Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
REKLAMA
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
kogel-mogel
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Brak piątej klepki
Skargi na POL-MAK. Hałas i opary
Biegam maratony na wesoło
Nagrody za twórczość artystyczną
Mięczaki atakują podwórko
Dekomunizacja. Co ustrój, to pomnik
Znowu uniki szpitala. Patryk mógł żyć!
„Biesiady Leśna” wytacza armatę w ratusz
Nocna kwarantanna od alkoholu
100% zdawalności w British School
Samowolka z parkowaniem
Policjant uratował dziewczynę
Biskupiec buduje mieszkania socjalne
Pielgrzymka na Jasną Górę
Nowe malowanie na ulicach
Dementujemy plotki o sprzedaży Hotelu Kormoran
Skarga na koszenie trawy
Wybuchowe skarby z jeziora
Zobacz jak będzie wyglądał Young Spot i lodowisko
Historia Iławy. Na polach uprawnych ulicy Andersa
Więcej...

CZYTAJ

2015-10-14

Burmistrz Żyliński: Nie ma czarowania, jest harówka!


– Panie Burmistrzu, właśnie minęło okrągłe dziesięć miesięcy Pańskiego pobytu w iławskim ratuszu. W mieście można wyczuć nastrój wyczekiwania, z nutką lekkiego zniecierpliwienia...

ADAM ŻYLIŃSKI: – ...czyli nasi mieszkańcy Iławy powoli czują się moim burmistrzowaniem rozczarowani.

– …bo kiedy obejmował Pan iławski magistrat we władanie, ludzie spodziewali się trzęsienia ziemi, cudu gospodarczego nad Jeziorakiem.

– A ja, oczywiście, przed wyborami ten cud Iławie „obiecywałem”...

– No dobrze, przestańmy się przekomarzać. Proszę mi powiedzieć jak Pan się odnajduje, po 12 latach przerwy, w pełnieniu funkcji gospodarza Iławy?

– Chcąc udzielić pełnej odpowiedzi na to pytanie, musiałbym uruchomić niezliczoną ilość wątków, ale skupię się tylko na jednym, w moim odczuciu, kluczowym dla powodzenia mojego urzędowania. Życie mnie nauczyło, że dla każdej idei, pomysłu najważniejszym dla realizacji staje się ludzki potencjał. Dla mnie pracownicy, z którymi przyszło mi współpracować to wartość nie do przecenienia. Dlatego od pierwszych dni zadbałem o to, by w ratuszu jak najszybciej znaleźć solidną nić porozumienia. Mój styl zarządzania ludźmi sprowadza się do pełnego partnerstwa, z generalną zasadą przedyskutowania każdego problemu, a jak trzeba to wręcz toczeniu sporu. Zespół zatrudniony w Urzędzie Miasta znakomicie wpisuje się w te moje wyobrażenia. Śmiało mogę postawić tezę, że mam do czynienia z kompetentnymi, otwartymi ludźmi, z którymi góry można przenosić. Równie optymistycznie i z wdzięcznością patrzę na zdecydowaną większość podległych jednostek. W paru miejscach coś tam szwankuje, jednak, tak mi się wydaje, mam pełny ogląd sytuacji i tam, gdzie zajdzie taka potrzeba, naniosę odpowiednie korekty.

– Zabrzmiało to troszkę jak groźba zapakowana w elegancki papier i przewiązana ozdobną wstążeczką…

– Nic z tych rzeczy. Nie mam zamiaru krzywdzić kogokolwiek, jeśli nie muszę. Chcę jedynie, w dobrze pojętym interesie społecznym, przymusić najbardziej opornych do zmian mentalnych dostosowanych do sposobu myślenia aktualnie rządzących. Takie to moje zbójeckie prawo.

– Odnosi się Pan do środowiska związanego z samorządem zawodowo. A jak układa się Panu współpraca z radnymi? Co i rusz dociera do iławskiej opinii publicznej sygnał o kolejnych tarciach na linii ratusz i rada miejska, ale i też pośród samych radnych.

