Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Makowo. Wstyd przed turystami
Plaża dla pijących czy pływających?
Brakuje rodzin zastępczych
Skarga na jakość owoców dla dzieci
Policjant trafi przed sąd za wypadek po pijanemu
Dlaczego w szpitalu jest tak dobrze skoro jest tak „trudno”?
Obiecany przejazd DK16. Mrzonki a głupiemu radość
Co ma Lubawa do powiatu Iława?
Mobilizacja na obwodnicę miasta
Łatwe parkowanie koło amfiteatru
Dla pedofilów litości nie będzie
Przed sądem burmistrz milczy
Ratusz się sypie, ale musi poczekać
Auto policjanta. Atmosfera gęstnieje
Kasjerka została bez pracy
Marek Kałuża: „Mam w sobie tęsknotę za pięknem”
Nie miał prawka, więc uciekł
Niedziela bez handlu. Spacer zamiast marketu
Parking tylko dla urzędnika?
KODEKS WYBORCZY. Nowelizacja
Więcej...

CZYTAJ

2003-10-13

Albo wstrząs, albo gnicie


ANDRZEJ ZYBERTOWICZ

Jeśli dzięki nagłośnieniu oferty Rywina nastąpi przełom ku IV Rzeczypospolitej, to wyjaśnienie tej afery nie będzie niezbędne. Zresztą, pominąwszy szczegóły, prawie wszystko, co najważniejsze, już wiemy. W komentarzach po-Rywinalnych powtarza się raz po raz, że zbyt mało wiemy o sprawie Rywina. Twierdzę jednak, że już dziś można i trzeba postawić w kilku miejscach kropki nad „i”.

Polska ma przed sobą tylko trzy możliwe trajektorie zmian: dalsze gnicie, wstrząs kontrolowany albo niekontrolowane konwulsje á la Lepper. Jeśli nie przejdziemy fazy oczyszczającego wstrząsu (samo włączenie do UE gnicia nie powstrzyma), rozwój jest niemożliwy.

Potrzebna jest ucieczka do przodu. Tak, powinniśmy wybrać przyszłość, ale nie drogą powołania partii centrum, jak proponuje prezydent Kwaśniewski. Potrzebny jest kompleks głębokich instytucjonalnych zmian społecznych, które nadadzą temu wstrząsowi rozwojowy, a nie destrukcyjny charakter.

DIAGNOZA

W III RP ustabilizowała się antyrozwojowa sieć pasożytniczych układów interesów. To podstawowa teza diagnozy. Segmenty sieci działają środkami jawnymi i tajnymi. Tzw. demokracja rytualna jest dla sieci korzystna, dlatego zakulisowi aktorzy demokrację jako fasadę pielęgnują.

W warstwie politycznej sieć wykorzystuje istniejące obecnie procedury (ordynację proporcjonalną) w taki sposób, by sieć kopiować. Na gruncie dotychczasowych instytucji sieci nie sposób rozerwać. Interesom sieci służy mechanizm rekrutacji i formowania elit politycznych, eliminujący możliwość wyłonienia się kontr-elity, która mogłaby skutecznie działać na rzecz rządów prawa. Sieć dba o taką reprodukcję władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, żeby nikomu nie zależało na wyjaśnieniu np. Rywinady.

W warstwie ekonomicznej główni rozgrywający kontrolują w sposób legalny i nielegalny dostęp do zasobów. Należą do nich nie tylko reguły prawne tej gry – koncesje, ulgi podatkowe. W efekcie potencjał społeczeństwa i jego energia wykorzystywane są w nader ograniczonym stopniu. Przykład: sprowadzenie małych i średnich przedsiębiorstw do roli klientów wielkich holdingów.

W warstwie medialno-kulturowej sieć gwarantuje, że funkcje IV władzy będą realizowane tylko szczątkowo, w formie igrzysk. Media szczekają, by zachować atrakcyjność rynkową, a karawana bezkarnych zawłaszczeń idzie dalej. Np. w radiu jest coraz więcej muzyki, a coraz mniej reportaży społecznych. Tzw. media niezależne są w istocie bardzo zależne (choćby od reklamodawców). Dlatego nie mogą naruszać kilka tabu.

Nie zależy nikomu z tych, którzy mogliby zrobić coś dla wyjaśnienia Rywinady. Nie zależy prezydentowi, premierowi, prokuratorowi generalnemu, sędziom, szefom służb i ich podwładnym, posłom, właścicielom największych mediów. Dlaczego im nie zależy? Bo są w sieci.

