Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
PRZEJAZD DO LIKWIDACJI...?
Radny powiatu zatrzymany za jazdę po alkoholu
Marlena Cichocka w programie „MasterChef”
Znaleźli czołg z II wojny światowej
Trzy metry po śmierć
Żuchowski o sytuacji w ratuszu: „Czy leci z nami pilot...?!”
Terytorialsów siła z Iławy
Musimy zmienić podejście do zwierząt
Pikieta mieszkańców pod ratuszem
Mieszkamy w Berlinie, ale kochamy Iławę!
Rzecznik prasowy Tomasz Więcek robił w szpitalu co chciał?
Problem ze szczurami w kamienicy
Majątek burmistrza Iławy
W porzuconym aucie mieszkają bezdomni
NOWA SZEFOWA KULTURY: WARTO INWESTOWAĆ W SIEBIE
„Bolszewicy” atakują powiatowy Inkubator Technologiczny
Karta Praw Rodziny. Kopaczewski i Młotek na „nie”
Stare Miasto wreszcie troszkę stare
Ile zapłacimy za parkowanie przed Starym Spichlerzem
Na terenie szpitala znaleziono zwłoki
Więcej...

CZYTAJ

2005-08-10

Naiwnych do kopania rowów zatrudnię


Bieda zmusza ludzi do chwytania jakiejkolwiek roboty. Ale co zrobić, gdy praca wykonana, a umówionych pieniędzy nie widać? Można sprawę oddać do sądu. Pod warunkiem, że wcześniej została spisana umowa. Niestety, grupa mężczyzn z Ulnowa nie ma takiej możliwości. Pracowali na czarno, a ich były pracodawca nie poczuwa się do obowiązku wypłacenia chociażby złotówki.

Bezrobocie i ludzka bieda od wielu lat są cichymi wspólnikami nieuczciwych pracodawców. Obowiązuje niepisana zasada: jeśli chce się pracować, trzeba zacisnąć zęby i nie domagać się tego, co gwarantuje prawo pracy. Ileż to osób usłyszało, że „jak się nie podoba, to do widzenia, na wasze miejsce czekają setki innych”.

MIAŁO BYĆ INACZEJ

Sześciu bezrobotnych z Ulnowa dwa lata temu myślało, że los w końcu się do nich uśmiechnął. Jeden ze znajomych załatwił im pracę. Robota miała być pewna. Skoro ktoś im chciał zapłacić za kopanie rowów, trzeba było się szybko decydować. Wiadomo, konkurencja nie śpi. Na taką robotę znajdzie się we wsi wielu chętnych.

I tak mężczyźni po chwili namysłu spakowali się i wyjechali do odległego Płocka. Zgodnie z ustną umową pracodawca zapewniał im mieszkanie i zwrot kosztów wyżywienia. W zamian za to (i 2,50 zł od metra bieżącego rowu) mieli wykopać rów długości 3 kilometrów.

Do tego momentu obie strony przedstawiają taką samą wersję. Zgadzają się do jeszcze jednego – pieniądze nie zostały wypłacone. Jednak sam przebieg wykonywanej pracy różni się w ich opowieściach.

WERSJA PRACODAWCY

Pracodawca Mariusz N. (nie życzy sobie ujawnienia nazwiska) tak przedstawia sprawę:

– Nie zapłaciłem, bo robota nie została wykonana – mówi. – Upili się i nie byli w stanie pracować. Dlaczego miałem za to płacić? Dla mnie sprawa ta zakończyła się dwa lata temu. Po co do tego wracać...

N. wyjaśnia, że umówił się z pracownikami, że zapłaci im w ratach, w miarę, jak będą się posuwały prace. Jednak jego zdaniem mężczyźni nie zasłużyli nawet na część zapłaty.

Bardziej jednak niż roszczenia byłych pracowników, pana N. interesowało, skąd zdobyliśmy jego numer telefonu.

– Mój numer jest zastrzeżony, a nie przypominam sobie, żebym kogoś upoważnił na piśmie, aby nim dysponował – gorączkuje się. – Proszę o podanie na piśmie danych tego człowieka.

Żądania tego oczywiście nie spełniliśmy, ochrona danych informatorów (którzy zastrzegą swoje personalia) to bowiem ustawowy obowiązek dziennikarzy.

CO NA TO PRACOWNICY

Mężczyźni czują się wykorzystani przez N. Nie zgadzają się z zarzutami. Zleconą pracę wykonali do końca. N. obiecywał, że zapłaci po kolejnym kilometrze wykonanej roboty. Potem, że po kolejnym. Kiedy stwierdzili, że nie dostaną pieniędzy, wyjechali.

– Nie było na co czekać – opowiada Marek Piotrowicz, jeden z pokrzywdzonych mężczyzn. – Jedzenia nie mieliśmy za co kupić. Nie wzięliśmy ze sobą pieniędzy, bo umowa była taka, że na miejscu dostaniemy zaliczki. Pierwszego dnia poszliśmy na zakupy. Przy kasie okazało się, że pan N. nie zapłaci, więc odłożyliśmy wszystko na półki. Żywiliśmy się tym, co udało się nam dostać od ludzi na działkach. Pan N. kupował nam rano jedynie chleb i pasztet. Po takim posiłku szliśmy na 10-12 godzin do pracy fizycznej.

Mężczyźni schudli przez ten czas po 10 kilo. Do domów wrócili na własny koszt. Nie widząc innego wyjścia, o pomoc poprosili znajomego, który przyjechał po nich prywatnym samochodem.

Pieniędzy za wykonaną pracę jak dotąd ani widu, ani słychu. Szansę na porozumienie się zwaśnionych stron też są prawdopodobnie niewielkie. Sami panowie kilkakrotnie próbowali rozmawiać z N. o zapłacie. Usłyszeli, że „morda nie szklanka”. Ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi, żeby kogoś bić. Będziemy śledzić rozwój wypadków.

KATARZYNA KOZIKOWSKA


  2005-08-10  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
125730468


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.