Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Makowo. Wstyd przed turystami
Plaża dla pijących czy pływających?
Brakuje rodzin zastępczych
Skarga na jakość owoców dla dzieci
Policjant trafi przed sąd za wypadek po pijanemu
Dlaczego w szpitalu jest tak dobrze skoro jest tak „trudno”?
Obiecany przejazd DK16. Mrzonki a głupiemu radość
Co ma Lubawa do powiatu Iława?
Mobilizacja na obwodnicę miasta
Łatwe parkowanie koło amfiteatru
Dla pedofilów litości nie będzie
Przed sądem burmistrz milczy
Ratusz się sypie, ale musi poczekać
Auto policjanta. Atmosfera gęstnieje
Kasjerka została bez pracy
Marek Kałuża: „Mam w sobie tęsknotę za pięknem”
Nie miał prawka, więc uciekł
Niedziela bez handlu. Spacer zamiast marketu
Parking tylko dla urzędnika?
KODEKS WYBORCZY. Nowelizacja
Więcej...

CZYTAJ

2004-03-29

Kto nawarzył tego piwa, niech teraz pije


MAREK POLAŃSKI

Sekretarz ANDRZEJ DZIENISZEWSKI
z iławskiego magistratu wypowiedział się
publicznie na temat listu intencyjnego
podpisanego półtora roku temu
przez ADAMA ŻYLIŃSKIEGO
i STANISŁAWA KIERUZELA z niemiecką
firmą Oetken. Wypowiedział się głośno
dramatyzując, a przede wszystkim
świadomie wprowadzając
opinię publiczną w błąd.

Jako zastępca burmistrza w poprzedniej kadencji nie mogę pozostawić tej wypowiedzi bez komentarza – tym bardziej, że również i ja uczestniczyłem w rozmowach z firmą Oetken.

Dziś burmistrz Jarosław Maśkiewicz, ustami swojego sekretarza Andrzeja Dzieniszewskiego, w sposób całkowicie zaplanowany i tendencyjny rozkrzyczał się najgłośniej: „Łapać złodziei!”.

Mam wrażenie, iż – w myśl sprawdzonej zasady, że pod latarnią najciemniej – panowie ci próbują umyć ręce od odpowiedzialności i zrzucić ją na innych.

Cofnijmy się zatem w czasie...

Głównym celem podpisania listu intencyjnego było nawiązanie współpracy z firmą niemiecką. Cel był klarowny: realizacja centrum turystyczno-rekreacyjnego w Iławie, składającego się z zespołu hotelowego i parku wodnego na terenie po byłych zakładach drobiarskich przy ul. Dąbrowskiego oraz wiele innych obiektów turystyczno-rekreacyjnych na innych terenach Iławy, które miały stanowić kompleksową ofertę dla mieszkańców tutejszych, ale i dla gości hotelowych oraz turystów przyjeżdżających lub przypływających do grodu nad Jeziorakiem.

Długie, bo trwające rok rozmowy, a także zmieniane i poprawiane wielokrotnie zapisy w liście intencyjnym miały na celu jak najlepsze zabezpieczenie interesów Iławy.

Ostateczna wersja listu intencyjnego dzieli współpracę pomiędzy stronami na dwa zasadnicze etapy: „fazę wstępną” oraz „fazę spółki”. Od efektów fazy wstępnej miało zależeć ewentualne zawiązanie spółki w celu realizacji inwestycji turystycznych. Przez okres fazy wstępnej (8 miesięcy od dnia podpisania listu), zarówno miasto jak i firma Oetken miały wykonać konkretne zadania, analizy, wyceny i koncepcje przygotowujące inwestycje. Miał być to również czas na ocenę, czy firma Oetken jest poważnym partnerem i czy należy kontynuować z nią współpracę wchodząc w spółkę.

Niestety nowo wybrany burmistrz Jarosław Maśkiewicz od samego początku był niechętny współpracy z firmą Oetken, tracąc w imieniu Iławy jakiekolwiek szanse na tak potrzebne inwestycje. Jednocześnie próbował frontalnie dyskredytować pracę poprzedników.

