Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Obwodnica Nowego Miasta. Będzie poślizg
Burmistrz bezradny na hałas z „Leśnej”
Trzy lata temu obiecaliśmy, dziś wręczamy świadectwa
Albo tunel pod torami, albo stanie i czekanie
Kwaśniewski do Kopaczewskiego. Replika o blokadzie USC
Szpital. Nie działa poradnia medycyny paliatywnej
Wodne problemy z hydrantami
Kładka między Małym a Dużym Jeziorakiem zamknięta od 5 lat
Burmistrz zablokował w USC bezpłatne klepsydry
Problemy z dostępem do obiektów sportowych
Czy Iława jest gotowa do sezonu letniego?
Susz. Nowy dyrektor ośrodka kultury
Raport przedwakacyjny. Co Iława oferuje na sezon?
Mikołaj Grzywacz o pierwszych krokach w muzycznej branży
Iława. Zwolnienia podatkowe 2019
Szerszeń monstrum. Kolejna niespodzianka z Azji
Większy skład komisji rewizyjnej. Demokracja czy polityka?
Pokolenie wojny kontra powiat i „służba zdrowia”
Pokonała wirusa i urodziła zdrowe dziecko!
Epidemia. Czy młodzież korzysta z telefonu zaufania?
Więcej...

CZYTAJ

2008-11-12

Jak to było w Iławie po wojnie – opowiada szklarz


Walące się budynki i wielka pustka powitały pana Edwarda ponad pół wieku temu w Iławie. Jako szklarz miał tu ręce pełne roboty. Mógł obserwować, jak miasto powoli powstawało z gruzów i jak bardzo się zmieniało. Teraz jest dumny z Iławy.


Edward Tecław pochodzi z Działdowa, a w iławską okolicę ściągnął go znajomy w 1956 roku. Jest szklarzem. Opowiedział nam o tym, jak było w Iławie po wojnie i jak miasto zmieniało się przez lata.

− Tu na początku było strasznie pusto i cicho – opowiada pan Edward. − Początki były trudne, nie było przecież pracy. Ale i wtedy robiłem to, co dziś. Szkliłem nowo powstające budynki, a potem również obrazy.


IŁAWA PO WOJNIE

Gdy po raz pierwszy postawił kroki na iławskiej ziemi, była jesień. Jak mówi, trzeba było wówczas uważać na każdym kroku.

− Spalone budynki waliły się co rusz – opowiada. – Wiele lat po wojnie dopiero oczyszczano miasto ze zburzonych na wpół budynków, szczególnie tych przy jezdni, które zagrażały ludziom i pojazdom. Nie miał kto wcześniej tego zrobić.

Ale jak mówi pan Edward, nie było tak, że Iława całkiem była zrównana z ziemią – nieliczne budynki się zachowały, takie jak dzisiejsza biblioteka miejska czy „czerwona” szkoła (dziś Gimnazjum nr 1), w której zaraz po wojnie mieścił się szpital.

− Tam też wstawiałem okna – wspomina pan Edward. – Pamiętam też częściowo zachowany ratusz. Zrobili potem z niego dom towarowy „Społem”.


NAJBOGATSZA DZIELNICA

Dzielnica domów przy ul. Sienkiewicza (całe zresztą osiedle Kormoran), w której od początku do chwili obecnej zamieszkuje pan Tecław, nazywana była willową.

− Przed wojną była najbogatsza – wspomina. – Tu były największe domy, najładniejsze. Budynki w tej części miasta w różnym stopniu zostały zniszczone.

Ludności wówczas było niewiele, a ci, co zostali, raczej chronili się po wsiach. W mieście generalnie stacjonowały wojska i ludzie bali się miasta.

− Ci, którzy zostali w tych stronach, to byli Mazurzy – mówi pan Tecław. − Nieliczne rodziny zostały, reszta wyjechała na Zachód. Ci ludzie mało mówili po polsku. Mnie było o tyle łatwiej, że znałem niemiecki. Przez wiele lat udało mi się utrzymać kontakt na przykład z murarzem Stenclerem, który pomógł odbudować mój obecny dom stojący w sąsiedztwie sanepidu.

