Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Obwodnica Nowego Miasta. Będzie poślizg
Burmistrz bezradny na hałas z „Leśnej”
Trzy lata temu obiecaliśmy, dziś wręczamy świadectwa
Albo tunel pod torami, albo stanie i czekanie
Kwaśniewski do Kopaczewskiego. Replika o blokadzie USC
Szpital. Nie działa poradnia medycyny paliatywnej
Wodne problemy z hydrantami
Kładka między Małym a Dużym Jeziorakiem zamknięta od 5 lat
Burmistrz zablokował w USC bezpłatne klepsydry
Problemy z dostępem do obiektów sportowych
Czy Iława jest gotowa do sezonu letniego?
Susz. Nowy dyrektor ośrodka kultury
Raport przedwakacyjny. Co Iława oferuje na sezon?
Mikołaj Grzywacz o pierwszych krokach w muzycznej branży
Iława. Zwolnienia podatkowe 2019
Szerszeń monstrum. Kolejna niespodzianka z Azji
Większy skład komisji rewizyjnej. Demokracja czy polityka?
Pokolenie wojny kontra powiat i „służba zdrowia”
Pokonała wirusa i urodziła zdrowe dziecko!
Epidemia. Czy młodzież korzysta z telefonu zaufania?
Więcej...

Forum

29280. 
Odnośnie wpisu numer: 29279

Tak sknocić sprawę można tylko u nas :)
Ja tam już się nie dziwię. Taki brak działania u władzy rodzi w ludziach postawy egoistyczne. Dlatego tak piszę, bo nawet nie można się cieszyć z jakichkolwiek przełomowych dokonań naszych władz, bo najzwyczajniej w świecie nie ma nic, heh...
Trzeba żyć swoim życiem, cieszyć się z niego w miarę możliwości, iść do przodu, bo jakby tak człowiek nad tymi niezależnymi ułomnościami się pochylał, to by w depresję wpadł.
To było do przewidzenia, że tak będzie koło białego kościoła, bo jakby coś bezkolizyjnego mieli robić, to musieliby zacząć już dużo dużo wcześniej.
 Kamil
 Iława, Piątek 25-10-2013

29279. 
Odnośnie wpisu numer: 29261

Przy okazji remontu linii kolejowej nasz Burmistrz Ptasznik oraz Starosta Rygielski nie dopilnowali sprawy budowy wiaduktu drogowego (nad lub pod torami) przy białym kościele, więc nadal pozostanie tam na wieki szlaban i uciążliwe dla kierowców czekanie w korkach - to wiadomo już od dłuższego czasu, bo Kurierzy wiele razy pisali o tym. Na przestrzeni 100 lat uciekła nam niepowtarzalna, wręcz dziejowa okazja z pieniędzy centralnych i unijnych. To jest wielki skandal - nieróbstwo i nieudolność kierownictwa urzędów.
Ale szykuje się jeszcze większy blamaż - podobno, mimo że już było to w projekcie wykonawczym, zaniechano budowy w tym miejscu nawet tego skromnego przejścia podziemnego dla pieszych. Po prostu - brak słów.
 urzędnik
 Iława, Piątek 25-10-2013

29278. 
Odnośnie wpisu numer: 29276

Takie oto są prywatne szkoły wyższe.
Kolesie, zaledwie z magisterium za osełkę masła pozyskanym, wykładają każdy temat. Byłem świadkiem żenującego wykładu przez magistra (zwolniono doktora) przedmiotów pedagogicznych, który posługiwał się wiedzą z internetu, na co łebscy studenci śmieli się z jego wypocin.
Ten pan "wykładowca" był synem dziekana wydziału.
 były student
 Iława, Czwartek 24-10-2013

29276. 
Odnośnie wpisu numer: 29171

...do tego Pan Krzysztof w zeszłym roku prowadził zajęcia z dyplomacji politycznej na Wyższej Szkole Prawa i Dyplomacji w Gdyni.
Niestety uczelnia, zdobywająca wysokie rankingi w Polsce, przestała istnieć. Jej główny założyciel i sponsor Ryszard Krauze - już chyba też.
 jakaś kobieta
 3city, Czwartek 24-10-2013

29274. 
Odnośnie wpisu numer: 29272

Już tako ten świat ułożony, że nawet mąż zabija żony.

