Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Makowo. Wstyd przed turystami
Plaża dla pijących czy pływających?
Brakuje rodzin zastępczych
Skarga na jakość owoców dla dzieci
Policjant trafi przed sąd za wypadek po pijanemu
Dlaczego w szpitalu jest tak dobrze skoro jest tak „trudno”?
Obiecany przejazd DK16. Mrzonki a głupiemu radość
Co ma Lubawa do powiatu Iława?
Mobilizacja na obwodnicę miasta
Łatwe parkowanie koło amfiteatru
Dla pedofilów litości nie będzie
Przed sądem burmistrz milczy
Ratusz się sypie, ale musi poczekać
Auto policjanta. Atmosfera gęstnieje
Kasjerka została bez pracy
Marek Kałuża: „Mam w sobie tęsknotę za pięknem”
Nie miał prawka, więc uciekł
Niedziela bez handlu. Spacer zamiast marketu
Parking tylko dla urzędnika?
KODEKS WYBORCZY. Nowelizacja
Więcej...

CZYTAJ

2003-01-04

Tragikomedia w III aktach


KRÓL MACIUŚ I
czyli po trupach
do upragnionego celu

Leniem i sybarytą jestem strasznym, ale okres świąteczny i zbliżający się koniec roku, skłaniają do refleksji, przemyśleń i walki z bezczynnością. Bodajże słynny Stefan Kisielewski powiedział, że myślenie i praca mają kolosalną przyszłość. W Polsce chyba przeszłość. Trudno się dziwić, skoro powoli wszystko traci na wartości i dziadzieje. Mimo oczywistych ułomności ja jednak wracam do myślenia.


Zdopingowany zostałem lapidarną informacją, zawartą kilka tygodni temu w Głosie Lubawskim (lokalny dodatek do Gazety Olsztyńskiej), że przestałem być pracownikiem tejże redakcji. Zastanawiam się, co się stało? Obrzydliwe to i nie ludzkie, iż autorom tego anonsu zabrakło odwagi na drobnicowe choćby wyjaśnienie przyczyn mojego zwolnienia. Zabrakło odwagi, by udostępnić łamy gazety umożliwiając mi podziękowanie wszystkim, z którymi współpracowałem. Niestety życie jest brutalne.


PROLOG

Nie kto inny jak ja 8 lat temu, wspólnie z obecnym naczelnym i współwłaścicielem Nowego Kuriera Iławskiego Jarosławem Synowcem reaktywowaliśmy do życia na zupełnie nowym i profesjonalnym poziomie stary-nowy lubawski tygodnik.

Przełamywałem bariery oporu i niechęci. Nie kto inny jak ja często z trudem docierałem do najdalszych zakątków lubawskiej gminy wiejskiej z najnowszym wydaniem gazety. Tworzyłem zupełnie nową sieć sprzedaży, zbierając jednocześnie informacje zaspakajające ciekawość Czytelników.

W trudnych chwilach pomagała mi żona, która kosztem spraw domowych poświęcała również swój czas. Przepisywała nocami i dostarczone teksty, a także dbała o wizerunek redakcji.

Gazeta z tygodnia na tydzień zyskiwała coraz większą poczytność, rekordową w dziejach tego tytułu. Stworzony zespół redakcyjny świetnie zadbał o własny, niekonwencjonalny wizerunek. Nawet najwięksi jej przeciwnicy jako pierwsi ustawiali się w kolejce po najnowsze wydanie.


AKT I

Pomieszczenia redakcji od początku związane były z Miejskim Ośrodkiem Kultury w Lubawie. Ułatwiało to kontakt z Czytelnikami, a szczególnie z młodzieżą odwiedzającą bibliotekę i czytelnię. Z drugiej strony lokal samorządowej jednostki budżetowej krępował i ograniczał swobodę myśli i pióra. Do czasu.

Wśród szerokiej rzeszy współpracowników pojawili się młodzi Ola Karbowska i Maciej Radtke. Ona spokojna, zrównoważona, o olbrzymim talencie dziennikarskim. On niepokorny, awanturniczy, o niezaspokojonej ambicji. Maciej krótko piastuje funkcję dyrektora MOK, a łamy gazety zaczyna wykorzystywać do własnych gier. Ja, wychowany w duchu praworządności, pokory i poszanowania innych, często nadmiernie ufający, byłem tarczą ochronną dla poczynań tych wszystkich, którzy gazetę próbowali wykorzystywać dla prywatnych celów. Takim był właśnie Maciej.

