Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Obwodnica Nowego Miasta. Będzie poślizg
Burmistrz bezradny na hałas z „Leśnej”
Trzy lata temu obiecaliśmy, dziś wręczamy świadectwa
Albo tunel pod torami, albo stanie i czekanie
Kwaśniewski do Kopaczewskiego. Replika o blokadzie USC
Szpital. Nie działa poradnia medycyny paliatywnej
Wodne problemy z hydrantami
Kładka między Małym a Dużym Jeziorakiem zamknięta od 5 lat
Burmistrz zablokował w USC bezpłatne klepsydry
Problemy z dostępem do obiektów sportowych
Czy Iława jest gotowa do sezonu letniego?
Susz. Nowy dyrektor ośrodka kultury
Raport przedwakacyjny. Co Iława oferuje na sezon?
Mikołaj Grzywacz o pierwszych krokach w muzycznej branży
Iława. Zwolnienia podatkowe 2019
Szerszeń monstrum. Kolejna niespodzianka z Azji
Większy skład komisji rewizyjnej. Demokracja czy polityka?
Pokolenie wojny kontra powiat i „służba zdrowia”
Pokonała wirusa i urodziła zdrowe dziecko!
Epidemia. Czy młodzież korzysta z telefonu zaufania?
Więcej...

CZYTAJ

2016-03-23

Człowiek Roku: ksiądz KAROL WAGA


Ma 29 lat, głowę pełną duchowych pomysłów, uśmiech na twarzy i dystans do siebie. Z zawodu automatyk przemysłowy, pasjonat motoryzacji (zamiast wyścigówki wybrał jednak konfesjonał), a prywatnie... śpioch! Mowa o księdzu KAROLU WADZE, wikariuszu z parafii św. Brata Alberta w Iławie, który został Człowiekiem Roku 2015 w plebiscycie czytelników Kuriera.





NATALIA ŻURALSKA:
– Pochodzi ksiądz spod Kwidzyna, a mimo tego zyskał uznanie wśród mieszkańców naszego regionu. Czy to dla księdza wyróżnienie?

KSIĄDZ KAROL WAGA:
– Oczywiście! Zastanawiałem się, co wpłynęło na taki przebieg plebiscytu. Nic szczególnego przecież nie robię... Tylko to, czego oczekuje ode mnie Pan Bóg i przełożeni. Myślę, że głównym powodem jest moja obecność dla innych ludzi. To chyba najważniejsze dla młodzieży, dzieciaków i dorosłych parafian.

– Czy parafianie wspierali słowem podczas trwania plebiscytu?

– Tak. Pierwsze sygnały wsparcia dostałem już po samej nominacji. To akurat był czas kolędowania. Gdy odwiedzałem w domach parafian, zapowiadali, że będą mnie wspierać. To było bardzo miłe.

– Od drugiego tygodnia wyszedł ksiądz na prowadzenie i tak zostało do końca plebiscytu.

– Dokładnie. Ja nic nie manipulowałem, żeby nie było (śmiech). To wszystko wyszło naturalnie, z czego bardzo się cieszę.

– Czy wiedział ksiądz o naszym plebiscycie wcześniej? Czy spodziewał się ksiądz nominacji?

– Nie. Szczerze mówiąc, to od znajomych dowiedziałem się, że zostałem nominowany i był to dla mnie szok. Zastanawiałem się generalnie dlaczego i za co.

– Czy proboszcz Marian Florek cieszył się, że statuetka Człowieka Roku trafi do przedstawiciela parafii św. Brata Alberta?

– Ani ja, ani proboszcz nie robiliśmy wokół tego szumu. Gdy okazało się, że wygrałem, pogratulował mi i myślę, że się cieszy, bo dla niego jako proboszcza jest to także bardzo miłe.

– Czy myśli ksiądz, że dzięki wygranej księdza zmieni się wizerunek Kościoła w oczach ludzi?

– Mam nadzieję, że tym, którzy są zdystansowani do Kościoła lub negatywnie nastawieni, da to do myślenia. Zadadzą sobie pytania: dlaczego ksiądz, co się takiego stało, że ludzie na niego zagłosowali? Myślę, że to może pozytywnie oddziaływać. To też jakaś forma ewangelizacji. Na co dzień człowiek nie trafia do gazety. Coś się zadziało pozytywnego. Generalnie w mediach mówi się więcej o negatywach, niż pozytywach, a to wydarzenie jest jak najbardziej pozytywne. Dlatego zostawiam to działaniu Bożej Opatrzności.

– Jak wyglądało księdza kształcenie?

– W 2007 roku rozpocząłem naukę w elbląskim seminarium. Cykl seminaryjny trwa 6 lat. Pierwsze 2 lata to filozofia, a 4 kolejne – teologia. Piąty rok kończy się przyjęciem święceń diakonatu. Jest się już duchownym, który może odprawiać wszystkie sakramenty, oprócz odprawiania mszy świętej i spowiadania. Po roku diakonatu przyjmuje się święcenia kapłańskie i idzie pełnić służbę do pierwszej parafii. W moim przypadku była to właśnie Iława. Wcześniej skończyłem technikum mechaniczne o specjalizacji automatyka przemysłowa.