Jak to się jedna zbrodnia za drugą ugania.
Mysz, co siódmego nie zna przykazania,
Ziarnko orzechu wiewiórce ukradła,
Zaniosła w krzaczek i zjadła.

Kot, tak szkaradnym przerażony grzechem,
Nie mógł się wstrzymać od złości:
Bo kto też słyszał o takiej chciwości!
Kto widział cudzym tuczyć się orzechem?

Aby więc takie poskromić rozboje,
Porwał ją, zdusił i schlustał jak swoje.
Lecz i do niego w tejże samej dobie
Skradał się wilczek za drzewem:
"A tuś mi, zdrajco!" - z strasznym krzyknął gniewem
I zjadł go sobie.

Aż się też wreszcie groźny tygrys zjawia -
Idzie poskromić tak liczne bezprawia
I razem, jak przystoi na paszczę zwierzchnika,
Wilka, kota i myszkę i orzech połyka.

I na tym koniec. Na próżnom się starał
Z mojej bajeczki wywieść morał jaki;
Nie zjawił się taki,
Co by tygrysa ukarał.
 Marszałek
 Iława, Środa 23-10-2013

29272. 
Odnośnie wpisu numer: 29268

Z kilkoma zdaniami szanownego marszałka zgadzam się całkowicie, choć czuć w nich ukrytą kpinę. Otóż faktycznie uważam, że należałoby rozwiązać Polski Związek Łowiecki, niezależnie od tego czy należy (lub też należał) do niego nawet Bronisław Komorowski lub też ten czy inny wiceminister od spraw kultury dobrze znany w naszych stronach...
[Piotr Żuchowski].

Nie ukrywam także, że faktycznie również i ja uważam „łowiectwo za wyjątkowo podłą uciechę człowieka podobno cywilizowanego”. Było ono usprawiedliwione na swój sposób w dawnych czasach, gdy służyło zaspakajaniu głodu. Zwierzęta wszak także na siebie polują, jak to przytacza imć marszałek w „dowcipnym” wierszyku autorstwa Mikołaja Rodocia-Biernackiego. Ale w dzisiejszych czasach, gdy od wszelkiego mięsiwa uginają się półki naszych sklepów, polowanie uważam jedynie za zwykły sadyzm.

Tzw. myśliwi usprawiedliwiają swój niecny morderczy proceder takimi pokrętnymi dziś argumentami jak tradycje łowieckie, kultywowanie dawnych obyczajów, itp. A już do szczytów hipokryzji zaliczam takie żałosne usprawiedliwienia, że przecież dokarmiają oni zwierzynę w okresie zimowym. Faktycznie tak jest, lecz chyba tylko dlatego tak czynią, by łatwiej zabić później zwierzęta, które przyzwyczajają się do miejsc, gdzie znajdują się paśniki. Innym, nieszczerym argumentem jest twierdzenie, że myśliwi regulują poprzez odstrzał ilość takich czy też innych gatunków zwierząt w lesie. A po co? Wszak natura sama potrafi się znakomicie regulować, jak to wynika z wierszyka przytaczanego przez marszałka…

I w tym miejscu oczekuję spodziewanego ciosu moralnego w postaci pytania, czy będąc przeciwnikiem łowiectwa, sam jestem zjadaczem mięsiwa? No cóż, przyznaję się szczerze do tej ułomności, z której wcale nie jestem dumny i uwiera mnie ona właśnie moralnie. Ale jak każdy grzesznik tłumaczę sobie pokrętnie, że skoro już to mięso, które kiedyś było żywym zwierzęciem, zalega na sklepowej półce, to szkoda by się zmarnowało… Mam świadomość, że los zwierząt hodowanych w okropnych warunkach w wielkich fermach „przemysłowych” jest o wiele cięższy niż dola zwierząt wykorzystywanych w cyrkach. Wcale nie jest mi z tym lekko, gdy zasiadam do stołu…

Wspomniany wyżej Rodoć-Biernacki i ten problem ujął w równie dowcipnym wierszyku:

Gdy Hamlet cisnął w twarz naturze
"Być albo nie być" pełne gracji,
Rzecz pewna, że miał w sercu burzę;
Bądź co bądź był on po kolacji.

