Logo Kurier Iławski

Wejście
Pierwsza strona
CZYTAJ
Opinie, felietony
Zdrowie
CENNIK MODUŁOWY
Ogłoszenia drobne
Ogłoszenia modułowe
Wyszukiwarka
FORUM

CZYTAJ
List otwarty ws. plebiscytu „Medialne Perły Samorządu”
Lekarze rodzinni postawili mur
Droga ekspresowa S5. Lubawa i Nowe Miasto wchodzą do gry
Obwodnica Nowego Miasta. Będzie poślizg
Burmistrz bezradny na hałas z „Leśnej”
Trzy lata temu obiecaliśmy, dziś wręczamy świadectwa
Albo tunel pod torami, albo stanie i czekanie
Kwaśniewski do Kopaczewskiego. Replika o blokadzie USC
Szpital. Nie działa poradnia medycyny paliatywnej
Wodne problemy z hydrantami
Kładka między Małym a Dużym Jeziorakiem zamknięta od 5 lat
Burmistrz zablokował w USC bezpłatne klepsydry
Problemy z dostępem do obiektów sportowych
Czy Iława jest gotowa do sezonu letniego?
Susz. Nowy dyrektor ośrodka kultury
Raport przedwakacyjny. Co Iława oferuje na sezon?
Mikołaj Grzywacz o pierwszych krokach w muzycznej branży
Iława. Zwolnienia podatkowe 2019
Szerszeń monstrum. Kolejna niespodzianka z Azji
Większy skład komisji rewizyjnej. Demokracja czy polityka?
Więcej...

CZYTAJ

2004-11-16

Finałowe odliczanie, tylko kiedy finał?!


Leszek Olszewski

Mimo czasu tak niebywałych rocznic jak 87. Rewolucji Październikowej i rok wcześniejsza odzyskania niepodległości bez Polskę, napiszę tekst trochę przyziemny i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Prosi się mnie o to od kilkunastu dni, więc ulegam – tym bardziej chętnie, że sam pod poniższymi podsumowaniami podpisuję się czymkolwiek podpisać się da!

Mało zabawna robi się już ciągnąca się w nieskończoność budowa ronda na osi ulic Grunwaldzkiej i Kościuszki w Iławie, które to niewielkie dzieło ludzkie trwa już czwarty miesiąc. Postęp prac w wymiarze choćby tygodniowym jest tam porównywalny np. z pisaniem na komputerze jednego akapitu dziennie gdy goni termin choćby pracy magisterskiej. To ludzi irytuje, prace bowiem nie są wykonywane w morskich głębinach czy na poziomie kopalni odkrywkowej – wszystko tu jest na widoku i to raczej żenującym pod kątem odbioru.

Weźmy chociażby casus niedawnego Dnia Nieboszczyka. W mniej skłaniających terminach na cmentarz tamten lub następny podąża z wizytą ludzką ten kto akurat zdobędzie się na taką gotowość, popartą osobistym samozaparciem. Są taż wyże populacyjne z okazji mniej lud bardziej wiodących uroczystości pogrzebowych, na co dzień jednak ruch tam jest raczej średnio-niski. Ale pierwsze dni listopada i ostatnie października to historia z innej pary malowanych wrót – co naturalnie piszę w kategoriach truizmu.

Szli więc i jechali kilka dni temu w kierunku nekropolii przy Ostródzkiej osobnicy każdego przedziału wiekowego, sprawności fizycznej i psychosomatycznej. Z lekkim podrozdziałem tych, którzy przemieszczali się tam tranzytem w kierunku do lub z Olsztyna. Paleta rejestracji była wręcz przebogata. I zmotoryzowani jeszcze mieli chyba najlepiej – postali w cieple w korkach, znaleźli jakieś przyczółki do parkowania, zanieśli na groby co trzeba, jakoś wrócili, wsiedli i tyle mieli problemu z okolicą. Żal jednak doprawdy serce ściskał obserwując masowe migracje braci pieszej, zwłaszcza tej zdanej na przemieszczanie się rozkopami z gęstą siecią zapaści, które zamienią się (w tym tempie – za kilka lat) w być może okazałe rondo.

Szły więc sterane życiem i jego ciężarem staruszki i ich byli adoratorzy w paralelnym wieku, nierzadko o laskach, z kwiatami w rękach i reklamówkach i autentyczną paniką w oczach, czy zaraz noga im się nie omsknie po tym płaskowyżu pustynnym i nie skończą dnia z kończyną na temblaku w powiatowej lecznicy. Może miałem „farta”, ale widziałem trzy w miarę groźnie wyglądające upadki na feralnych szlakach i to rozsierdziło mnie ostatecznie. Pal licho, jak ktoś zapijaczony tam chwilowo osiądzie, ale nie sędziwe jednostki, które i bez balastu bagażu miałyby małe szanse na ominięcie owego labiryntu nieszczęść cało.