W dniu 10 lutego 2003 roku burmistrz Iławy Jarosław Maśkiewicz złożył zawiadomienie o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych do Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych przy Regionalnej Izbie Obrachunkowej w Olsztynie.

Adam Żyliński i Stanisław Kieruzel zostali obwinieni przez Maśkiewicza o to, że w dniu 18 października 2002 r. podpisali list intencyjny z firmą Oetken, mając w ten sposób – jego zdaniem – narazić miasto Iławę na straty finansowe.

Oskarżenie okazało się całkowicie bezpodstawne. Komisja Orzekająca w sprawach o naruszenie dyscypliny finansów publicznych przy RIO w Olsztynie w swoim orzeczeniu z dnia 7 lipca 2003 r. uniewinniła obydwu obwinionych od postawionego zarzutu. Obszerne uzasadnienie orzeczenia zawiera wiele interesujących stwierdzeń, z których kilka warto przytoczyć.

„Z zapisów listu intencyjnego nie wynika powstanie zobowiązań, a jedynie określenie zamiaru dalszej współpracy w ramowych zarysach”.

„Po szczegółowej analizie treści listu intencyjnego Komisja Orzekająca uznała, że obwinieni (Żyliński i Kieruzel – przyp. red.) podpisując list w dniu 18 października 2002 r. nie popełnili czynu stanowiącego naruszenie dyscypliny finansów publicznych”.

„List intencyjny w swej istocie ma charakter przygotowawczy do zawierania przyszłych umów, nie jest więc umową zobowiązującą w rozumieniu art. 138 ust.1 pkt. 7 ustawy o finansach publicznych”.

Z powyższych cytatów wynika, że burmistrzowie poprzedniej kadencji mieli pełne prawo do podpisania listu intencyjnego w celu realizacji projektu związanego z budową centrum turystyczno-rekreacyjnego w Iławie. Wszak od czegoś trzeba było zacząć. Następcy zawiedli na całej linii.

Roczne negocjacje z firmą Oetken doprowadziły do takich zapisów w liście, aby interesy miasta Iławy były dobrze zabezpieczone. Faza wstępna, w której obydwie strony zobowiązały się do podjęcia wstępnych działań, wiązała się z kosztami nie przekraczającymi 80 tys. euro. Zabezpieczeniem tej kwoty miała być hipoteka kaucyjna na gruntach po Ekodrobie przy ulicy Dąbrowskiego. Przy wycenie 1 m2 na kwotę 50 zł dawało to teren 0,8 ha, a nie – jak publicznie wypowiadał się burmistrz Maśkiewicz – 7 czy nawet ponad 100 ha. Nie pierwsza to i chyba nie ostatnia manipulacja, a wręcz przemyślane kłamstwo.

Decyzja o podpisaniu umowy spółki lub o odstąpieniu od dalszej współpracy miała zapaść po 8 miesiącach od podpisania umowy, a więc 18 czerwca 2003 roku. Realizacja fazy wstępnej listu intencyjnego była dla miasta bardzo bezpieczna i dawała wymierne korzyści. Nawet gdyby po 8 miesiącach zapadła decyzja o zerwaniu dalszej współpracy, miasto Iława otrzymałoby profesjonalne opracowania i analizy mówiące o możliwościach inwestowania w turystykę i opłacalności takich przedsięwzięć w Iławie, sporządzone przez uznane w Europie firmy działające w biznesie turystycznym.

Opozycja w Radzie Miejskiej czytelnie zwracała uwagę na te fakty burmistrzowi Maśkiewiczowi – m.in. na sesji w kwietniu 2003 roku, jednak burmistrz pozostał głuchy na wszystkie argumenty. Sprawiał wrażenie jak gdyby cel pozbycia się inwestorów, związanych wszak z nazwiskiem Żylińskiego, był celem nadrzędnym.

Maśkiewicz popełniał kolejne niewybaczalne błędy.

