Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
REKLAMA
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Zaproszenie na wyjątkową wystawę
Pilnuj komina! Pożary i... kary
Marek Żyliński: Budżet powiatu to cynizm i kpina
Powiat. Gdzie ten miód i mleko?
Bez przetargu na pływalni. Skargi na dzierżawę siłowni
Ciężarówka zamiast lalki Barbie
Hordejuk puszczają nerwy
Uwaga na złodzei kieszonkowców w sklepach
Skarga na szpital. Nie ma chętnych do zwrotu
Z jezdni pompują wodę wytrwale...
Dekomunizacja. Osiedle „XXX-lecia PRL”
Skargi na kolejki do laryngologa
17-letni skejt z mamusią
Szpital i seria zgonów. Sprawdzamy postępy w śledztwach
Susz. Koniec przebudowy drogi wojewódzkiej 521
Heroizm szpitala
Skarga na szpital. Ziółka i do domu
Brak piątej klepki
Skargi na POL-MAK. Hałas i opary
Biegam maratony na wesoło
Więcej...

CZYTAJ

2011-06-29

Właściciel Bi-Es rozlicza policję


Według relacji iławskiego biznesmena Sławomira Piotrowskiego, policjanci przeskoczyli przez płot jego posesji, wyciągnęli go z garażu i obezwładnili. Powód: zgłoszenie, że Sławomir Piotrowski prowadził auto po pijanemu. Na komendzie okazało się, że pojmany obywatel jest… trzeźwy. Teraz to policja stanie przed sądem.


Sławomir Piotrowski to właściciel znanej w Polsce i za granicą firmy kosmetycznej Bi-Es, która swoją siedzibę ma w Kamieniu Dużym pod Iławą. Sam przedsiębiorca jest iławianinem.

Niedawno biznesmen za pośrednictwem swoich prawników skierował do iławskiego sądu zażalenie na jego zatrzymanie przez policję. Twierdzi, że funkcjonariusze złamali procedury i nie mając podstaw do zatrzymania, obezwładnili go na jego posesji i doprowadzili na komendę, bo nie chciał na miejscu dmuchać w alkomat.

– Na komendzie zapanowała konsternacja, gdy okazało się, że jestem trzeźwy. Wynik badania pokazał 0,00 – relacjonuje Piotrowski. – Znam prawo i wiem, że policjanci przekroczyli swoje uprawnienia, dlatego złożyłem zażalenie na to zatrzymanie. Nie chcę, by to zostało zamiecione pod stół.

Z tego samego powodu przedsiębiorca zwrócił się do redakcji Kuriera o monitorowanie tej sprawy.


ZŁAMALI PRAWO

W niedziele 15 maja Piotrowski wypłynął z kolegą łódką na Jeziorak. Łowili ryby. Po powrocie, gdy na przystani pakowali swoje rzeczy, zauważyli krążący w pobliżu policyjny radiowóz.

– Gdy byłem już w domu, po kilku minutach podjechał pod moją bramę radiowóz. Ten sam lub podobny do tego, który był na przystani – mówi Piotrowski. – Dwóch mężczyzn w strojach moro, bez wylegitymowania się, podania nazwisk, ani podstaw prawnych, poprosiło bym do nich podszedł. Potem mówili coś o donosie. Spytałem, czy mają nakaz, a gdy zaprzeczyli, to ich pożegnałem. Nie wiedziałem, kim są. Równie dobrze mogli to być bandyci przebrani za policjantów.

Według relacji biznesmena, policjanci przeskoczyli przez płot jego posesji, wyciągnęli go z garażu, wykręcili ręce do tyłu i popychali.

– Byli wulgarni i mówili do mnie na „ty”. Przez chwilę byłem przyciśnięty głową niemal do ziemi – mówi iławianin. – Mówili: „Pewnie myślisz, że jak jesteś bogaty, to wszystko ci wolno i prawo cię nie obowiązuje?”. A ja prawo znam i wiem, że to ci panowie je złamali.


SIŁĄ NA KOMENDĘ

Jak mówi Piotrowski, po chwili pod jego dom podjechało cywilne auto. Wysiedli z niego dwaj nieumundurowani mężczyźni, którzy także się nie przedstawili. Przywieźli alkomat, ale zatrzymany obywatel nie pozwolił na badanie.