Część rodowitych iławian została w okolicy. Czy się bali Polaków i Rosjan?

− Raczej nie – wspomina pan Edward. – To były osoby w starszym wieku. Nie sądzili, że coś może im grozić. Ale łatwo im nie było. Nie najlepiej ludzie się z nimi obchodzili…


STOLARKA DŹWIGNIĄ IŁAWY

To nie było tak, że koniec wojny oznaczał początek spokoju.

− Sytuacja poprawiła się, gdy nastały władze w Iławie – sięga wstecz myślami pan Tecław. – Ale wcześniej zdarzało się, że dochodziło do potyczek na Dworcu Głównym w Iławie pomiędzy wojskiem radzieckim, które przejeżdżało przez miasto, a polską policją.

Po wojnie ludzie napływali do Iławy z okolicznych miast: Lubawy, Nowego Miasta, Działdowa. Oprócz Niemców i Polaków osiedlali się tu też Ukraińcy oraz Żydzi.

Iława najsilniej zaczęła rozwijać się w latach 60-tych.

− Powstawało dużo zakładów stolarskich – opowiada pan Edward. – Było co i komu budować. Największy zakład mieścił się w podwórku za blokiem przy ulicy Żeromskiego. To była tak zwana Fabryka Mebli Tapicerskich, polska firma. W budynku fabryki później powstał zakład usługowy, punkt szklarski, tapicerski – wszystko w jednym miejscu.

Potem powstała „zielona” szkoła. Napływało coraz więcej ludności, rodziły się dzieci. Tecław też swego czasu kształcił młodych szklarzy, ale było ich niewielu. Dlaczego nie było chętnych? Jak mówi pan Edward, nie widzieli w tym zawodzie przyszłości. Dziś, jak mówi, nie ma następców, bo teraz inaczej okna się robi, inaczej się szkli.


DAWNI IŁAWIACY

Tecław ma w ogrodzie altankę, którą niegdyś zaprojektował architekt opracowujący plany odbudowywanego miasta.

− Tu były dwa pokoje i wiata – pokazuje właściciel. − Służyły za miejsce wypoczynku. Zjeżdżali tu na wypoczynek różni ludzie. Bardzo często ci, którzy mieszkali w Iławie przed wojną. Bywała u mnie rodzina z Niemiec, która przed wojną miała majątek w sąsiednim budynku sanepidu. Przyjeżdżali tu nawet kilka razy. Mieli 30 osób samej służby! Prowadzili kiedyś największy sklep w mieście – kolonialny na dzisiejszym Starym Mieście. Mieli ogromny sentyment do tego miejsca…

Wiele osób po wojnie odwiedzało swoje rodzinne miasto. Często było tak, że zamiast swego domu, odnajdywali puste place…

− Robili zdjęcia, ale władze pozbawiały ich tej pamiątki, naświetlając filmy – mówi pan Edward. − Dla mnie i dla nich było to niezrozumiałe. Przecież po całym świecie ludzie wędrują i robią zdjęcia. Nie musieli im niszczyć tych pamiątek.


FONTANNA NA CMENTARZU

Pan Edward pamięta jeszcze cmentarz w dzisiejszym parku koło amfiteatru. Był wówczas podzielony, przy murze mleczarni były groby żydowskie.

− Jak w latach 80-tych budowali te małe pawilony, znajdowały się tam tablice nagrobkowe z hebrajskimi napisami − wraca pamięcią szklarz. – Nikt tym się nie przejmował, a odnajdowanych ludzkich szczątków nikt nie chował. Tego cmentarza nie zlikwidowano tak od razu. To się działo stopniowo. Najpierw zrobili przejście, gdzie dziś jest ta główna alejka. Później pobudowali fontannę i pawilon, który stoi do dziś. Potem znikały powoli płyty nagrobne. Władze nie chciały chyba wzburzać żyjących krewnych.

Jeszcze podczas wojny funkcjonował cmentarz przy „białym” kościele. Cmentarz na Ostródzkiej powstawał powoli w latach 70-tych.


ROZRYWKA PO IŁAWSKU

Po wojnie główną rozrywkę stanowiło objazdowe kino. Przyjeżdżał też teatr z Olsztyna i koncerty przyjezdnych zespołów, przeważnie w piątki.