Po pierwsze. Nie przystąpił do realizacji fazy wstępnej listu intencyjnego, co w efekcie narazić może dziś budżet miasta rzeczywiście na bardzo duże straty finansowe.

Po drugie. Jeśli nie zdecydował się współpracować z firmą Oetken, to mógł poczekać do 18 czerwca 2003 roku na wygaśnięcie ważności listu intencyjnego. I nie było by z tego tytułu żadnych konsekwencji finansowych! Żadnych! Po prostu temat umarłby śmiercią naturalną.

Jednak burmistrz Maśkiewicz nie wytrzymał i już 28 kwietnia 2003 roku uruchomił wykonalność listu intencyjnego – wypowiedział go! Wystosował pismo do firmy Oetken, informując ją, że definitywnie odstępuje od realizacji listu. W ten sposób uruchomił drugą fazę listu – fazę zagrożoną już poważnymi konsekwencjami finansowymi. To właśnie ta decyzja spowodowała wystąpienie firmy niemieckiej z roszczeniami wobec miasta Iławy na kwotę ponad 1 mln złotych, a nie byłoby podstaw do tych roszczeń, gdyby Maśkiewicz poczekał niecałe dwa miesiące – do 18 czerwca 2003 roku.

Nieprzemyślane decyzje burmistrza Maśkiewicza narażają budżet miasta na kolejne straty. Jak długo jeszcze? Należałoby tu wspomnieć o świętej zasadzie pacta sunt servanda (umów należy dotrzymywać) bez względu na to, kto podpisywał umowę. Następca jest zobowiązany do jej realizacji, postępując zgodnie z prawem i mając na względzie interes mieszkańców, wspólny interes publiczny.

Podpisany przez poprzedników list intencyjny dawał realne szanse powstania kompleksu turystyczno-rekreacyjnego, obejmującego kilka różnych terenów miasta i dającego wiele miejsc pracy – nie wspominając już o następnym bardzo ważnym efekcie, a mianowicie tzw. „ruchu w interesie”, który w konsekwencji rozkłada się pozytywnie również na inne mniej turystyczne sfery życia lokalnego.

W zamian „nowa” ekipa zaproponowała oddanie praktycznie za grosze aż 82 hektarów wyspy Wielka Żuława kontrowersyjnej firmie Press-Glas z Częstochowy, z którą przyjaciel polityczny burmistrza Jerzy Humięcki ściśle kooperuje w branży drzewnej. A może właśnie dlatego zerwano rozmowy z firmą Oetken?

Publiczna wypowiedź sekretarza Andrzeja Dzieniszewskiego na temat listu intencyjnego była częścią polityki informacyjnej obecnych władz, a właściwie dezinformacyjnej. W swych wypowiedziach sekretarz i burmistrz naśladują wiernie swego przywódcę politycznego – Leszka Millera. Nie patrząc na fakty, chcą osiągnąć cel propagandowy. Bez oglądania się na sprawy miasta. Bez względu na srogie koszty takich rozgrywek.

Mówi Maśkiewicz dużo, chętnie i buńczucznie o inwestycjach w Iławie, ale potencjalnych inwestorów nie traktuje poważnie, a wręcz instrumentalnie. To złe sygnały dla innych. To złe sygnały dla mieszkańców Iławy, bo poza groźnymi minami nie widać do dziś tych szumnie zapowiadanych w kampanii wyborczej „nowych inwestorów”.

Dla burmistrza Maśkiewicza celem samym w sobie jest dyskredytowanie poprzedników przez kolejne doniesienia do prokuratury mające wywołać wrażenie, że poprzednicy nie działali zgodnie z prawem. Jednak te wszystkie donosy okazały się bezpodstawne i nie znalazły finału w sądzie. Kpiną jest, że robi to osoba... uznana przez sąd za winną zarzucanych jej przez prokuraturę czynów przestępczych.

