Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Czy Iława jest gotowa do sezonu letniego?
Susz. Nowy dyrektor ośrodka kultury
Raport przedwakacyjny. Co Iława oferuje na sezon?
Mikołaj Grzywacz o pierwszych krokach w muzycznej branży
Iława. Zwolnienia podatkowe 2019
Szerszeń monstrum. Kolejna niespodzianka z Azji
Większy skład komisji rewizyjnej. Demokracja czy polityka?
Pokolenie wojny kontra powiat i „służba zdrowia”
Pokonała wirusa i urodziła zdrowe dziecko!
Epidemia. Czy młodzież korzysta z telefonu zaufania?
Epidemia. Personel szpitala woła o pomoc
Ziemia Lubawska odbierze Iławie nową drogę ekspresową?
Ratownik Tomasz Sławiński: Lepiej zapobiegać, niż leczyć
Podwyżka pensji dla dyrektor ICK: „Rutynowa”
Roman Żuralski: List otwarty do mieszkańców Iławy i regionu
Chciał ukraść pieniądze z myjni, ale...
O historii starego młyna
Pożar zabytkowego młyna
Mowa ciała prawdę powie. Burmistrz Dawid Kopaczewski
Jest wykonawca drogi ekspresowej S5 Ornowo-Wirwajdy
Więcej...

CZYTAJ

2005-03-09

Punktatorstwo to nie sport


Zaczęło się w podstawówce. Najpierw dał się zauważyć na lekcjach w-fu, biegał lepiej od innych. Później brał udział w czwartkach lekkoatletycznych i potwierdził, że ma zdolności. Wygrana w Warszawie przypieczętowała sukces i Mateusz wszedł na drogę sportowej kariery. Jego sportowy sukces potrafili dostrzec jednak tylko nieliczni. Kilku osobom to wręcz przeszkadzało. Czy Mateusz Zakrzewski musi liczyć tylko na siebie?

Czwarte miejsce w Ogólnopolskim Finale „Czwartków Lekkoatletycznych” w Warszawie w biegu na 300 metrów, pierwsze miejsce w województwie, rejonie i powiecie w Sztafetowych Biegach Przełajowych chłopców klas szóstych oraz pierwsze miejsce w powiecie w biegu na 300 metrów w „czwartkach” to najważniejsze sukcesy szóstoklasisty Mateusza Zakrzewskiego z Susza, ucznia suskiej podstawówki i później gimnazjum.

DUŻY SUKCES

Wszystko zaczęło się na lekcjach wychowania fizycznego, gdy biegał szybciej od innych. Wytypowany na zawody, zaczął na nie jeździć i wygrywać. Sukcesy przychodziły jeden po drugim. Gdy skończył piątą klasę (2003 r.), zaczął trenować pod okiem Andrzeja Szyslera, nauczyciela w-fu z Zespołu Szkół (szkoła średnia) w Suszu. Tak było przez rok. W tym czasie jeździł na zawody i zdobywał cenne dla szkoły podstawowej punkty. Zakrzewskiego i jego kolegę Mateusza Brzezińskiego woził na zawody tata – Andrzej Zakrzewski, bo szkoła nie miała funduszy.

Mateusz został zauważony przez Jacka Lewandowskiego, olimpijczyka z Wojskowego Klubu Sportowego „Zawisza” Bydgoszcz. W wakacje 2004 roku wyjechał więc na obóz przygotowawczy opłacony przez WKS „Zawisza”. Przez dwa tygodnie dawał z siebie wszystko. Chciał biegać. Udało się. Do Bydgoszczy przyjęto Mateusza bez testów! W gimnazjum w dużym mieście wytrzymał tylko pięć dni...

WRÓCIŁ I UCIEKŁ

Wrócił do domu, bo tęsknił. Szybko jednak okazało się, że powrót do Susza to nienajlepsza decyzja.

– Nie miałem gdzie trenować – mówi Mateusz Zakrzewski. – Programy treningów otrzymywałem internetem i raz w tygodniu sprawdzał mnie pan Szysler. Jednak gdy dostałem w treningu bieg przez płotki, to nikt nie chciał mi ich udostępnić. Jako uczeń mogłem biegać dla szkoły, ale już nie dla klubu, bo należałem do „Zawiszy”. Jeździłem więc na zawody jako rezerwowy i siedziałem na ławce. Gdy ukazały się artykuły w prasie na mój temat, zacząłem mieć problemy w szkole. Nie przejmowałem się, ale robiłem swoje.