– Wszystkie te wiadomości są mocno przesadzone. Radni, jak to radni, różne osobowości, charaktery, motywacje, wyobrażenia, styl działania. Od ściany do ściany. Staram się wszystkich bez wyjątku traktować z jednakową życzliwością. Wsłuchuję się w to, co mają do powiedzenia. Ważę ich głosy z możliwościami i spójną koncepcją funkcjonowania naszej miejskiej wspólnoty. Personalny skład naszej rady w całości jest dla mnie niezwykle istotny. Każdy radny oddzielnie coś do naszego, publicznego działania wnosi. A ja wcale nie mierzę wartości iławskich radnych ilością składanych przez nich interpelacji. Nie ma też dla mnie najmniejszego znaczenia, jakie ugrupowania reprezentują.

– Moment. A co z podstawowym mechanizmem demokracji, czyli opozycja i koalicja?

– Jak najbardziej ten mechanizm może na iławskiej sali sesyjnej obowiązywać przy rozpatrywaniu konkretnie wskazanego problemu. Jako trwały element zniewalający ludzkie umysły, w lokalnych warunkach nie ma najmniejszego sensu. Nie sposób sobie wyobrazić ile można czerpać satysfakcji w twórczej, nawet zaciętej debacie, gdy żadnego z nas nie ogranicza partyjna etykieta. Stajemy się wówczas wolnymi ludźmi i w konsekwencji głosujemy zgodnie z własnym sumieniem. Czy nie taka właśnie postawa czyni radnych najbardziej wiarygodnymi w oczach mieszkańców? Nigdy nie umiałbym zrozumieć dlaczego raz na cztery lata ustalona, koalicyjnym cyrografem potwierdzona, polityczna młockarnia miałaby być czymś lepszym. Osobiście po stokroć wolę cierpliwy, często indywidualny dialog z każdym radnym oddzielnie, na zasadzie obustronnego szacunku.

– Bardzo dużo uwagi w naszej rozmowie poświęca Pan relacjom międzyludzkim. Czy nie jest to trochę takie nazbyt silenie się na oryginalność?

– W takim razie będę jeszcze bardziej oryginalny. Odwołam się do współpracy z organizacjami pozarządowymi, do współdziałania z wszelkiego autoramentu inicjatorami, animatorami, organizatorami naszego lokalnego życia w sferze edukacji, kultury, sportu itp. Staram się byśmy wspólnie stawali się wobec siebie spolegliwi, efektywni poprzez wzajemne zrozumienie. Dostrzegajmy się nawzajem, wspierajmy się, a równocześnie, z wielkim wyczuciem odnośmy się do publicznego grosza, do budżetowych możliwości. Jestem przekonany, że przy takim podejściu żadna inicjatywa społeczna nie zostanie niezauważona.

– To, co Pan mówi jest kompletnie niestandardowe, daleko odbiegające od obowiązującego w naszym kraju samorządowego schematu. Wygrał Pan wybory z dużą przewagą. Naturalną konsekwencją mogłoby być demonstrowanie rozwiązań siłowych, bezkompromisowe pokazywanie kto tu rządzi.

– Byłoby to wyjątkowo bezmyślne działanie obliczone na krótką metę, pozostawiające po sobie spaloną ziemię. Po wielu latach publicznych doświadczeń już dawno zrozumiałem, czym jest ludzka solidarność, poczucie bezpieczeństwa, przewidywalność, jakże ożywcze przy wspólnym dziele tworzenia. To wartości same w sobie. Bez jednoczenia ludzi wokół wspólnego celu, samotnie niewiele można wskórać. A wyniszczające awantury, ciągła gotowość pójścia na konfrontację, kierują naszą energię na bezproduktywne tory, trzebiąc boleśnie lokalny potencjał.

