Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Piękna i silna laska z Iławy
Leczenie metodą na milczenie
Radny z wyrokiem. Nic się nie stało?
Sędzia oskarży sędziów. Niewdzięczna fucha
Makowo. Wstyd przed turystami
Plaża dla pijących czy pływających?
Brakuje rodzin zastępczych
Skarga na jakość owoców dla dzieci
Policjant trafi przed sąd za wypadek po pijanemu
Dlaczego w szpitalu jest tak dobrze skoro jest tak „trudno”?
Obiecany przejazd DK16. Mrzonki a głupiemu radość
Co ma Lubawa do powiatu Iława?
Mobilizacja na obwodnicę miasta
Łatwe parkowanie koło amfiteatru
Dla pedofilów litości nie będzie
Przed sądem burmistrz milczy
Ratusz się sypie, ale musi poczekać
Auto policjanta. Atmosfera gęstnieje
Kasjerka została bez pracy
Marek Kałuża: „Mam w sobie tęsknotę za pięknem”
Więcej...

CZYTAJ

2004-04-01

Nie ma zgody w mieście



Z Edwardem Bojko,
przewodniczącym
Rady Miejskiej w Iławie,
po męsku rozmawiamy
o klimacie politycznym,
referendum w sprawie odwołania
burmistrza oraz o tym, że sam
na fotel „ojca” Iławy już nigdy
nie będzie kandydował.


Radosław Safianowski: – Jak oceniłby pan aktualny klimat polityczny w samorządzie miejskim Iławy?

EDWARD BOJKO: – Z Iławą związany jestem od 1968 roku. Pracując od tego czasu na różnych stanowiskach, chcąc nie chcąc uczestniczę w życiu mieszkańców naszego pięknego miasta. Muszę powiedzieć, że Iława zawsze miała szczęście do dobrej władzy. To moje zdanie, do którego jestem przekonany. Zawsze była też atmosfera przychylności lokalnych elit politycznych dla prac samorządu lokalnego. Ostatnie jednak czasy temu zaprzeczają. Polityka stała się zdecydowanie bardziej agresywna. Mam wrażenie, że w walce politycznej o wpływy celem nadrzędnym nie jest już dobro i rozwój miasta, ale partykularne interesy grup. Już sama kampania wyborcza pokazała swoje najgorsze oblicze. Wcześniej takiego zjawiska nie było. Mimo tarć i spięć, zawsze po wyborach wszystkie środowiska dochodziły do kompromisów i współpracowały ze sobą. Dziś niestety „współpraca” to słowo abstrakcyjne. I to jest najgorsze, co mogło Iławę spotkać. Oczywiście, jest tu gdzieś tego przyczyna.

– Jakie miał pan wyobrażenie o pracy samorządowej przed objęciem mandatu radnego, a jak pan to widzi teraz?

– Praca w samorządzie nie jest dla mnie nowością, jednak uwarunkowania prawne odnośnie kompetencji władzy wykonawczej, czyli burmistrza, oraz uchwałodawczej, czyli rady, wprowadziły trochę zamieszania. Osobiście jestem za dużymi uprawnieniami burmistrza, ale myślę, że takie uprawnienia wymagają bardzo dużego doświadczenia w pracy samorządowej, olbrzymiej wiedzy merytorycznej i charyzmy, która potrafi zjednywać ludzi.

– Z dużej charyzmy znany był poprzedni burmistrz Iławy. Czy pana zdaniem brakuje tej cechy burmistrzowi Jarosławowi Maśkiewiczowi?

– Faktem jest, że obecnemu burmistrzowi nie udało się stworzyć przychylnej atmosfery wokół swoich działań. Ubolewam, że rozpadła się koalicja w radzie, która została zbudowana zaraz po wyborach. Trzeba głębokiej analizy, by odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się stało.

– Jak oceniłby pan atmosferę w samej Radzie Miejskiej?

– Nie można mówić, że coś jest białe lub czarne. Tam, gdzie są trudne problemy, jest i ostra dyskusja. Są różne postawy. Niektórzy są zawsze „za”, inni są bardziej krytyczni. Im lepiej przygotowane są przez służby burmistrza materiały na sesje, tym na nich mniej nieporozumień. Jeżeli weźmie się pod uwagę, że przez rok i 3 miesiące Rada Miejska podjęła 212 uchwał, to momenty ostrej dyskusji są ze wszech miar usprawiedliwione.

– Właśnie. Jak ocenia pan merytoryczną współpracę rady miejskiej z burmistrzem? Czy to układ partnerski, czy też układ ciągłych niedomówień?

– Nie można mówić, że jeżeli któryś z radnych podnosi dyskusję na jakiś temat ponownie, to już jest atak na burmistrza. Tak tego nie można przyjmować. To sprawy miasta i radni muszą je podnosić, a burmistrz dysponujący odpowiednimi służbami powinien je realizować. Często zdarzają się jednak niedomówienia.

– Podpisał się pan pod apelem wzywającym burmistrza Iławy Jarosława Maśkiewicza do podania się do dymisji. Apel zarzuca też burmistrzowi podejmowanie chaotycznych decyzji. Czy złożenie podpisu wynikało z pana osobistego przeświadczenia o konieczności zmian, czy też wywołane zostało innymi czynnikami?

