Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
REKLAMA
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Trujące chmury nad miastem
CZŁOWIEK ROKU 2017. Oto nominacje!
A siódmego dnia odpocznij od zakupów
Miał być raj, a jest wojna!
Jakub Chiżyński. Wspomnienie
CZŁOWIEK ROKU 2017. Zgłoś swoich kandydatów
Zaproszenie na wyjątkową wystawę
Pilnuj komina! Pożary i... kary
Marek Żyliński: Budżet powiatu to cynizm i kpina
Powiat. Gdzie ten miód i mleko?
Bez przetargu na pływalni. Skargi na dzierżawę siłowni
Ciężarówka zamiast lalki Barbie
Hordejuk puszczają nerwy
Uwaga na złodzei kieszonkowców w sklepach
Skarga na szpital. Nie ma chętnych do zwrotu
Z jezdni pompują wodę wytrwale...
Dekomunizacja. Osiedle „XXX-lecia PRL”
Skargi na kolejki do laryngologa
17-letni skejt z mamusią
Szpital i seria zgonów. Sprawdzamy postępy w śledztwach
Więcej...

CZYTAJ

2003-06-10

KOMPROMITACJA


JAROSŁAW SYNOWIEC:
Zaczynam iławską praso-nowelę pt. „Kiepscy”

Władzy puściły nerwy. Na początku maja we współpracy z „Gazetą Wyborczą” opublikowaliśmy artykuł, który informował, że zaszłości z Lubawy burmistrza Jarosława M. (SLD) nie są tylko złośliwymi plotkami. Prokuratura Rejonowa w Iławie zakończyła bowiem długie i żmudne śledztwo przedstawieniem bardzo mocnego aktu oskarżenia.

Niedługo po tym z ust radnych koalicyjnego klubu „Iławianie Razem” dał się usłyszeć pomysł o „wielkiej i przełomowej inwestycji turystycznej na wyspie Wielka Żuława”.

Odniosłem wrażenie, że kilku zaledwie liderów tego klubu postanowiło wygrać swoje pięć minut. Korzystając z niekorzystnej sytuacji, w jakiej znalazł się SLD-owski burmistrz Jarosław Maśkiewicz, rozpoczęło się lobbowanie na rzecz – moim zdaniem – urojonej koncepcji oddania wyspy (niemal za bezcen) jakiemuś, trzymanemu w głębokiej tajemnicy, rzemieślnikowi od szkła gdzieś z południa Polski.

Targany zdenerwowaniem burmistrz musiał najwidoczniej uznać, że tematem wyspy można będzie choć na chwilę odwrócić uwagę od zainteresowania mediów swoją osobą. Poza tym przyzwolenie burmistrza na działania z wyspą mogło być też ceną, jaką musiał z grymasem na twarzy, ale jednak ponieść dla utrzymania koalicji i większościowego poparcia swojej osoby na najwyższym w mieście fotelu.

Tak więc liderzy SLD oraz „Iławian Razem” (według mnie powinno to brzmieć inaczej: skłócona, ale mimo wszystko LEWICA RAZEM) postanowili dla zdezorientowanych oczu opinii publicznej zewrzeć szeregi i udawać, że samorządność w Iławie ma się już teraz coraz lepiej.

Po raz kolejny radni rządzącej koalicji nie wyciągnęli żadnych wniosków z wydarzeń poprzednich miesięcy, iż trzymanie w tajemnicy przed opinią publiczną zasadniczych informacji obróci się najbardziej przeciwko nim samym. I tak też się stało.

Plotki i domysły błyskawicznie rozeszły się po mieście niczym spieniona woda i strzelający burzami wiatr, a „Gazeta Olsztyńska” napisała wprost o oszustwie, które polegać by miało na sprytnym wyprowadzeniu wyspy za grosze z mienia miasta, a następnie na podzieleniu jej na działki i odsprzedaniu z ogromnym zyskiem (po wejściu do Unii Europejskiej).

I tu zaczyna się dramat w jednym akcie. Panika przeradzająca się w szał konia, spłoszonego niczym od gwizdu pędzącej lokomotywy. Nagle władzy kompletnie puszczają nerwy. Kilku liderów koalicji wpada więc na pokerowy pomysł: żeby natychmiast zamknąć buzię prasie, trzeba wydać wyraźnie karcące oświadczenie. Cytat z rozważań: „Może, do cholery jasnej, w ten sposób wreszcie wystraszymy tego szmatławca ...”.