– Osiąganie „wspólnego celu”. Zapachniało bardzo pojemnym ogólnikiem…

– Już spieszę z konkretami. Zacznijmy od tego, że kiedy w grudniu ubiegłego roku przyjmowaliśmy budżet na rok następny, musiałem forsować ten budżet jako urobek mojego poprzednika. Miałem wówczas przykrą świadomość, że w roku 2015 nie nadmuchamy pod wiatr, bo będziemy zmuszeni respektować sztywne zapisy, nie mając żadnych szans na nowe. Stało się jednak inaczej. I jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Wprowadziliśmy nowe, bardzo poważne przedsięwzięcia. Są to strategiczne elementy znacznie większej układanki, której zasadnicze przesłanie zobaczymy już w budżecie 2016 roku. Taką pierwszą jaskółką stało się otwarcie inwestycji na cmentarzu przy ulicy Ostródzkiej. Wszyscy, poczynając ode mnie, poprzez pracowników urzędu, na radnych kończąc, postanowiliśmy doprowadzić tenże cmentarz do możliwie najlepszego poziomu jako miejsce naszej zbiorowej iławskiej tożsamości, W tym roku, na Święto Zmarłych, powstanie już główna aleja. W latach kolejnych odpowiednią jakoś nadamy całej nekropolii.

– Co jeszcze udało się Panu wprowadzić do budżetu? I jak Pan to zrobił przy tak literalnych zapisach?

– Dziękuję szczególnie za to drugie pytanie. Stało się tak, bo urzędnicy i radni razem zagrali do jednej bramki. Bez tzw. gry wstępnej zaufaliśmy sobie nawzajem. Uwierzyliśmy w logiczne uzasadnienie tych przedsięwzięć. Szybko zrozumieliśmy, że w ten sposób prowokujemy powstanie łańcucha kolejnych pozytywnych zdarzeń. I tak, bez zbędnych ceregieli, rozpoczęliśmy projekt modernizacji rejonu Jasielskiej. W przeciągu najbliższych lat doprowadzimy do zupełnych przeobrażeń związanych z estetyką i funkcjonalnością tamtego fragmentu miasta. Projektując wewnętrzną ulicę, zmieniając zapisy planu przestrzennego, wyburzając więzienny mur i pozostałości hal produkcyjnych, likwidując równoległe do siebie mieszkalne baraki – tchniemy w to osiedle nowego ducha, przywróćmy mu dawną świetność.

– Przecież to jest zadanie na całe lata...!

– I bardzo dobrze. Najważniejsze, że po wieloletnim okresie wstydliwie ukrywanego tematu Jasielskiej, wreszcie z całym rozmachem się za to bierzemy. Od tego zadania nie ma już odwrotu.

– Co dalej? Muszę Pana trochę pomęczyć…

– Trochę późno, ale dzięki i za to. Osobiście jestem zwolennikiem rozwiązań systemowych, całościowo obejmujących wybrany problem. Do takiego sposobu myślenia namawiam moich najbliższych współpracowników i wszystkich radnych. Przyjmijmy ten sposób rozumowania i przeskoczmy z rejonu Jasielskiej do osławionego Starego Młyna przy ul. Kościuszki. Ta rudera to prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy. Uważam, że wręcz misją lokalnych władz powinno być wykupienie i wyremontowanie jednego z nielicznych zabytkowych obiektów w mieście. Ale taka diagnoza wnosi stanowczo za mało. Pomysł z wykupem młyna może nabrać wigoru tylko wówczas, gdy posłuży za dwa, trzy pojedyncze puzzle położony na dużej planszy. Stąd, w połowie roku wprowadziliśmy do budżetu miasta inwestycję wieloletnią, która będzie realizowana z wielkim rozmachem. Rozciągnięta w iławskiej przestrzeni od mostu na ulicy Dąbrowskiego, po pola filtracyjne dawnej ziemniaczanki. „Zagospodarowanie brzegów Iławki i jeziora Iławskiego”, tak się to zadanie inwestycyjne nazywa. Pod tą nazwą kryją się moje marzenia, dopieszczone dodatkowymi pomysłami moich koncepcyjnych współpracowników.

– Czym chcecie na tak dużym obszarze oczarować iławian?

– W części rzeki Iławki, gdzie na jednym brzegu jest już tak nowocześnie i pięknie, a na drugim również chcemy spowodować kompletną zmianę, przechodząc wzdłuż Kanału Tynwałdzkiego na drugą stronę małej obwodnicy. Całość terenu stanie się Strefą Małego Iławianina, z wieloma przemawiającymi do wyobraźni dziecka akcentami, między innymi z małym zwierzyńcem. Nie chcę zdradzać szczegółów. Dodam jedynie, że powstanie tam wręcz bajkowa sceneria z naczelnym hasłem, że wszystkie drogi, nie tylko iławskich dzieci, prowadza nad rzekę Iławkę.