– Podpisałem się pod tym apelem, chociaż co do samych sformułowań w nim zawartych miałem pewne uwagi, bo nic nie jest w stu procentach złe lub dobre. Niemniej złożony podpis pod apelem to wyraz mojej dezaprobaty dla istniejących w naszym kraju procedur prawnych. Jeżeli osoba publiczna, jaką jest burmistrz, jest skazana za popełnienie przestępstwa, to zastosowane procedury prawne powinny w jak najkrótszym czasie doprowadzić do jednoznacznej odpowiedzi: winny lub niewinny. Przewiduję, że wyrok uprawomocni się niestety nie wcześniej, niż na zakończenie kadencji.

– Co więc powinien w tej sytuacji zrobić burmistrz z nieprawomocnym, ale jednak wyrokiem?

– Burmistrz powinien poddać się weryfikacji Rady Miejskiej – dla dobra miasta i dla pokazania, że zajmowanie stanowiska nie jest dla niego celem nadrzędnym.

– Czy wobec podpisania się pod wspomnianym apelem żałuje pan, że półtora roku temu, przed drugą turą wyborów na burmistrza Iławy, poparł kandydaturę Jarosława Maśkiewicza?

– Dwa lata temu była inna sytuacja, rokująca nadzieje na takie ułożenie pracy samorządu, aby Iława nadal się rozwijała. Dziś też trzeba poszukiwać drogi działań służących dobru miasta. Nie mogę powiedzieć, że czegoś żałuję, bo był to wtedy wybór świadomy.

– Coraz głośniej mówi się o referendum w sprawie odwołania burmistrza. Czy według pana referendum to dobry pomysł?

– Wiele przykładów pokazało, że referenda w miastach wielkości Iławy były nieskuteczne z powodu niskiej frekwencji, ale decyzję podejmie iławskie społeczeństwo. Nie mam jeszcze wyrobionego zdania na ten temat.

– Gdyby jednak, to kto powinien pana zdaniem doprowadzić do referendum: radni podejmując odpowiednią uchwałę czy sami obywatele, zbierając 2,5 tysiąca podpisów popierających organizację referendum?

– Jeśli już, to do referendum powinni doprowadzić sami wyborcy, a nie radni. Ci, którzy wybierali, powinni odwołać, jeśli tak uważa większość wyborców.

– Czy widzi się pan w roli kandydata na burmistrza w przyspieszonych wyborach, gdyby takie – po referendum lub prawomocnym wyroku skazującym burmistrza – się odbyły?

– Już raz poddałem się weryfikacji społeczeństwa jako kandydat na burmistrza i nie widzę powodów, by robić to ponownie, chociaż uzyskałem dobry wynik, za co jeszcze raz bardzo mieszkańcom Iławy dziękuję. Wracając jednak do sprawy następnych wyborów, obojętne, czy terminowych, czy też przyspieszonych, uważam, że powinniśmy postawić na kogoś, kto będzie miał szansę na to, by zyskać powszechną aprobatę i skupić wokół siebie najmądrzejszych i najskuteczniejszych ludzi ze wszystkich środowisk politycznych.

– Czy nie bolało pana serce podczas głosowania nad likwidacją Przedszkola nr 1? Przecież przed laty walczył pan, by te placówki powstawały.

– Kiedy był czas wyżu demograficznego, przedszkola trzeba było budować. Teraz, gdy ekonomia dominuje nad naszymi działaniami, nie możemy sobie pozwolić na luksus dogodzenia wszystkim. Przestaliśmy być państwem socjalnym i musimy się z tym pogodzić. Niezadowoleni będą zawsze. Czy myśli pan, że gdybyśmy zlikwidowali przedszkole „X”, to wszyscy by się ucieszyli? Niemniej jednak mam do tego osobisty stosunek. Po pierwsze, w latach osiemdziesiątych, jako inspektor oświaty w Iławie, zabiegałem o budowę przedszkoli. Powstały wtedy trzy nowe obiekty, a pozostałe dwa rozbudowano. Po drugie doceniam rolę wychowania przedszkolnego w rozwoju dziecka. Dlatego po części „kłuje mnie” w sercu.

– Został pan członkiem rady z komitetu wyborczego „Iławianie Razem”, przekształconego potem w stowarzyszenie. Czy jest pan dziś jego członkiem? Czy pana zdaniem ta organizacja rozwinęła się w dobrym kierunku?

– „Iławianie Razem” to grupa ludzi, którzy zawiązali komitet wyborczy, by wprowadzić swoich ludzi do rady i mieć wpływ na sprawy miasta. To zadanie zostało zrealizowane. Przekształcenie tej organizacji w stowarzyszenie to normalna kolej rzeczy. Ci ludzie, do których i ja należę, chcą dalej być aktywni, choć nie wszyscy na równi tę aktywność wykazują. Nasze comiesięczne spotkania są często bardzo gorące, ale nie da się tego uniknąć, szczególnie w obecnej sytuacji miasta. To, że się spieramy, mamy różne spojrzenia na wiele spraw, oznacza, że skupiamy ludzi, którym dobro Iławy leży na sercu.

– Wśród opinii publicznej o tym stowarzyszeniu jest jednak cicho...

– Myślę, że już wkrótce będzie widać naszą większą aktywność „na zewnątrz”. Mamy kilka pomysłów szerokiego otwarcia się zarówno na społeczeństwo, jak i na współpracę z innymi ugrupowaniami w Iławie.

RADOSŁAW SAFIANOWSKI
  2004-04-01  

Komentowanie zostało wyłączone
(tymczasowo)
Wróć   Góra strony
117747823


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.