Teraz minął kolejny tydzień, podczas którego postęp tam prac można porównać z postępem pościgu CIA za bin Ladenem – też na przestrzeni ostatnich siedmiu dni. Wyniki w obu przypadkach są nader godne odnotowania. Chociaż budowniczy mają się też czym pochwalić – kilkanaście dni temu (szkoda, że nie przecięto wstążki a biskup nie skropił) ruszył na jednej flance traktu asfaltowy ruch wahadłowy – coś niebywałego, tony gratulacji! Logicznie rozumując chodniki tam to przecież nie zające, a samochody non stop śmigają obok zapadniętego o pół metra drugiego pasa to w tę to we w tę!

Decydentom i pryncypałom owego wołającego o pomstę do Czyśćca bałaganu, oprócz powinszowania dobrych nastrojów wyłożę na szalę jeszcze jedno. Kilkaset metrów dalej inne firmy ze szwadronami podwykonawców zmagają się z zadaniem, które ich miarą patrząc powinno zająć 50 lat. Ekspresowo budują obwodnicę miejską, rondo, rozjazdy z całym bagażem chodników, przystanków, mostów, przecznic itd. Proszę tam zajrzeć choćby co dwa tygodnie a nie poznacie miejsca ostatnio zastanego! Tam praca gore w rękach i nogach (obsługa maszyn) dziesiątek ludzi do późnych godzin wieczornych, o czym zgodnie świadczą mieszkańcy okolicznych siedlisk.

Mamy więc tuż w jednym miejscu i czasie dwa tak biegunowo różne przykłady działania jednej i tej samej branży, co rzadko się zdarza – tutaj się zdarzyło. Ewenement równy równoczesnym budowom dwóch hal sportowych obok siebie. Jest więc obiektywny punkt odniesienia i widać jak na otwartej dłoni jak pracuje się wydajnie i fachowo, jak zaś robi się to z całkowitym pominięciem owych w każdej raczej dziedzinie fundamentalnych zasad. Zakończę temat optymistycznie, bo inaczej nie sposób.

Wszystkim psioczącym, krzyczącym, wymachującym rękoma i w każdy inny sposób wyrażającym swą dezaprobatę konstatuję jedno – ludzie Hitlera przeżyli, komunę, wcześniej Potop szwedzki, rozbicie dzielnicowe, śmierć Władysława Laskonogiego – to i tu jakoś przyjdzie doczekać lepszych czasów. Chociażby kładli metr kwadratowy asfaltu dziennie, pod kilkanaście kostek chodnika, to któregoś pięknego bez względu na pogodę dnia się to skończy. I – jak to mówi Biblia – będzie wiele radości! Okres zgrzytania zębów dla wielu się skończy – i chwała!

Dla wielu, ponieważ ci co psioczą z pobudek swej gderliwej natury psioczyć będą nadal, znajdując sobie kolejne i następne ku temu powody. Tu przychodzi mi na myśl niezwykle trafne spostrzeżenie jakie wydobył kiedyś z siebie podczas telewizyjnego wywiadu śp. Peter Sellers. Stwierdził on w pewnej chwili, że najgorzej na świecie nie mają wbrew pozorom ludzie żyjący w nędzy, inwalidzi na wózkach, chorzy na raka czy ktokolwiek inny wygenerowany według podobnych stereotypów.

Najgorzej na świecie mają ludzie... zdołowani, bo tym i majątek radości nie daje, ani zdrowie – życie to dla nich nieustające pasmo szarzyzny, problemów, podłamań, trudności etc. Co gorsza nie ma mowy o wyprowadzeniu kogoś z tego betonowego odbioru świata, prędzej chyba dałoby radę zmienić prawa natury niż naturę pojedynczego człowieka...

Ale nie dywagujmy filozoficznie nad świstem łopat, stukaniem młotów i w obliczu pracujących wałów asfaltowych – trzeba zachować resztki przyzwoitości!

LESZEK OLSZEWSKI

  2004-11-16  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
130816949


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





Wejście | Pierwsza strona | CZYTAJ | Opinie, felietony | Zdrowie | CENNIK MODUŁOWY | Ogłoszenia drobne | Ogłoszenia modułowe
Wyszukiwarka | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2021 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.