WIEMY SPORO!

Ludzie nie są powodowani przez fakty, ale przez to, co za fakty uznają. Socjologowie wiedzą, że społeczne przekonania nie biorą się z nieba. Raczej z ziemskich zdarzeń. Wiemy, iż nie wyjaśniono nigdy przygód nomenklaturowej spółki „Transakcja”, gdzie swoją rolę pełnił Leszek Miller. Nie wyjaśniono losów majątku byłej PZPR. Wyciszono sprawę moskiewskich pieniędzy. Zlekceważono sprawę pożyczki mieszkaniowej z banku kontrolowanego przez Aleksandra Gudzowatego. Zlekceważył premier sprawę prywatnych pożyczek ministrów Jerzego Szmajdzińskiego i Jacka Piechoty. Nie pochylił się nad przypadkiem wiceministra Andrzeja Szarawarskiego, który przez ponad rok łamał prawo nie sprzedając swoich udziałów w spółce prawa handlowego.

Dlaczego Lew Rywin przyszedł Adama Michnika? Bo w układzie trzymającym władzę trudno wyznaczyć jego kontury sitwy, ale jej istnienie jest niezbitym faktem społecznym. Środowisko „Gazety Wyborczej” jest postrzegane jako aktywny uczestnik tego rodzaju gier. Język nagrania słynnej rozmowy jest wystarczającym dowodem. Dlaczego Rywin nie obawiał się takiej rozmowy prowadzić? Bo wiedział, że afery i bezkarność to reguła.

Agora uczestniczy w brudnych grach albo nie, ale jest postrzegana jako gracz. Nie tylko przez jakichś antysemitów, ale przez towarzystwo. Dlaczego jest tak postrzegana? Przyjmijmy życzliwie, że niezasłużenie – jednak nie bez powodów. Jednym z nich jest to, że w sprawach wielu afer zachowuje się jak stronniczy sędzia piłkarski. Na pewne wybryki reaguje, ale jedynie by pogrozić palcem, pokazać żółtą kartkę. Gdy skarceni „uspokajają się”, gwizdek ląduje w kieszeni. Nie dąży konsekwentnie do usunięcia faulujących z boiska. Czerwona kartka pozostaje w zanadrzu do końca sezonu, niejednokrotnie dłużej niż przez pół roku. Mamy tu pomieszanie ról „Gazety Wyborczej” (Agory) – czwartej władzy i wielkiego podmiotu gospodarczego.

Nie musimy wiedzieć, czy Rywina posłano, czy sam siebie skierował pod ten adres. Znamy fakt: środowiskową opinię, że i Michnik jest od takich spraw. Tym razem ktoś się pomylił. Czy zawiódł profil psychologiczny? Wiemy też, dlaczego posłaniec powołał się na premiera. Przyjął, że tu i tam postrzega się premiera jako ważne ogniwo sieci parającej się przedsięwzięciami tego rodzaju. Ów środowiskowy obraz premiera to kolejny fakt. Nawet jeśli akurat o tej konkretnej Rywinadzie premier nie miał pojęcia, to przyczynił się on do stabilności układów oraz klimatu bardzo przyjaznego wirusom. Przecież ten „wirus Czarzasty” (słowa Michnika z taśmy) i Robert Kwiatkowski przez kogoś zostali na swych stanowiskach umieszczeni. I wiemy, po co. Więc Rywin na premiera powołał się w sposób tak naturalny, jak puszcza dym z cygara.

W pałacu też nie jest nudno. Marek Siwiec, niegdyś bliski panom z Art-Be. Tonące w mroku dziejów interesy Marka Ungiera i firmy Juwentur z aferowym PFRON-em. Zabiegi kogoś z kancelarii prezydenta w roku 2000 o ułaskawianie przestępcy Mirosława Stajszczaka. Polityka odznaczeń, sprawiająca wrażenie raczej transakcji wymiennych niż troski o symbole (np. Krzyże Komandorskie dla szefów Nokii). Kto zaś z towarzystwa kancelaryjnego buduje sobie domy przy urzędniczych pensjach, o tym nie trzeba pisać. Nie prześwietlono biznesowych decyzji Kwaśniewskiego jako szefa UKFiT. Odpuszczono sprawę magisterium (tu ważniejszy jest bodaj sposób zamknięcia sprawy w prokuraturze, niż sama wpadka kandydata). Wakacje w Cetniewie, rozbieżności między zeznaniami świadków – niewyjaśnione, a sąd – jak należy – wykazał się dociekliwością umiarkowaną. Zatajenie prawdy w zeznaniu majątkowym (pominięcie akcji Polisy posiadanych przez żonę) – wybaczone. Sprawa wykorzystywania mieszkania państwa Kwaśniewskich przez tajemniczego biznesmena Włodzimierza Wapińskiego – zignorowana. Prezydent posiada dobrą orientację w kulisach sporej części afer. Ale organów ścigania nie powiadamia. Chociaż na pewno potrafi odróżniać uzasadnione podejrzenie od plotek.