Gdyby był głodny, byłby raczej,
Zamiast onego tragi-krzyku,
Niemniej tragicznie, choć inaczej,
Zawołał: "dajcie mi befsztyku!"

Tak to zawiłą kwestyję bytu,
Rozstrzyga prosta - apetytu.

PS. A co do zarzutu marszałka, że pewnie jestem zwolennikiem rozwiązania przedsiębiorstwa zwanego „Cyrkiem Polskim”, to zgadzam się z tym jedynie w połowie. Niech sobie cyrk istnieje i bawi gawiedź głupawymi występami klaunów, różnymi sztuczkami czy też popisami gimnastycznymi. Jak ktoś gustuje w takich widowiskach, to już jego problem. Ale w żadnym wypadku nie powinno wykorzystywać się w cyrkach umęczonych, sterroryzowanych i ogłupianych zwierząt. Bo wtedy nie one są faktycznie ogłupiałe, lecz ich treserzy, czerpiący dodatkowo zyski z ich niedoli oraz widzowie płacący za bilety by radować się z ich nieszczęścia i smutnego losu. I tyle...
 iławianin [165]
 Ilawa, Środa 23-10-2013

29271. 
W okolicy kościoła zielonego [na Osiedlu Piastowskim w Iławie] nareszcie ucichł trajkot silnika w wykonaniu pewnego chłopczyka, którego tatuś szykował na motocrossowca przedniej klasy. Według wypowiedzi policji, jazdę uskuteczniał na polu, bo tak mamusia powiedziała. To nie jest pole proszę policjantów, a wytyczona pod budowę dalsza część ulicy Zielonej i teren parafii. Trzeba być bez skrupułów, by pozwolić synciowi szaleć pod nosem mieszkań wielu ludzi.
Ale to już było, prewencja pomogła, jest spokój. Czas na helikopter dla tatusia i malowanie.
Bohomazy na nowym Osiedlu Piastowskim czas zacząć. No i już są! Ale policja żąda, by wskazać sprawców, znaczy się: złapać za rękę, która maże po ścianie. Czyli: "Podajcie nam wykonawców, a my ich wtedy ukarzemy". Takim mamy śledczych.
Za moich ormowskich czasów jak się przycisnęło, to sam się przyznał i jeszcze kolesi przyprowadził na posterunek. Ale operacyjnie byliśmy fest, nie jak obecni funkcjonariusze.
 Ormowiec
 Iława, Środa 23-10-2013

29268. 
Odnośnie wpisu numer: 29264

W takim razie należy rozwiązać jako przedsiębiorstwo "Cyrk Polski".
Bo należy iść za ciosem ekologicznym i ochrony zwierzyny w ogóle. Rozwiązać Polski Związek Łowiecki, do którego należy Prezydent Polski Bronisław Komorowski z Budy Ruskiej.
Łowiectwo należy do wyjątkowo podłych uciech człowieka rzekomo cywilizacyjnego. Dzikiej zwierzynie należy dać swobodę rozwoju i nie ingerować w jej naturalny żywot. Niech procesy regulacji przyrostu i równowagi w świecie zwierzęcym idą torem naturalnym, jak we wierszu:

Idylla maleńka taka:
Wróbel połyka robaka,
Wróbla kot dusi niecnota,
Pies chętnie rozdziera kota.
Psa wilk z lubością pożera,
Wilka zadławia pantera,
Panterę lew drze na ćwierci,
Lwa - człowiek; a sam po śmierci
Staje się łupem robaka.
Idylla maleńka taka...
 Marszałek
 Iława, Środa 23-10-2013

29267. 
Odnośnie wpisu numer: 29070

W mojej pracy też mam dostęp do netu, lecz ja takich głupot nie piszę i nie zamieszczam.
Tłumaczenia Tomasza Więcka są śmieszne, obnażają poziom inteligencji. Już nie mówiąc o ukrytych kompleksach tego pana.
 Kamil
 Iława, Środa 23-10-2013

29265. 
Odnośnie wpisu numer: 29263

Czym zajmuje się i w imieniu kogo (personel pielęgniarek) wpisuje ohydne i lubieżne treści TOMASZ WIĘCEK? Nic więcej nie mogę rzec, jak tylko - CHAMSTWO.
Kim natomiast są osoby z kierownictwa szpitala, które utrzymują, że nic takiego się nie stało, by zająć się fagasem, to sami sobie dopowiedzcie...
Oto ETOS ZAWODOWY podwładnego STAROSTY RYGIELSKIEGO.
 SUMIENIE
 Iława, Środa 23-10-2013