– Kiedy pojawiło się powołanie i czy były kiedyś chwile zwątpienia?

– U mnie było to wcześnie. Byłem młody i powołanie przeplatało się z zakochaniem. To też był dla mnie fajny czas. Taki moment weryfikacji. Chodziłem z dziewczyną i to było mi potrzebne, by zweryfikować powołanie, które gdzieś się pojawiało, a potem nie tyle zanikało, co je oddalałem. Czymś pięknym był mój wybór. Zdecydowałem, że zacznę naukę w seminarium. Dziś wiem, że to był dobry wybór. A wątpliwości zawsze się zdarzają. Staram się je odganiać przez modlitwę.

– Czy w rodzinie księdza są osoby duchowne?

– Mam wujka, który jest jednocześnie wojskowym i księdzem. Innych przypadków nie było.

– A jaka była reakcja najbliższych na decyzję, że Karol idzie do seminarium?

– Rodzina cieszyła się, ale nie naciskali mnie, że muszę zostać księdzem. Miałem stan duchowej wolności. Mogłem decydować o sobie. Cieszę się z tego, że moja rodzina dała mi tę wolność, a jednocześnie wspierała mnie w tym wyborze.

– Czym jest powołanie?

– Dla mnie to chęć służenia Panu Bogu i drugiemu człowiekowi. Na początku drogi, kiedy poczułem powołanie, do końca nie zdawałem sobie sprawy z pełnienia sakramentów. Jako dziecko byłem ministrantem i byłem zafascynowany kapłaństwem. Podobała mi się taka forma życia. Przy Bogu i Kościele byłem zawsze. Jeśli ktoś czuje powołanie w sercu, to warto spróbować. Nie od razu zostaje się księdzem, 6 lat w seminarium to weryfikuje. Na moim roku studia zaczynało 12 chłopaków, a ukończyło 6. Powołanie można porównać do zakochania. Tak jak małżeństwa żyją dla siebie, tak ja żyję dla Boga i innych ludzi.

– Miał ksiądz jakiś duchowy wzór?

– Tak. Było kilka, ale jeden szczególny to ksiądz Józef Miciński, który obecnie jest proboszczem w Malborku, a kiedyś był nim w mojej rodzinnej parafii w Nebrowie Wielkim koło Kwidzyna. To mała parafia pod Kwidzynem. Kiedy odprawiał mszę zawsze robił to z wielką czcią i pobożnością. To samo odczuwałem, gdy udzielał sakramentów. A w tym wszystkim był człowiekiem. Mieliśmy taki zwyczaj, że ci, którzy przygotowują się do bierzmowania, pomagają fizycznie na rzecz parafii: jakieś grabienie, malowanie ławek, płotów. Pamiętam, jak przenosiliśmy z chłopakami dachówki z dworu pod dach. Wtedy ksiądz poszedł się przebrać i wrócił do nas we flanelowej koszuli, zakasał rękawy i pracował z nami. To były dwa wymiary: duchowy i ludzki. On niewątpliwie wpłynął na moją odpowiedź dotyczącą powołania. Tak oczywiście patrzę na to dziś, bo wtedy nie zdawałem sobie jeszcze z tego sprawy.

– Z czego w swojej chrześcijańskiej misji czerpie ksiądz najwięcej radości?

– Dla mnie to, co jest moim zawołaniem w kapłaństwie i umieściłem na obrazku prymicyjnym. To cytat z Psalmu 116 „Czym się Panu odpłacę za wszystko, co mi wyświadczył? Podniosę kielich zbawienia i wezwę imienia Pana”. Dla mnie największą radością jest możliwość sprawowania Eucharystii. Dla katolików to źródło życia. Na przykład mamy okres kolędowania i muszę przerwać odwiedziny parafian, odprawić mszę i wrócić dalej do odwiedzin. Wówczas odprawianie mszy daje mi siłę. Spotkania z młodzieżą również, z dorosłymi czy dziećmi także. Prowadzę Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży przy parafii, oazę, opiekuję się ministrantami, prowadzę grupę Odnowy w Duchu Świętym. Z tego czerpię siłę, od tych ludzi ją dostaję przez wsparcie, a dzięki temu mam niesamowitą radość.

– Czy dobrze czuje się ksiądz w Iławie? Szybko się tu ksiądz odnalazł i zawarł przyjaźnie?

– Spotkałem wielu życzliwych ludzi. Przyszedłem tu w lipcu 2013 roku, a pod koniec miesiąca musiałem już prowadzić grupę pielgrzymkową. Znałem wtedy w Iławie tylko ówczesnego diakona Karola Józefowicza i Dariusza Miśtala, który we wcześniejszych latach był kwatermistrzem grupy pielgrzymkowej Pomezania Iława oraz kilka jeszcze osób, więc wchodziłem w nowe środowisko. To oni przygotowali prawie w 100% pielgrzymkę. Życzliwość ludzi, których spotykałem na swojej drodze była ogromna. Nawiązałem przyjaźnie i mam nadzieje, że przetrwają one nawet czas, gdy odejdę z Iławy.