Tyle wiemy. Wokół premiera i prezydenta nie tylko ogniskują się węzły sieci, ale – to nie mniej ważne – są oni zakładnikami środowisk, które z jednej strony ich wyniosły, z drugiej – od nich zależą. W tym, a może przede wszystkim, grup ze środowisk służb specjalnych.

WĘZŁY SIECI

Siłę sieci tworzą jej główne węzły i zgromadzone tam zasoby. Wiele wskazuje na to, że trzy główne węzły stanowią obecnie środowiska, które ogniskują się wokół: 1. zasobów dawnych i obecnych służb specjalnych, głównie wojskowych; 2. urzędu prezydenta RP; 3. elit SLD, które symbolizuje Leszek Miller. Wszystkie te środowiska mają przełożenia na oligarchów prywatnego biznesu.

W sieci pewne role, zwłaszcza po roku 1997, grają też dokooptowane środowiska postsolidarnościowe. Rywin przybył do Michnika, bo środowisko „Wyborczej” było i jest przez postkomunistyczne człony sieci postrzegane jako – nie zawsze wygodny, ale przecież już wbudowany w proces podziału łupów – fragment układu.

Sieć działa wedle kilku zasad, z których wyodrębnimy tu cztery. Zasady: umoczenia, kooptacji, gry na haki i podczepienia. To praktykowanie tych zasad odtwarza sytuację, w której nikomu nie zależy. Na czym one polegają?

Zasada umoczenia – mówi, że na odpowiedzialne stanowiska nie awansuje się osób, na które nie ma żadnych haków. One bowiem mogłyby w pewnym momencie urwać się z uwięzi i np. zacząć konsekwentnie działać na rzecz praworządności. Stąd m.in. walka wokół lustracji, bo haki upublicznione tracą moc.

Zasadę kooptacji – nie tylko nowych elit do starych i z powrotem – wyraża zalecenie: podziel się z kim trzeba, smaczniej będziesz spał. Zasada ta świetnie sprawdza się w licznych agencjach i funduszach, blokując reformę finansów publicznych. W sytuacji, gdy umoczeni są we wszystkich bodaj ugrupowaniach (dziedzictwo agentury SB m.in. w „Solidarności”) i układach biznesowych, rozwija się gra na haki. My nie ruszamy waszych skandalistów, wy naszych. Mamy swoisty odpowiednik międzynarodowej doktryny odstraszania jądrowego. Uważa się, iż doktryna ta zapobiegła zamianie wojny zimnej w gorącą. U nas też zapobiega, nie tylko wywlekaniu brudów.

Zasada podczepienia – ma trzy warstwy. Pierwszą stanowią jawne przedsięwzięcia konstytucyjnych organów państwa (jeśli się da, to najlepiej na skalę międzynarodową): np. negocjacje akcesyjne, operacje militarne za granicą, współpraca gospodarcza. Warstwę drugą stanowią zatwierdzone przez owe organy operacje służb specjalnych. Odbywa się to, zgodnie ze starą wywiadowczą zasadą, iż „nic z działalności wywiadu nie powinno przebiegać samodzielnie i na powierzchni wydarzeń, każda aktywność winna zachodzić na maskującym tle i w podskórnym nurcie”. W działania podskórne wprowadzona jest warstwa trzecia: przekształcanie publicznego w prywatne. Podczepienie daje maksymalną wydajność i niski stopień ryzyka.

Podczepienie sprzyja bezkarności. Gdy odpryski jakiejś afery wychodzą na jaw, przeciw nadmiernej dociekliwości przywołuje się argumenty najcięższego kalibru: interes kraju, racja stanu, opinia Polski w świecie, autorytet urzędu prezydenta, premiera, sejmu. Tak skonstruowano operację FOZZ. Zapewne w taki sposób obmyślono działania KGHM w Afryce, aferę w Mielcu, InterAms itd. Radzę obserwować losy offsetu lotniczego.

