Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

opinie
Gonzalez: Śmieci nasze powszednie
Gonzalez: Dziennik końca świata (7). Powrót do normalności
Tomasz Orlicz: Ulica księcia Surwabuno
Gonzalez: Ewa Wiśniewska, czyli „Powrót Smoka”
Olszewski: Na młode wilki obława…
Orlicz: Serdeczny szwindelek
Olszewski: Szkoda nas na szaszłyki, dlatego chłodźmy głowy!
Gonzalez: Dziennik końca świata (3). Pielęgniarki na wojnie
Orlicz: Doczekalnia
Gonzalez: Dziennik końca świata (1). Kto przewidział?
Rochowicz: Wspomnienie dyrektora „mechanika” Józefa Zasuwy
Orlicz: Potrzeba nam męża stanu
Rochowicz: Wydolność fizyczna jako antidotum na wirusa
Olszewski: Wirus czy świrus?
Orlicz: Przygotujmy się na reset
Olszewski: Koronawirus kontra dżumy i cholery
Olszewski: Lepiej się nie przeziębiajcie teraz
Gonzalez: Kim był nowy patron Iławy, Maksymilian Grabowski
Dąbrowski: Wkrótce poznamy smak tranzytowego piekła
Gonzalez: Burmistrz już zrozumiał, na czym polega rządzenie?
Więcej...

opinie

2020-01-22

Gonzales: Patron z niemieckiego importu


W nowy 2020 rok wchodzimy nieco zdezorientowani. Nie będzie w maju widowiskowych lotów samolotowych nad Jeziorakiem, będzie jubileusz festiwalu Złota Tarka, którego programu jeszcze nie znamy. Czy będzie rozmach właściwy okrągłej, 50. tarce? Boję się, że nie.

Obym się mylił, ale przy tak znacznych problemach budżetowych możliwe, że i budżet Złotej Tarki, mimo że jubileuszowa, będzie mniejszy niż w zeszłym roku. Szkoda, bo jakkolwiek festiwal dawno już przestał być świętem dla mieszkańców, to jednak jest to wydarzenie wysokiej próby.

Sama realizacja telewizyjna to co najmniej 70 tysięcy zł. Jeszcze trzeba znaleźć telewizję, która zechce festiwal pokazać. Takich pieniędzy oczywiście nie ma. Nie ma też warsztatów muzycznych, które mogłyby wciągnąć mieszkańców w jazz. Nowe pokolenie iławian nie zna jazzu, nasiąkło inną muzyką. Złota Tarka raz w roku nie zaraziła mieszkańców tym wysublimowanym gatunkiem muzyki i kultury.

W tym roku będziemy mieli za to patrona. Będzie nim niemiecki naukowiec Richard Altmann, który nawet w Wikipedii nie ma strony w języku polskim. Urodzony pod koniec XIX w. w Deutsch Eylau, według angielskiej Wikipedii przyczynił się do rozwoju nauki o DNA. Nie wchodząc w szczegóły jego badań, bez wątpienia jest to jeden z najważniejszych naukowców w historii biologii i medycyny.

Altmann urodził się w niemieckiej Iławie, właściwie to pruskiej. Jego związki z miastem są nieznane poza tym, że tu się urodził. I to jest problem.

W Iławie urodził się obecny dziekan wydziału teologicznego UMK w Toruniu ks. prof. dr hab. Dariusz Kotecki, nic z tego dla Iławy nie wynika. Również w Iławie urodził się obecny ambasador RP w Gruzji Mariusz Maszkiewicz, jak i szereg znakomitych sportowców.

Zawsze dobrze jest mówić o nauce, zaszczepiać w młodych umysłach ciekawość świata i pragnienie zrozumienia go. Niezwykle ważne jest szukanie odpowiedzi i naukowe metody, którymi te odpowiedzi się uzyskuje. Dlatego postać Altmanna jest jak najbardziej trafna z punktu widzenia rozwoju naukowego patrzenia na świat wśród młodych iławian.

Jednak jest druga, znacznie ważniejsza sprawa, która kładzie cień na osobę patrona roku. Mamy w Polsce równie uznane nazwiska naukowców, którzy może nie urodzili się w niemieckiej Iławie, ale mają porównywalne osiągnięcia co Altmann. Bo jeśli mamy obchodzić rok pod czyimś patronatem, to powinien to być wzór bez rys. Czy Niemiec może być wzorem dla polskiej młodzieży, czy powinien być? Dlaczego importujemy patrona z Deutsch Eylau?

