|
| 29206. | Odnośnie wpisu numer: 29203 Ja daleka jestem od uogólnień i to w każdej sprawie.
Może nie wszystkim nauczycielom nie jest tak źle, jeśli chodzi o pracę w ogóle. Może wśród nich są i tacy, którzy wiedzą, co robić i jak, aby nie zagubić dzieci w tym systemie. Na pewno. Problemem jest właściwy dobór kadry pedagogicznej, nadzór nad jej pracą i wartości, które szkoła uznaje za swoje. Środowisko jest trudne, podobnie jak i inne grupy społeczne, ale "jaki pan, taki kram". Jeśli dyrekcja szkoły akceptuje opisywane poczynania, to nauczyciele czują, że właściwie wypełniają swoje obowiązki. Ktoś przecież musi wymagać od nauczyciela, żeby uczył i nauczył.
Nic w tej sprawie nie zmieni się, jeśli do zawodu trafiają niewłaściwi ludzie. Rodzice natomiast mogą zdziałać więcej w swojej szkole, jeśli tylko naprawdę chcą zmiany, a nie zostawiają sprawy na przeczekanie. Nikt nie uczynił z religii najważniejszego przedmiotu, a już na pewno nie ustalił, czego dziecko ma się nauczyć na pamięć.
Więcej wiary w nauczycieli, tych z powołaniem, bo wbrew temu, co większość wypisuje na Forum, i tacy pracują. Odżegnać jednak trzeba się od tych, którzy swoją niekompetencją zamęczają uczniów i w dodatku są "lansowani" przez swoich szefów. |
|
| | Kasia Mądralińska |
| | Kisielice, Wtorek 08-10-2013 |
|
| 29207. | Odnośnie wpisu numer: 29203 29199 Z niejakim zdziwieniem czytam wypowiedzi "bobbiego" a także "taty czwartoklasisty" o tym, jakoby nauczyciele narzekali na forum na swą pracę. Przecież nikt z nauczycieli nie zabrał na forum głosu na ten temat. Wypowiadają się z żółcią o ich pracy tylko osoby, które albo wcale nie są nauczycielami lub też odeszły z tego zawodu.
Solą w oku dla tych osób są jakieś przywileje jakoby wynikające z Karty Nauczyciela, a w szczególności 18-godzinny tydzień pracy, który jest praktycznie zwykłym mitem. Wymiar ten dotyczy bowiem jedynie zajęć dydaktycznych. Aby się do nich przygotować trzeba poświęcić co najmniej drugą taką porcję czasu. Nauczyciele robią to najczęściej w domu, gdyż szkoła nie zapewnia im warunków do takich przygotowań z powodu braku pomieszczeń i odpowiedniego oprzyrządowania.
Nauczyciele w domu muszą korzystać z własnych komputerów kupionych za swe podobno niebotyczne pensje, papieru, drogiego tuszu do drukarek, podręczników, które także muszą sobie kupić, ponieważ przekonanie powszechne, że otrzymują je w formie przekupstwa od wydawnictw, są zwykłym mitem, poświęcić długie godziny na przygotowanie testów oraz ich późniejsze sprawdzenie.
W tym czasie, gdy rodzice i dzieci wypoczywają w domu, wielu nauczycieli dokształca się na różnych konferencjach, kursach czy też dodatkowych studiach, za które sami muszą zapłacić, przesiaduje wiele godzin na posiedzeniach rad pedagogicznych. Proszę mi podać przykłady w ilu zawodach pracownicy zabierają swoją robotę do domu, jak to robią nauczyciele? Czy np. operator tokarki zabiera swą maszynę do domu, kierowca swój samochód ciężarowy, a policjant pałkę i kajdanki?