29264. 
Iławę po raz kolejny odwiedził cyrk. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby podczas występów nie wykorzystywano tresowanych zwierząt. Zmusza się jej do wykonywania nienaturalnych dla nich czynności, póz i innych dziwnych rzeczy. Stanowią obiekt rozrywki dla gawiedzi, a w czasie poza występami siedzą w ciasnych klatkach, co już jest dla nich torturą samą w sobie.

Na ich popisy często udają się rodzice z dziećmi, dając młodemu pokoleniu naukę, że ze zwierząt można sobie robić kpiny i zmuszać je do zachowań właściwych może człowiekowi, lecz nie zwierzęciu. Skądinąd wiadomo, że w tresurze tych biednych, ogłupianych przez ludzi, żywych, inteligentnych na swój sposób istot, stosuje się często wymyślne tortury, bicie, rażenie prądem, itp. Nie twierdzę, że dotyczy to akurat cyrku, który ostatnio odwiedził Iławę, gdyż nie mam na to żadnych dowodów, ale podobno są to bardzo częste praktyki w tresurze cyrkowej.

W wielu miastach przeciwko cyrkowym spektaklom wykorzystującym krzywdzone zwierzęta, występują obrońcy ich praw. Często słyszy się, że władze tych czy innych miast pod naciskiem opinii publicznej zakazują wręcz na swym terenie występów cyrkowych z wykorzystywaniem tresowanych (czytaj – ogłupianych i męczonych) zwierząt.

Dziwię się, że w Iławie osoby, którym drogi jest los zwierząt, siedzą cicho i nie protestują przeciwko takim żenującym widowiskom. Uważam, także że dużą rolę w ewentualnej zorganizowanej akcji protestacyjnej, będącej jednocześnie elementem wychowania proekologicznego, mogłyby odegrać iławskie szkoły, a nawet przedszkola.

A więc może już czas zakończyć te smętne „popisy” cyrkowe w naszym mieście, bo ani nie są one naprawdę wesołe i wcale nie uczą młodych ludzi szacunku dla zwierząt? Bowiem także po sposobie traktowania naszych młodszych „braci” poznajemy poziom kultury społeczeństwa. A ta chyba nie jest najwyższa, skoro niektórym radość sprawia oglądanie „piramidki” w wykonaniu lwów lub siłowego otwierania im paszczy. Tego typu „zabawy” niszczą naturalną dumę tych zwierząt, a z widzów robią niezbyt rozgarniętą publikę. Można wręcz odnieść wrażenie, że prawdziwie dzikimi istotami podczas cyrkowych „popisów” nie są wcale te zgnębione psychicznie i fizycznie zwierzęta, lecz treserzy czerpiący profity z ich krzywdy oraz widzowie, którzy oglądają to wszystko z lubością i jeszcze dodatkowo za to płacą. I po co nam w Iławie takie głupawe i wręcz okrutne widowiska? No po co?

A może następnym razem widzowi ci, zamiast wydawać pieniądze na kolejne widowisko cyrkowe obrażające honor człowieka i naturalną dumę zwierzęcia, złożą wraz ze swymi dziećmi jakiś datek finansowy na rzecz iławskiego schroniska dla zwierząt? I będzie to zarówno wielce pedagogiczne wobec naszych dzieci, jak i prawdziwie pożyteczne dla zwierząt potrzebujących od ludzi serdecznej pomocy, a nie ośmieszania ich w cyrku…
 iławianin 165
 Iława, Wtorek 22-10-2013

29263. 
Odnośnie wpisu numer: 29070

Czy TOMASZ WIĘCEK, rzecznik prasowy iławskiego szpitala powiatowego obraził w internecie pracownice placówki? Zdaniem rzecznika, jak i jego przełożonych – nie. Jednak w Internecie zawrzało. Sprawa dotyczy wpisu na temat rosyjskich szkoleń z... seksu oralnego.

