Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Jest wykonawca drogi ekspresowej S5 Ornowo-Wirwajdy
Pechowy spacer fatalnym chodnikiem
Sprytni obrońcy bagienka zawołali urzędników od środowiska
Sklep Ekologiczny „Zdrowo Nacudowane”
Viola Nowasielska o telewizyjnej przygodzie na wyspie Bali
Najlepsza myjnia w mieście!
Starostwo. Skargi na kolejki w Wydziale Komunikacji
CZŁOWIEK ROKU 2019. Głosujemy!
Uwaga początkujący przedsiębiorcy!
Radni Iławy spierają się o patrona roku 2020
Poradnik. Malowanie ścian i sufitów
O przyszłości kulejącego targowiska miejskiego w Iławie
Internet. Oszuści coraz bardziej cwani
Woźnicki rozmawia z kierowcami (styczeń)
Molestowany przez księdza żąda odszkodowania od biskupa
Przyroda. Leśne pomniki chronione
Przedsiębiorcy czują się skrzywdzeni podwyżkami podatków
Gmina wiejska Iława. Bezpieczny plan wydatków na 2020 rok
Miasto Iława. Lotnicza majówka wykreślona z budżetu
Kocioł gazowy alternatywą dla „kopciucha”
Więcej...

CZYTAJ

2005-01-05

Homo Creator z Teatru Cretino


Andrzej Kleina: Semantyczna reakcja uczuleniowa,
czyli sru na Leszka Olszewskiego

Język polski jest moim językiem ojczystym, dlatego też on właśnie, a nie mowa ciała, nic jej nie ujmując, jest moim podstawowym językiem komunikacji. Jest rzeczą naturalną, iż lubię bardzo, jak język ten rozumiem. Czuję się komfortowo i bezpiecznie, rozumiejąc ów język. Jasne, że nie zawsze go rozumiem, nie zawsze posiadam wystarczający aparat pojęciowy, nie zawsze też kod nadawcy jest moim kodem. Czasami jednak przeżywam swoisty, językowy wstrząs uczuleniowy... Szczególnie, kiedy wina nie leży po mojej stronie.

Kiedy się tak dzieje ? Na ogół wtedy, kiedy ten wspaniały instrument, jakim jest język polski, trafia do rąk ludzi dla których mówienie lub pisanie jest językową torturą i jakby było im mało, dzielą się tą torturą z bliźnimi... Po przyjacielsku... Natknąłem się, po raz kolejny zresztą, na Leszka Olszeweskiego tekst zdumiewający: „Demokracja ma mało wspólnego z milionem dolarów, ponieważ nie jawi się nawet jako obietnica przyszłej szczęśliwości czyjejkolwiek. Pomijając już taki drobiazg jak statystyczny ogół. Tak to zwykle bywa, gdy realność styka się w ringu z gulaszem pobożnych życzeń”.

Specyficzna brednia ześlizgnęła się z klawiatury komputera na papier gazety, ale czy trzeba ją koniecznie drukować? Czy wolno coś takiego przepuścić przy korekcie? W gazecie ukazującej się w 10.001 egzemplarzy? Czyż nikogo nie zastanawia, iż tak monumentalne i uroczyście nic nie mówiące wyrażenie winno znaleźć się w koszu, a nie w gazecie? Czyż regularnie ukazujące się nowotworki wulgarności i absurdu tego poskromiciela języka, winny kaleczyć czytelnika wykształconego na dobrych wzorach i w surowej dyscyplinie językowej? Jasne, można pisać lumpowskim żargonem i mylić przyimki. Co ja jednak mogę za to, że coraz bardziej zachwyca mnie tajemniczość trybów warunkowych, przysłówków czy też wielokropków...

Niezmiennie urzeka mnie bystra myśl i jasny styl. Żadną miarą nie mogę zaakceptować postępującej dezintegracji językowej. W imię czego mam akceptować gościa, który na każdym kroku daje do zrozumienia, że przez całe życie czytał złe książki? Nie wolno żadną miarą tolerować partackich wyrażeń ukrytych pod niechlujną szatą językową.

Próbowałem przełożyć na język polski kolejne sformułowanie stylisty: „Postanowiłem przesadnie nie psuć państwu klimatu bąbelkowych uniesień i lekko zdozuję na ten czas kolaż tzw. miażdżącej przyziemności, czyli tematyki jakkolwiek powiązanej z dniem dzisiejszym owego eksperymentu państwowości, jakim aktualnie jawi się Rzeczpospolita Jednej Wiary i Narodu. Zaczniemy od lekkiego wejrzenia w jej drugi plan”.

Nie dałem rady. Zrezygnowałem z wejrzenia wraz ze stylistą w jej drugi plan. Prawdziwa to męka widzieć jak piękny język polski w rękach tego artysty słowa traci największe bogactwo jakim jest prostota, melodyjność, logika i urok. Błędy językowe, mętne obrazy, niejasne skróty, zły smak, napuszoność – to tylko nieliczne z kolosalnej kolekcji przykładów.

