Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Czy Iława jest gotowa do sezonu letniego?
Susz. Nowy dyrektor ośrodka kultury
Raport przedwakacyjny. Co Iława oferuje na sezon?
Mikołaj Grzywacz o pierwszych krokach w muzycznej branży
Iława. Zwolnienia podatkowe 2019
Szerszeń monstrum. Kolejna niespodzianka z Azji
Większy skład komisji rewizyjnej. Demokracja czy polityka?
Pokolenie wojny kontra powiat i „służba zdrowia”
Pokonała wirusa i urodziła zdrowe dziecko!
Epidemia. Czy młodzież korzysta z telefonu zaufania?
Epidemia. Personel szpitala woła o pomoc
Ziemia Lubawska odbierze Iławie nową drogę ekspresową?
Ratownik Tomasz Sławiński: Lepiej zapobiegać, niż leczyć
Podwyżka pensji dla dyrektor ICK: „Rutynowa”
Roman Żuralski: List otwarty do mieszkańców Iławy i regionu
Chciał ukraść pieniądze z myjni, ale...
O historii starego młyna
Pożar zabytkowego młyna
Mowa ciała prawdę powie. Burmistrz Dawid Kopaczewski
Jest wykonawca drogi ekspresowej S5 Ornowo-Wirwajdy
Więcej...

CZYTAJ

2005-04-13

Nie umiem klaskać jedną ręką


Rozmowa ze starostą iławskim RYSZARDEM ZABŁOTNYM, wybranym przez czytelników Kuriera Iławskiego „Człowiekiem Roku 2004”




Człowiek Roku przyjął w naszej redakcji gratulacje m.in. od SYLWII ZABOROWSKIEJ, kierownika oddziału SKOK Stefczyka w Iławie, głównego sponsora plebiscytu

RADOSŁAW SAFIANOWSKI:
– Czy cieszy się pan ze zwycięstwa w trzeciej edycji konkursu „Człowiek Roku”?

RYSZARD ZABŁOTNY:
– Bardzo, a radość wraz z podziękowaniami przekazuję wszystkim szanownym czytelnikom Kuriera, którzy na mnie głosowali! Zdobycie tego zaszczytnego tytułu przyjmuję z pokorą. To dzięki niej człowiek wie, że każdy potrzebuje pomocy, by nie popełniać błędów, a ważnych rzeczy nie dokonuje się w pojedynkę. Z doświadczenia również wiem, że wszystko to, co istotne, jest rezultatem współpracy wielu ludzi. Dlatego tytuł ten traktuję jako społeczną ocenę pracy samorządu powiatowego i powiatowych jednostek organizacyjnych.

– Do którego z poprzednich finalistów czuje się pan bardziej podobny? Do księdza Hossy czy wójta Harmacińskiego?

– Nie czuję się upoważniony do szukania podobieństw. Na co dzień ocenia nas społeczeństwo. Jedno jest pewne: różnice są. Mnie kształtowała wielkoprzemysłowa, wspaniała załoga IZNS-u z lat jego wielkiego rozkwitu pod względem technicznym, intelektualnym i socjalnym. Tam wiedzieliśmy wszyscy, że pracowników, czy też naszych mieszkańców, należy uważać za największe bogactwo, a nie tylko za np. podatników, jak to dzisiaj się określa.

– Dziś mieszka pan w Iławie, ale skąd pan pochodzi?

– Urodziłem się w Szczepanowie niedaleko Lubawy. Kiedy 1 września 1953 roku miałem pójść do pierwszej klasy, rodzice przeprowadzili się do Iławy. Ojciec jako pracownik PKP otrzymał wtedy mieszkanie, które służy naszej rodzinie do dzisiaj. Ten pierwszy dzień w szkole przy ulicy Kościuszki pamiętam do dzisiaj jako wielki płacz dziecka wystraszonego obecnością tak wielu osób w nieznanym środowisku.

– Jak wygląda pana kariera zawodowa?