Młody człowiek, którego zaskoczył bieg wydarzeń, musiał się sam odnaleźć. Zrozumiał, że jeśli chce robić to, co lubi, to musi iść dalej, że tutaj nie będzie się rozwijał. Rano szkoła, po południu treningi. Na kolegów brakowało czasu, a wieczorem zmęczenie dawało się we znaki.

Z nauką w gimnazjum w Suszu też nie było mu łatwo.

– Na lekcjach fizyki ubliżano mi, że ciałem jestem tutaj, a duchem obecny jestem w Bydgoszczy, że się rozdwajam – wspomina z przykrością Mateusz. – Pani Katarzyna Smułkowska pytała mnie: „Mateusz, a może ty nas nie widzisz, tylko swoich kolegów z Bydgoszczy? Nigdy tam nie będziesz”. Z fizyką miałem wielkie problemy. Kompletne dno. Miałem tylko trzy dwójki. Wyjeżdżałem na zawody sportowe, na których reprezentowałem gimnazjum i w tym czasie, gdy był sprawdzian, nie mogłem go poprawiać. Z panią Smułkowską nie mogłem dojść do żadnego porozumienia.

BYŁ RYWALEM

W klasie Ic gimnazjum w Suszu, do którego chodził Mateusz, uczyła się także córka nauczycielki fizyki.

– W klasie rywalizowałem z Zosią Smułkowską – ujawnia Mateusz. – Ona miała ode mnie lepszą średnią, ale ja miałem osiągnięcia sportowe. Tak było jeszcze w podstawówce, gdy zająłem czwarte miejsce w Polsce. Ona została w cieniu, bo nie brała udziału w zawodach sportowych. Po tych lekcjach została mi niechęć do fizyki. Gdy wychodziłem z klasy, to odechciewało mi się uczyć.

Klasa siedziała cicho, a o tym, co działo się na lekcjach, Mateusz rozmawiał tylko z kolegami na przerwach. Dokładnie 15 listopada podjął decyzję, że nie może tu dłużej zostać. Wyjechał do Bydgoszczy na dobre.

Tam zastał zupełnie inną atmosferę. Cieszy się, że na razie nie ma fizyki. Wcale za nią nie tęskni.

GMINA WSPIERA

Kilka tygodni temu burmistrz Susza Jan Sadowski sfinansował Mateuszowi zakup stroju do biegania, m.in. dresów, kolców sprinterskich oraz butów treningowych w sumie za ok. tysiąc złotych, w zamian za co na koszulce i dresach sportowca pojawiło się logo gminy Susz. Za to wsparcie rodzice Mateusza są bardzo wdzięczni.

W ubiegłym roku, gdy Zakrzewski zajął IV miejsce w Polsce, otrzymał na Dni Susza nagrodę od burmistrza (300 zł). Szkoła podstawowa, którą kierowała ówcześnie Cecylia Piotrowska, nagrodziła Mateusza dyplomem, piłką i rakietkami do ping ponga. W gimnazjum nagród już nie otrzymywał, gdyż nie działał pod barwami Uczniowskiego Klubu Sportowego „Jedynka”. Nie mógł, bo podpisał umowę z „Zawiszą”. Jak dziś mówi – czuł, że jest za to karany.

STRACONA OKAZJA?

Za osiągnięcia sportowe Mateusz Zakrzewski powinien jednak otrzymać jeszcze jedną nagrodę, o którą nikt się do tej pory nie zwrócił. Zgodnie z uchwałą Rady Powiatu Iławskiego z 24 kwietnia 2003 roku „nagrody (500 złotych) przyznaje się zawodnikom, którzy osiągnęli miejsce w pierwszej szóstce (Mateusz był czwarty! – przyp. red.) w dyscyplinach i konkurencjach sportowych organizowanych na szczeblu ogólnopolskim lub międzynarodowym”. Wniosek w tej sprawie powinien być udokumentowany protokołem z wyników zawodów. Do tej pory nikt się jednak nie postarał, aby taki wniosek w dla Mateusza złożyć.

– Teraz każdy mówi, że to nie jest już nasz zawodnik – mówi Andrzej Zakrzewski, tata Mateusza. – Było dobrze, gdy zdobywał punkty. Teraz, gdy ktoś go znalazł, gdy może się rozwijać, to się niektórzy odwracają. W Polsce jest teraz punktatorstwo. Punkty dostaje szkoła i z tego są pieniądze, które wypłaca Polski Związek Lekkoatletyczny. Moim zdaniem te osoby, z którymi Mateusz jeździł na zawody, czyli Andrzej Szczegielniak (nauczyciel w-fu z SP Susz) i Romuald Jakubiak (organizator czwartków LA z Iławy) powinni wystąpić do starosty z wnioskiem o nagrodę. Do kogo mam się zwrócić? W Suszu jest zdolna młodzież, ale nie ma się nią kto zająć.