Oczywiście i w środowisku nauczycielskim są osoby, które nie powinny w tym zawodzie pracować oraz wiele patologii wynikających np. z narzucanej szkołom przeogromnej biurokracji, sprawozdawczości, nieustannych egzaminów, testów, itp. itd. Słuszną rację mają także Ci rodzice, którzy narzekają na przemęczenie ich dzieci bezsensowną nauką pamięciową, która zabiera im radość z dzieciństwa. Szczególnie dużo słusznej chyba krytyki dotyczy pracy pewnej katechetki nakazującej dzieciom wkuwanie na pamięć opasłych tekstów. Ale pretensje o to kierowane są nieco pod złym adresem.
Otóż dyrekcja szkoły nie ma właściwie żadnej możliwości oddziaływania na treści i metody nauczania religii, ponieważ wszystko to nie zależy od władz oświatowych, lecz od Kościoła. To władze kościelne przysyłają do szkół takie a nie inne osoby, które niekiedy nie mają bladego pojęcia o dydaktyce i także te same władze decydują o metodach i treściach nauczania. Dyrektor szkoły musi zaś takie osoby przyjąć do pracy, wypłacać wynagrodzenie, nie mogąc jednocześnie w żaden sposób dyscyplinować takiego nauczyciela czy też nakazywać mu zmianę metod nauczania. Wszystkie te elementy są jakby uniezależnione od władz oświatowych w ramach autonomii Kościoła w placówkach nauczania.
Toteż żale o takie a nie inne metody nauczania religii w opisywanej szkole należy raczej kierować pod adresem miejscowego proboszcza, a nie dyrektora szkoły. Tak więc nadal twierdzę, że łatwo jest krytykować te sfery zawodowe, w których się nie pracuje i wytykać im jakieś tam mityczne przywileje.
Każdy zawód ma swe jasne i ciemne strony. Ale to nie powód by walić w niektórych na oślep, gdy się ma blade pojęcie o specyfice pracy w tym zawodzie. Szanownemu bobbiemu, który przyznaje, że sam był kiedyś nauczycielem, chciałbym przypomnieć, że on także mógł być współautorem owego opisywanego przez siebie piekiełka i hipokryzji. Tatę czwartoklasisty zaś chciałem zapewnić, że większość nauczycieli wybrało ten zawód ponieważ czuło powołanie do tej „roboty” i wcale nie robią z siebie „ofiar nieróbstwa”, cokolwiek by ten niejasny komunał miał znaczyć.
Na koniec chciałbym zapewnić bobbiego, że nauczyciele nie zmieniają pracy, ponieważ wcale nie jest im tak źle, mimo przedstawionych powyżej niektórych mankamentów tego zawodu, a w szczególności ogromnego zmęczenie psychicznego. I nadal, tym którzy widzą jedynie przywileje nauczycieli i ich „ogromną” ilość wolnego czasu, życzę by stanęli oko w oko z grupą 30 rozwydrzonych gimnazjalistów przynajmniej podczas jednej godziny lekcyjnej. Zapewniam, że wyjdziecie z takiego spotkania znużeni jakby przejechał po Was samochód ciężarowy, a Wasz stan psychiczny będzie się nadawał jedynie do leczenia w zamkniętym zakładzie dla nerwowo chorych. A ci gimnazjaliści to są przecież Wasze kochane dzieciątka, z którymi w liczbie pojedynczej nie potraficie sobie często dać rady w swych domach.
A to przecież Wy drodzy rodzice odpowiadacie głównie za wychowanie swych pociech, a nie tylko szkoła. I jak spełniacie swe zadania ? Przyjdźcie kiedyś do szkoły i popatrzcie z ukrycia jak zachowuje i jakiego słownictwa używa Wasz ukochany syneczek lub córeczka podczas przerw i w drodze do domu. Istna Sodoma i Gomora… |
|
| | iławianin [165] |
| | Iława, Wtorek 08-10-2013 |
|
| 29208. | Odnośnie wpisu numer: 29207 Otworzyli puszkę Pandory, gady rozlazły się po szkole.
