – „z gruntu słusznym”.

Przy następnym spotkaniu w gmachu KC zaprosił mnie na obiad i małą wódkę. Długo rozmawialiśmy. Przekonałem się, że to był bardzo mądry facet. Pomimo, że wysoki dostojnik, bardzo taki ludzki i życzliwy. Potrafił słuchać co mówią inni, a swoje zdanie umiał uzasadnić.

Ot, zwykłe przeciwieństwo naszych lokalnych z ratusza chłopaczków, przybocznych klakierów i innych pomniejszych kombinatorów, którym po wspólnym pokonaniu legendarnego od 12 lat burmistrza Iławy coraz częściej uderza sodówka do głowy. Ale niech tam, zobaczymy jak długo...

Przeczytałem ostatnio wywiad z premierem Leszkiem Millerem. Zdawało mi się przez chwilę, że czytam o kimś innym. Ale nie. I przestałem cokolwiek rozumieć. Przeczytałem mianowicie, że szef SLD, wywodzącego się przecież wprost z podstaw marksistowskich i leninowskich, wybiera się z wnuczką do kościoła. Ze święconką idzie...

Co tu się, do diabła, dzieje?! Do kościoła chodził dawny sekretarz KC PZPR Borys Jelcyn. Na nabożeństwa uczęszcza dawny pułkownik KGB, towarzysz Włodek Putin. A teraz nasz pan Miller... Aha, zapomniałem jeszcze, że wcześniej na prywatną audiencję do papieża latał towarzysz Wojtek Jaruzelski. Coś w tym musi być. Widocznie już Marks ani Lenin nie wystarczają. Potrzebna jest jeszcze opieka Boska. Poddaję pod rozwagę naszym lokalnym bonzom partyjnym i nie tylko partyjnym. Więcej pokory panowie (jak uczy wiara).

A w naszej kochanej warszawce jak zwykle ciąg dalszy cyrku. Sejmowa Komisja Śledcza kompromituje się do reszty. Pan przewodniczący jak lew broni swoich partyjnych kolesiów. Dziwne? Nie. Przecież w końcu po to go powołali, no nie? Pani posłanka z Samoobrony okazuje się, że nie potrafi liczyć do dwóch. Czyżby to nauka szefa, samoobsługowego Andrzeja? (pamiętacie słowa marszałka Borowskiego: „Cyfry podawane przez pana Leppera należy dzielić przez dwa i odejmować dziesięć, wtedy są bliskie prawdy”).

To, co się dzieje przed komisją, to już zwykła parodia. Okazuje się, że w naszym kochanym kraju ten, kto ma pieniądze, może kpić każdą władzę. Sejm, rząd, prezydenta, sądy, prokuratorów... A wszyscy, po lewej i prawej, mają usta pełne „wartości”: wiary, wolności, prawa i własności.

W olsztyńskim SLD też jest bardzo fajnie. Ty mi kolego przyjmiesz do pracy córkę, to ja ci awansuję w pracy żonę. Brawo! Tak trzymać panowie... Była kiedyś taka piosenka, chyba Bogdana Łazuki, pt. „Popierajmy się”.

W Iławie lewicowcy z Bożej łaski, zatroskani o los bezrobotnych, zaraz po zwycięskich wyborach zatroszczyli się najpierw o własne i kumplowskie tyłeczki. Przykład? Proszę, pierwszy z brzegu.

Szef sztabu wyborczego iławskiego SLD Piotr Przybyszewski (biedaczysko nie został nawet radnym) dostał wygodną posadkę za zasługi. Po cichu zrobili go fachowcem od problemów rodzinnych w ośrodku na osiedlu Gajerek. Jednostka ta podlega burmistrzowi. Brawo panie Jarosławie! To się nazywa nowe spojrzenie!

Przytoczę górala, księdza prof. Tischnera. Otóż twierdził on z poczuciem humoru, że są trzy prawdy: święto prowda, tyz prowda i gówno prowda. Fakt, że w wielu miejscowościach rządzi lewica, to je święto prowda. To, że kolesie partyjni się popierają, to tyz prowda. Ale, że ci ludzie kiedyś się zmienią i będą normalni, to gówno prowda.

Czemu o tym piszę i cytuję? A rozejrzyjcie się, drodzy państwo, dookoła po Iławie...

No, ale niedługo będzie lato. Przyjedzie ta cholerna stonka (turyści). Nasz poprzedni ratuszowy Wydział Promocji Miasta tak świetnie i szeroko rozpropagował Iławę, że tylko patrzeć jak zaraz będą tu walić tłumy. Zaleją nas ławice kasiastych frajerów w podeszłym wieku. Zarobią wszyscy: restauratorzy, hotelarze, sklepikarze i mleczarze. Szewcy, krawcy i kowale...

ZYGMUNT WYSZYŃSKI

  2003-05-13  

Komentowanie zostało wyłączone (tymczasowo).
Zapraszamy na FORUM
Wróć   Góra strony
119938850


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.