Co by na to powiedzieli więźniowie obozu pracy w Iławie, których krew wsiąkła w nasypy linii kolejowej do Jabłonowa, którą zbudowali? Co by powiedzieli leżący na cmentarzu przy tzw. „białym” kościele polscy żołnierze września 1939 r., których Niemcy rozstrzelali za polskość? Co by powiedziały ofiary KL Auschwitz na to, że rok 2020 ma być pod patronatem pruskiego naukowca?

Nie wiem, co by powiedzieli, ale z szacunku dla tych, którzy stracili życie od niemieckich kul, nie mogę zaakceptować pruskiego patrona, choćby był laureatem Nobla. Moja zasadniczość wynika w dużym stopniu z tego, że mam dużo znajomych, którzy pamiętają II wojnę światową. Pamiętają prześladowania, lęk, codzienną śmierć. Pisałem o tym nie raz.

Czy radni w Iławie mają prawo powołać na patrona, kogo chcą? Mają całkowite prawo. To efekt wyborów, nie trzeba o nic pytać. Tak jak PiS ma demokratyczny mandat do reformy sądownictwa, tak radni w Iławie mają mandat do działania. Wyborcy świadomie wybrali taki skład rady miasta.

Jednak protestuję w tej sprawie ze względu na pamięć ofiar pruskich prześladowań Polaków, ze względu na ofiary nazizmu. Jest w tym roku również 75. rocznica zakończenia II wojny światowej. Czy wypada nam w tym szczególnym roku brać na patrona Niemca? Zaiste, czy Iława chce stać się sławna z tego powodu? Jestem pewny, że media podejmą uchwałę radnych powołującą na patrona Niemca w roku obchodów 75. rocznicy zakończenia rzezi Polaków przez hitlerowców.

Spór o historię to nie spór akademicki, to spór o przyszłość młodzieży i teraźniejszość nas samych.

Jakakolwiek będzie decyzja radnych, trzeba ją zaakceptować, bo jest demokratyczna. Tak jak likwidacja lotniczej majówki. Rozliczenie przy następnych wyborach.

* * *

Wróćmy jednak do codziennych problemów społeczeństwa, które akurat patronem mało się interesuje. Nie będzie z tego pieniędzy. Burmistrz Dawid Kopaczewski zainteresował się targowiskiem. Mówi się o ucywilizowaniu handlu. Ja, zamiast cywilizowania, zmniejszyłbym opłaty do zera. Handel to zawsze wartość dodana do miasta. Jeśli ma się coś dziać na targowisku, to nie można dusić sprzedawców śliwek podatkami.

Gdybym był burmistrzem, przeniósłbym targowisko na Stare Miasto, gdzie handel funkcjonował zresztą po wojnie. Targowisko to część miasta! Nie można się go wstydzić. Zachwycamy się targowiskami w egzotycznym Egipcie, Turcji, europejskim Berlinie i Paryżu. A w Iławie się wstydzimy. Gdzie mam stanąć ze starymi ubraniami, z jabłkami z ogródka, z jajkami ze wsi? Gdzie mają się rozłożyć sprzedawcy kiszonych ogórków i kwiatów? Marmur niepotrzebny, potrzebna przychylność władz i zrozumienie.

Polecam wycieczkę na targowisko przy Hali Mirowskiej w Warszawie. Tu, wśród sprzedawców jajek, miodu, włoszczyzny przemykają panie w eleganckich butach i panowie z ułożonymi włosami. Wiedzą, że tu jest najlepsze mięso, że na tym strasznie wyglądającym targowisku można kupić najtańsze jajka i najlepsze kiszone ogórki. Można tu kupić kaczkę, kurę, jagnięcinę, baraninę i wołowinę. Sprzedaje się sok z porzeczek z grójeckiego gospodarstwa, smalec i brudną marchewkę.

Warszawa nie wstydzi się Hali Mirowskiej, wstydzi się Iława swojego targowiska. Czy naprawdę chcemy kupować tylko w supermarketach i galeriach handlowych? Czy tam jest lepszy towar?

BARTOSZ GONZALEZ






Handel na targowisku przy Hali Mirowskiej
w Warszawie. Najlepsze mięso, warzywa i owoce.
Bez marmurów i toalety, a jednak handel kwitnie.





  2020-01-22  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129415155


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.