Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Czy Iława jest gotowa do sezonu letniego?
Susz. Nowy dyrektor ośrodka kultury
Raport przedwakacyjny. Co Iława oferuje na sezon?
Mikołaj Grzywacz o pierwszych krokach w muzycznej branży
Iława. Zwolnienia podatkowe 2019
Szerszeń monstrum. Kolejna niespodzianka z Azji
Większy skład komisji rewizyjnej. Demokracja czy polityka?
Pokolenie wojny kontra powiat i „służba zdrowia”
Pokonała wirusa i urodziła zdrowe dziecko!
Epidemia. Czy młodzież korzysta z telefonu zaufania?
Epidemia. Personel szpitala woła o pomoc
Ziemia Lubawska odbierze Iławie nową drogę ekspresową?
Ratownik Tomasz Sławiński: Lepiej zapobiegać, niż leczyć
Podwyżka pensji dla dyrektor ICK: „Rutynowa”
Roman Żuralski: List otwarty do mieszkańców Iławy i regionu
Chciał ukraść pieniądze z myjni, ale...
O historii starego młyna
Pożar zabytkowego młyna
Mowa ciała prawdę powie. Burmistrz Dawid Kopaczewski
Jest wykonawca drogi ekspresowej S5 Ornowo-Wirwajdy
Więcej...

CZYTAJ

2005-04-13

Pretensje pogłębiają poczucie winy


Katarzyna Echt: Psycholog radzi

Kiedyś najbardziej się bałam, że na starość zostanę całkiem sama. Synowie poszli na swoje, a ja żyłam z najmłodszą córką. I teraz moja ukochana córka oddała mnie do zakładu opiekuńczego. Tyle dla niej zrobiłam, a ona oddala mnie jak coś niepotrzebnego. Kiedy miałam siłę, wychowywałam jej dziecko, gotowałam i sprzątałam, wtedy byłam potrzebna i dobra. Teraz ja potrzebuję opieki i co? Kiedy zachorowałam przez parę miesięcy, było jako-tako. Przed wyjściem do pracy wszystko mi przygotowywała, ale z czasem, kiedy wołałam w nocy pić, to wstawał prędzej jej mąż niż moja córka. Nie mogę jej tego darować, nie wolno tak postępować ze starą matką! Niech mi Pani poradzi jak przekonać moją córkę, żeby mnie wzięła z powrotem? – pyta Stanisława.

Przykro mi ogromnie z powodu Pani choroby. Myślę nawet, że główną przyczyną Pani złego samopoczucia jest właśnie zły stan zdrowia. Nie jest łatwo zdać się na opiekę innych osób, kiedy przez całe życie samemu dawało się opiekę. Nie jest łatwo opuścić dom i zamieszkać wśród obcych ludzi. Wreszcie – nie jest łatwo zmagać się z chorobą i cierpieniem.

Niedawno odszedł od nas Ojciec Święty, który był wzorem zwycięstwa ducha nad chorobą: do końca wypełniał swoje obowiązki! Do końca jego myśli były skupione na innych ludziach. Może właśnie dlatego mógł wytrwać na stanowisku do samego końca...

Chce Pani, abym przekonała córkę, żeby wzięła Panią z powrotem do domu. Zastanówmy się najpierw nad tym, dlaczego oddała swoją matkę do zakładu opiekuńczego.

Córka pracuje zawodowo, prowadzi dom, ma męża i dziecko. Jak większość polskich kobiet, pracuje na dwóch etatach: jeden w pracy, drugi w domu. Przez wiele lat pomagała jej Pani w opiece nad wnukiem. Nawet jeśli wnuk ma teraz kilkanaście lat, to przecież nadal potrzebuje nadzoru i opieki, a rodzice muszę tę opiekę zapewnić. Oboje pracują zawodowo, więc przez dużą część dnia nie ma ich w domu. Córka wraca zmęczona domu i zaczyna swoje domowe zajęcia sprzątanie, przygotowywanie posiłków itp. Wyobrażam sobie, że wieczorem „leci z nóg” i marzy tylko o spokojnym śnie. A Pani wymaga przecież całodobowej opieki! Ile może wytrzymać człowiek bez regularnego snu pracując normalnie przez cały dzień? Pani córka wytrzymała tak kilka miesięcy.

Nic Pani nie pisze o swojej córce, ale kilkumiesięczna opieka nad chorą musiała odbić się na jej zdrowiu. Może przed oddaniem biła się z myślami co zrobić, żeby sprostać tej sytuacji. Założę się, że rozpatrywała wszystkie inne możliwości zapewnienia Pani właściwej opieki. Może usiedli kiedyś z mężem i zaczęli liczyć, czy stać ich na wynajęcie opiekunki. Okazało się pewnie, że stać ich na opłacenie kilku godzin w ciągu dnia, a co zrobić nocą, kiedy Pani potrzebuje czegoś?

