Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Ratusz się sypie, ale musi poczekać
Auto policjanta. Atmosfera gęstnieje
Kasjerka została bez pracy
Marek Kałuża: „Mam w sobie tęsknotę za pięknem”
Nie miał prawka, więc uciekł
Niedziela bez handlu. Spacer zamiast marketu
Parking tylko dla urzędnika?
KODEKS WYBORCZY. Nowelizacja
Kierowca bez mandatu za ucieczkę
Ząbrowo wymaga uwagi
Fabryka POL-MAK zabiera głos
Trujące chmury nad miastem
CZŁOWIEK ROKU 2017. Oto nominacje!
A siódmego dnia odpocznij od zakupów
Miał być raj, a jest wojna!
Jakub Chiżyński. Wspomnienie
CZŁOWIEK ROKU 2017. Zgłoś swoich kandydatów
Zaproszenie na wyjątkową wystawę
Pilnuj komina! Pożary i... kary
Marek Żyliński: Budżet powiatu to cynizm i kpina
Więcej...

CZYTAJ

2011-06-29

Właściciel Bi-Es rozlicza policję


Według relacji iławskiego biznesmena Sławomira Piotrowskiego, policjanci przeskoczyli przez płot jego posesji, wyciągnęli go z garażu i obezwładnili. Powód: zgłoszenie, że Sławomir Piotrowski prowadził auto po pijanemu. Na komendzie okazało się, że pojmany obywatel jest… trzeźwy. Teraz to policja stanie przed sądem.


Sławomir Piotrowski to właściciel znanej w Polsce i za granicą firmy kosmetycznej Bi-Es, która swoją siedzibę ma w Kamieniu Dużym pod Iławą. Sam przedsiębiorca jest iławianinem.

Niedawno biznesmen za pośrednictwem swoich prawników skierował do iławskiego sądu zażalenie na jego zatrzymanie przez policję. Twierdzi, że funkcjonariusze złamali procedury i nie mając podstaw do zatrzymania, obezwładnili go na jego posesji i doprowadzili na komendę, bo nie chciał na miejscu dmuchać w alkomat.

– Na komendzie zapanowała konsternacja, gdy okazało się, że jestem trzeźwy. Wynik badania pokazał 0,00 – relacjonuje Piotrowski. – Znam prawo i wiem, że policjanci przekroczyli swoje uprawnienia, dlatego złożyłem zażalenie na to zatrzymanie. Nie chcę, by to zostało zamiecione pod stół.

Z tego samego powodu przedsiębiorca zwrócił się do redakcji Kuriera o monitorowanie tej sprawy.


ZŁAMALI PRAWO

W niedziele 15 maja Piotrowski wypłynął z kolegą łódką na Jeziorak. Łowili ryby. Po powrocie, gdy na przystani pakowali swoje rzeczy, zauważyli krążący w pobliżu policyjny radiowóz.

– Gdy byłem już w domu, po kilku minutach podjechał pod moją bramę radiowóz. Ten sam lub podobny do tego, który był na przystani – mówi Piotrowski. – Dwóch mężczyzn w strojach moro, bez wylegitymowania się, podania nazwisk, ani podstaw prawnych, poprosiło bym do nich podszedł. Potem mówili coś o donosie. Spytałem, czy mają nakaz, a gdy zaprzeczyli, to ich pożegnałem. Nie wiedziałem, kim są. Równie dobrze mogli to być bandyci przebrani za policjantów.

Według relacji biznesmena, policjanci przeskoczyli przez płot jego posesji, wyciągnęli go z garażu, wykręcili ręce do tyłu i popychali.

– Byli wulgarni i mówili do mnie na „ty”. Przez chwilę byłem przyciśnięty głową niemal do ziemi – mówi iławianin. – Mówili: „Pewnie myślisz, że jak jesteś bogaty, to wszystko ci wolno i prawo cię nie obowiązuje?”. A ja prawo znam i wiem, że to ci panowie je złamali.


SIŁĄ NA KOMENDĘ

Jak mówi Piotrowski, po chwili pod jego dom podjechało cywilne auto. Wysiedli z niego dwaj nieumundurowani mężczyźni, którzy także się nie przedstawili. Przywieźli alkomat, ale zatrzymany obywatel nie pozwolił na badanie.