Według najnowszych reguł w powiecie iławskim, termin złożenia wniosku upływa z końcem marca. Czy Mateuszowi zdąży ktoś pomóc?

DANIEL PĄCZKOWSKI



Dumny tata Andrzej Zakrzewski chętnie
fotografuje się ze swoim ulubionym
sportowcem – synem Mateuszem

Rozmowa z ANDRZEJEM SZCZEGIELNIAKIEM, nauczycielem wychowania fizycznego ze Szkoły Podstawowej w Suszu, który jeździł z Mateuszem Zakrzewskim na zawody


Jestem zdziwiony

DANIEL PĄCZKOWSKI: – Czy Andrzej Zakrzewski zwracał się do pana o pomoc przy złożeniu wniosku do starostwa w Iławie? Czy pan odmówił?

ANDRZEJ SZCZEGIELNIAK: – Nie wiem, o jakim wniosku myśli ten pan. Nie zwracał się do mnie o pomoc. Nigdy nie odmawiałem i nie odmawiam pomocy dla uzdolnionej młodzieży. Uważam wręcz, że trzeba pomagać takim dzieciom, niekoniecznie w materialny sposób.

– Czy wiedział pan o takiej możliwości jak złożenie wniosku w starostwie o nagrodę?

– Nie wiedziałem, że można składać jakieś wnioski dla ucznia szkoły podstawowej. Uważam, że z wnioskiem takim mogą wystąpić rodzice.

– Czy nauczyciele wystawiający zawodników na zawody powiatowe, rejonowe lub ogólnopolskie otrzymują pieniądze za zwycięstwa swoich uczniów?

– Jestem zdziwiony takim pytaniem. Nauczyciele wystawiający swoich uczniów na różnego rodzaju zawodach nie otrzymują żadnych wynagrodzeń finansowych, bez względu na zajęte miejsce wychowanków. Otrzymują oni pieniądze za wykonywaną pracę, w skład której wchodzi prowadzenie lekcji, przygotowanie uczniów do zawodów i konkursów, udział w nich, opiekując się uczniami bardzo często w dni wolne od nauki. Zdziwiony jestem tymi pytaniami w stosunku do mojej osoby, lecz i dotyczących wszystkich nauczycieli, gdyż bardzo dużo włożyłem własnej pracy i zaangażowania dla ucznia, o którym się tu mówi.


Odpowiada KATARZYNA SMUŁKOWSKA, nauczycielka fizyki w Publicznym Gimnazjum w Suszu, która uczyła Mateusza Zakrzewskiego


Wiecznie był na zawodach

DANIEL PĄCZKOWSKI: – Czy to prawda, że szykanowała pani ucznia Mateusza Zakrzewskiego na lekcjach fizyki?

KATARZYNA SMUŁKOWSKA: – No i co ja mam powiedzieć? Nie chcę o tym rozmawiać, bo to nie jest prawda. Po drugie, nie rozumiem, o co tu chodzi. Ten uczeń w ogóle nie chodzi już do nas do szkoły. Nie chcę rozmawiać na ten temat. Nie wiem, czemu to ma służyć? Czy to ma służyć gazecie, czy temu uczniowi? Ja nie wiem, o co tutaj chodzi. Ja mówię, że tak nie było i koniec. U mnie każdy uczeń może poprawiać stopnie, kiedy sobie chce, a on nigdy nie wyraził chęci poprawy. Rzadko w ogóle był na tych lekcjach. To było parę miesięcy i był wiecznie na zawodach. Dla mnie to nie jest prawda. Może to jest czyjaś prawda. Zależy jak się definiuje prawdę.

– Czy Mateusz rywalizował z pani córką?

– A kto powiedział takie głupoty? W czym mógł rywalizować? Przecież moja córka nie jest żadnym sportowcem, a on się głównie sportem zajmuje. A na jakim polu mógł rywalizować z moją córką? Nawet sobie nie wyobrażam, bo nie ma żadnych wspólnych dziedzin. Ona jest w innych dziedzinach dobra, a on w innych. To jak mogą razem rywalizować? To tak jak matematyk z nauczycielem wychowania fizycznego. W ogóle to jest śmieszne. Nie wiem, o co chodzi temu uczniowi. Nie wiem, co moje dziecko może mieć z tym wspólnego. Nie jest ani jego koleżanką, ani przyjaciółką.

  2005-03-09  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129477010


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.