– Po ukończeniu studiów pracę zawodową rozpocząłem w Iławskiej Wytwórni Części Samochodowych. Taką nazwę nosił obecny IZNS. Ten zakład od lat 60-tych do 80-tych był kuźnią kadr nie tylko dla potrzeb naszego miasta. Kształtowanie postaw zaangażowanych w sprawy firmy zaczynało się na etapie rzetelnie zaprogramowanego i realizowanego stażu. Tak jak w wychowaniu dziecka, tak i tu dla wielu procentowało to później kreatywnymi i odważnymi postawami w procesie produkcyjnym czy w opracowaniach technologicznych bądź ekonomicznych. A było się wówczas od kogo uczyć. Wymienię choćby Jana Laskowskiego, Czesława Śmigałę, Władysława Koziarka. Moje dziesięć lat pracy w IZNS-ie to kolejne wtajemniczenia zawodowe od technologa przez funkcję mistrza i kierownika na wydziale produkcji aż do głównego konsultanta. Urządzenia pneumatyczno-hydrauliczne konstruowane i produkowane na potrzeby rozwijającego się przemysłu motoryzacyjnego były również przedmiotem eksportu. Eksport sprawił, że w imieniu zakładu współpracowałem z Centralą Handlu Zagranicznego „POLOT”, wystawiając naszą produkcję na targach w wielu krajach Europy.

– Jak pan ocenia okres bycia pierwszym sekretarzem PZPR w Iławie? Jak to rzutuje na dzisiejsze pana stosunki z mieszkańcami?

– Okres 1981-89 to czas szczególny w naszej historii, a jednocześnie cała epoka. Pośród dużej grupy ówczesnych trzydziestolatków danym mi było uczestniczyć w tworzącej się historii Polski i naszego miasta. Pośród tej grupy był również Ryszard Laskowski, wspaniały naczelnik miasta. Miasta, którego mieszkańcy zawsze kierowali się rzetelną pracą, uczciwością i działaniami na rzecz dobra wspólnego. Pełniąc funkcję pierwszego sekretarza Komitetu Miejskiego PZPR, starałem się działać zgodnie z tą tradycją. Udało się to osiągnąć wspólnie z nowymi związkami zawodowymi. Tamten czas jest przez wielu dobrze oceniany, bo zachowaliśmy wrażliwość na niesprawiedliwość społeczną. Wiedziałem, że my, tu, w Iławie, nie powinniśmy być zamknięci na swoich członków, dlatego wiele funkcji kierowniczych powierzonych zostało osobom bezpartyjnym. Jako jeden z wielu wiedziałem, że po stronie postępu jest wiele osób, do których partia powinna się otworzyć. To otwarcie sprawiło, że był to dynamiczny okres rozwoju miasta w sferze gospodarczej i społecznej. Nie da się ukryć faktu, że w tamtych latach wybudowaliśmy najwięcej mieszkań i najwięcej obiektów służących oświacie czy służbie zdrowia. To z tamtych lat i z obecnego doświadczenia wiem, że polityk organizacji terenowej, to trudna funkcja w partii rządzącej. Oznacza bowiem bycie ustami władzy i pełnienie roli „chłopca do bicia”. Tylko tyle i aż tyle...

– „Ryszard Zabłotny” widnieje na liście Wildsteina. Czy mógłby pan się do tego odnieść? Czy ten wpis dotyczy pana?

– Oczywiście, że wpis ten nie dotyczy mnie i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Nie dotyczy to również osób o tych samych danych z miejscowości w naszym regionie, bo lista nie operuje nazwiskami z tego terenu. Dziękuję panu za poruszenie tego tematu, który to w mojej ocenie jest chwytem niegodnym – rodem z ponurej epoki – jako sposób zwalczania wyimaginowanych wrogów. Efektem działalności wyłażących z zakamarków frustratów i ludzi zżeranych ambicją ma być sparaliżowanie strachem całych środowisk i grup społecznych. Przykładem możliwości osiągnięcia takiego celu jest sytuacja w gminie Kisielice, gdzie dopasowując nazwiska z tej listy do mieszkańców poszczególnych wsi, stworzono w sposób nikczemny i przestępczy listę tendencyjnie dopasowaną. Taka polityka uprawiana na górze i w terenie utraciła resztki przyzwoitości.

– Co pociąga pana najbardziej w sprawowaniu funkcji starosty? Władza czy pieniądze?

– Ani władza, ani pieniądze, bo jedno i drugie podlega publicznej kontroli. Kluczowe decyzje podejmowane są przez organy kolegialne, jakimi są Zarząd i Rada Powiatu. Poprzez kompetencję i wiedzę współpracowników wypełniamy zadania i świadczymy usługi publiczne przypisane samorządowi powiatowemu, borykając się z wieloma zagrożeniami wynikającymi z finansowej biedy i gospodarki wolnorynkowej.

– Czy jest pan typem, który pracuje „od do”, czy też poświęca się pracy bez reszty? Jak rodzina znosi pana zaangażowanie w pracę?