Nietzsche stwierdził, iż człowiek powinien wiedzieć, iż język jest cząstką dziedzictwa otrzymanego po przodkach i pozostawionego potomności, dla którego winno mieć się cześć jak dla czegoś świętego, bezcennego i nietykalnego. Nie lubię czytać maksym, w odróżnieniu od stylisty. Organicznie! Uważam, że prymitywizują umysł. Lubię natomiast obcować z oryginalnym tekstem i w owym tekście je znajdować. Rozwija wszak zarówno czytanie, jak i poszukiwanie.

Psuj polszczyzny postanowił jedno: „Długi doprawdy czas przeminie, nim dam się zmusić do stanięcia w szranki z jakimikolwiek wcielonymi miernotami i ich mdłym zapleczem”. Powiedziałeś! Nie dziwota. Wszak łatwiej i bezpieczniej prowadzić monologi... W podobnym do polskiego języku. Gdzie tekst jako taki, to tylko słowa, dźwięki i nawet nie ich graficzny układ na papierze...

Przepraszam za wyznanie osobiste. Mam olbrzymią ilość wad. Popełniłem niezliczoną ilość grzechów. Nie zgrzeszyłem jednak nigdy wobec języka polskiego, bo byłoby to zbeszczeszczenie całego misterium naszego bogactwa. I dziwi mnie niezmiernie, iż w gazecie, mającej niemałe ambicje intelektualne i opiniotwórcze, pozwala się pisać byle jak...

Stylista powiada: „Teraz będę się koncentrował bezwzględnie na propozytywach – nie dekadencji, gdyż one to w swej szerokiej gamie są – kolokwialnie rzecz ujmując – kolumnową wartością widzenia przeze mnie świata, którą odbieram jako mocne echo tego, co gra mi gdzieś w środku”. O rany, zważywszy dotychczasową twórczość, można domniemywać, iż będzie to monumentalnie posępny Wagner w klimacie rapu, czyli jak ponura, zacinająca się płyta... Dobrze byłoby owo duszy granie przekazać w polskim, a nie w quasi-polskim języku. W jakimkolwiek temacie. Bez względu, czy jest to „dekadencja” czy „propozytywy”.

A tak na poważnie. Świat zewnętrzny odbierany jako echo duszy, to już nie kategoria z którą można dyskutować. Tu już potrzebna jest pomoc. Niechybnie lekarska! „Postrzeganie świata nie jest kategorią obiektywną stylisty. On go widzi nie takim jaki jest, a zniekształconym przez pragnienia i lęki (to, co mu gra gdzieś w środku), czyli świat nie pozostaje tym, czym jest, a jest takim, jakim stylista chciałby, czy nie chciałby żeby był. Innymi słowy, widzenie świata powoduje, że nie pozostaje on tym, czym jest, a staje się tym, czym miałby być”.

I jeszcze jeden rodzynek: „Dla kogoś może to być klimakterium życia i wypadkowa rozważań, dyskusji i sporów, kłótni i aliansów, ja z całą radością bycia stworzonym do czegoś innego wychodzę z tego Teatru Cretino, mając dobrą nadzieję (nigdy nie wpadłbym na to, że można mieć złą nadzieję), że sprawy potoczą się finalnie w pożądanym kierunku, bo utrzymywać dłuższy czas jako obowiązującej pozycji stania na głowie większym jokerom niż iławsko-lubawsko-suskie się nie udawało”.

Powtórzę się. Piszący dokonuje specyficznego ekshibicjonizmu. Odkrywa swoje wykształcenie, nie zawsze kompletne, poglądy, a nawet ich brak. Odsłania swoją inteligencję, wiedzę, a nawet zapotrzebowanie terapeutyczne. Odsłania po prostu siebie. Tak jak w pewnym wieku określone części własnej anatomii należy odsłaniać z umiarem, tak również powinno się być niezwykle uważnym w odkrywaniu siebie („radość bycia stworzonym do czegoś innego”). O ile mechanizmy kontroli wewnętrznej są nieskuteczne, o tyle winny zadziałać zewnętrzne. W tym przypadku, nie działają żadne. I to jest dramat.

Nie oczekuję repliki, bowiem dla stylisty niedopuszczalne jest „szarganie sobie układu nerwowego przez fakt stanięcia w szranki z podobną demencją ludzką”. Cokolwiek oznacza demencja w jego rozumieniu. Z kontekstu wynika jednakże, iż z etymologią ma to niewiele wspólnego. Gwarantuję, iż dyskusja ze mną nie byłaby rozmową „Einsteina z babcią klozetową”, bo – jak rozumiem – Einsteinem jest stylista...

Einstein i jego propozytywy z echem tego, co gra mu gdzieś tam w środku, nie chcący dyskutować z demencją ludzką, odczuwający radość bycia stworzonym do czegoś innego – oto nowy Homo Creator opuszczający Theatrum Cretino. Cokolwiek to oznacza. I nastała jasność!

Com napisał, napisałem...

Andrzej Kleina

  2005-01-05  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
128198148


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.