Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Makowo. Wstyd przed turystami
Plaża dla pijących czy pływających?
Brakuje rodzin zastępczych
Skarga na jakość owoców dla dzieci
Policjant trafi przed sąd za wypadek po pijanemu
Dlaczego w szpitalu jest tak dobrze skoro jest tak „trudno”?
Obiecany przejazd DK16. Mrzonki a głupiemu radość
Co ma Lubawa do powiatu Iława?
Mobilizacja na obwodnicę miasta
Łatwe parkowanie koło amfiteatru
Dla pedofilów litości nie będzie
Przed sądem burmistrz milczy
Ratusz się sypie, ale musi poczekać
Auto policjanta. Atmosfera gęstnieje
Kasjerka została bez pracy
Marek Kałuża: „Mam w sobie tęsknotę za pięknem”
Nie miał prawka, więc uciekł
Niedziela bez handlu. Spacer zamiast marketu
Parking tylko dla urzędnika?
KODEKS WYBORCZY. Nowelizacja
Więcej...

CZYTAJ

2003-08-08

ZACZĘŁA SIĘ GRA NA CZAS


Nie udało się w piątek 25 lipca rozpocząć procesu burmistrza Iławy Jarosława M. (SLD) oskarżonego o nadużycie władzy, fałszowanie dokumentów i oszustwo kredytowe. Po publikacjach prasowych z prowadzenia tej sprawy zrezygnowała sędzia Ewa Toczydłowska, której brat cioteczny Lech Wróbel przed procesem skorzystał na decyzji urzędowej burmistrza Jarosława M.

Chociaż burmistrz Jarosław M. przebywał jeszcze na zwolnieniu lekarskim, w piątek stawił się w sądzie. Proces jednak się nie rozpoczął. W liście przesłanym do sądu jeden z adwokatów oskarżonego burmistrza, Mirosław Gąsiewski z Ostródy, usprawiedliwiał swoją nieobecność „koniecznością podpisania w Warszawie ważnego kontraktu”. Z Jarosławem M. był jednak na sali drugi adwokat Andrzej Krygier z Iławy. a więc wymóg procesowy był spełniony.

Jednakże na początku rozprawy wniosek o wyłączenie swojej osoby z tego procesu złożyła sędzia Ewa Toczydłowska, szefowa Wydziału Karnego w tutejszym sądzie.

Decyzja sędzi wiąże się z ujawnionymi przez prasę – na kilka dni przed planowaną pierwszą rozprawą – informacjami, że na początku maja, kiedy z prokuratury do sądu wpłynął jednak akt oskarżenia przeciwko burmistrzowi, podjął on nader korzystną dla Lecha Wróbla, brata ciotecznego Toczydłowskiej, decyzję finansową.

Mimo że Lech Wróbel nie płacił za zajazd Wielka Żuława, który trzy lata temu kupił od miasta, nowy burmistrz Iławy Jarosław M. przedłużył mu czas spłaty aż do 2009 roku, a także umorzył ponad 123 tys. złotych. Przypomnijmy też, że Jarosław M. zmienił umowę sprzedaży wbrew decyzji iławskich radnych, którzy zobowiązali burmistrza do odzyskania wartego więcej niż 500 tys. zł obiektu razem z ziemią.

Toczydłowska stwierdziła w swoim wniosku, że choć wierzy, że mogłaby bezstronnie poprowadzić ten proces, nie chce, aby opublikowane przez prasę informacje nasuwały jakiekolwiek, najmniejsze nawet przypuszczenia o stronniczość sądu w tej sprawie.

Wniosek Toczydłowskiej o jej wyłączenie zaakceptowały obie strony procesu, nowego sędziego jednak jeszcze nie wyznaczono (odbędzie się losowanie). Znany jest jedynie kolejny termin wokandy. Proces burmistrza został odroczony do 10 września.

Po zakończeniu rozprawy poproszony o komentarz do tych wydarzeń burmistrz Jarosław M. po raz kolejny odmówił nam jakichkolwiek komentarzy. Na pytanie, co ma na swoją obronę w kontekście rozprawy, zajazdu i Lecha Wróbla, wycedził pod nosem: – Ja nie muszę się bronić. Do widzenia.