Sieci nie można rozerwać środkami „normalnymi”, oferowanymi przez aktualny system prawny. Żadna ustawa o konflikcie interesów, żaden antykorupcyjny program, żadne prawo o finansowaniu partii lub lobbyngu – nie pomogą. Żadne kampanie czystych rąk. Żaden gabinet fachowców. Nie pomoże nawet radykalne dofinansowanie policji i wymiaru sprawiedliwości. Pora rozstać się z III Rzeczpospolitą i przystąpić do budowy IV-tej.

PAKIET DLA POLSKI

Po pierwsze: trzeba odrzucić obecną, niesłusznie zwaną proporcjonalną, ordynację wyborczą do sejmu i wprowadzić model większościowy zakładający jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW). Znaczyłoby to małe okręgi wyborcze: poseł z każdego powiatu. W każdym okręgu wygrywa tylko jeden kandydat: ten, który otrzymał najwięcej głosów. Przy obecnej ordynacji partie wybierają posłów, wyborcy mogą co najwyżej wybierać partie. Obecna ordynacja to swoisty kodeks pracy dla polityków, który daje im nadmierne uprawnienia wobec nas, pracodawców. Wprowadzenie JOW wymusi na partiach przeorientowanie. Wyborcom zaoferuje przejrzysty, prosty mechanizm, który nada aktowi wyborczemu racjonalny charakter – w odróżnieniu od sytuacji obecnej, gdy wyborca musząc wybrać jednego z listy kilkuset kandydatów nie ma żadnych szans dokonania sensownej analizy. JOW przewietrzy scenę polityczną, da zastrzyk świeżej krwi. I to w trybie mobilizacji obywatelskiej, a nie odgórnie sterowanej wymiany elit, którą proponuje prezydent. Ideę JOW trzeba postrzegać jako narzędzie kontrolowanego – prawnie unormowanego – wstrząsu dla systemu.

Po drugie: niezbędna jest reforma służb specjalnych, w tym rozwiązanie Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI) i budowanie nowych przez zespół fachowców powołanych w wyniku międzypartyjnego porozumienia. To aktywa – dawnych i obecnych – służb są bowiem tkanką, wokół której konstruuje się afery. Obecne kierownictwo WSI winno zostać zawieszone w trybie pilnym i niech przekona opinię publiczną o pożytkach z ponad 2 tys. etatów niejawnych, skoro w instytucjach tych co rusz wybuchają afery. Być może w ogóle służby specjalne trzeba zmniejszyć kadrowo, ale zwiększyć fundusze, by zmniejszyć pokusy korupcyjne, dając najlepszym funkcjonariuszom zarobki mniej rażące w porównaniu z tymi w biznesie.

Po trzecie: media finansowane przez podatników trzeba oddać na służbę publiczną. Oto jedno z rozwiązań: organ w przybliżeniu pełniący funkcje KRRiTV liczy kilkanaście osób delegowanych przez instytucje, które trudno jest poddać upolitycznieniu. Na przykład: związki wyznaniowe, Związek Literatów Polskich, Konferencję Rektorów Uniwersytetów, PAN, Polskie Towarzystwo Historyczne, Polskie Towarzystwo Socjologiczne, ZASP etc. Może też np. przez federacje pracodawców.

Po czwarte: należy powołać instytucje społeczne monitorujące funkcjonowanie władz. Nie sprawdziły się na tym polu inicjatywy wspierane przez Fundację Batorego – z tych samych powodów, dla których „Wyborczej” pomieszały się role. Ale wiem, że są w polskim biznesie ludzie gotowi wesprzeć inicjatywy pro publico bono – jeśli tylko uwierzyliby, że ich środki nie zostaną zmarnotrawione. Są w biznesie ludzie myślący podobnie jak twórca Optimusa, Roman Kluska. To oni mogliby wesprzeć społeczne sieci monitoringu wykorzystujące ustawę o dostępie do informacji publicznych.

Po piąte: zbudowanie niezależnego i stabilnego zaplecza intelektualnego na rzecz działań dla dobra wspólnego. Obecne nauki społeczne działają na tym polu jeszcze bardziej szczątkowo niż media pełnią funkcje czwartej władzy. Mamy badaczy, którzy potrafią nieco teoretyzować, inni potrafią robić badania empiryczne, tj. gromadzić niekiedy bardzo wyrafinowane dane, z których często nic nie wynika lub publikować ugrzecznione ekspertyzy. Mało kto jednak systematycznie i odważnie zagląda za kulisy procesów tworzenia prawa, prywatyzacji i sprawowania władzy.

