Logo Kurier Iławski

Pierwsza strona
INFORMACJE
Opinie
Kurier Zdrowia i Urody
CENNIK MODUŁOWY
Ogłoszenia drobne
Ogłoszenia modułowe
Stopka
Wyszukiwarka
FORUM

INFORMACJE
Gwałt za granicą
Nasza gwiazda eksportowa. Piękna i wszechstronna
Filantrop Jan Szynaka
Szpital znowu nie dla dzieci
Fałszywi policjanci
Pedofile są wśród nas
Cukierek albo bajzel
Biorą się za szpital
Nie żyje Malgorzata Miszczak-Szołucha
ZHP. Przygoda życia
600 tys. zł dla ofiary księdza pedofila
Gdzie ta ryba?
Odeszedł miły Pan z okienka w aptece
Systematyczne wykradanie kasy z kasy
Płód dziecka znaleziony w lesie
Zjawa czy wabik na kierowców?
Porwali i katowali
Podpalił się z miłości...?
Wioskowa strzelanina
PKO Bank Polski w nowej wersji
Więcej...

2003-01-04

Tragikomedia w III aktach


KRÓL MACIUŚ I
czyli po trupach
do upragnionego celu

Leniem i sybarytą jestem strasznym, ale okres świąteczny i zbliżający się koniec roku, skłaniają do refleksji, przemyśleń i walki z bezczynnością. Bodajże słynny Stefan Kisielewski powiedział, że myślenie i praca mają kolosalną przyszłość. W Polsce chyba przeszłość. Trudno się dziwić, skoro powoli wszystko traci na wartości i dziadzieje. Mimo oczywistych ułomności ja jednak wracam do myślenia.


Zdopingowany zostałem lapidarną informacją, zawartą kilka tygodni temu w Głosie Lubawskim (lokalny dodatek do Gazety Olsztyńskiej), że przestałem być pracownikiem tejże redakcji. Zastanawiam się, co się stało? Obrzydliwe to i nie ludzkie, iż autorom tego anonsu zabrakło odwagi na drobnicowe choćby wyjaśnienie przyczyn mojego zwolnienia. Zabrakło odwagi, by udostępnić łamy gazety umożliwiając mi podziękowanie wszystkim, z którymi współpracowałem. Niestety życie jest brutalne.


PROLOG

Nie kto inny jak ja 8 lat temu, wspólnie z obecnym naczelnym i współwłaścicielem Nowego Kuriera Iławskiego Jarosławem Synowcem reaktywowaliśmy do życia na zupełnie nowym i profesjonalnym poziomie stary-nowy lubawski tygodnik.

Przełamywałem bariery oporu i niechęci. Nie kto inny jak ja często z trudem docierałem do najdalszych zakątków lubawskiej gminy wiejskiej z najnowszym wydaniem gazety. Tworzyłem zupełnie nową sieć sprzedaży, zbierając jednocześnie informacje zaspakajające ciekawość Czytelników.

W trudnych chwilach pomagała mi żona, która kosztem spraw domowych poświęcała również swój czas. Przepisywała nocami i dostarczone teksty, a także dbała o wizerunek redakcji.

Gazeta z tygodnia na tydzień zyskiwała coraz większą poczytność, rekordową w dziejach tego tytułu. Stworzony zespół redakcyjny świetnie zadbał o własny, niekonwencjonalny wizerunek. Nawet najwięksi jej przeciwnicy jako pierwsi ustawiali się w kolejce po najnowsze wydanie.


AKT I

Pomieszczenia redakcji od początku związane były z Miejskim Ośrodkiem Kultury w Lubawie. Ułatwiało to kontakt z Czytelnikami, a szczególnie z młodzieżą odwiedzającą bibliotekę i czytelnię. Z drugiej strony lokal samorządowej jednostki budżetowej krępował i ograniczał swobodę myśli i pióra. Do czasu.

Wśród szerokiej rzeszy współpracowników pojawili się młodzi Ola Karbowska i Maciej Radtke. Ona spokojna, zrównoważona, o olbrzymim talencie dziennikarskim. On niepokorny, awanturniczy, o niezaspokojonej ambicji. Maciej krótko piastuje funkcję dyrektora MOK, a łamy gazety zaczyna wykorzystywać do własnych gier. Ja, wychowany w duchu praworządności, pokory i poszanowania innych, często nadmiernie ufający, byłem tarczą ochronną dla poczynań tych wszystkich, którzy gazetę próbowali wykorzystywać dla prywatnych celów. Takim był właśnie Maciej.

Szybko odwołany ze stanowiska dyrektora MOK rozpoczyna bezpardonową walkę z lokalnym samorządem. Otwarte listy, oświadczenia, a nawet sądowe przepychanki stawały się codziennością. Efekt był do przewidzenia. Siedzibę redakcji w ciągu kilku dni zmuszeni byliśmy przenieść.

