Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Obwodnica Nowego Miasta. Będzie poślizg
Burmistrz bezradny na hałas z „Leśnej”
Trzy lata temu obiecaliśmy, dziś wręczamy świadectwa
Albo tunel pod torami, albo stanie i czekanie
Kwaśniewski do Kopaczewskiego. Replika o blokadzie USC
Szpital. Nie działa poradnia medycyny paliatywnej
Wodne problemy z hydrantami
Kładka między Małym a Dużym Jeziorakiem zamknięta od 5 lat
Burmistrz zablokował w USC bezpłatne klepsydry
Problemy z dostępem do obiektów sportowych
Czy Iława jest gotowa do sezonu letniego?
Susz. Nowy dyrektor ośrodka kultury
Raport przedwakacyjny. Co Iława oferuje na sezon?
Mikołaj Grzywacz o pierwszych krokach w muzycznej branży
Iława. Zwolnienia podatkowe 2019
Szerszeń monstrum. Kolejna niespodzianka z Azji
Większy skład komisji rewizyjnej. Demokracja czy polityka?
Pokolenie wojny kontra powiat i „służba zdrowia”
Pokonała wirusa i urodziła zdrowe dziecko!
Epidemia. Czy młodzież korzysta z telefonu zaufania?
Więcej...

CZYTAJ

2005-06-15

Kołomyja za nasze pieniądze


Z rozbitą głową, rozkwaszonym kolanem, a nawet rozciętym palcem musisz po pomoc pędzić aż do Kwidzyna. Z samych Prabut w obie strony pokonujesz ponad 50 km. Zakładając oczywiście, że masz czym tam dotrzeć…

O tym, jak trudno uzyskać pomoc w Prabutach, Piotr Jakubowski, 24-letni rzeźbiarz, przekonał się o tym na własnej skórze. Dosłownie i w przenośni.

– Rzeźbiąc, rozciąłem sobie palec – zaczyna historię Piotrek. – Myślałem, że to nic poważnego, ale kiedy krwi nie dało się w żaden sposób zatamować, postanowiłem iść na pogotowie.

Piotrek nie ma samochodu, więc poprosił o podwiezienie sąsiada. Było już po 22:00. Z ul. Rolniczej, gdzie mieszka, do „sanatorium”, gdzie od pewnego czasu stacjonuje pogotowie, a ściślej punkt wyjazdowy, jest jakieś 5-6 km.

– Najpierw pojechaliśmy do przychodni, ale okazało się, że tam już nie ma podstacji i trzeba jechać aż do „sanatorium”. Tam z kolei, bez choćby spojrzenia na mój palec, odesłano mnie do Kwidzyna – kontynuuje rzeźbiarz, który zdenerwowany zdecydował się wrócić do domu, mając nadzieję, że krew sama przestanie lecieć. Tak się jednak nie stało i sąsiad znów zawiózł Piotrka do „sanatorium”.

– Tym razem udaliśmy się na chirurgię. Lekarz okazał się bardzo miły i zszył mi ranę bez problemu, mimo że nie musiał tego robić. To nie było poważne skaleczenie, ale gdyby mi się stało coś poważniejszego i nie miałby mnie kto zawieźć, to przecież wykrwawiłbym się na śmierć, bo podstacja dysponuje jedną karetką i mogłaby być ona akurat zajęta! Nie mam pretensji do lekarzy pogotowia, bo oni nie mają warunków, by pomóc. Tam nie ma żadnego sanitarnego pomieszczenia, ci medycy siedzą na jakimś korytarzu ze stołem do ping-ponga na środku. Nie mają tam nic, bo to tylko punkt wyjazdowy. Dziwię się, że nie można nic z tym zrobić.

SIEKIERKA W KOLANIE

Piotrek prowadzi nas do swojego znajomego, także rzeźbiarza. Ryszard Kossak mieszka na ul. Rynek i zdarzyła mu się podobna historia, z tą różnicą, że kilka miesięcy temu, gdy podstacja stacjonowała w przychodni, czyli w centrum miasta.

– Siekierką, którą rzeźbiłem, rozpłatałem sobie kolano – mówi pan Ryszard. – Brat i żona zawieźli mnie do przychodni. Żona, która jest pielęgniarką, pobiegła schodami na górę, a ja w tym czasie czekałem w samochodzie. Myślałem, że sprowadzi mi jakąś pomoc, bo w żaden sposób nie można było zatamować krwi, ale w pogotowiu została poinformowana, że trzeba mnie zawieźć do Kwidzyna. Nikt nawet nie zszedł na dół, by zobaczyć ranę...

Pan Ryszard nie ma pretensji do lekarzy pogotowia. Jest przekonany, że gdyby mogli, to udzieliliby mu pomocy.

– Brat zawiózł mnie do Kwidzyna, tam najpierw trochę czekaliśmy w kolejce, ale ostatecznie ranę zszyto – kończy historię mieszkaniec.

PECHOWE PRZYJĘCIE

Pan Ryszard umawia nas ze swoim bratem, który także chce się w tej sprawie wypowiedzieć. Udajemy się więc na ul. Wojska Polskiego, gdzie mieszka Piotr Kossak.

Nie chodzi tu o samego pana Piotra, ale o jego 8-letniego syna Karola, który 22 maja przystępował do Pierwszej Komunii Św.