To nic, że głosy rozsądku kilku osób z tego grona wołają o pohamowanie emocji. To nic, że wielu radnych otwarcie odmawia podpisania się pod tym pomysłem. Atak ruszył. Jak za dawnych, dobrych lat PRL-u...

„Podstawowa Organizacja Partyjna (POP) wyraża swoje głębokie zaniepokojenie z powodu reakcyjnych postaw prezentowanych przez kierownictwo Wydziału Zbrojenia iławskiej Fabryki Domów”.

Albo...

„Komitet Zakładowy PZPR stanowczo protestuje przeciwko agresywnym wypowiedziom publicznym, szkalującym naczelnika miasta Iławy”.

Ech, te wspomnienia...

Dziś oświadczenie na forum Rady Miejskiej czytał w imieniu SLD wiceprzewodniczący Stanisław Żygadło. Jak za dawnych, dobrych lat...

Panie Stanisławie! A proszę teraz publicznie przyznać się, ileż to razy prosiłem pana i pańskich kolegów z SLD o zajęcie stanowiska, o polemiki, o przedstawianie swojego punktu widzenia na pojawiające się trudne sprawy. I pan teraz śmie zarzucać Nowemu Kurierowi Iławskiemu brak „obiektywnej prawdy”?!

Ba, ale co ja tu wymagam od kogoś trudnej sztuki prowadzenia sporów i polemik. Wy przecież, od momentu wyborów, nawet jednego sprostowania nie nadesłaliście do redakcji. I nie nadeślecie! Bo nie macie ku temu żadnych podstaw – nie tylko prawnych, ale przede wszystkim faktograficznych. Potraficie tylko utajniać obrady i zwoływać nieformalne sesje bez udziału prasy i publiczności. Gołym okiem widać, że macie coś wstydliwego do ukrycia.

Tak więc moje marzenia o toczeniu pasjonujących sporów na tematy społeczne i gospodarcze w Iławie muszę odłożyć na półkę. Pozostają mi tylko na pocieszenie godzinami toczone w redakcji gawędy z Tadziem Listkowskim – jedynym chyba ideowym (choć nie dogmatycznym) lewicowcem w tym mieście.

Tymczasem panowie władza niewiele mają do powiedzenia mieszkańcom Iławy. Paradoksalnie, cierpi troszkę na tym nasza gazeta, bo z boku rzeczywiście wygląda to wszystko – w kontekście różnorodności poglądów – jak jednoskrzydłowa kaczka-nieboraczka.

Czy podanie nie tylko na łamach Nowego Kuriera Iławskiego, ale także w „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, radiu RMF, radiu ZET, w telewizji (a nawet w „Trybunie”) niepodważalnego faktu, iż prokuratura oskarża Jarosława M. o przekroczenie uprawnień, poświadczenie nieprawdy w dokumentach i oszustwo kredytowe – czy to wszystko śmie pan nazywać brakiem obiektywnej prawdy?! Czy te wszystkie media kłamią?! Wszystkie „szkalują, nadużywają prawo prasowe i naruszają dobra osobiste osób sprawujących funkcje publiczne”?!

A może śmie pan podważać pracę Prokuratury Rejonowej w Iławie?!

Radni nie zechcieli zagłosować nad przyjęciem tego świstka – bo przecież nie sposób dokumentem nazwać coś, co nie jest poddane pod głosowanie i nie ma na nim podpisów. Oto więc najlepszy przykład iławskiej pseudo-demokracji.

Pytani przeze mnie w kuluarach samorządowcy wszystkich klubów odpowiadali, że treści oświadczenia wcześniej nie znali i nie mają najmniejszego zamiaru podpisywać się pod czymś, co stoi w sprzeczności z ich poglądami osobistymi.

Diabeł tkwi w szczegółach, panowie. Jak nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze i wpływy. To właśnie szczegóły pokazują kompletny zamęt w pracach Rady Miejskiej w Iławie, na której utrzymanie obowiązkowo łożą podatnicy (zwłaszcza od momentu „cudownego” wejścia kuchennymi drzwiami Wielkiego Stolarza do rady).

Ledwie przed wyborami jesienią ubiegłego roku wyśmiewałem politykę czasów PRL-u, dopiero co kpiłem z tzw. centralizmu demokratycznego, który na ów czas bardzo chętnie był używany przez władzę. Ale po kompromitujących wydarzeniach ostatniej sesji Rady Miejskiej w Iławie przekonałem się jednak, że co poniektórym towarzyszom i cwaniakom, przeflancowanym z zagorzałych naśladowców Lenina, Stalina i Breżniewa w nowoczesnych liberałów, wyemancypowanych menadżerów i gorliwych piewców demokracji, trzeba przypomnieć wprost kilka bezspornych faktów.