Jakoś to szło, acz do początków rewolucji politycznej w Polsce, czyli do 90. Najsurowiej dla nauczycieli było do roku 80. Trzymali ich dyrektorzy ostro za twarz. Była dyscyplina bezdyskusyjna - jak w pracy, tak i w realizacji programu narzuconego przez komunę. Wówczas przyglądano się na ręce każdemu nauczycielowi, nawet partyjnemu po linii PZPR, więc nie pisnął.
Potem nastały czasy zluzowania.
A dziś doszliśmy do akrobacji bardziej porąbanych niż cyrk.
Jednak z dydaktyką w nauczaniu religii, to już inna sprawa, regulowana konkordatem. To wyłączny temat Kościoła i ośrodka decyzyjnego w Kurii biskupiej.
Mamy zatem i na tym polu tak, jak mamy wszędzie, czyli bezhołowie. |
|
| | Marszałek, grzeszny katolik |
| | Iława, Wtorek 08-10-2013 |
|
| 29185. | Odnośnie wpisu numer: 29184 Za naszych czasów w podstawówce wiejskiej był jeden nauczyciel, a dwie klasy w izbie szkolnej siedziało: pierwsza, a obok druga.
Uczył naprzemian - chwilę nas, a chwilę tamtych, co siedzieli z obok. Mieliśmy w torebeczce szkolnej jeden zeszyt, jeden pisak (ołówek i pióro, atrament w ławce tkwił), jedną gumkę, potem linijkę małą drewnianą, no i Elementarz Falskiego. Efekt tej nauki był taki: jeden został doktorem, dwóch pułkownikami po WAT i jeden chemikiem inżynierem. |
| |
|  |
|
| | Marszałek |
| | Iława, Poniedziałek 07-10-2013 |
|
| 29186. | Odnośnie wpisu numer: 29184 Sądzę, że więcej rodziców dzieci uczących się w "czwórce" tu zagląda, tylko boją się odezwać głośno na forum.
Współczuję Ci z tą religią. Myślę, że interwencja u katechetki, która zmysłowo macha czupryną podczas chodu będzie zbędna. Pani czuje się bardzo ważna. Radzę się udać do proboszcza parafii, w której będzie owa komunia. Domniemam, że to w "Albercie" się odbędzie. Rozmowa z katechetami to swoista walka z wiatrakami.
Wracając do tematu czwartej klasy. Podstawa programowa, podstawą ale rodzic całej roboty za nauczyciela nie zrobi. Zdaję sobie też sprawę, że to "tęgie" głowy w Warszawie decydują o programie nauczania i to za ich sprawką nasze dzieci są katowane a nie edukowane. Syn ostatnio powiedział dosłownie: tato to życie jest bez sensu, tylko nauka i nauka. Nauczyciele powinni włączyć hamulce, zadawanie dzieciom po dosłownie kilkadziesiąt stron pracy domowej to terroryzowanie naszych pociech szkołą i skuteczne zniechęcanie ich do tej instytucji. Już pomijam fakt plecaka ważącego około 10 kg, który musi dzieciak niczym wielbłąd targać na plecach. A gdzie czas na zajęcia dodatkowe, hobby? Nie ma czasu na nic. Ani rodzice, ani dziecko.
Kolejną "gwiazdą" w iławskiej czwórce jest Pani od przedmiotu Przyroda. Tej kobiecie dosłownie mózg się chyba już zlasował. Nie omieszkam poznać jej osobiście i zadać jej pytanie: co nią kieruje kiedy dzieciom do domu z ćwiczeń zadaje 20 stron pracy domowej z dnia na dzień? W ogóle to brawo dla Pani od przyrody za kreatywność. Pensyjkę się bierze a rodzice nauczą i zrobią wszystko za Panią! Zapewne w rozmowie z nią usłyszę odpowiedź: podstawa programowa. Ale gdzieś w tym wszystkim musi być też choćby odrobina zdrowego rozsądku, a nauczycielom chyba go brakuje.
