Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Makowo. Wstyd przed turystami
Plaża dla pijących czy pływających?
Brakuje rodzin zastępczych
Skarga na jakość owoców dla dzieci
Policjant trafi przed sąd za wypadek po pijanemu
Dlaczego w szpitalu jest tak dobrze skoro jest tak „trudno”?
Obiecany przejazd DK16. Mrzonki a głupiemu radość
Co ma Lubawa do powiatu Iława?
Mobilizacja na obwodnicę miasta
Łatwe parkowanie koło amfiteatru
Dla pedofilów litości nie będzie
Przed sądem burmistrz milczy
Ratusz się sypie, ale musi poczekać
Auto policjanta. Atmosfera gęstnieje
Kasjerka została bez pracy
Marek Kałuża: „Mam w sobie tęsknotę za pięknem”
Nie miał prawka, więc uciekł
Niedziela bez handlu. Spacer zamiast marketu
Parking tylko dla urzędnika?
KODEKS WYBORCZY. Nowelizacja
Więcej...

CZYTAJ

2003-12-20

Piwo i komputery. A ksiądz?


Felieton: JÓZEF ANKA

Do napisania felietonu skłonił mnie artykuł pt. „Potrzeby Kościoła zaspokajaj”. W jedną z ostatnich niedziel, wędrując i oglądając zabytki powiatu iławskiego, trafiłem do małej miejscowości w pobliżu Iławy, w której znajduje się – według turystycznego przewodnika – ciekawy historycznie kościół rzymsko-katolicki. Trafiłem tam w okresie południowym, przed samym rozpoczęciem niedzielnej mszy. Niejako zmuszony zostałem („zmuszenie” nastąpiło jednak z przyjemnością) do połączenia dwóch spraw – zapoznania się z architekturą wewnętrzną świątyni i wysłuchania nabożeństwa.

Przyznam się, że architektura kościoła i jego wyposażenie bardzo mnie rozczarowały. Dokonane kiedyś przebudowania i przeróbki zniszczyły zapewne ciekawy kiedyś styl obiektu. Wyposażenie, urządzenie wnętrza bożej świątyni – bardzo skromne, powiedziałbym nawet, że ubogie. Widocznie nic nie zostało po dawnych użytkownikach, a parafia chyba do najbogatszych nie należy.

Piszę „chyba”, bo według starej (ale zmieniającej tylko środki lokomocji) metody zapoznaję się z 4-kołowymi pojazdami zaparkowanymi przed kościołem. Jest ich około dwudziestu. Dwa jeepy, jeden mercedes, dwa nissany, dwie vectry, jedna toyota. „maluchów” dwa, polonez jeden. A więc są i zasobne owieczki (lub powiedzmy: lepiej sytuowane).

Blisko kościoła widać szereg zabudowań po byłych gospodarstwach PGR-u lub czegoś w tym rodzaju. Domy charakterystyczne dla pracowników byłych gospodarstw rolnych. Pełno komórek na graty, ślady po dawnym dworze (również przebudowywanym i zaniedbanym). Obraz więc bardzo charakterystyczny nie tylko dla tej małej miejscowości koło Iławy, ale dla wielu, wielu takich miejsc w Polsce, gdzie ludzie mają bardzo ograniczone możliwości pracy; gdzie, poza mieszkaniami otrzymanymi od byłych PGR-ów i rękami do pracy, często nie posiadają nic więcej.

A te „dobre” samochody? Dawno już minęły czasy, gdy z pobliskich miast do zacisznych kościołów przyjeżdżali notable – nauczyciele, urzędnicy, milicjanci, wojskowi – gdyż w mieście pokazanie się podczas nabożeństwa mogło zaszkodzić ich karierze. Odpowiedź – chyba prawidłową – znalazłem później, już po nabożeństwie. Wokół, w promieniu kilku kilometrów, widać zabudowania ferm drobiarskich lub hodowlanych. To chyba ci właściciele lub współwłaściciele docierają w tych błyszczących pojazdach na kościelny parking.

A samo nabożeństwo? Nie odbiegało niczym od wszystkich, jakie odprawiane są w każdą niedzielę we wszystkich kościołach kraju. Ja jednak zapamiętam z niego tylko jedną myśl przewodnią: gromkie wołanie o pieniądze!