Krzysztof Nowaczyński, wiceprezes Sądu Okręgowego w Elblągu, któremu podlega iławski sąd, mówi, że jeśli wszyscy iławscy sędziowie złożyliby podobne wnioski, wówczas do rozpatrzenia tej sprawy musiałby zostać wyznaczony inny sąd w tym okręgu.

Tymczasem w ostatni poniedziałek w sprawie burmistrza Jarosława M. debatował za zamkniętymi drzwiami (w trybie nadzwyczajnym) zarząd powiatowy Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Iławie.

Zdaniem naszych informatorów dyskusja trwała ponad cztery godziny i miała chwilami bardzo burzliwy, a nawet dramatyczny przebieg. Zdecydowana większość członków ścisłego kierownictwa partii apelowała do Jarosława M. o to, by ten natychmiast zawiesił swoje członkostwo w Sojuszu, bo szkodzi nie tylko wizerunkowi samego SLD, ale przede wszystkim całemu miastu Iława.

Burmistrz Jarosław M. – niczym telewizyjni bohaterowie skandali wokół SLD – brnął w zaparte argumentując, że wszyscy się przeciwko niemu zmówili, a prawdę mówi tylko on. Tymczasem podczas zebrania doszło do kolejnego skandalu, ponieważ wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Iławie Stanisław Żygadło został przyłapany na ukrytym nagrywaniu na taśmę wystąpień niektórych osób.

Przewodniczący powiatowego SLD Stanisław Bielecki po zebraniu nie był zbyt rozmowny: – Mogę powiedzieć tylko tyle, że po długiej dyskusji daliśmy panu Jarosławowi krótki czas na poważne przemyślenie wszystkich naszych argumentów. Ale na razie nie wiemy jeszcze co będzie z jego członkostwem w partii SLD.

Po publikacji „Gazety Wyborczej”, która umieściła temat z Iławy w wydaniu ogólnopolskim (tuż obok komisji Rywina, a także Starachowic), sprawą burmistrza Jarosława M. i kulisów jego interesów z Lechem Wróblem zajął się również Włodzimierz Nieporęt, rzecznik dyscypliny partyjnej SLD. Zdaniem Nieporęta iławska sprawa ma charakter „korupcjogenny”.

NAJPIERW SAMI NIECH WYJAŚNIĄ

Mówi Włodzimierz Nieporęt, rzecznik dyscypliny partyjnej SLD w Warszawie.

– Dlaczego nie zajął się pan jeszcze sprawą Jarosława M., burmistrza Iławy? Przecież prokuratura już na początku maja oskarżyła burmistrza Iławy o to, że przekroczył uprawnienia służbowe i działał na szkodę interesu publicznego?

WŁODZIMIERZ NIEPORĘT: – Na pewno będziemy się zajmowali tą sprawą. Na początek zażądam wyjaśnień od przewodniczącego powiatu iławskiego. Chcę wiedzieć, czy lokalne SLD wiedziało o postępowaniu burmistrza, a jeśli tak, to dlaczego nic z tym nie zrobiono. Decyzje, jakie przed rozpoczęciem procesu podjął burmistrz Iławy, wskazują bowiem, że mamy do czynienia z przypadkiem poważnej korupcji. Martwi mnie, że w SLD znów wybuchła afera.

– Iławskie struktury SLD uznały, że sprawą burmistrza należy się zająć dopiero po prawomocnym wyroku sądu...

– Nie chcę oceniać działań iławskiego SLD. Z drugiej strony potrzebna jest w tym przypadku bezstronność. Jarosław M. to lider miejscowego ugrupowania, dlatego uważam, że sprawę tę na początek lepiej wyjaśni zarząd powiatowy SLD.

– A co, jeśli okaże się, że burmistrz złamał prawo?

– Jeśli zarzuty się potwierdzą, skieruję do sądu partyjnego wniosek o ukaranie. Jeśli doszło do złamania dobrych obyczajów, wówczas sprawę wyjaśni partyjna komisja etyki.

KRZYSZTOF OLSZEWSKI – „Gazeta Wyborcza”
JAROSŁAW SYNOWIEC – „Nowy Kurier Iławski”

  2003-08-08  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
117175694


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.