Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Burmistrz zablokował w USC bezpłatne klepsydry
Problemy z dostępem do obiektów sportowych
Czy Iława jest gotowa do sezonu letniego?
Susz. Nowy dyrektor ośrodka kultury
Raport przedwakacyjny. Co Iława oferuje na sezon?
Mikołaj Grzywacz o pierwszych krokach w muzycznej branży
Iława. Zwolnienia podatkowe 2019
Szerszeń monstrum. Kolejna niespodzianka z Azji
Większy skład komisji rewizyjnej. Demokracja czy polityka?
Pokolenie wojny kontra powiat i „służba zdrowia”
Pokonała wirusa i urodziła zdrowe dziecko!
Epidemia. Czy młodzież korzysta z telefonu zaufania?
Epidemia. Personel szpitala woła o pomoc
Ziemia Lubawska odbierze Iławie nową drogę ekspresową?
Ratownik Tomasz Sławiński: Lepiej zapobiegać, niż leczyć
Podwyżka pensji dla dyrektor ICK: „Rutynowa”
Roman Żuralski: List otwarty do mieszkańców Iławy i regionu
Chciał ukraść pieniądze z myjni, ale...
O historii starego młyna
Pożar zabytkowego młyna
Więcej...

CZYTAJ

2008-07-23

Pacjentka ma pretensje do lekarza iławskiej „urazówki”


– Gdy przeczytałam w „Kurierze” tekst o iławskim szpitalu, w którym pisano, że jeden z głównych lekarzy chirurgii urazowo-ortopedycznej będzie przeprowadzał operacje bioder, to włos mi się na głowie zjeżył. Miałam nadzieję, że ten lekarz już nigdy nikogo nie weźmie w swoje ręce – mówi nam EWA ZADURA z Iławy, która dwa lata temu była pacjentką tego oddziału i na samo wspomnienie tamtych dni zaczyna płakać. – Ten człowiek posadziłby mnie na wózek inwalidzki na resztę mojego życia.


W kwietniu 2006 roku, gdy szykowała się do kościoła, złapał ją ostry ból w plecach.

– Nie mogłam stać o własnych siłach, jakby mi ktoś podciął nogi – opowiada Ewa Zadura. – Mąż wezwał pogotowie, które przyjechało natychmiast. Ratownicy wzięli mnie na krzesełko i zanieśli do karetki. Obchodzili się ze mną jak z jajkiem. Powolutku jechaliśmy do szpitala. Dyżurująca tam lekarka zajęła się mną od razu. Zrobili wszystkie potrzebne badania, łącznie ze zdjęciem RTG i podłączyli kroplówkę. Wezwano ordynatorów z oddziału wewnętrznego oraz chirurgii urazowej.

Ewa od 11 lat choruje na nowotwór z przerzutami. Jest po amputacji piersi i kilku blokach chemioterapii. Wciąż zmaga się z chorobą i cierpieniem.

– Lekarka z pogotowia wciąż oglądała zdjęcie RTG mojego kręgosłupa – mówi dalej kobieta. – Lekarz z „urazówki” widział, że cierpię z bólu, lecz wciąż mnie wypytywał. Dlatego mąż, który był ze mną, chciał mnie w tym wyręczyć, na co niestety lekarz nie pozwolił. Zachował się wręcz chamsko w stosunku do niego. Wyciągnął w jego kierunku rękę i krzyknął: „Nie zbliżać się i nie przeszkadzać”.


WEEKEND TYLKO W DOMU

– Leżałam z lekka zamroczona po tej kroplówce – relacjonuje dalej Ewa. – Ale gdy usłyszałam słowa lekarza, że jest weekend, nic nie da się dziś zrobić i mam iść do domu, to mało nie wyszłam z siebie. Do tego doszedł jeszcze jeden argument: mieszkam blisko, to wezwę w razie czego pogotowie. Lekarz zawinął się na pięcie i poszedł wypisać receptę.

Ewa była przerażona. Jej kuzynka zaczęła ją ubierać.

– Jednak lekarka pogotowia nie odpuściła i kolejny raz pokazała zdjęcie mojego kręgosłupa lekarzowi „urazówki” – mówi kobieta. – Słyszałam, jak mu tłumaczyła, że nie można mnie puścić do domu. Po chwili on podszedł do mnie i powiedział: „Zatem jedziemy na urazówkę, tak jak już wcześniej mówiłem”! Na pracę pielęgniarek na tym oddziale nie można narzekać. Uwijały się jak „pszczółki”, były delikatne wobec mnie, bo każdy ruch sprawiał mi ogromny ból. Po tomografii lekarz, który przyjmował mnie na oddział, zalecił noszenie gorsetu (pacjentka kupiła go sama – red.) i kazał chodzić. To było w kilka dni po tym, jak trafiłam do szpitala. W jednej z rozmów z tym lekarzem dowiedziałam się też, że jak chcę, mogę mieć operację w Olsztynie… u jego kolegi.

