Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Trzy metry po śmierć
Żuchowski o sytuacji w ratuszu: „Czy leci z nami pilot...?!”
Terytorialsów siła z Iławy
Musimy zmienić podejście do zwierząt
Pikieta mieszkańców pod ratuszem
Mieszkamy w Berlinie, ale kochamy Iławę!
Rzecznik prasowy Tomasz Więcek robił w szpitalu co chciał?
Problem ze szczurami w kamienicy
Majątek burmistrza Iławy
W porzuconym aucie mieszkają bezdomni
NOWA SZEFOWA KULTURY: WARTO INWESTOWAĆ W SIEBIE
„Bolszewicy” atakują powiatowy Inkubator Technologiczny
Karta Praw Rodziny. Kopaczewski i Młotek na „nie”
Stare Miasto wreszcie troszkę stare
Ile zapłacimy za parkowanie przed Starym Spichlerzem
Na terenie szpitala znaleziono zwłoki
Obiecaj, że nie złamiesz prawa
Pałac Kamieniec. Archeolodzy zbadają ślady Napoleona
Burmistrz Iławy odwołał skarbnik miasta
Konkurs na dyrektora SP3. Sprzeciw
Więcej...

CZYTAJ

2003-08-31

NIE Z KAŻDYM PÓJDĘ DO ŁÓŻKA


Lubawa. Nawet tu, w purytańskim klimacie małego miasteczka z kilkoma kościołami na „jednym metrze kwadratowym”, znajdziemy dobrze prosperujący półświatek seksbiznesu. – W pewnym sensie jestem prostytutką – mówi elegancka blondyneczka. – Może nie tak jawną, jak moja koleżanka, ale jednak. I wcale się tego nie wstydzę. To porządny zawód. Z solidnymi tradycjami.

Milka, taki pseudonim nosi w środowisku moja rozmówczyni, ma dziewiętnaście lat i jest – zdaniem wielu osób – niekwestionowaną gwiazdą ostródzkich oraz iławskich seksnastolatek. Rzeczywiście jest bardzo ładna. Szkoda tylko, że zbyt dużo pije i pali.

– Lubię fajki, sikacze i bogatych facetów – mówi Milka. – I to akurat w odwrotnej kolejności. Dla mnie świat bez picia i palenia pewnie by się nie zawalił, ale bez facetów? Oj, byłoby cienko.

Bez żenady opowiada o swoim życiu, ciężko pracujących na gospodarce rodzicach w jednej z podlubawskich wsi, przyzwoitym rodzeństwie. Mnóstwo koleżanek, jeszcze więcej kolegów. Nie dziwię się.

ZAWSZE MNIE CIĄGNĘŁO

– Zawsze ciągnęło mnie do chłopców – twierdzi. – Imponują mi, skurczybyki. Nie wiem, co takiego w sobie mają. Chce pan wiedzieć, kiedy straciłam dziewictwo?

Zatyka mnie. Mimo że nie chcę, to i tak się dowiaduję z pikantnymi szczegółami, z których nie wszystko nadaje się do druku.

Jakieś cztery lata temu, a „sprawcą” był Zbyszek, przygodnie poznany na dyskotece w Lubawie. Miał 25 lat, bogatą przeszłość kryminalną i był taaaki męski. Zaproponował jej wino. Wypiła całą butelkę. Świat zawirował. „To” stało się na twardej ławce. Ale nawet nie bolało i było przyjemnie.

– Zbyszek był moim pierwszym chłopakiem. Na drugą randkę przyszedł z kolegą. Na trzecią nie przyszedł wcale. Przykleiłam się więc do kolegi. On też mnie przeleciał. Co, nie interesuje to pana? – pyta, widząc moje zmieszanie.

Zdziś, kumpel Zbyszka, wprowadził ją w „rejon”. Teraz obraca się w kręgach lubawskiego półświatka. Następnie „wypłynęła” w Ostródzie i Iławie.

– Miałam piętnaście lat, a zadawałam się z facetami w wieku mojego ojca – wspomina dziewczyna. – Wówczas jeszcze nikt nie nazywał mnie „Milka”. Nazwano mnie tak po jednej z ostrych balang. Dlaczego? Niech pan spróbuje. Podobno jestem taka słodka – wydyma zmysłowe usteczka, a ja dostaję zawrotu głowy.