Zakłady opiekuńcze są specjalnie przygotowane do całodobowej opieki nad chorymi. Pielęgniarki, które opiekują się chorymi nocą, rano wracają do domu i mogą się wyspać. Na ich miejsce przychodzą inne ze zmiany dziennej. Pani córka była sama. Nie miał jej kto zmienić. Może trochę mąż, ale on też rano wstawał do pracy. Proszę pomyśleć, jak musiało być jej ciężko, a mimo to przez kilka miesięcy opiekowała się Panią, bez narzekania i wypominania.

Skąd o tym wiem? Bo gdyby co dzień słyszała Pani od córki, jakim jest dla niej ciężarem, to sama by Pani chciała uciec do domu opieki, żeby tylko tego nie słuchać.

Choroba sprawia, że ludzie zamykają się w sobie, skupiają tylko na tym, co dotyczy ich samych. Własne cierpienie zamyka człowieka na potrzeby innych, okazuje się, że nawet na potrzeby tych, których kochamy. Nie wątpię przecież, że kocha Pani swoją córkę. Nie wątpię również w to, że i ona kocha Panią. Jeśli więc zdecydowała się rozstać ze swoją matką i oddać Panią pod opiekę innych ludzi, to myślę, że została przez życie do tego zmuszona.

Tak się składa, że przebywam od czasu do czasu w zakładzie opieki długoterminowej. Dlatego mogę zaświadczyć, że pensjonariusze korzystają tam z rehabilitacji, terapii zajęciowej, pomocy psychologicznej, nie mówiąc już o ciągłej opiece lekarskiej i pielęgniarskiej. Mają posiłki podane na czas, zawsze czysto i możliwość korzystania ze wspólnej świetlicy. Ci, którzy mogą samodzielnie chodzić, zawierają nawet przyjaźnie, pomagają sobie nawzajem, choćby słuchając opowieści o innym życiu niż swoje. W ten właśnie sposób ich życie nabiera sensu, są jeszcze komuś potrzebni.

A jak to jest wokół Pani? Może chciałaby Pani podzielić się z kimś swoim zainteresowaniem i swoim czasem, którego teraz ma Pani bardzo dużo. Może warto pomyśleć, co chce Pani zrobić z resztą swojego życia? Tak, wiem, że ma Pani ograniczone możliwości, ale przecież może Pani na przykład pisać. Ma Pani sprawne ręce, a więc może warto wykorzystać ten fakt? Jedna z poznanych przeze mnie osób – podopieczna zakładu opiekuńczego – mimo 87 lat wciąż robi szydełkiem serwetki. Jakie piękne! Może się nimi chwalić, może je ofiarować komu tylko chce. Jest atrakcyjna dla otoczenia i świetnie o tym wie.

Domy opieki są powoływane nie tylko dla samotnych ludzi, którymi nie ma kto się zaopiekować. Są tworzone również dla rodzin, które nie mogą zapewnić właściwej opieki swoim najbliższym. Cywilizowane kraje wypracowały nie tylko luksusowe domy opieki, ale wypracowały również społeczną zgodę na przekazywanie swoich bliskich pod opiekę tych domów. Żeby tak się mogło dziać i u nas, potrzebne jest przygotowanie siebie samego do chwili, w której ostatni etap swojego życie zbudujemy sami, bez dzieci, a często bez współmałżonka. Każdemu z nas może się to przytrafić.

Pani Stasiu, zachęcam Panią do wyrażenia zgody na to, że dziś opiekuje się Panią ktoś inny, niż córka. A jeśli chce Pani widywać ją często, to raczej niech Pani wyraża radość ze spotkania niż pretensje. Pretensje mogę jedynie pogłębić jej poczucie winy, które na pewno nosi w sobie, a takie uczucie każe jej unikać spotkań z Panią.

Poza tym myślę, że przyszedł czas na znalezienie czegoś, czym może się Pani podzielić z innymi mimo choroby: 1. Co Pani lubi robić i może robić mimo choroby – proszę wypisać 10 propozycji; 2. Niech wybierze spośród nich jedną, którą może się Pani podzielić z innymi np. rozmową; 3. No i niech Pani to robi tak często, jak tylko siły na to pozwolą.

Katarzyna Echt
kecht@wp.pl


  2005-04-13  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129477225


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.