Ewa zgodziła się. Jednak po rozmowie z rehabilitantem zdecydowała się na inny szpital – w Elblągu.


BROŃ BOŻE CHODZIĆ

– Lekarz był zdziwiony, że zmieniłam zdanie – dodaje Ewa. – Dostałam zatem kopertę z badaniami i miałam sama sobie wszystko załatwić. Moim zdaniem to on powinien mi pomóc w przygotowaniu „gruntu”, przecież kierował mnie na dalsze leczenie. Pamiętam jego komentarz w chwili, gdy przekazywał mi kopertę z badaniami: „Mąż powinien być dumny, że pani pomaga, zresztą łaski nie robi”. Rozpłakałam się.

Mąż Ewy pojechał z dokumentacją do Elbląga, gdzie przyjął go ordynator neurochirurgii.

– W trakcie spotkania elbląski ordynator zapytał mnie, czy żona ma czucie w nogach – wtrąca mąż chorej. – Odpowiedziałem, że tak i że lekarz każe jej chodzić, że dziś wprowadził ćwiczenia chodzenia po schodach. Wtedy doktor się zdenerwował. Wstał i powiedział: „Żona ma złamany krąg i takie leczenie zakończy się wózkiem inwalidzkim”. Zbaraniałem, bo w Iławie nikt o złamaniu nie mówił.

– On od razu powiadomił telefonicznie nasz szpital i definitywnie zakazał mi chodzić – wtrąca Ewa. – Szczerze mówiąc nie wiem, dlaczego trzymano mnie w Iławie aż dwa tygodnie. Drugiego tygodnia przestano podawać jakiekolwiek leki. Nawet monitowałam wtedy u dyrektora szpitala, który bardzo często wspomagał iławski klub „Amazonek”, a ja nią jestem. Niestety, ta interwencja obróciła się przeciwko mnie. Mój lekarz prowadzący z „urazówki” zrugał mnie za to przy innych pacjentach.


OPERACJA W ELBLĄGU

Ewa pojechała do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu, gdzie dyrektorem była i jest Elżbieta Gelert, od niedawna także szef iławskiej placówki. Operacja trwała 7 godzin, kierował nią ordynator neurochirurgii. Po dwóch tygodniach kobieta została przeniesiona pod opiekę onkologów. Okazało się, ze złamany krąg był następstwem choroby nowotworowej.

Kiedyś w warszawskiej klinice onkologii jeden z profesorów powiedział do mnie takie słowa: „Nie wy dla nas, lecz my dla was jesteśmy”. Widać iławski lekarz z „urazówki” tych słów nie rozumie. Może już czas, by ustąpił miejsca młodszym? – kończy swą historię Ewa, która dziś już chodzi. – Elbląskiemu doktorowi będę wdzięczna do końca życia.

JOANNA MAJEWSKA




Ewa Zadura z Iławy od 11 lat walczy z nowotworem:
– Te wszystkie cierpienia są niczym w porównaniu do tego, jak zostałam potraktowana przez lekarza z iławskiej „urazówki”. Jego metody leczenia skończyłyby się dla mnie trwałym inwalidztwem.

Należy zainteresować
odpowiednie instytucje


Sprawę komentuje ELŻBIETA GELERT, obecna dyrektor iławskiego szpitala:

– Jest mi niezmiernie przykro, że pacjentka skierowała skargę bezpośrednio do redakcji „Kuriera”. Rozmawiałam o całej sprawie z lekarzem oddziału chirurgii urazowej, który przyjmował tę pacjentkę na oddział i się nią zajmował. Jako dyrektor placówki mogę jedynie wyrazić ubolewanie, że taki fakt miał miejsce. Sprawą Ewy Zadury należałoby zainteresować Izbę Lekarską, a ściślej Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej bądź Rzecznika Praw Pacjenta.

Warmińsko-Mazurska Izba Lekarska w Olsztynie
Ul. Żołnierska 16, 10-560 Olsztyn, tel. (089) 534-44-83,
tel/fax. (089) 523-60-61, www.owmil.olsztyn.pl

Rzecznik Praw Pacjenta
przy Warmińsko-Mazurskim OW NFZ

Funkcję tę pełni Ewa Szuba. Rzecznik przyjmuje w siedzibie Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia w Olsztynie,
przy ul. Żołnierskiej 16 (pok.1B) od wtorku do piątku
w godzinach 8-16, w poniedziałek 10-18.
Tel. (089) 539-97-93, www.nfz-olsztyn.pl

  2008-07-23  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129654446


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.