– Czym Iława różni się od Kwidzyna?

– Tu jest większa otwartość ludzi na Kościół. Jest wielu ludzi, którzy angażują się w różne przykościelne wspólnoty. Myślę, że różnica może wynikać z większego dobrobytu, który panuje w Kwidzynie, więc ludzie są tam bardziej zamknięci na Pana Boga.

– Przyciągnął ksiądz do Kościoła wielu młodych ludzi. Czy wynika to z wieku i łatwiej księdzu nawiązać kontakt z przedstawicielami młodego pokolenia, niż starszym księżom?

– Na pewno wiek robi swoje. Młodzież ma większą śmiałość przyjść do mnie. Może to dzięki temu łatwiej mi z nimi pracować. Dzieciaki mnie spotykają w szkole, bo na co dzień uczę religii w „czwórce”. Mam u nich autorytet, ale nie ma między nami ogromnego dystansu. Nie czuję się też na 29 lat, tylko na 18 (śmiech). Lubię się wygłupiać, a jednocześnie nie tracę autorytetu – chyba...

– Nawet zdjęcie z pielgrzymki w historycznej czapce, które publikowaliśmy przez okres trwania plebiscytu tego dowodzi...

– Czapkę niestety straciłem. Na zeszłorocznej pielgrzymce pożyczyłem ją jednemu z kleryków. Słońce było niemiłosierne, więc założyłem na głowę pieluchę tetrową, a on tę czapkę. No i zostawił ją na którymś z postojów.... Czapka towarzyszyła mi przez 3 lata, ale zaginęła w akcji! (śmiech)

– Jakie ksiądz ma pasje?

– Samochody. Kocham motoryzację. Kiedyś chciałem być nawet kierowcą rajdowym. Uwielbiam jeździć autem. To też jest niesamowite, że kapłaństwo mi na to pozwala. Ktoś może powiedzieć, że wybór kapłaństwa ogranicza pasje, jest jednak odwrotnie. Jeżdżę autem do parafian, czy do Elbląga na spotkania. Śmiało realizuję tę pasję.

– Jak wygląda księdza dzień?

– Zazwyczaj o 6:30 dzwoni budzik, co nie oznacza, że wtedy wstaję... (śmiech). Tak, muszę to przyznać, jestem śpiochem! Dla mnie ranne wstawanie to masakra. Cieszę się, gdy nie muszę wstać rano na mszę – choć kocham ją odprawiać – tylko idę do konfesjonału, bo to cenne 10 minut snu! O 7:30 wspólnie z księżmi jemy śniadanie i rozchodzimy się do swoich obowiązków. Ja idę do szkoły. Po południu mam czas wolny, a wieczorem Eucharystia i spotkania ze wspólnotami: odnową, czy KSM-em. Mam w tygodniu też jeden dzień wolny.

– Gdzie postawi ksiądz statuetkę Człowieka Roku?

– Teraz mam zagwozdkę, bo myślałem, że jest mniejsza. Stanie więc na stoliku koło sprzętu RTV. Będzie ze mną wędrowała z parafii do parafii.

– Chciałby coś ksiądz przekazać naszym czytelnikom?

– Przede wszystkim dziękuję za każdy oddany na mnie głos. Jest to dla mnie bardzo ważne. Będę polecał Bogu wszystkich, którzy mnie wspierali. Bogu też dziękuję, bo to dla mnie ogromne wyróżnienie. Pokazało mi to, że to co robię jest dla Niego i ludzi ważne. Dziękuję też parafiance, która w sumie była pomysłodawczynią zeszłorocznego Balu Wszystkich Świętych, a ja jedynie wdrożyłem ten pomysł w życie. Dzięki temu pierwszy raz zagościłem na łamach gazety i zorganizowaliśmy niesamowite wydarzenie dla dzieci.

Ponadto życzę wszystkim radosnych, pełnych pokoju i bożego błogosławieństwa z Rąk Zmartwychwstałego Pana świąt Wielkiej Nocy.





Ksiądz KAROL WAGA, Człowiek Roku 2015
w plebiscycie czytelników Kuriera Iławskiego.
Kapłan z wielkim zaangażowaniem
opowiada o swojej służbie dla Boga i wiernych






Iława. Drugi miesiąc służby w parafii św. Brata Alberta.
Ksiądz Karol udziela sakramentu małżeństwa






Niemal 200 osób, dzieci, rodziców i opiekunów
wzięło udział w Balu Wszystkich Świętych, który
po raz pierwszy zorganizowano w Iławie.
Impreza z 29 października 2016 roku była
rzymsko-katolicką odpowiedzią na halloween





Ksiądz Karol
podczas pielgrzymki
do Częstochowy.
Ma na głowie
legendarną czapkę,
którą zawsze
brał ze sobą.
Zaginęła ona podczas
ostatniej wyprawy
na Jasną Górę






Oficjalne wręczenie statuetki CZŁOWIEKA ROKU 2015
przez Rafała Rywalskiego, dyrektora regionalnego
Kasy Stefczyka, współorganizatora plebiscytu





  2016-03-23  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129974274


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.