Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Makowo. Wstyd przed turystami
Plaża dla pijących czy pływających?
Brakuje rodzin zastępczych
Skarga na jakość owoców dla dzieci
Policjant trafi przed sąd za wypadek po pijanemu
Dlaczego w szpitalu jest tak dobrze skoro jest tak „trudno”?
Obiecany przejazd DK16. Mrzonki a głupiemu radość
Co ma Lubawa do powiatu Iława?
Mobilizacja na obwodnicę miasta
Łatwe parkowanie koło amfiteatru
Dla pedofilów litości nie będzie
Przed sądem burmistrz milczy
Ratusz się sypie, ale musi poczekać
Auto policjanta. Atmosfera gęstnieje
Kasjerka została bez pracy
Marek Kałuża: „Mam w sobie tęsknotę za pięknem”
Nie miał prawka, więc uciekł
Niedziela bez handlu. Spacer zamiast marketu
Parking tylko dla urzędnika?
KODEKS WYBORCZY. Nowelizacja
Więcej...

CZYTAJ

2003-09-01

Jak się Heniek z Jarkiem dopasowali


LESZEK OLSZEWSKI

Podobnie jak „nie wszystko złoto co się świeci”, tak i nie każde wydarzenie przedstawiane oficjalnie jako „mlekiem i miodem płynące” może chwytać z tym stanem jakiekolwiek logiczne podstawy, bo przecież słowami zakryć można prawie wszystkie niedociągnięcia stanu faktycznego. Szczególnie w wymiarze medialnym, czyli np. formalnych relacji z niby wielkiego happeningu artystycznego, na którym to „publiczność wspaniale się bawiła, a bisom nie było końca”. Pora więc na krytyczne reminiscencje jazzowe, czyli upierdliwy wgląd w to i owo.

O tym, że festiwal ów w swej warstwie podskórnej jawi się prawie prymitywną walką o ogień – słyszałem już od dawna, gdyż mam wiele kontaktów w muzycznym mondzie, także wśród tych, którzy grają jazz. I w tym kontekście polskie środowisko jazzowe porównałbym wręcz do kłębowiska żmij – tak silnie i bezceremonialnie ścierają się w nim różne koterie, grupy nacisku i różnorakich wpływów tu i tam. Uchylając rąbka tajemnicy, Warszawa nie cierpi Krakowa, Katowic i Pomorza, ci znowuż jej, na imprezy zaprasza się głównie kolegów i przyjaciół, skrzętnie pomija „obcych”, o czym oczywiście szarość ludzka, czytająca plakaty, nie ma zielonego pojęcia.

Jest jeszcze inna linia podziału. Starzy jazzmani, o korzeniach estradowych sięgających nierzadko lat 50-tych i 60-tych XX wieku, absolutnie nie dopuszczają na zawiadowane przez siebie imprezy młodych, częstokroć diabelnie uzdolnionych muzyków, gdyż ich pozycja mogłaby wtedy ulec ośmieszeniu, czy co najmniej zachwianiu. Hierarchizacja w tej profesji jest równie silna, co np. na uczelniach wyższych, w grupach literackich itp. Słowem, legendarne polskie „piekiełko” i tutaj uwiło swą dobrze prosperującą filię, u fundamentu której – jak zawsze – stoi dostęp do relatywnie wysokich pieniędzy i podział tego łupu wśród „swoich”, niekoniecznie najwybitniejszych w danej branży. A nawet ultra sporadycznie...

Zdarzają się, owszem – raczej demonstracyjnie – sytuacje, że kogoś zaprosi się na „pańskie przyjęcie” od święta, ten jednak potem z sobie znanych tylko powodów nie ma najczęściej ochoty na terminowanie w tak skonstruowanej i funkcjonującej loży masońskiej przez kilka długich lat, by stać się potem jednym z filarów status quo. Chociażby z tej przyczyny, iż przejrzał układ, czuje się lepszy i decyduje się robić coś na własną, ryzykowną rękę. Bez szacunku dla pseudo-gigantów, bo i nie ma specjalnie dla kogo...

Tacy niepokorni są bezlitośnie eliminowani z podziału łupów. Pamiętacie „Zbigi Jazz Band” z Olsztyna, triumfatora Tarki w 2001 roku? Ci już na niej nigdy nie zagrają, a na dźwięk nazwiska dyrektora artystycznego festiwalu dostają prawie konwulsji. Powody zachowam tu dla siebie, uwierzcie mi tylko, że są bardziej niż usprawiedliwione. A na pewno nie wyssane z trąbki z resztkami śliny!