Do nowego lokalu coraz częściej zgłaszają się nowi młodzi adepci dziennikarstwa. Następuje rozkwit gazety, która w doskonałej współpracy z wydawcą osiąga sprzedaż ponad 3 tys. egzemplarzy.


AKT II

Schyłek roku 1998 to okres gorącej kampanii wyborczej do samorządów lokalnych. Obecny redaktor naczelny Głosu Lubawskiego Maciej Radtke, w tamtym okresie tworzy lokalny komitet wyborczy „Przyszłość Lubawy”. Ubiega się o mandat radnego miejskiego. Przegrywa. Jego drużyna również znaczącego sukcesu nie odnosi.

Zdegustowany wyjeżdża do Olsztyna podejmując pracę w dziale promocji wydawnictwa. Na krótko. Po trzech miesiącach wraca pod skrzydła ulubionej redakcji już jako półetatowy współpracownik.

Nie interesują go oficjalne imprezy kulturalne czy sportowe. Jego słynnym hasłem codziennej pracy było powiedzenie: „Komu tu jeszcze dopieprzyć!”. I zaczął dopieprzać. Zakładając firmę usług pogrzebowych i transportowych czyści sobie przedpole, w perfidny sposób walcząc z konkurencją.

Z czasem dostrzega szansę wykorzystania społecznego niezadowolenia mieszkańców budynków spółdzielczych w walce z zarządem spółdzielni i jej prezesem. Angażuje wszystkie możliwe siły, by na swój sposób obalić struktury spółdzielcze. Tupetem i arogancją próbuje zyskać aprobatę zmęczonych codziennym życiem mieszkańców. Do czasu! Tworząc gabinet cieni nie omieszkał zarezerwować dla siebie stanowiska prezesa. Ale nadto wybujała ambicja zgubiła go. Ponownie znalazł się w punkcie wyjścia.

Nadarza się jednak kolejna szansa...


AKT III

Rok 2002 i kolejne wybory samorządowe. Maciej Radtke najwidoczniej zdaje sobie sprawę, że bezpośredni start nie przyniesie mu sukcesu. Podejmuje próbę wypromowania kogoś, na kim mógłby wypłynąć i pokierować biegiem wydarzeń.

Mało czytelny układ kandydatów do najwyższych foteli w mieście i gminie powoduje, że początkowo lansuje i promuje dosłownie wszystkich, kogo się tylko da – takie rozpoznanie. Prowadząc firmę sprzedającą gazety oferuje np. wysokie pozycje w rankingach prasowych. Plebiscyty i konkursy umożliwiały mu prowadzenie własnej, nieczystej polityki. Tylko on oraz zainteresowani wiedzą jakimi metodami znajdowali się na czołowych lokatach rankingowych w mieście, powiecie i województwie. Dla przykładu bardzo ciekawy jest przypadek kto i w jaki sposób został samorządowcem powiatu iławskiego (szerzej i konkretniej do tego tematu wrócę już wkrótce).

Brnie dalej nosząc ze sobą kupony wycięte skrupulatnie ze zwrotów gazet. Pilnuje jedynie jednego: by nie były emitowane na pierwszych i ostatnich stronach tygodnika. Zapędza się do tego stopnia, że prowadząc działalność gospodarczą (firma transportowa) ewidentnie łamie prawo, bowiem oficjalnie finansuje wyborcze ogłoszenie jednego z kandydatów na burmistrza Lubawy.

Konsekwentnie i zdecydowanie stawia na swojego faworyta w wyborach na fotel burmistrza Lubawy. A jeszcze cztery lata temu na swoich kolegów z komitetu „Przyszłość Lubawy” grzmiał: „Pamiętajcie! Tylko z daleka od Standary, bo z nim przegramy!”. (Edmund Standara jednak zdecydowanie wygrał wówczas wybory do Rady Powiatu, a dziś – po czterech latach – ponownie zostaje burmistrzem Lubawy).

Przed październikowymi wyborami Maciej Radtke nie kryje swoich nadziei. Wykorzystuje moją próżność, naiwność i nonszalancję związaną z moim startem w wyborach. Zawieszając działalność dziennikarską umożliwiam Maciejowi rządzenie redakcją. Bezwzględne i perfidne.

Po zwycięstwie swojego kandydata po raz pierwszy w życiu rozpłakał się. Nie z radości, lecz z faktu, że nareszcie coś mu się udało. Do szczęścia potrzebna była tylko nobilitacja. Takiej nie dawało powożenie karawanem, mycie i chowanie zmarłych. Taką umożliwiało np. stanowisko redaktora naczelnego.