Cenzura, ta standardowa i ta prewencyjna, bez uronienia nawet jednej łezki zdechła już ponad trzynaście lat temu. Niech gnije w mękach.

Radnym SLD, którzy bezceremonialnie próbowali słowną żonglerką – a chwilami nawet pogróżkami na korytarzach – wywrzeć presję na dziennikarzach „Nowego Kuriera”, muszę niestety przypomnieć, że – jakby tego bardzo chcieli – absolutnie nie można utajniać obrad rady i wszystkich jej komisji przed prasą ani publicznością na sali ratusza. Ta zasada stoi na straży konstytucyjnego państwa prawa, w którym każdy obywatel za pośrednictwem prasy ma prawo do informacji. Kto bowiem, jak nie prasa, jest na bieżąco okiem społeczeństwa, obiektywnym sprawozdawcą i surowym (subiektywnym) recenzentem.

Panowie radni, utajniać to sobie możecie, ale miłosne harce pod pierzynami w domu, natomiast lokalny parlament nie jest waszym prywatnym łóżkiem. Komuż bowiem bardziej powinno zależeć na informowaniu swoich wyborców o postępach w pracy, jak nie radnym właśnie?

No tak... Rozumiem radnych i ich „stanowczy protest” przeciwko publikacjom na łamach Nowego Kuriera Iławskiego. Rozumiem głębokie zaniepokojenie. Na waszym miejscu, panowie, też bym był głęboko zaniepokojony. Jak się ma mało do powiedzenia lub nie ma zupełnie czym się pochwalić, to ludzka rzecz zareagować najpierw frustracją, a zaraz potem przejść do agresji i frontalnego atakowania dziennikarzy. Standard.

W swym oświadczeniu radni twierdzą, że nasza gazeta „nie służy dobru miasta”, bo jakoby przedwcześnie feruje wyroki, a także poświęca zbyt dużo uwagi zdarzeniom marginalnym i pomija merytoryczne, mające kluczowe znaczenie dla lokalnego środowiska, sprawy.

Panowie! A skąd wy niby macie wiedzieć, co jest najważniejsze dla mieszkańców Iławy?! Przecież tak bardzo jesteście zajęci radzeniem nad podziałem łupów, prowizji, zleceń, etatów, diet, delegacji, kilometrówek i ryczałtów – że nie macie czasu nawet spotkania z wyborcami.

Ilu ludzi przychodzi na wasze dyżury? Mało! Tragicznie mało! Praktycznie nie przychodzi nikt. I to jest najlepsza cenzurka dla was, panowie...

Przecież wy kompletnie nie liczycie się z wolą ludzi, chyba, że wyjdą z kosami na blokady, albo zbliża się termin kolejnych wyborów – wtedy wpadacie pomiędzy bloki osiedlowe niczym kompletnie nakręceni szamani świetlanej przyszłości!

Wasze „oświadczenie” jest warte funta kłaków i najdobitniej dowodzi, że – za nasze, podatników, pieniądze – macie dużo czasu na zajmowanie się dyrdymałami.

Wasze „oświadczenie” bez głosowania jest tylko świstkiem. Niezbitym dowodem, że – nabijając w butelkę opinię publiczną – próbujecie bezczelnie wywrzeć naciski na lokalny i niezależny tytuł prasowy.

Ale świstek nie trafił wcale do redakcyjnego kosza – wisi oprawiony na ścianie gabinetu redaktora naczelnego w tzw. małej galerii skalpów...

Na koniec prośba, panowie radni. Jeśli przyjdzie wam do głowy pomysł z pozwem przeciwko redakcji do sądu za obrazę majestatu – z podniesionym czołem stanę na wokandzie. Tylko zaznaczam: opłaty sądowe, prawników i inne koszta opłacicie z własnej kieszeni, a nie z kasy miasta. Jeszcze by tego brakowało, żeby za wygłupy kilku kunktatorów płacili Bogu ducha winni podatnicy...

Serialu pt. „Kiepscy” – ciąg dalszy w Iławie nastąpi. Tematów aż zatrzęsienie.

JAROSŁAW SYNOWIEC
redaktor naczelny NKI

PS. Jesteśmy bardzo ciekawi, co o relacjach „Nowego Kuriera” z sesji iławskiej Rady Miejskiej sądzą nasi Czytelnicy. Czekamy na Wasze wypowiedzi.

  2003-06-10  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
113936518


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Informator: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | REKLAMA | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.