Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Sędzia oskarży sędziów. Niewdzięczna fucha
Makowo. Wstyd przed turystami
Plaża dla pijących czy pływających?
Brakuje rodzin zastępczych
Skarga na jakość owoców dla dzieci
Policjant trafi przed sąd za wypadek po pijanemu
Dlaczego w szpitalu jest tak dobrze skoro jest tak „trudno”?
Obiecany przejazd DK16. Mrzonki a głupiemu radość
Co ma Lubawa do powiatu Iława?
Mobilizacja na obwodnicę miasta
Łatwe parkowanie koło amfiteatru
Dla pedofilów litości nie będzie
Przed sądem burmistrz milczy
Ratusz się sypie, ale musi poczekać
Auto policjanta. Atmosfera gęstnieje
Kasjerka została bez pracy
Marek Kałuża: „Mam w sobie tęsknotę za pięknem”
Nie miał prawka, więc uciekł
Niedziela bez handlu. Spacer zamiast marketu
Parking tylko dla urzędnika?
Więcej...

CZYTAJ

2018-03-28

Marek Kałuża: „Mam w sobie tęsknotę za pięknem”


Pasjonat rzeźbiarstwa i pedagog „Kuźni Talentów”, został wybrany przez czytelników naszego regionu „Człowiekiem Roku 2017”. MAREK KAŁUŻA opowiada jak i dlaczego skutecznie motywuje innych do zamieszkania w okolicach Iławy!




Marek Kałuża statuetkę „Człowieka Roku 2017”
odebrał w redakcji „Kuriera”



BARTOSZ GONZALEZ:
– Czy wyrzeźbił Pan kiedyś kałużę?

MAREK KAŁUŻA:
– Nie, nigdy! To może być ciekawe, może jako płaskorzeźba? Jakaś woda albo fala… Bardzo ciekawe!

– Jakie znaczenie ma dla Pana nagroda czytelników Kuriera Iławskiego?

– To dla mnie ogromne wyróżnienie i jestem z niego dumny. Cieszę się, że dołączyłem do znakomitego grona wyróżnionych w poprzednich latach. Spotykam się z wyrazami sympatii czytelników. Choćby niedawno w sklepie jedna pani, której nie znam, życzyła mi wygranej. To bardzo miłe.

– Porozmawiajmy o „Kuźni Talentów”. Stworzył Pan to miejsce z niczego, a dziś to wspaniałe miejsce dla sztuki.

– „Kuźnia” powstała dla idei. Przychodzą do mnie młodzi ludzie, turyści z Polski i zagraniczni. To miejsce ich przyciąga. Znajomi mówili mi, bym się ogrodził… Każdy jednak może przyjść i zobaczyć, co robimy. Nie chcę się odcinać od ludzi, to ma być miejsce otwarte dla wszystkich i to działa. Może nawet ktoś czasami nas okradnie, ale to miejsce pozostanie otwarte na ludzi. Otwarta przestrzeń przyciąga. Przychodzą do nas przedszkola i szkoły. Dzięki „Kuźni” młodzi mają kontakt z żywą sztuką. Podglądają, jak pracujemy… Młodzież ma szansę poznać inny sposób spędzania czasu. Zamiast narkotyków i alkoholu mogą przyjść i zająć się czymś twórczym.

– Jak reagują młodzi ludzie na drewno? Przychodzą z ławki pod blokiem i co mówią?

– Chodzi o to, by młody człowiek zobaczył, że tu chodzi o twórczość. Nie stawiam ocen, nie można się pomylić. Przychodzą różni ludzie, sporo nie ma pojęcia o sztuce. „Kuźnia” to dla nich pierwszy kontakt z czymś innym, to dla nich nowe doświadczenie. W pracowni mogą czuć się swobodnie, ale oczywiście nie toleruję przekleństw i innych złych zachowań. Ale to nie jest szkoła. Przede wszystkim niczego nie narzucam, interesuję się, jak w domu: „co słychać” Wygłupiam się trochę, młody człowiek powoli się odkrywa, zaczyna ufać. Nawiększą satysfakcję daje sukces tych, którym jest ciężko w życiu. Jeśli oni coś osiągną, to naprawdę potrafią się z tego cieszyć.

– Muszę więc zapytać, po co Pan to robi?