Odkąd pamiętam, ciągle słyszę wieczne narzekanie, że to najbardziej styrana grupa zawodowa, której ciągle mało płacą, która od zawsze ma niedostateczne przywileje, brakuje czasu na odpoczynek, że muszą pracować w domu sprawdzając klasówki (teraz testy wyboru ABC) i w ogóle nic im nie pasuje i źle się żyje.
Apeluję do rodziców aby nie bali się pisać o swoich bolączkach na forum Kuriera. Jest to jedyne medium w tym mieście, które nie boi podejmować się trudnych tematów, które są solą w oku naszych włodarzy. Odwagi! |
|
| | tata czwartoklasisty |
| | Iława, Poniedziałek 07-10-2013 |
|
| 29188. | Odnośnie wpisu numer: 29175 Zdzisek nie zasypuje gruszek w popiele.
Biedaczek liczy, że ludzie go poprą. Krzysiu nawet sobie nie zdaje sprawy, kto mu wbije nóż w plecy! |
|
| | Adela |
| | Susz, Poniedziałek 07-10-2013 |
|
| 29189. | Odnośnie wpisu numer: 29185 Drogi Marszałku! Masz rację, ja również pamiętam tamte czasy i też się wykształciłem na magistra z trzema podyplomówkami, ale teraz złymi metodami i narzędziami, czyli bzdurnymi książkami, w których dziecko nie czyta, nie pisze, tylko uzupełnia - nie zrobią z dzieci nikogo innego jak analfabetów.
Jest jedna wspólna pomiędzy tamtymi czasami a tymi, czyli jeden zeszyt do liter i do matematyki - tylko różnica znaczącą, bo nasze zeszyty były pełne, czyli zapisane, a naszych dzieci są dziś puste, ponieważ nic w nich nie piszą, a to chyba podstawa.
Martwi mnie cały czas ten system nauczania, bo nic dobrego nie wnosi w życie współczesnych pociech. A ja, korzystając z chwili, myślę o tych biedaczkach zestresowanych w szkole. |
|
| | Heniek |
| | Iława, Poniedziałek 07-10-2013 |
|
| 29190. | Odnośnie wpisu numer: 29145 Zastanawiam sie czemu w tym roku było tak wiele chętnych dzieci, aby dostać sie do iławskiego liceum? Czyżby rodzicom tych młodych ludzi zupełnie nie zależało na ich przyszłości?
Potomek znajomych kończy w tym roku liceum, zamierza studiować historię. Panie z zatrudniaka pewnie już sie cieszą. |
|
| | nn |
| | Iława, Poniedziałek 07-10-2013 |
|
| 29191. | Odnośnie wpisu numer: 29175 Ktoś najwyraźniej rozpoczął kampanię wyborczą i próbuje odwrócić oczy pospólstwa od swoich niby działań, czyli tak naprawdę nic nie zrobienia.
To się nie uda panowie, o nie! Zbyt wiele zła zadziało się w gminie Susz
za ostatniej kadencji. Zmiany są konieczne... by żyło się lepiej :)
* * *
Mam jeszcze świeżo w pamięci, wyczyny Zdzisława [...] który przecież za swoją indolencje i spowodowanie strat, został zwolniony i co ciekawe, nie poniósł żadnych konsekwencji.
Kij ma 2 końce panie Zdzisiu, a są ludzie, którzy notowali pana wyczyny.
Trzym sie chłopie Krzysia i się nie wychylaj! |
|
| | baczny obserwator / Adela |
| | gmina Susz, Poniedziałek 07-10-2013 |
|
| 29193. | Odnośnie wpisu numer: 29185 Kiedyś nauczyciele skupiali się na nauce dzieci - przekazywaniu wiedzy, krzewieniu właściwych wartości czy też rozwijaniu umiejętności. Dzisiaj zaś lansują się oni w polityce (a przecież narzekają, że mają tak dużo pracy), odcinają kupony do emeryturki przerzucając wszytko na rodziców (stwierdzenie, że szkołą nie jest od wychowania, kierują na płatne korepetycje u znajomego), robiąc dobry public relations (oh jak my mamy ciężko, pracujemy przecież CAŁE 20 GODZIN LEKCYJNYCH W TYGODNIU) i za nic nie odpowiadając (hmm, tłumaczenie słabych wyników - to wina rodziców, bo nie pracowali z dzieckiem w domu). Po prostu jak dla mnie upadek.