Szybko odwołany ze stanowiska dyrektora MOK rozpoczyna bezpardonową walkę z lokalnym samorządem. Otwarte listy, oświadczenia, a nawet sądowe przepychanki stawały się codziennością. Efekt był do przewidzenia. Siedzibę redakcji w ciągu kilku dni zmuszeni byliśmy przenieść.

Do nowego lokalu coraz częściej zgłaszają się nowi młodzi adepci dziennikarstwa. Następuje rozkwit gazety, która w doskonałej współpracy z wydawcą osiąga sprzedaż ponad 3 tys. egzemplarzy.


AKT II

Schyłek roku 1998 to okres gorącej kampanii wyborczej do samorządów lokalnych. Obecny redaktor naczelny Głosu Lubawskiego Maciej Radtke, w tamtym okresie tworzy lokalny komitet wyborczy „Przyszłość Lubawy”. Ubiega się o mandat radnego miejskiego. Przegrywa. Jego drużyna również znaczącego sukcesu nie odnosi.

Zdegustowany wyjeżdża do Olsztyna podejmując pracę w dziale promocji wydawnictwa. Na krótko. Po trzech miesiącach wraca pod skrzydła ulubionej redakcji już jako półetatowy współpracownik.

Nie interesują go oficjalne imprezy kulturalne czy sportowe. Jego słynnym hasłem codziennej pracy było powiedzenie: „Komu tu jeszcze dopieprzyć!”. I zaczął dopieprzać. Zakładając firmę usług pogrzebowych i transportowych czyści sobie przedpole, w perfidny sposób walcząc z konkurencją.

Z czasem dostrzega szansę wykorzystania społecznego niezadowolenia mieszkańców budynków spółdzielczych w walce z zarządem spółdzielni i jej prezesem. Angażuje wszystkie możliwe siły, by na swój sposób obalić struktury spółdzielcze. Tupetem i arogancją próbuje zyskać aprobatę zmęczonych codziennym życiem mieszkańców. Do czasu! Tworząc gabinet cieni nie omieszkał zarezerwować dla siebie stanowiska prezesa. Ale nadto wybujała ambicja zgubiła go. Ponownie znalazł się w punkcie wyjścia.

Nadarza się jednak kolejna szansa...


AKT III

Rok 2002 i kolejne wybory samorządowe. Maciej Radtke najwidoczniej zdaje sobie sprawę, że bezpośredni start nie przyniesie mu sukcesu. Podejmuje próbę wypromowania kogoś, na kim mógłby wypłynąć i pokierować biegiem wydarzeń.

Mało czytelny układ kandydatów do najwyższych foteli w mieście i gminie powoduje, że początkowo lansuje i promuje dosłownie wszystkich, kogo się tylko da – takie rozpoznanie. Prowadząc firmę sprzedającą gazety oferuje np. wysokie pozycje w rankingach prasowych. Plebiscyty i konkursy umożliwiały mu prowadzenie własnej, nieczystej polityki. Tylko on oraz zainteresowani wiedzą jakimi metodami znajdowali się na czołowych lokatach rankingowych w mieście, powiecie i województwie. Dla przykładu bardzo ciekawy jest przypadek kto i w jaki sposób został samorządowcem powiatu iławskiego (szerzej i konkretniej do tego tematu wrócę już wkrótce).

Brnie dalej nosząc ze sobą kupony wycięte skrupulatnie ze zwrotów gazet. Pilnuje jedynie jednego: by nie były emitowane na pierwszych i ostatnich stronach tygodnika. Zapędza się do tego stopnia, że prowadząc działalność gospodarczą (firma transportowa) ewidentnie łamie prawo, bowiem oficjalnie finansuje wyborcze ogłoszenie jednego z kandydatów na burmistrza Lubawy.