– Dla idei. Marzyłem o takim miejscu od dawna. Burmistrz Iławy Adam Żyliński stworzył mi taką możliwość i myślę, że miasto na tym korzysta. Kiedy pogoda sprzyja, „Kuźnia” przy ulicy Dąbrowskiego tętni życiem. Przychodzą spacerowicze, młodzież a nawet wycieczki. To nie tylko pracownia, ale i mała izba pamięci. Zbieram różne pamiątki, stare tablice z nazwami ulic, kapsle z przedwojennych iławskich browarów. To miejsce to szansa dla młodych na rozwój.

– A skąd wzięła się rzeźba w Pana życiu?

– Mieszkałem w Klimach pod Kisielicami. Mama wychowywała nas siedmioro, lecz nie mieliśmy gospodarstwa. Pierwsze rzeźby to były pistolety, karabiny. Strugałem je z kawałków drewna, nie miałem nawet porządnego noża. Zobaczyłem w programie telewizyjnym „Pieprz i wanilia” bumerang. Chciałem mieć coś takiego, próbowałem to wyrzeźbić. Potem poszedłem do iławskiej „budowlanki”. Zapisałem się do orkiestry dętej, bo powiedzieli mi „tam są fajne dziewczyny!”. Nie wychodziło mi to granie na puzonie. Zresztą nie bardzo mnie to interesowało. Do szkoły przyszedł jednak Jan Kowalski, wtedy bardzo znany rzeźbiarz i działacz społeczny. Pokazał nam, co to rzeźba. Spodobało mi się i tak się zaczęło. Dziś z tego żyję i pewnie odejdę z dłutkiem w ręku. Kiedy zaczynałem u Kowalskiego, nie potrafiłem nic. On pokazał mi rzeźbę. Jest dla mnie wielkim autorytetem.

– Jan Kowalski zaszczepił w panu rzeźbiarstwo. Skąd przyszły umiejętności?

– Studenci uczą się tego na drugim albo trzecim roku. Potem tylko się rozwijają. Jan Kowalski dał mi dłuto, drewno oraz... po latach swoją córkę, obecnie zaś żonę. Uczyłem się jednak generalnie sam. Będąc w wojsku, trafiłem do pracowni rzeźby w Warszawie, gdzie poznałem wojskowych rzeźbiarzy. Robili duże rzeczy w różnych materiałach, pomniki w kamieniu. To było duże doświadczenie i ciężka praca. Wróciłem do Iławy, poszedłem jak wszyscy do zwykłej pracy, ale czułem, że chcę zająć się rzeźbą zawodowo.

– Nie bał się Pan ryzyka? Życie artysty to często brak stabilizacji. Czy artysta biedny jest lepszy?

– Gdybym nie miał rodziny, rachunków, to może byłbym stuprocentowym artystą, a tak po części muszę być realistą. Czasami rzeźbię i widzę, że powstaje coś naprawdę ciekawego. Ale mówię sobie, że to się nie sprzeda, że nikt tego nie zrozumie. Muszę się liczyć z tym, że samochód potrzebuje paliwa, na które muszę mieć pieniądze. Gdyby nie to, tworzyłbym dla sztuki, nie dla klientów.

– No właśnie, co to jest w ogóle sztuka? Jaka jest różnica między rzemiosłem a sztuką?

– Sztuka jest czymś, co wyzwala się z każdego człowieka, obojętnie, czy się podoba czy nie. Jest to coś, co się czuje, pieniądze nie mają znaczenia. Dobrze, jeśli się podoba, jeśli ktoś chce zapłacić, ale to nie ma znaczenia. Wielcy artyści często umierali niezrozumiani i biedni. Tam, gdzie są pieniądze, tam rzadko jest miejsce na sztukę. Artysta wolny od codziennych trosk może robić to, co chce. Ja sam mam pełno pomysłów, ale pieniądze nas ograniczają. Myślę, że kiedyś było łatwiej, artyści mieli mecenasów i nie martwili się o pieniądze.

– Myśli Pan, że rolę mecenasa powinien dziś pełnić samorząd?