– Ta koncepcja w żaden sposób nie rozstrzyga przyszłości starego młyna.

– Ale wiąże się z nią nierozerwalnie. Bo cały czas chodzi mi o wytworzenie samonapędzającego się procesu w postaci postępujących po sobie zdarzeń. Jeśli dogadamy się z właścicielem młyna, chcielibyśmy w tym miejscu i na całym sąsiednim plenerze uruchomić muzeum regionalne o charakterze nie tylko zbieractwa, ale również interaktywnym. W tym przypadku zależy mi na aprobacie lokalnego środowiska pasjonatów historii. Chcę, by to przedsięwzięcie potraktowali jak własne i wsparli nas, zarówno intelektualnie, jak i emocjonalnie.

– A co z rozlewiskiem Jeziora Iławskiego?

– Poczynając od starego młyna, zabytkowego budynku mieszkalnego Ostródzka 2 (przy dolnej bramie cmentarza), dziewięciu ogrodów działkowych, bo z użytkownikami tych ogrodów chcemy się dogadać, rozpoczniemy „wielki marsz” wzdłuż rzeki Iławki i tamtejszych dwóch jezior. Zbudujemy tam nie tylko ciągi pieszo-rowerowe jak nad fragmentem Dużego Jezioraka, ale również towarzyszące tym ciągom atrakcje. Być może szlak konny, fragmenty parku tematycznego, rozciągniętą na wzniesieniach linę do ekstremalnych ślizgów i kilka innych animacji. To działanie otworzy nam zaproszenie do zagospodarowania niezwykłych krajobrazowo terenów na końcu tej wędrówki, po obu stronach zmierzającej tam, do Jeziora Dół, rzeki Iławki.

– Czy ta inwestycyjna ekspansja akurat w tamtym rejonie nie spowoduje, że pozostała część miasta pójdzie w zapomnienie?

– Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych miałem świętą zasadę, że podejmując się modernizacji naszej Iławy, nie wolno nam zapominać o żadnym jej fragmencie. Dzisiaj ten pogląd w całej rozpiętości podtrzymuję. W tegorocznym budżecie pojawił się kolejny zapis dotyczący przywrócenia przedwojennych funkcji Lasowi Miejskiemu rozłożonemu od stacji kolejowej Iława Miasto po stację benzynową przy wylocie na Susz i Kisielice. Nawet trochę zaskoczyła mnie bardzo sympatyczna, bo jednomyślna reakcja radnych. Okazało się, że wszyscy chcemy przywrócenia najlepszych tradycji dawnej Deutch Eylau. Tamtejszy drzewostan to wspaniały zabytek przyrody. Posadowione tam dęby cieszą się wiekiem sięgającym 260 lat! Lasek pozbawiony zostanie chaszczy, a wzbogacony o oświetlenie, alejki i trasy rowerowe o założeniu alternatywnym. Jedne łagodne, familiarne, a drugie dla zapaleńców uprawiających sporty ekstremalne. Program tego terenu uzupełnimy parkiem linowym, przedsięwzięciem o charakterze komercyjnym.

– Brzmi ciekawie. Z niecierpliwością będziemy czekać na te przeobrażenia...

– Rejon okolicy Sienkiewicza ma dla nas duże znaczenie strategiczne. Uważnie przyglądamy się niedoinwestowanemu otoczeniu „Italiany”, równocześnie toczymy gorącą dyskusję na temat kompleksowego zagospodarowania zespołu obiektów sportowych z centralnym położeniem stadionu piłkarsko-lekkoatletycznego. Nie próbujemy tam ulegać manierze gigantomanii. Wolimy funkcjonalność i kameralność poprzez zagospodarowanie estetyczne każdego metra ziemi. Ten fragment Iławy zagra urokliwą i subtelną muzyką. Proszę zamknąć oczy i wyobrazić sobie taką oto kompozycję: Lasek Miejski, Centrum Sportowo-Rekreacyjne, unowocześnione otoczenie „Italiany”. Z ośrodkiem PTTK już rozpoczęliśmy rozmowy.