Osoba Henryka Majewskiego też jest godna chwilowego przystanku myśli. Mimo, że pozostaje on człowiekiem o niewątpliwych zasługach pedagogiczno-artystycznych dla jazzu nad Wisłą i Bugiem, to – jak każdy organizm – ulega pewnej korozji na skutek wieloletniej eksploatacji. Pojawiły się więc w tym roku pogłoski (potwierdzone z kilku źródeł), że on i jego zespół weteranów (Old Timers) zagrali swój koncert na żenującym wręcz poziomie, podobnie jak 70-letni Chuck Berry w Sopocie kilka lat temu, gdy to fałszował, mylił akordy, seplenił (tam to go wspominają do dzisiaj). W jazzie trudniej to trochę spostrzec, tyle w nim dowolności interpretacji, kto jednak zna się na rzeczy, a tych przecież nie brak – ten ziarna od plew odróżni bezbłędnie, nieprawdaż? Prawdaż!

Krążą też udokumentowane legendy, że Henio Majewski w Iławie zachowuje się rokrocznie jak udzielny imperator, chociażby względem naszego Centrum Kultury, a nawet pokazuje swe prawdziwe diaboliczne wręcz oblicze różnorakim władzom wybranym. Oblicze nierzadko roszczeniowe, awanturnicze, bo np. za mało gwarantuje się tu pieniędzy dla niego i znajomych (czyli chłopaków i dziewczyn skupionych wokół „jazzowej warszawki”), co musi budzić reakcję obronną i – uwierzcie mi – budzi! Innym szczodre te wrota – jak już wspomniałem – zamyka się co roku z pietyzmem i konsekwencją naprawdę godnymi lepszej sprawy. Ale „swoi” to przecież świętość...

Okopali się więc pomazańcy jazzu w sierpniowy długi weekend w samym sercu Mazur i chyba super im z tym. Wszystko gratis, wyborne menu, pieniądze na koncie, żony i kochanki z nimi, synowie i córki nierzadko na scenie – jest więc co wspominać w długie zimowe wieczory i na co czekać od późnej wiosny. A że komuś z tej okazji przetrąci się kręgosłup, kogo innego zaś sztucznie wysforuje? Trudno, takie są prawa dżungli, a one chyba najpełniej wyrażają coroczny złoty weekend jazzowy na Złotej Tarce.

W tym roku w ten ogólnie nieciekawy i stęchły krajobraz okołofestiwalowy wpisał się swoją osobą równie nieciekawy aktualny burmistrz Iławy, którego nie chcę obrażać nadmiernie, ale faktem jest, iż telewizyjny „Teleexpress” z około 30 zdań jakie ów wypowiedział na otwarciu imprezy, nie zdecydował się wypuścić na krajową wizję choćby jednego – co dla mnie po raz kolejny poniża to miasto przez postać jednego, bezradnego człowieka. W końcu słowo wstępne dla telewizji wygłosił konferansjer prowadzący ów koncert, niemniej ekipa filmująca odjeżdżała w wesołej nadziei, że materiałem ze scenicznego expose pana M. rozweseli koleżanki i kolegów z Woronicza, bo taki sitcom mimowolnie nakręcono, że hej! Całe szczęście, że publika amfiteatru dopisała i bawiła się świetnie.

Ja już abstrahuję, że stojąc na scenie pośród braci jazzowej, chłopczyk z Lubawy prezentował się jak Lepper na rozdaniu Oscarów, ale fakt, iż nie potrafi sklecić choć kilku sensownych fraz w miejscowym języku, jest dla mnie wręcz obelgą i to osobistą! W końcu nie obracamy się wśród absolwentów żłobka. Wiem też, iż podobnie odczuwa jeszcze ogrom ludzi. Przecież ten człowiek reprezentuje to miasto i nie ma wzbudzać za każdym razem gdy o nim mowa politowania i wesołości, pomieszanego ze zgrzytaniem zębów. Byłoby to przynajmniej mile widziane, ale nie wymagajmy niemożliwego, bo wszyscy – zdaje się – obudziliśmy się po wyborach z ręką w nocniku! Jego nie liczę – wyjątek od reguły!

Nie pozostaje tu nic, jak tylko czekać na kolejne rewelacje, np., że ma on problemy z czytaniem i nie rozumie co się do niego mówi. Niech was to – jakby co – nie zdziwi, w tych klimatach – wydaje mi się – wachlarz niespodzianek ma nieprzebrany. Krynica obfitości, a zarazem istota unikalnych predyspozycji na szefa samorządowego powiatu europejskiego kraju XXI wieku! Wcielona znakomitość! Czapki, kapelusze i mycki z głów!

Chodzą słuchy, że za rok już może Tarki tu nie będzie, wtedy mimowolnie odpadłyby też wzmiankowane tarcia, których spoiwem jest Henio Majewski. Prawdziwy jednak dopust Boży i potop solonej wody z jeziora czeka ten region, jeśli do tego czasu Jarosław M. będzie nadal zmiennikiem Adama Żylińskiego na stanowisku B.M.I.

Aż strach sobie to wyobrazić, kończę więc...

LESZEK OLSZEWSKI

  2003-09-01  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
117175674


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.