Aha, zapomniałbym o propagowaniu corocznej zmiany książek, mimo że nic się w nich nie zmianie ale to jest przecież na rękę wydawnictwom które odwdzięczają się prezentami dla szkoły czy też samych nauczycieli. I tak można by im wyliczać, ale i tak nie ma sensu bo ta grupa zawodowa ma klapki na oczach i wszystko wiedzą najlepiej. |
|
| | bobbi |
| | moon, Poniedziałek 07-10-2013 |
|
| 29194. | Odnośnie wpisu numer: 29169 Moje dziecko dawno już zakończyło nieszczęsną klasę drugą ale tego horroru nie da się przez lata zapomnieć :)
Efekt był taki, że na pytanie zadane podczas lekcji religii "Dzieci, kto jest wszechmogący i wszechwiedzący?" - mój syn bez zastanowienia odparował "Pani Katechetka!" - do dzisiaj jest to zabawne wspomnienie, ale ono odzwierciedla tylko sytuację o której piszesz, ponieważ syn całkiem zdziwiony był tym, że Pani kazała mu siąść, zamiast pochwalić za dobrą odpowiedź.
Argumentował to tak: "Przecież Pani wszystko wie i nie musi się tyle uczyć co my. To ona decyduje ile nam zadaje."
Rzeczywiście nie liczy się to, co dzieci czują czy w ogóle rozumieją co wkuwają - ma być zaliczone i już. Bardziej "filozoficzne" pytania były zbywane i nieistotne dla Pani Katechetki, a wszak one są ważniejsze niż wkuwanie podręcznika do KŚ, bo świadczą o tym że mały człowiek coś sobie w głowie "kombinuje" więc i coś utrwali się na dłużej. Jak widać w dalszym ciągu są to kwestie nieistotne.
Chcę Ci jeszcze przypomnieć, że największy szał rozpocznie się w kwietniu, gdzie dzieciaki (choćby była ulewa) są gnane w ciągu 45 min. na próbę do kościoła i z powrotem, a potem siedzą zziajane i zmęczone (często bardzo przemoczone) na dalszych lekcjach, bo i takie sytuacje miały miejsce. Nie zapominaj też o próbach popołudniowych! Musztrowanie dzieciaków w prawo i w lewo, ten wierszyk, ten kwiatki itp.
Tylko gdzie w tym wszystkim radość z przyjęcia komunii św.? Czy to ma jeszcze sens? |
|
| | iławianka 53 |
| | Iława, Poniedziałek 07-10-2013 |
|
| 29195. | Odnośnie wpisu numer: 29175 Panie „mieszkańcy”!
Ze smutkiem informuję Cię, że ze słuchów jakie chodzą, były burmistrz Susza Jan Sadowski działał zgodnie z przepisami prawa, a doniesienie Pietrzykowskiego do prokuratury na jego osobę dwukrotnie zakończyło się umorzeniem.
Ale, ponieważ rzeczywiście kij ma dwa końce, chodzą również słuchy, że w tej sprawie mają podać do sądu, ale Burmistrza K. Pietrzykowskiego. Wielokrotne pomówienia Krzysztofa Pietrzykowskiego w stosunku do Sadowskiego w sprawie hali sportowej, które miały miejsce zarówno w prasie jak i podczas różnych spotkań z suskimi "elytamy", odbiją się Pietrzykowskiemu czkawką, można nawet powiedzieć, że był to strzał w stopę i to dużego kalibru. Ałć!
Ale na to, podejrzewam, przyjdzie jeszcze czas. Nie palmy więc tak soczystych tematów, skoro do wyborów jeszcze cały rok. Ci którym coś zaczęło się grzać pod stopami powoli rozkręcają już kampanię wyborczą, zaczynają prać mózgi społeczeństwu. Finał ich działań będzie taki, że sami siebie „wytłuczą”. Szkoda tylko zmarnowanego czasu i mieszkańców Gminy.