− Na potańcówki chodziło się do Hotelowej (późniejszy Gallus, a dziś sklep AGD/RTV – red.) – wspomina pan Edward. – To było najmodniejsze miejsce. Zabawy urządzały też szkoły. W Hotelowej była kawiarnia, schodzili się tam adwokaci, nauczyciele, lekarze. Na dole mieściła się jadłodajnia.

Był też krótki czas, gdy Iława stała się mekką filmu. W latach 70-tych zjechały ówczesne gwiazdy kina i na wyspie kręcono film „Gniazdo”.

− Wybudowali nawet most zwodzony na jeziorze – wspomina iławianin. – Ale szybko został rozebrany ze względów bezpieczeństwa. To trwało koło 3 tygodni. Wiele osób z Iławy wystąpiło jako statyści. Mnie się nie udało załapać, za to moje dzieciaki statystowały. No to było wydarzenie! Wszyscy to przeżywali, bo w Iławie były też ówczesne gwiazdy kina, jak Wojciech Pszoniak czy Franciszek Pieczka.


TURYSTYCZNA IŁAWA SPRZED LAT

Kiedyś Iława była miastem prawdziwie turystycznym – zdaniem pana Tecława.

− Kiedyś, żeby dostać kajak, rano trzeba było stać w kolejce – wspomina. – Ludzi przyjezdnych było o wiele więcej niż dziś. Były ośrodki wypoczynkowe przeważnie jakichś zakładów pracy. Wypoczynek chyba był tańszy niż dziś. Teraz ludzi na to nie stać. Dużo też działo się na wyspie. Iława tętniła życiem. Latem co dwa tygodnie zmieniali się ludzie. Potem ośrodki przeszły w prywatne ręce, co niektóre zaczęły podupadać.

Hoteli w Iławie z prawdziwego zdarzenia nigdy nie było, a jeśli już, to krótko. Korzystali z nich głównie turyści zagraniczni, ale właścicieli nie było stać na standard, którego oczekiwali tego typu goście.

Turystyka w Iławie opierała się głównie na swoich walorach przyrodniczych, jak las i jeziora. Turystów czasem było więcej niż mieszkańców.


DRZEW SIĘ NIE PRZESADZA

Dzieci pana Tecława nie mieszkają już w Iławie. Ale on nie chce stąd wyjeżdżać.

− Mam tu bliższych i dalszych klientów – uzasadnia. – Nie mam gdzie i czego szukać. Tu mi dobrze. Nie tęsknię za Działdowem. Tęsknię za młodymi latami. Za harcerstwem, w którym działałem i do którego wciąż mam ogromny sentyment.

A Iława coraz bardziej mu się podoba. Bo jest czyściej i przyjemniej.

− Ulice ładnie rozbudowane, szczególnie wyjazd w kierunku Ostródy – uważa pan Edward. – Zieleń piękna i zadbana.

Nie podoba mu się jedynie sprawa z przenoszeniem siedziby Cechu Rzemiosł z cypla po „Czapli”. Sam jest jednym z wielu rzemieślników, który budował ten budynek. Nie potrafi sobie wyobrazić, że teraz ktoś go zburzy.

− To rzemieślnicy sprawili, że Iława jest taka, jaka jest – twierdzi pan Edward.

Jest dumny z Iławy jako miasta. Że jest czyste, a ludzie z zewnątrz często to podkreślają. Cieszy się, że miasto wciąż się rozwija. Choć on – jak uważa – już wielu tych zmian nie zobaczy…

JUSTYNA JASKÓLSKA
zdjęcia archiwalne:
CZESŁAW WASIŁOWSKI




Edward Tecław był jednym z tych,
którzy Iławę budowali od podstaw




Odbudowywane „Stare Miasto” nie miało wiele
wspólnego z tym, które stało tu przed wojną




Gdy przybywało ludności, w mieście budowano również szkoły. Na fotografii podstawówka nr 2 w Iławie, tzw. zielona szkoła




Tecław pamięta czasy, gdy Iława naprawdę była
turystycznym zagłębiem. Plaża przy „Kormoranie”
była oblegana przez turystów

  2008-11-12  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129995869


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.