– Poprosiłem o spisanie protokołu z zajścia, ale ci panowie się nie zgodzili. Odmówili też i zabronili mi kontaktu z dyżurnym komendy, który mógłby mi chociaż potwierdzić, że są to policjanci i na jakiej podstawie mnie zatrzymują – opowiada przedsiębiorca. – W drodze na komendę, gdzie zabrano mnie siłą, próbowałem się skontaktować z prawnikiem, ale jeden z mężczyzn stanowczo nakazał mi wyłączyć telefon, dodając z uśmiechem, że chyba się amerykańskich filmów naoglądałem. A ja wiem, że każdy zatrzymany w tym kraju ma prawo kontaktować się ze swoim obrońcą. Ci panowie nie znają ani procedur, ani kodeksu postępowania karnego.

W komendzie zbadano stan trzeźwości zatrzymanego.

– Poprosiłem wcześniej dyżurnego o spisanie protokołu z zajścia, ale on również odmówił – opowiada Piotrowski. – A ja wiedząc, że jestem trzeźwy, przypuszczałem, że mogą potem wymyślać kłamliwe historie na temat tego zdarzenia.

Wynik badania: 0,00 promila!

– I wtedy wśród policjantów zapanowała konsternacja, jak wybrnąć z tej sytuacji – kończy iławianin. – Na potwierdzenie wyniku badania posiadam wydruk z alkomatu.


WPUSZCZENI W MALINY?

– Na jakiej postawie zatrzymano mnie z podejrzeniem, że byłem nietrzeźwy? – pyta Piotrowski i sam próbuje dać sobie odpowiedź.

Jego zdaniem policjanci nie tylko nie mieli żadnych dowodów, że biznesmen pił alkohol, ale także na to, że w takim rzekomo stanie prowadził auto.

– Ja przed nimi nie uciekałem, a oni za mną bezpośrednio też nie jechali – podkreśla iławianin. – Poza tym, skoro byli pewni, że jestem pijany i chcę z przystani wracać do domu samochodem, nie powinni w ogóle dopuścić, bym wsiadał za kierownicę. Powinni działać prewencyjnie. Ale dla nich ważniejsza była nagonka.

Protokół z zatrzymani spisano dopiero po zbadaniu Piotrowskiego alkomatem (z dokumentów Piotrowskiego wynika, że badania dokonano o godz. 17:07, a spisanie protokołu zakończono 28 minut później).

– Potem w protokole wpisano, że zatrzymano mnie w związku z podejrzeniem kierowania autem pod wpływem alkoholu oraz że rzekomo chcę zatrzeć ślady i nakłaniać świadków do składania fałszywych zeznań – dodaje Piotrowski. – To absurd, bo o jakie ślady chodzi i jakich świadków?

Jego zdaniem policjanci prawdopodobnie zbyt skwapliwie uwierzyli donosicielowi. Dlaczego ten był dla funkcjonariuszy aż tak wiarygodny, że wtargnęli na prywatną posesję, by ująć domniemanego pijanego kierowcę? – ta sprawa być może stanowić będzie osobny wątek.


POLICJA: BEZ KOMENTARZA

Kilka dni temu w iławskim sądzie miało się odbyć posiedzenie w sprawie zażalenia Piotrowskiego na działania policji. Termin jednak przesunięto, gdyż nie stawił się przedstawiciel komendy. Policja póki co nie chce udzielać informacji na temat tego zdarzenia.

– Trwa postępowanie w tej sprawie, dlatego na razie nie będziemy tego komentować – poinformował tylko Sławomir Nojman, rzecznik iławskiej policji.

Do tematu wrócimy.

JUSTYNA JASKÓLSKA



Policjanci przez płot weszli na posesję
SŁAWOMIRA PIOTROWSKIEGO, właściciela
znanej firmy Bi-Es. Wyciągnęli go na podwórko i obezwładnili,
bo podobno wcześniej pijany prowadził samochód.
Na komendzie okazało się jednak, że obywatel jest trzeźwy!
Teraz to biznesmen skarży policję

  2011-06-29  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
113181947


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Informator: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | REKLAMA | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.