– Po rodzinnym obiedzie dzieci poszły się bawić do ogródka – opowiada tata Karola. – Po niedługim czasie Karol wrócił z płaczem. Trzymał się za głowę i widać było, że krwawi. Uderzył się o bramkę i rozciął sobie skroń.

Rodzice zadzwonili pod numer alarmowy i za radą dyspozytorki zawieźli dziecko na pogotowie do „sanatorium”. Było ok. 15:00. A tam... zostali odesłani do szpitala w Kwidzynie!!! Na miejscu w kolejce czekali blisko pół godziny, czyli ostatecznie dziecko otrzymało pomoc po dobrej godzinie. Nie trudno sobie wyobrazić, że przestraszone widokiem krwi przez cały czas płakało.

– Dobrze, że nikt nie pił nawet lampki wina i mogliśmy zawieźć syna do Kwidzyna – kontynuuje pan Piotr. – Najdziwniejsze, że lekarze z tej podstacji naprawdę chcieli pomóc, ale nie mogli, bo nawet nie mają stosownego pomieszczenia. Dziwili się, że dyspozytorka nas tu odesłała, skoro wie, że nie udzielają pomocy na miejscu.

JEDNA NA CAŁY POWIAT

Moglibyśmy w ten sposób odwiedzić jeszcze wielu mieszkańców Prabut, którzy opowiedzieliby nam podobne historie. Dlaczego licząca 13,6 tysiąca ludzi gmina zamiast pogotowia ratunkowego ma tylko „żywe drogowskazy”, odsyłające ludzi w potrzebie do Kwidzyna?

– Narodowy Fundusz Zdrowia zadecydował, że ma być jeden punkt ambulatoryjny w powiecie – wyjaśnia nam Anna Kołakowska, kierownik NZOZ „Medicus”, gdzie do niedawna stacjonowała podstacja. – W „sanatorium”, podobnie jak kiedyś w budynku przychodni, mieści się tylko punkt wyjazdowy.

– Mieszkańcy są zdania, że gdy podstacja mieściła się w przychodni, prędzej można było otrzymać pomoc na miejscu. Dlaczego została przeniesiona? – pytamy lekarki, która sama zabiegała o zmianę jej lokalizacji.

– Owszem, zdarzało się, że grzecznościowo udostępnialiśmy pomieszczenie sanitarne i opatrunki załodze podstacji – kontynuuje Kołakowska. – Podstacja musiała zostać przeniesiona, gdyż budynek został sprzedany i w tym miejscu będzie apteka. Przygotowałam pod to przeniesienie grunt, gdyż, zgodnie z wytycznymi Unii, miała być tu winda dla niepełnosprawnych. Proszę pamiętać, że jest to tylko punkt wyjazdowy i gdy ktoś nie ma możliwości dotrzeć do szpitala w Kwidzynie na własną rękę, karetka zawsze po niego przyjedzie.

KTO ZA TO ZAPŁACI?

Stacjonująca w Prabutach karetka jest własnością pogotowia w Kwidzynie, które pomieszczenie dla załogi podstacji (pokój i korytarz w byłym budynku administracji) dzierżawi od Szpitala Specjalistycznego w Prabutach.

Czy istnieje możliwość, by pacjenci z rozciętą głową, kolanem czy palcem byli opatrywani w „sanatorium”? Z tym pytaniem zwróciliśmy się do Ewy Kundzicz, dyrektor ds. lecznictwa w Szpitalu Specjalistycznym w Prabutach.

– Poważne przypadki, gdy nie można tracić czasu i wieźć chorego do Kwidzyna, trafiają na naszą izbę przyjęć i udzielamy pomocy, mimo że NFZ nam za to nie płaci – mówi dyrektor Kundzicz. – Jeśli takie przypadki będą masowe, to będziemy chcieli wystąpić do funduszu o ich finansowanie. Z chirurgicznego udzielania świadczeń zrezygnowaliśmy, bo nikt nam za to nie płacił.

Przypomnijmy jeszcze, że prabucki szpital jest nastawiony na leczenie długoterminowe, dlatego tzw. przypadki ostre zawsze kierowane są do Kwidzyna.

NIE MIELI CZASU

W Szpitalu Miejskim w Kwidzynie – instytucji publicznej, utrzymywanej za pieniądze publiczne – gdzie odsyłano nas od Annasza do Kajfasza, bo albo ktoś „nieupoważniony”, albo „nieosiągalny”, nie udziela się prasie informacji przez telefon. Przesłaliśmy więc nasze pytania faksem, ale ani Ireneusz Niziołek, kierownik pogotowia, ani Wojciech Kowalczyk, dyrektor ds. medycznych, nie znaleźli czasu na odesłanie odpowiedzi.

MAGDA MAJEWSKA




Załoga podstacji pogotowia nie dysponuje żadnym pomieszczeniem sanitarnym, gdyż jest to tylko punkt wyjazdowy i, mimo szczerych chęci, nie może nawet zrobić poszkodowanemu opatrunku. Od lewej: lek. Stanisław Turoń, kierowca Jan Rajnowski i sanitariusz Jerzy Wilkowski. Oficjalnie panowie nic nam nie powiedzieli.


  2005-06-15  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129985000


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.