– Słuchając Pana odnoszę wrażenie, że dalej brniecie w rekreacyjno-turystyczne rozwiązania, zapominając o kluczowych dla Iławy problemach społecznych.

– To bardzo krzywdząca opinia. Rozmawiamy teraz o inwestycjach, które poprzez tegoroczne zapisy budżetowe zostały już definitywnie przesądzone. Podobnie jak przeniesienie Biblioteki Miejskiej do budynku, który będzie łączyć nowoczesność z historycznym podtekstem, czy też wyznaczenie funkcji użyteczności publicznej przepięknie położonemu na ulicy Sobieskiego „Domowi Weterana”. Wszystko co od tej pory powiedziałem, zostało, jak bilet lotniczy, nieodwracalnie zabukowane. A przecież nic nie wspominam o wymianie dachu i poprawie wentylacji w hali widowiskowo-sportowej, kontynuowaniu modernizacji plaży miejskiej przy ulicy Kajki, połączeniu pieszo-rowerowym ul. Polnej z ul. Jana Pawła II i szeregu pomniejszych inwestycji. Uprzejmie po raz kolejny przypominam, że są to nowe zadania wywołane w roku, który miał być rokiem pokory i posuchy. Z troski o objętość tego wywiadu nie próbuję podnosić takich, w błyskawicznym tempie przeprowadzonych operacji, jak utworzenie Akademii Piłkarskiej we wszystkich kategoriach wiekowych, jak wsparcie entuzjastów piłki ręcznej, którzy już rozpoczęli rozgrywki III ligi. Nie nawiązuję do zupełnie nowego powiewu w iławskim amfiteatrze i kinoteatrze. Nie podnoszę kwestii debiutu w Iławie Pikniku Inspiracji, z udziałem setki studentów, młodych naukowców i tysięcy iławskich dzieci.

– Przerwę Panu. Przecież Pan doskonale wie, co najbardziej boli iławian i co by im sprawiło największą satysfakcję.

– Oczywiście, że wiem. Na nic zda się czynienie z Iławy baśniowej scenerii, bo nie zostanie nasze miasto krainą szczęśliwości, dopóki nie drgnie lokalna gospodarka kreująca nowe miejsca pracy. Mam tego pełną świadomość. Dlatego nawiązaliśmy kontakt ze Specjalną Strefą Ekonomiczną prowadząc wielowątkowe, intensywne rozmowy. Pierwsze efekty już są. Trwają prace projektowe przy budowie zakładu na ul. Ziemowita. Wspieramy to przedsięwzięcie poprzez budowę niezbędnej infrastruktury zasilającej ten zakład. Ponadto jedna z naszych firm, z tych najbardziej znanych na rynku, po podjęciu informacji, że otrzyma od nas pomoc przy budowie drogi wewnętrznej, również rozpoczęła projektować lustrzane odbicie zakładu, co docelowo doprowadzi do podwojenia możliwości produkcyjnych. A to nie koniec. Będziemy starali się namówić Strefę Ekonomiczną, by odkupić tereny od Pana Wasiaka, który miał budować zakłady związane z branżą samochodową i coś mu nie wyszło. Skorzystam z okazji i poproszę w tym miejscu naszych mieszkańców i nasze lokalne media, by zachowały w kwestiach tworzenia nowych miejsc pracy więcej powściągliwości. Żaden porządny inwestor nie lubi działać pod presją. Potrzebuje spokoju, a nie medialnej wrzawy. A ja się bardzo cieszę, że coś się w gospodarczej materii Iławy zaczyna dziać tak bardzo namacalnie. Bo o to właśnie w tym wszystkim chodzi. Wypełniajmy naszą kochaną Iławę magiczną treścią realizując starannie przemyślaną wizję nowoczesnego miasta przyjaznego mieszkańcom, a równocześnie konsekwentnie tkajmy wielowymiarową sieć gospodarczą. Po raz kolejny wrócę do mojej podstawowej tezy nawiązującej do relacji międzyludzkich w samorządowych strukturach. Jestem przekonany, że jeżeli będziemy pielęgnować w zarządzaniu miastem otwartość, partnerstwo, umiejętność wsłuchiwania się w siebie nawzajem, to razem możemy, dla naszej pod każdym względem wyjątkowej Iławy, zrobić wiele dobrego.