Zawsze liczyłem się z faktem, że zastąpią mnie ludzie młodzi i prężni, którzy kontynuowali będą rozpoczęte dzieło, twórczo je udoskonalając. Liczyłem się z tym, że moment przekazania pałeczki musi niebawem nastąpić. Przeliczyłem się. Nie doceniłem fałszu, obłudy i chamstwa.

W ciągu jednego dnia wyproszono mnie z redakcji uniemożliwiając nawet codzienne korzystanie z archiwum, którego byłem założycielem. W angielskich szatniach piłkarskich zawodnicy przed wyjściem na boisko głośno odmawiają hasło: „Trupa zdepcz, słabego przeskocz”. Warto by wywiesić je w redakcji Głosu Lubawskiego.


EPILOG

Oświadczam, że – wbrew obiegowym opiniom – nie wykorzystywałem ani ja, ani moja żona pracy w redakcji dla jakichkolwiek korzyści materialnych. Wręcz odwrotnie. Często kosztem wolnego czasu, własnego samochodu i życia prywatnego poświęcałem się dla dobra gazety i jej wizerunku. Jakiekolwiek pomówienia są jedynie wymysłem wybujałej fantazji i rozpaczliwą obroną przed własnym niezupełnie czystym sumieniem atakujących.

Jestem dumny z tego, że pozostawiłem po sobie trwały ślad udokumentowany wydaniem ponad 400 numerów najbardziej poczytnej w lubawskim regionie gazety. Jestem dumny z tego, że przez redakcyjne pomieszczenia przewinęło się ponad 40 współpracowników i korespondentów (w większości ludzi młodych). Wielu z nich pełni odpowiedzialne funkcje w wydawnictwach i w jednostkach gospodarczych całego kraju. Do dzisiaj otrzymuję od nich słowa podziękowania, wdzięczności i otuchy.

Dziękuję wszystkim, którzy w okresie tej wieloletniej pracy pomagali mi w tworzeniu ulubionej przez mieszkańców Lubawy i okolic gazety. Dziękuję moim bezpośrednim współpracownikom: Małgosi, Oli, Anicie i Jackowi, którzy pełniąc funkcję sekretarzy lojalnie i z oddaniem angażowali się w pracę twórczą. Szczególne podziękowania kieruję do nestora dziennikarstwa Bernarda Standary. Zawsze sumienny i punktualny dostarczał nam interesujące teksty krzewiąc lokalną kulturę.

Oczywiście tym, którym najwięcej zawdzięczam, to Czytelnicy. To właśnie Wasze żywe zainteresowanie gazetą powodowało, że na trwałe zapisała się w kronikach Lubawy. Życzę dalszego rozkwitu Głosu Lubawskiego, a nowemu naczelnemu spełnienia ambitnych planów zawodowych związanych z karierą politykiera.

Jestem wdzięczny kierownictwu Nowego Kuriera Iławskiego za życzliwość z jaką mnie przyjęto i umożliwiono współpracę. Serdecznie dziękuję!

A wszystkim życzę pomyślności w Nowym 2003 Roku.

MAREK SAPIŃSKI

  2003-01-04  

 TWOJE ZDANIE
Celny tekst!
Brawo Panie Marku! Brawo!
~czytelnik
2006-10-02
To powinno sie ukazac w ogolnopolskim dzienniku
Wspaniale Panie Marku przedstawił pan ta osobe. Szkoda tylko, ze wczesniej Pan nie pisał ...
~roy
2006-10-11
Tragikomedia w III aktach
Panie Marku, ma Pan 100% racji, ale niestety taki Puchatek zawsze będzie tylko Puchatkiem :)....
~Walkiria
2006-10-14
Karawaniarz :)))
Z tego co mi wiadomo, pan Maciej dalej jeździ tym karawanem. Jestem tylko ciekawy, czy będzie...
~Dark Man
2006-10-14
Po tylu latach...
...ten tekst jest ciągle aktualny. Szok!
~analityk amator
2009-02-21
Szok...
Nie wiem, czy ten tekst jest aktualny, ale na pewno jest pouczający. Brawo Panie Sapiński.
~Andrzej Kleina
2009-02-22
Brawo
Brawo za odwagę. Ale czy po takim występie nie będzie Pan potrzebował usług firmy [...]? ...
~markole79
2010-10-31

Wróć   Góra strony
94387016



REDAKCJA:
redakcja@kurier-ilawski.pl


Zaproszenia: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl






Pierwsza strona | INFORMACJE | Opinie | Kurier Zdrowia i Urody | CENNIK MODUŁOWY | Ogłoszenia drobne | Ogłoszenia modułowe | Stopka
Wyszukiwarka | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2022 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.