– Stare arabskie przysłowie mówi: „Nie da się klaskać jedną ręką”. Zatem moje podejście do pracy ani dziś, ani w minionych latach, np. w moim ukochanym Zakładzie Komunikacji Miejskiej, nie było „od do”. Do pełnienia funkcji publicznej nikogo się nie zmusza, sprawuje się ją z własnej woli, zatem trzeba się jej poświęcić bez reszty, co odbywa się jednak kosztem rodziny.

– W naszym kraju panuje bieda. Może to zabrzmi populistycznie, ale co pan robi, by w tej biedzie ulżyć mieszkańcom powiatu? Co może starosta?

– Ze smutkiem potwierdzam pana opinię. Tę biedę określają zjawiska, które przez długie lata będą ją determinowały, a są to: bezrobocie, niskie dochody oraz luki materialne. Zatem co powiat – najbardziej budżetowy ze wszystkich samorządów – działający w rynkowym i liberalnym otoczeniu, może pomóc? Jedną z ważnych możliwości jest pomoc przez dobre i kompetentne funkcjonowanie Powiatowego Urzędu Pracy w realizacji polityki aktywizacji bezrobotnych. Dziś nasz urząd wraz z Powiatową Radą Zatrudnienia tę funkcję wypełnia prawidłowo i jest twórcą największej w powiecie ilości miejsc pracy. Kolejnym wielkim zadaniem, które z dobrym skutkiem realizujemy, to opieka i pomoc osobom niepełnosprawnym oraz starszym – poprzez dobrze funkcjonujące Domy Pomocy Społecznej i Warsztaty Terapii Zajęciowej. Poprzez nie dajemy bezpieczeństwo i uczestnictwo w aktywnym życiu wielu dzieciom i dorosłym. Szansą dla młodego pokolenia są dobrze funkcjonujące, wychodzące naprzeciw oczekiwaniom, kierunki kształcenia w szkołach ponadgimnazjalnych.

– Jak wygląda sprawa oddania dla pacjentów nowego gmachu szpitala? Ten temat ciągle wraca w dyskusjach radnych, i to nie tylko pozycyjnych.

– Zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom to m.in. dobry szpital w powiecie. Przygotowanie dokumentacji oraz złożenie wniosków do Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego dla skorzystania ze środków unijnych rozpoczyna działania prowadzące do dokończenia tej inwestycji w 2006 roku. Natomiast już w czerwcu tego roku szpital wzbogaci się o nowoczesną aparaturę rentgenowską wartości 1,4 mln zł. Przedsięwzięcie to finansowane jest ze środków własnych i unijnych.

– Jakie jest pana stanowisko odnoście lokalizacji siedziby powiatowego oddziału ARiMR? Przedstawiciele izby rolnej zarzucają, że nie chce się pan określić w tej sprawie, zbytnio zwracając uwagę na reakcję lubawskiej gminy.

– Lokalizacja siedziby powiatowej ARiMR stała się od początku jej powstania sprawą polityczną. Proszę mi wierzyć, że sytuacja w tej sprawie niepotrzebnie się skomplikowała poprzez usztywnienie jednej ze stron. Kiedy do gospodarki wchodzi polityka, to jedynym sensownym rozwiązaniem jest kompromis, który zapewni spokój a nie waśnie. Moja wiedza o tym, jak daleko zaszły sprawy, jakie wytworzono napięcia i czym one grożą – sprawia, że muszę liczyć się z realiami i ważyć słowa. Jestem przekonany, że optymalne rozwiązanie dla wszystkich jest w zasięgu stron.

– Co sądzi pan na temat statuetki? Podoba się panu?

– Tak, podoba mi się bardzo. Jest odzwierciedleniem najważniejszej części człowieka – głowy. Artystyczne jej połączenie z bursztynem daje wiele pozytywnych skojarzeń. Oryginalna forma tej statuetki pozostaje w pamięci.

– Jeszcze raz gratuluję.

Rozmawiał:
RADOSŁAW SAFIANOWSKI

Przyznawana przez naszą redakcję – w wyniku głosowania czytelników – statuetka „Człowiek Roku” wykonywana jest co roku w Pracowni Biżuterii z Metali Szlachetnych Janusza Dudnika w Iławie. Wzór statuetki – srebrna stalówka w kształcie ludzkiej głowy, z osadzonym w środku bursztynem – jest oryginalny i przypisany wyłącznie naszemu plebiscytowi.


  2005-04-13  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129476760


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.