– Od chwili ponownego objęcia funkcji burmistrza w Iławie, po raz pierwszy tak szeroko wypowiada się Pan publicznie na temat swojej pracy. Wielu iławian przeczyta w Kurierze o przedsięwzięciach, o których wcześniej nie miała pojęcia. Nie długo minie Panu rok urzędowania, a informacje dotyczące Pańskiej działalności były więcej niż skąpe.

– To tylko i wyłącznie moja wina. Ostatni rok, obok tego fantastycznego uczucia rzucenia się w wir wielowątkowej, tak bardzo intelektualnie pobudzającej pracy, przyniósł mi również wiele cierpienia i bólu w sferze prywatnej. Po długiej chorobie zmarła moja żona. To było niezwykle trudne doświadczenie. Musiałem potrafić pogodzić to, co przeżywałem pod dachem rodzinnego domu, z żywiołowym dającym wiele radości pobytem w ratuszu. Na publiczne o Iławie rozmowy ochoty już mi w takiej sytuacji zabrakło. Jednak zawodowo niczego nie zaniedbałem. I powiem jeszcze jedno. W świetle tych smutnych dla mnie zdarzeń, burmistrzowanie Iławie stało się dla mnie wielkim darem, wręcz wybawieniem.

– Ostatnie pytanie, Panie Burmistrzu. Odszedł Pan z wielkiej polityki, porzucił sejm na rzecz samorządu. Aktualnie trwa kampania wyborcza do parlamentu, tym razem bez Pana udziału. Czy przechodzi Pan obok tych wyborów obojętnie?

– Oj nie! Jestem żywotnie zainteresowany ich przebiegiem. Mniej mnie interesuje, która partia wygra te wybory, bo po 11 latach spędzonych w poselskich ławach dobrze wiem, że ogólnokrajowa polityka, to jeden wielki teatr z nieustanną rotacją aktorów obsadzających główne i drugoplanowe role. Mnie o wiele bardziej interesuje pozyskanie dla naszej Iławy godnego i skutecznego reprezentanta. Tyle dzisiaj powiedziałem na temat kierunków rozwoju Iławy, o kolejnych zamysłach nie pisnąłem słowa, bo nie pojawiły się jeszcze w budżecie. Bardzo wiele będziemy potrafili ciężką organiczną pracą zrobić sami. Dużo więcej zdziałamy przy pomocy zewnętrznego wsparcia. Dla nikogo nie powinno być tajemnicą, że od lat wspieramy się nawzajem z ministrem Żuchowskim. Znam go od 1990 roku, podziwiałem jego życiową drogę od wiejskiego nauczyciela po Sekretarza Stanu w Ministerstwie Kultury oraz Generalnego Konserwatora Zabytków. W tym samym czasie ja sam od podszewki poznawałem parlamentarno-rządowe mechanizmy. Umiejętności poruszania się na politycznych salonach Warszawy, na sejmowych komisjach, ministerialnych korytarzach trzeba się zwyczajnie nauczyć. Nie jest to łatwe zajęcie. Pan Piotr osiem lat spędził w stolicy. Poznał na wskroś warszawskie niuanse. Świetnie zna większość krajowego politycznego establishmentu. Dla mnie to sytuacja wręcz wymarzona. Mając z tyłu głowy rozmach jaki chcemy zafundować Iławie, postać ministra Żuchowskiego staje się dla grodu nad Jeziorakiem nieoceniona. Dość, iż powiem, że mój syn specjalnie przyjeżdża z Warszawy, by głosować na ministra Żuchowskiego.

– Dziękuję za rozmowę.

rozmawiał:
JAROSŁAW SYNOWIEC





Burmistrz Iławy Adam Żyliński
zapowiada, że „będzie się działo”.





„Strefa Małego Iławianina”
w niedalekiej przyszłości powstanie
na terenach zielonych pomiędzy
rzeką Iławką a Obwodnicą Północną.





  2015-10-14  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
110613199


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Informator: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | REKLAMA | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | kogel-mogel
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2017 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.