W skrócie i uproszczeniu: * Nikt jeszcze z parafian nie zamówił do końca roku mszy intencyjnej! Taka sytuacja jeszcze nigdy nie miała miejsca; * Zbieramy po mszy pieniądze na seminarium duchowne; * Zepsuła się kserokopiarka, trzeba więc na nową 5-7 tysięcy złotych lub tysiąc na kupno używanej; * Wciąż brakuje pieniędzy na remont kościoła, zebraliśmy zaledwie 40% wymaganej sumy, a jeżeli parafianie nie zbiorą do końca roku całej kwoty, to jak wejdzie VAT, będą musieli zebrać jeszcze 15% więcej; * Składajcie większe ofiary na tacę, bo wydatki ciągle rosną.

Dyskretnie przyjrzałem się tacy z którą chodził sam ksiądz (chyba) proboszcz. Dwa, trzy papierki 10-złotowe, pozostałe to sama miedź (nie ubliżając polskiej złotówce), pięcio- (niewiele), dwu- (ogromna przewaga) i jednozłotówki. Zapewne z „taką kasą” parafia może (i zapewne ma) problemy finansowe.

Czy mniejsza hojność wiernych bierze się tylko z trudnej sytuacji parafian? Czy spowodowana jest wyłącznie bezrobociem? A może tym, że coraz mniej ludzi uczęszcza do kościoła? Nie czuję się kompetentny, ale sądzę, że sam Kościół doskonale zna odpowiedź na postawione pytania.

Ksiądz, odprawiający niedzielną mszę, miał na ten temat takie oto zdanie: „Mówicie, że nie macie pieniędzy, że jest wam trudno? Ale na inne rzeczy to pieniądze macie! Na piwo, komputery. Do kościoła przychodzicie tylko, gdy jest taka potrzeba (pogrzeb, ślub, komunia). Później niektórych z was nie widzę przez kilka miesięcy albo nawet lat”.

Przypuszczam, że sytuacja finansowa Kościoła w Polsce również się pogorszyła. Kościół po przemianach ustrojowych otrzymał (albo, jak mówią niektórzy – „odzyskał”) dużo. Bardzo dużo też zainwestował. I nie mam tu na myśli monumentalnych obiektów, jak ten w Licheniu. Na stałe mieszkam w miejscowości, która dwadzieścia lat temu miała 50 tysięcy mieszkańców i dwa stare, zabytkowe kościoły. Dziś, po dwudziestu latach ma nadal 50 tysięcy mieszkańców i... pięć kościołów. Nie jestem specjalnie dobry w matematyce i ekonomii, ale wydaje mi się, że ta sama taca przeznaczone kiedyś dla dwóch parafii, teraz musi starczyć dla pięciu. Do tego administracja kościelna oczywiście też się rozrosła, jak i inne wydatki administracyjne (oczywiście plebania razy pięć). Złośliwie ktoś może jeszcze dodać, że przed dwudziestu laty miasto, w którym zamieszkuję, miało jeden szpital, trzy domy kultury i trzy kina, a na koniec 2003 roku w dalszym ciągu jeden szpital, dwa domy kultury i... żadnego kina.

Pokuszę się o jeszcze jedną tezę. Właśnie ci bogatsi, najlepiej sytuowani najmniej są skłonni dawać tym najbardziej potrzebującym. Przede wszystkim emeryci i renciści są najbardziej hojni we wszystkich zbiórkach na cele społeczne i na kościelnej tacy. Ci najbogatsi jeżeli już lubią coś dawać, to najczęściej w blasku jupiterów lub dla zagłuszenia wyrzutów sumienia (warunek: trzeba je wpierw mieć).

Absolutnie nie jestem przeciwnikiem Kościoła. Przeciwnie! Uczęszczam na msze (choć nieregularnie), mam kościelny ślub, dzieci ochrzczone i są po komunii. Mój tekst, powyższe uwagi i spostrzeżenia wynikają właśnie z troski o przyszłość Kościoła w naszym kraju. Niedawno oglądałem w Czechach zamknięte na cztery spusty kościoły (do niektórych raz w tygodniu przyjeżdża ksiądz). Byłem w krajach Beneluxu, gdzie w kościołach są dziś restauracje, puby i dyskoteki. Nam również grozi w przyszłości taka sytuacja.

Nie ulega wątpliwości, że Kościół w Polsce „przeinwestował” (przyznaję, w przypadku Kościoła brzmi to niezbyt elegancko) lub – jak to czasami niektórzy określają – „zjada sam swój ogon”. Stąd te ostatnie apele dostojników kościelnych o dbanie o potrzeby Kościoła, sygnały o możliwości systemowego wprowadzenia opodatkowania wiernych.

Czy opodatkowanie będzie jednakowe dla tych umęczonych bezrobotnych z byłych PGR-ów oraz dla tych bogackich z mercedesów i jeepów?

JÓZEF ANKA

  2003-12-20  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
117173180


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.