ZNAM SWOJĄ WARTOŚĆ

– Może jestem kurwą, bo i takie określenia słyszałam pod swoim adresem, ale znam swoją wartość. Sprzedaję własne ciało i nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Ciało to towar wyłącznie netto, a moje ciało jest w najlepszym gatunku: piękne, zdrowe, pachnące i atrakcyjne. Czy ma pan wątpliwości? – uśmiecha się z klasą, przesuwając po wargach koniuszek języka.

Żadnych – kręcę głową, widząc ten „towar” doskonale opakowany: najmodniejsze buty, dopasowany do nich obcisły, skórzany komplecik, zagraniczny sweterek i nietania torebka. Zapach najlepszych kosmetyków zwiastuje też niemałą kwotę, a całość wieńczy biżuteria. W sumie, z prawdopodobnie drogą bielizną, na mojej rozmówczyni spoczywa kilkanaście milionów starych złotych. A ile jest warte to, co wewnątrz „opakowania”?

– Wielu widzi we mnie tylko samicę z jędrnymi cyckami – mówi Milka. – Idąc miastem widzę te ohydne, głodne spojrzenia podtatusiałych playbojów, którzy z chęcią zapłaciliby mi każdą sumę za jeden choćby numerek. Nic z tego. To ja wybieram partnera. Nie pójdę z każdym, kto ma na mnie ochotę. Choć przyznam – dodaje po chwili – że miewam takie momenty, gdy oddałabym się każdemu.

Pytam, czy nie myśli o ustatkowaniu się, o jednym, stałym partnerze.

– Na razie jestem młoda – odpowiada. – Wiązanie się z kimś na dobre i na złe byłoby głupotą. Chcę jeszcze poszaleć. A poza tym nie spotkałam jeszcze i pewnie nie spotkam tego wyśnionego. Faceci wszyscy są tacy sami, chodzi im tylko o tyłek kobiety. Niech mi pan wierzy, coś o tym wiem.

Próbuję bronić męskiej rasy, jednak Milka brutalnie gasi moje argumenty. W końcu rezygnuję, przyznaję jej rację.

– Miałam szansę wyjechać za granicę – Milka zaciąga się papierosem. – Praca polegałaby głównie na tym samym, co robię w Polsce, ale zarobki byłyby nieporównywalne. Dlaczego nie wyjechałam? Powiedzmy, że ze względu na patriotyzm. A tak poważnie, to nie zniosłabym ciągłego nadstawiania się jakimś bogatym knurom z zachodu tylko dlatego, że jestem Polką na dorobku. Poniżające, prawda?

AKWIZYTORKA

Milka nie uczy się i nie pracuje. Wiedzą o tym jej najbliższe przyjaciółki. Rodzicom wmówiła, że pracuje w renomowanej firmie handlowej jako akwizytorka. Stąd konieczność częstych wyjazdów i kilkudniowych pobytów poza domem. Regularnie co miesiąc „daje im na życie” 3 tysiące złotych.

– Gdyby się starzy dowiedzieli, jak zarabiam pieniądze... – nie chce kończyć.

Spogląda na zegarek, pyta, czy to już wszystko. Raz jeszcze zaciąga się dymem „Marlboro” i dmucha mi w twarz perfumowaną chmurkę. Jej czas dla mnie się skończył, a jej czas to pieniądz.

Dziewcząt takich jak Milka jest w Lubawie więcej. Większość to młode, naiwne i szukające przygód małolaty. Czasem za wino lub też z ciekawości potrafią zrobić wiele, a nawet wszystko.

TYLKO SIĘ NAPIĆ

– Mój drink bar jest miejscem codziennych spotkań lubawskich meneli – mówi właściciel lokalu, w którym się spotkaliśmy. – Bardzo często miejsce to jest odwiedzane przez młode 15-letnie dziewczyny, oczekujące na kogoś, kto wprowadzi je w rewir. Aż wstyd powtarzać ich słowa i co one tym pijakom proponują.

– Przecież nie robię nic złego – dziwi się zupełnie niebrzydka nastolatka. – Ja chcę się tylko napić.

MAREK SAPIŃSKI

  2003-08-31  

Wróć   Góra strony
125430118


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.