– Poprosiłem o spisanie protokołu z zajścia, ale ci panowie się nie zgodzili. Odmówili też i zabronili mi kontaktu z dyżurnym komendy, który mógłby mi chociaż potwierdzić, że są to policjanci i na jakiej podstawie mnie zatrzymują – opowiada przedsiębiorca. – W drodze na komendę, gdzie zabrano mnie siłą, próbowałem się skontaktować z prawnikiem, ale jeden z mężczyzn stanowczo nakazał mi wyłączyć telefon, dodając z uśmiechem, że chyba się amerykańskich filmów naoglądałem. A ja wiem, że każdy zatrzymany w tym kraju ma prawo kontaktować się ze swoim obrońcą. Ci panowie nie znają ani procedur, ani kodeksu postępowania karnego.

W komendzie zbadano stan trzeźwości zatrzymanego.

– Poprosiłem wcześniej dyżurnego o spisanie protokołu z zajścia, ale on również odmówił – opowiada Piotrowski. – A ja wiedząc, że jestem trzeźwy, przypuszczałem, że mogą potem wymyślać kłamliwe historie na temat tego zdarzenia.

Wynik badania: 0,00 promila!

– I wtedy wśród policjantów zapanowała konsternacja, jak wybrnąć z tej sytuacji – kończy iławianin. – Na potwierdzenie wyniku badania posiadam wydruk z alkomatu.


WPUSZCZENI W MALINY?

– Na jakiej postawie zatrzymano mnie z podejrzeniem, że byłem nietrzeźwy? – pyta Piotrowski i sam próbuje dać sobie odpowiedź.

Jego zdaniem policjanci nie tylko nie mieli żadnych dowodów, że biznesmen pił alkohol, ale także na to, że w takim rzekomo stanie prowadził auto.

– Ja przed nimi nie uciekałem, a oni za mną bezpośrednio też nie jechali – podkreśla iławianin. – Poza tym, skoro byli pewni, że jestem pijany i chcę z przystani wracać do domu samochodem, nie powinni w ogóle dopuścić, bym wsiadał za kierownicę. Powinni działać prewencyjnie. Ale dla nich ważniejsza była nagonka.

Protokół z zatrzymani spisano dopiero po zbadaniu Piotrowskiego alkomatem (z dokumentów Piotrowskiego wynika, że badania dokonano o godz. 17:07, a spisanie protokołu zakończono 28 minut później).

– Potem w protokole wpisano, że zatrzymano mnie w związku z podejrzeniem kierowania autem pod wpływem alkoholu oraz że rzekomo chcę zatrzeć ślady i nakłaniać świadków do składania fałszywych zeznań – dodaje Piotrowski. – To absurd, bo o jakie ślady chodzi i jakich świadków?

Jego zdaniem policjanci prawdopodobnie zbyt skwapliwie uwierzyli donosicielowi. Dlaczego ten był dla funkcjonariuszy aż tak wiarygodny, że wtargnęli na prywatną posesję, by ująć domniemanego pijanego kierowcę? – ta sprawa być może stanowić będzie osobny wątek.


POLICJA: BEZ KOMENTARZA

Kilka dni temu w iławskim sądzie miało się odbyć posiedzenie w sprawie zażalenia Piotrowskiego na działania policji. Termin jednak przesunięto, gdyż nie stawił się przedstawiciel komendy. Policja póki co nie chce udzielać informacji na temat tego zdarzenia.

– Trwa postępowanie w tej sprawie, dlatego na razie nie będziemy tego komentować – poinformował tylko Sławomir Nojman, rzecznik iławskiej policji.

Do tematu wrócimy.

JUSTYNA JASKÓLSKA



Policjanci przez płot weszli na posesję
SŁAWOMIRA PIOTROWSKIEGO, właściciela
znanej firmy Bi-Es. Wyciągnęli go na podwórko i obezwładnili,
bo podobno wcześniej pijany prowadził samochód.
Na komendzie okazało się jednak, że obywatel jest trzeźwy!
Teraz to biznesmen skarży policję

  2011-06-29  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
115540258


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.