Co do "fanaberii" Jana Sadowskiego to chciałbym, żeby każdy burmistrz miał takie uznanie - między innymi za budowę hali sportowej, czy też alejki, która służy mieszkańcom i z czego są dumni (dziś Pietrzykowski zresztą też).
Jeżeli chodzi o kandydatów na wybory, to można zauważyć aktywność Pietrzykowskiego, Olszewskiego, Górnego i Zdzisława I. Śmiech mnie ogarnia jak widzę te lokalne układanki kto z kim i za jakie stanowisko. Przymilasy, kulenie ogonków, ciężkie przemyślenia burmistrza i radnych w sprawie Skateparku (czy ma być za 400 czy 500 tys.), temat wiaduktu i w ogóle wymyślanie tematów zastępczych w celu zmylenia uwagi co faktycznie dzieje się w Suszu, czego ludzie nie widzą albo nie chcą już widzieć bo są zmęczeni tą chorą sytuacją.
Czas na zmiany, czas na lepsze. |
|
| | Andrzej |
| | Susz, Poniedziałek 07-10-2013 |
|
| 29183. | Odnośnie wpisu numer: 29176 Martwię się bardzo o dziecię, które uczęszcza do podstawówki do klasy drugiej lub trzeciej.
Moim zmartwieniem jest: CIĘŻKI BARDZO TORNISTER SZKOLNY. Owe dziecię ledwo idzie z tym ciężarem, a jak dojdzie, to wątpię bardzo w Jego nauki, a to przez przemęczenie fizyczne i nerwowe podczas drogi szkolnej. Kiedy sprawdziłem wagę tego ekwipunku, to zamarłem pod ciężarem, jaki te dziecię nałożyły władze szkolne pod przywództwem PO. Reforma idzie juz od czasów Legutki za AWS.
Jeśli reforma polskiej edukacji pójdzie w kierunku takim, to owe dziecię za rok, za dwa, nie udźwignie nawet plecaka szkolnego, ani ćwierć nuty, nie mówiąc już o całej nucie łącznie z plecakiem.
W dalszym ciągu nauki, dojdzie do noszenia laptopa lub bloku, zamiennik komputera, o których mówią pokątnie reformatorzy edukacji, a które miał zafundować Tusk, jeszcze premier, który 6 lat temu obiecał każdemu pierwszoklasiście.
Ja na miejscu premiera piłkarza zafundował bym każdemu pieszakowi piłkę do nogi, co uchroniło by od skrzywień kręgosłupa, jaki wynika od przesiadywania w szkole i przy laptopach w domu po lekcjach. Zamiast bloku elektronicznego zafundował bym dzieciakom "Blok rysunkowy nr 10", jaki za czasów naszych nosiliśmy na rysunki.
Szumilasowa, tymczasem nie życzy sobie, by przerabiać w szkole Pana Tadeusza z Litwy. Podobno poszło o tekst , nie tyle głęboko erotyczny, co gloryfikujący heteroseksualną naturę Polaków:
"Chłopcowi każda piękność zda się rówieśnicą,
A niewinnemu każda kochanka dziewicą"
|
|
| | Marszałek |
| | Iława, Niedziela 06-10-2013 |
|
| 29178. | Odnośnie wpisu numer: 29171 [...] Przecież Lisek popadł w niełaskę PO za podejrzenia ws. o matactwa
w firmie, która miała swą agendę również - jak nie mylę się - w Iławie. |
|
| | zbulwersowany |
| | Iława, Niedziela 06-10-2013 |
|
| 29180. | Odnośnie wpisu numer: 29171 Fenomenalnie! Krzysztof Lisek - zacna to persona i bez skazy!
[materiał z roku 2009] |
| |
Fatal error: Call to undefined function autolink() in /guestbook.php on line 1288
|