Jednocześnie burmistrz Maśkiewicz chętnie podpisuje się pod sukcesami poprzedniej ekipy. Najlepszym przykładem są obwodnice Iławy, których budowa została w całości przygotowana w poprzedniej kadencji. Burmistrz Maśkiewicz mówi, że przyśpieszył jej budowę. Samo takie stwierdzenie świadczy o niekompetencji i braku zrozumienia papierkowych procedur obowiązujących w Unii Europejskiej.

Inwestycje współfinansowane ze środków unijnych realizowane są zgodnie z zatwierdzonym harmonogramem i nie można – wbrew hasłom wyborczym Maśkiewicza – przyspieszyć ich realizacji, bo to oznaczałoby złamanie umów i stratę ogromnych dotacji.

Poważnie martwić się należy opóźnieniami jakie wystąpiły w pierwszym roku działalności burmistrza Maśkiewicza przy realizacji inwestycji przy ulicy Lubawskiej, współfinansowanej z PHARE 2000. Do końca 2003 roku inwestycja warta 2,5 mln zł miała być skończona. Tymczasem do dziś nie ma tam utwardzonej drogi, planowanych chodników i urządzonych terenów zielonych.

Budowa obwodnicy wschodniej miała zacząć się jesienią ubiegłego roku. Mam nadzieję, że doświadczona i sprawdzona już (przy budowie ulicy Ostródzkiej) firma SKANSKA nadrobi stracony przez burmistrza czas i nie utracimy przyznanych miastu potężnych środków finansowych.

Pocieszający jest tu fakt, że nie zostali jeszcze zwolnieni z pracy pracownicy odpowiedzialni za te inwestycje i zdobywanie środków pozabudżetowych, chociaż taką próbę burmistrz kilka miesięcy temu podjął. Pracownicy ci przyczynili się do zdobycia dla Iławy ponad 8 mln euro na inwestycje. Ani oni, ani członkowie poprzedniego zarządu nie usłyszeli od burmistrza Maśkiewicza nawet słowa „dziękuję”. Ale oklaski to zbyt dużo. Lepsze – jak się okazuje – są publiczne pomówienia, a poza oczyma prasy – ciągły stres podwładnych.

Nie usłyszą również słowa podziękowania za gotowy projekt remontu kina, za wzorową współpracę i intensywne rozmowy z dyrekcją dróg krajowych, dzięki którym powstanie rondo na skrzyżowaniu ulic Kościuszki i Grunwaldzkiej – i za wiele innych, gotowych już opracowań i projektów. Zamiast podziękowań można spodziewać się kolejnych inwektyw i bezpodstawnych oskarżeń.

Taki sposób działania stał się niestety normą w polskiej rzeczywistości ostatnich kilku lat. Iława przez ostatnie kilkanaście lat była wolna od takich zachowań.

Tu człowiek uczciwie pracujący, fachowiec mógł czuć się bezpieczny bez względu na wyznawaną religię czy poglądy polityczne. Tu nie słyszało się o aferach korupcyjnych, ani walkach politycznych.

Słyszało się natomiast o Iławie w kraju jako o dynamicznym rozwoju, o fachowości władz, o wzorcowym funkcjonowaniu jednostek i zakładów budżetowych, o niespotykanej skuteczności w zdobywaniu środków na inwestycje, o ogólnopolskich imprezach itd.

Najtrudniej być prorokiem w własnym kraju. Czasy Iławy wolnej od „polskiego piekiełka” skończyły się, niestety. A co mamy teraz? Każdy widzi.

Z powodu obecnych władz szkoda czasu i słów na opisywanie obecnej sytuacji w Iławie i jej niechlubnej sławy w kraju. Władz przecież wybranych w demokratycznych wyborach, w których burmistrza wybrało 8 tysięcy iławian, co stanowi 32 proc. wyborców...

Co zostało z tak dużego poparcia? Czyżby tyle, ile Leszkowi Millerowi? A może jeszcze mniej...

MAREK POLAŃSKI
radny Rady Miejskiej w Iławie

  2004-03-29  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
117211720


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.