GOSPODARKA DURNIU!

A gdzie jest gospodarka – zapyta ktoś? Dopiero jednak spełnienie wymienionych pięciu warunków uczyni możliwym demontaż układu, paraliżującego zdolności rozwojowe gospodarki. Wymienione elementy stworzą przestrzeń instytucjonalną i kulturową, w ramach której będzie można skutecznie zmienić prawne oprzyrządowanie gospodarki. Nie uda się bowiem skutecznie uprościć prawa podatkowego, zasad rejestracji firm, zwiększyć bezpieczeństwa obrotu gospodarczego etc. bez całościowej zmiany sposobu tworzenia prawa. Z kolei takiej zmiany nie uda się wprowadzić przy obecnym układzie sił: w parlamencie, w biznesie, w administracji, w mediach i w służbach.

Znam obawy, że Pakiet nie zadziała, nawet nie ruszy z miejsca. Jeśli sieć interesów jak tak silna, to przecież nie pozwoli się rozerwać! Ale jest na to recepta: poza postulatami reform musimy zmienić stosunek do przeszłości, tej PeeReLowskiej i tej okresu transformacji. Tu potrzebne jest śmiałe myślenie pod prąd licznym odłamom opinii publicznej. Racje trzeba przeciwstawić emocjom. Jak?

ABOLICJA (PLUS JEDEN WYJĄTEK)

Trzeba zalegalizować nakradzione. Tym, którzy już się nachapali, trzeba zaoferować zbawienny spokój. Trzeba rozstać się z iluzją, iż rozliczymy zbrodniarzy przeszłości, że odbierzemy nakradzione. Abolicja umożliwi jednak rozliczanie aferzystów i bandytów aktualnych, i przyszłych. Nie wyrównamy starych krzywd. Ale możemy zapobiec mnożeniu nowych.

Potrzebna jest szeroka abolicja połączona z ujawnieniem majątków. Abolicja dla generałów, pułkowników i aparatowych PZPR oraz legalizacja majątków piratów transformacji, zbójecko wzbogaconych w III RP. Abolicja wyłączająca czyny kryminalne. Jednak: nakradłeś, ujawniłeś przed godziną zero – jest twoje. Po co? Praworządność dla wszystkich w zamian za gwarancje bezpieczeństwa i bezkarności dla silnych – tych tworzących sitwy. By nie miotali się i nie wierzgali.

W trzecią RP weszliśmy z niepisaną umową: oddajecie nam władzę, a my nie zaglądamy do naszych kieszeni. Niepisany charakter tej umowy przyczynił się do paraliżu rządów prawa w Polsce. Dziś cel jest niemal ten sam – zmiana chorego ustroju na zdrowszy. I sposób podobny: wy pozwalacie nam wprowadzić rządy prawa, a my gwarantujemy, że co nakradzione do wczoraj, już od teraz legalnie będzie Wasze. Ale od jutra „nie ma zmiłuj!”. Żadna racja stanu, żaden interes służb, żadne względy na opinię o Polsce w świecie. Zero tolerancji dla bezprawia.

By mój pakiet zadziałał – z szerokiej abolicji i legalizacji majątków musi być wyłączone jedno konkretne środowisko (ale tylko ono!). Musi być poddane zdecydowanej, radykalnej czystce. Środowisko mające być ostoją prawa. Sędziowie. Tu wystarczy stwierdzić majątek przekraczający ujawnione dochody i „panu już dziękujemy”. Wystarczy opóźnianie postępowania dyscyplinarnego w sprawie swojej lub kolegów i „nie dajesz, kolego, rękojmi!”. Kropka.

Że trzeba zmienić konstytucję? A jak bez tego mamy się zmienić? Tak zarysowana wizja zmian oznacza wstrząs. Nawet wstrząs kontrolowany rodzi koszty. Do wyboru mamy jednak tylko dwie inne możliwości: dalsze gnicie albo wstrząsy niekontrolowane z procesami pokazowymi włącznie.

ANDRZEJ ZYBERTOWICZ

Autor jest profesorem i dyrektorem Instytutu Socjologii Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Autor m.in. „W uścisku tajnych służb” (1993).

  2003-10-13  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
117212081


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.