Czytaj więcej:
http://www.kurier-ilawski.pl/czytaj/Kontrowersyjny-wpis-rzecznika-szpitala-Tomasza-Wiecka/3854
 KURIER Ola Krotowska
 Iława, Wtorek 22-10-2013

29262. 
Odnośnie wpisu numer: 29260

No właśnie, skończmy krakanie nad nauczycielami.
Dzień nauczyciela minął, więc dajcie im spokój, bo otrzymali zasłużone życzenia od burmistrza, bo ktoś celowo przepycha temat na inne tory. Jaki temat - zapytacie? Ano temat rozliczenia lokalnych włodarzy. Od kiedy ktoś rzucił hasło, nieustannie odwraca się uwagę pospólstwa. A oni dalej się rządzą, a oni dalej się panoszą, a im tak dobrze. Żniwa na polu minęły, czas do powinności ruszyć.
 czujny obserwator
 Susz, Wtorek 22-10-2013

29261. 
Krążą różne wersje na tak i na nie, więc zapytam na forum Kuriera. Trwa remont torów, ale czy będzie budowany ten tunel pod torami lub wiadukt nad torami na przejeździe koło białego kościoła, czy jednak nie będzie?
 Jaś Wędrowniczek
 IŁAWA POLSKA, Poniedziałek 21-10-2013

29260. 
Odnośnie wpisu numer: 29258

Może skończmy stadne krakanie nad stanem nauczycielskim. Nie ich wina przecież, że ten nauczycielski stan jest poniżej...... stanu. Dość już! To jest nie do zniesienia! Jakby całemu złu w Polsce winni byli wyłącznie sami NAUCZYCIELE. Nie politycy?
Dlaczego nie kraczemy nad medykami, albo policją, albo... jeszcze nad umiejętnością pacierza u dzieci. Oooo, właśnie.
Dzieci po pierwszej komunii, a przed bierzmowaniem, nie potrafią nawet "zdrowasiek". Dzieci po pierwszej komunii, nie potrafią zdrowasiek i Ojcze nasz. Kto winien. O jej, toć to przecież szkoła i poziom nauczania religii ponoszą pewno winę.
I znów historia opowieści zatoczyła koło, wróciwszy do nauczania. Ja zaś mówię wam , ze nie szkoła ponosi odpowiedzialność za tępotę dziatwy w kwestii pacierzy, a rodzice.
Nas za komuny, kiedy religii w szkole nie było, to pacierzy rodzice i dziadki uczyli. Kiedym do pierwsze klasy był zapisywany, pacierze w głowie już były, choć na biskupa ojce mnie nie wysyłali. Amen.
 Sumienie
 Iława, Poniedziałek 21-10-2013

29258. 
Odnośnie wpisu numer: 29230

Drogi Jasam, a wiesz ja nie miałem takiego dylematu jak Ty i czytając Twoją wypowiedź się uśmiałem:) Nie ma to jak widzieć źdźbło w oku bliźniego swego, a belki w swoim nie dostrzegać. Wszytko byłoby proste gdyby świat był jedynie czarny lub białe, ale niestety tak nie jest, albowiem otacza Nas również wszechobecna szarość.

Nie, nauczyciele nie są całkowicie odpowiedzialni za obraz naszej edukacji albowiem składa się na nią wiele czynników, w tym również niezależnych od nich. Odnosząc się do edukacji nie można jednakże pomijać negatywów postawy tej grupy zawodowej, które pojawiają się w niej obecnie. Oczywiście stawiane zarzuty nie należy odnosić do wszystkich nauczycieli, bo nie można stosować odpowiedzialności zbiorowej.

Z Twojej wypowiedzi wynika, iż za system edukacji odpowiedzialność powinni ponieść nasi polityczni wybrańcy i w części masz rację albowiem są oni mistrzami w niszczeniu dobrze funkcjonujących rzeczy w imię swoich dziwnych, czy też chorych idei. Pragnę jednakże zauważyć, iż trzon instytucji odpowiedzialnej za kreowanie edukacji w naszym kraju, czyli MEN stanowili i stanowią nauczyciele (w obecnym kierownictwie MEN na 7 osób jedynie 2 nie są (nie były) zawodowymi nauczycielami (pedagogami).