Konsekwentnie i zdecydowanie stawia na swojego faworyta w wyborach na fotel burmistrza Lubawy. A jeszcze cztery lata temu na swoich kolegów z komitetu „Przyszłość Lubawy” grzmiał: „Pamiętajcie! Tylko z daleka od Standary, bo z nim przegramy!”. (Edmund Standara jednak zdecydowanie wygrał wówczas wybory do Rady Powiatu, a dziś – po czterech latach – ponownie zostaje burmistrzem Lubawy).

Przed październikowymi wyborami Maciej Radtke nie kryje swoich nadziei. Wykorzystuje moją próżność, naiwność i nonszalancję związaną z moim startem w wyborach. Zawieszając działalność dziennikarską umożliwiam Maciejowi rządzenie redakcją. Bezwzględne i perfidne.

Po zwycięstwie swojego kandydata po raz pierwszy w życiu rozpłakał się. Nie z radości, lecz z faktu, że nareszcie coś mu się udało. Do szczęścia potrzebna była tylko nobilitacja. Takiej nie dawało powożenie karawanem, mycie i chowanie zmarłych. Taką umożliwiało np. stanowisko redaktora naczelnego.

Zawsze liczyłem się z faktem, że zastąpią mnie ludzie młodzi i prężni, którzy kontynuowali będą rozpoczęte dzieło, twórczo je udoskonalając. Liczyłem się z tym, że moment przekazania pałeczki musi niebawem nastąpić. Przeliczyłem się. Nie doceniłem fałszu, obłudy i chamstwa.

W ciągu jednego dnia wyproszono mnie z redakcji uniemożliwiając nawet codzienne korzystanie z archiwum, którego byłem założycielem. W angielskich szatniach piłkarskich zawodnicy przed wyjściem na boisko głośno odmawiają hasło: „Trupa zdepcz, słabego przeskocz”. Warto by wywiesić je w redakcji Głosu Lubawskiego.


EPILOG

Oświadczam, że – wbrew obiegowym opiniom – nie wykorzystywałem ani ja, ani moja żona pracy w redakcji dla jakichkolwiek korzyści materialnych. Wręcz odwrotnie. Często kosztem wolnego czasu, własnego samochodu i życia prywatnego poświęcałem się dla dobra gazety i jej wizerunku. Jakiekolwiek pomówienia są jedynie wymysłem wybujałej fantazji i rozpaczliwą obroną przed własnym niezupełnie czystym sumieniem atakujących.

Jestem dumny z tego, że pozostawiłem po sobie trwały ślad udokumentowany wydaniem ponad 400 numerów najbardziej poczytnej w lubawskim regionie gazety. Jestem dumny z tego, że przez redakcyjne pomieszczenia przewinęło się ponad 40 współpracowników i korespondentów (w większości ludzi młodych). Wielu z nich pełni odpowiedzialne funkcje w wydawnictwach i w jednostkach gospodarczych całego kraju. Do dzisiaj otrzymuję od nich słowa podziękowania, wdzięczności i otuchy.

Dziękuję wszystkim, którzy w okresie tej wieloletniej pracy pomagali mi w tworzeniu ulubionej przez mieszkańców Lubawy i okolic gazety. Dziękuję moim bezpośrednim współpracownikom: Małgosi, Oli, Anicie i Jackowi, którzy pełniąc funkcję sekretarzy lojalnie i z oddaniem angażowali się w pracę twórczą. Szczególne podziękowania kieruję do nestora dziennikarstwa Bernarda Standary. Zawsze sumienny i punktualny dostarczał nam interesujące teksty krzewiąc lokalną kulturę.

Oczywiście tym, którym najwięcej zawdzięczam, to Czytelnicy. To właśnie Wasze żywe zainteresowanie gazetą powodowało, że na trwałe zapisała się w kronikach Lubawy. Życzę dalszego rozkwitu Głosu Lubawskiego, a nowemu naczelnemu spełnienia ambitnych planów zawodowych związanych z karierą politykiera.

Jestem wdzięczny kierownictwu Nowego Kuriera Iławskiego za życzliwość z jaką mnie przyjęto i umożliwiono współpracę. Serdecznie dziękuję!

A wszystkim życzę pomyślności w Nowym 2003 Roku.

MAREK SAPIŃSKI

  2003-01-04  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
117173209


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.