– To ciekawe pytanie. Jeden artysta na utrzymaniu miasta nic nie zrobi, inny zrobi dwa razy więcej. Miasto powinno wyławiać, selekcjonować ludzi sztuki. Samorząd powinien planować kulturę nie na jedną kadencję, ale na dziesięć, dwadzieścia lat. Ciągłe zmiany są problemem. Dla artysty polityka kulturalna, która co chwilę jest inna, to utrudnienie. Zmieniają się ludzie i priorytety. Widzę potrzebę utworzenia jakiejś stałej rady kultury, która zapewni ciągłość polityki kulturalnej. Weźmy Jana Kowalskiego: kto o nim dziś pamięta? Umarł i zniknął, nie pamiętamy o naszych twórcach. Wspominamy często niemieckie czasy przedwojenne, tymczasem nie mówi się o tym, co było całkiem niedawno. To duża strata dla społeczeństwa. Chciałbym, by dyrektorzy domów kultury nie mieli poczucia, że są na chwilę, na kadencję. To utrudnia pracę. Dziś jest mi bardzo dobrze, współpraca z burmistrzem Adamem Żylińskim i dyrektor Iławskiego Centrum Kultury Ewą Wiśniewską jest bardzo dobra. Od wielu lat prowadzę pracownię rzeźby ICK i mam dużą swobodę działania, co bardzo cenię. Podobnie z burmistrzem Kisielic Rafałem Ryszczukiem i szefem tamtejszej kultury Mariuszem Gołębiowskim. Nawiązałem dobrą współpracę z Grażyną Piękos z GOK w Lasecznie, gdzie uczę dzieci rzeźby. Mogę powiedzieć, że jestem zadowolony ze współpracy z samorządami, ale co będzie po wyborach? Brakuje stabilizacji w kulturze i to przekłada się na prace artystów. Szczególnie cenię kreatywność, czyli artystyczne wyczucie, otwartość na różne propozycje. To dostrzegam u burmistrzów Iławy i Kisielic. Bardzo mi imponuje ich wizjonerstwo, takie inne podejście do wielu spraw.

– No dobrze, artyści powinni być jakoś wspierani, ale z drugiej strony dlaczego? Przecież hydraulicy nie mają wsparcia. Może niech każdy radzi sobie sam?

– Wśród artystów jest wiele osób, które dużo dają społeczeństwu, ale jednocześnie nie odnajdują się w rzeczywistości rynkowej. Nie potrafią na przykład wypełnić dokumentów. Warto zauważyć, że istnieje Ministerstwo Kultury, a więc jako państwo i społeczeństwo uznajemy sztukę i artystów za ważnych społecznie. Jednocześnie trudno oczekiwać od np. malarza, że będzie biznesmenem. Przecież zadaniem artystów jest tworzyć, potrzebujemy pewnej opieki i pomocy choćby w wypełnianiu dokumentów. Promujemy miasto swoją twórczością, działamy na rzecz lokalnej społeczności. Nie oczekujemy dużo, często to jedynie drobna pomoc. Większość z nas dba o swoje sprawy, ale jeśli ja mieszkam w Iławie i tu tworzę, to przecież w świat idzie, że Iława ma artystów, że to ciekawe miejsce. Ludzie się zainteresują, co to za miasto... Czy nie...?

rozmawiał: BARTOSZ GONZALEZ
współpraca: Radosław Safianowski
zdjęcia także: Anna Kacprzycka


MAREK KAŁUŻA
w skrócie:

Rok urodzenia: 1966.
Rzeźbą zajmuje się od 1981 roku.
Trzykrotny zdobywca tytułu „Laur Iławy”.
Zasłużony działacz kultury.
Odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi.
Kawaler orderu „Zasłużony dla Warmii i Mazur”.
Stypendysta ministra kultury.
Prezes i założyciel stowarzyszenia Ist-Art.







Skrzypce wyrzeźbione przez Marka Kałużę
znalazły poczesne miejsce na grobie
nieodżałowanego Zbigniewa Wodeckiego






Gwiździny, 1988 rok. Plener rzeźbiarski.
Trzeci z lewej Jan Kowalski, z prawej stoi Marek Kałuża






Marek i jego żona Urszula






Mniej więcej dwie dekady temu.
Marek i Paweł Ziółkowscy oraz inni uczniowie
rzeźbią przy remontowanym właśnie ratuszu






Iława. Jedna z wycieczek do
„Kuźni Talentów” Marka Kałuży









  2018-03-28  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
117254513


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.