Masz rację, iż to My rodzice jesteśmy odpowiedzialni za nasze dzieci - ich wychowanie, kształtowanie. Faktycznie zachowanie niektórych rodziców budzi nie tylko zdziwienie, ale wręcza zażenowanie w zakresie kultury zachowania, kontaktów osobowościowych czy też sposobu wypowiedzi. Karygodne jest jednakże przyjmowanie postawy, iż nauczyciel nie bierze odpowiedzialności za nic - ani krzewienie pewnych idei, ani wyniki w edukacji. Czy znasz nauczyciela, z którym umowa zostałaby rozwiązana, bo jego predyspozycje zawodowe czy też osobowościowe są nieodpowiednie? Ja nie, albowiem nikt na to oprócz rodziców nie patrzy, no, ale przecież rodzice nie mają przecież pojęcia o "nauczaniu" :)

Nie może być tak, iż nauczyciel skupia się na ścisłym trzymaniu się linii programowej nie patrząc czy klasa rozumie przedstawiony materiał czy też nie (nie jest właściwe spychanie w takich przypadkach konieczności dokształcenia na rodziców czy też prywatne korepetycje). Tak zwane "prace domowe były, są i będą - uważam, iż również po zajęciach szkolnych należy samemu popracować nad swoją wiedzą jednakże należy tu wykazać zdrowy rozsądek gdyż nadgorliwość w tym zakresie doprowadzi do zniechęcenia i przyniesie więcej szkody niż pożytku.

Faktycznie porównujemy wyniki swoich pociech z innymi dziećmi, choć nie jest to do końca właściwe albowiem każdy z nas rozwija się w nieco różnym tempie i kierunku. Wytłumacz mi jednakże, dlaczego jest tak, że klasy znajdujące się na tym samym poziomie, tej samej podstawie programowej, a często również tej samej szkole pracują na innych podręcznikach? Czemu ma to służyć?

Odnośnie tematu Pani z SP nr 2 - ja jej również nie znam, nic mi nie wiadomo o jej kompetencjach. Może i jest ona dobrym wyborem jednakże ja krytykuje sposób dokonania selekcji, który jest normą w tym zawodzie. Moralnie naganne jest, bowiem zawężanie wyboru jedynie do "swojaka". Gdyby szkoła/uczelnia byłaby prywatną firmą Pani/a dyrektora to może ona robić, co chce, jednakże, jako, że jest to publiczna jednostka to dokonując wyboru pracownika należałoby stosować transparentne metody wyboru i równe szanse dla wszystkich potencjalnych uczestników (bo takie skryte podejście chyba jakoś nie idzie z ideałami uczciwości, rzetelności itd., które krzewione są w szkole prawda?). Myślę, że gdyby taka sytuacja wystąpiłaby np. urzędzie miasta, gminy (zakładzie karnym, ministerstwie etc.) to byś był zniesmaczony (pewnie jeszcze bardziej, gdybyś to Ty chciał aplikować na to stanowisko).

Piszesz jak tu kogoś poznać na podstawie CV i 5 minutowej rozmowy kwalifikacyjnej - a ja się zapytam czy tak wybierasz pracowników, czy nie znasz innych metod rekrutacji? Przecież możliwości jest więcej tylko trzeba chcieć, no, ale z tym bywa już trudniej. Prawda jest taka, iż im więcej możliwości tym lepiej, albowiem zawsze ktoś może być jeszcze lepszy nić ten jeden wskazany. Na marginesie dodam, iż częścią roli rady rodziców (w tym przewodniczącej, przewodniczącego) jest aktywne uczestniczenie w życiu szkoły.

Ja uważam, iż życie prywatne to życie prywatne i nie powinno rzutować na sprawy zawodowe i jako ktoś nie umie rozdzielić tych kwestii to jego problem, ale faktycznie dziwne byłoby gdybyśmy po pracy udawali, że szefa nie znamy ;)

Rozbawiłem Cię Jasam swoim czasowym wyliczeniem czasu pracy nauczycieli, co puentujesz stwierdzeniem mojej małej wiedzy o pracy w tym zawodzie. Hmm to dziwne albowiem trochę lat w tym zawodzie spędziłem, ale pewnie niegodny byłem tego stanu jak "kalam swoje gniazdo".

Wiesz przecież, iż nauczyciel średnio ma 20 godzin tygodniowo zajęć, czyli wychodzą przeciętnie 4 godziny lekcyjne dziennie przez 5 dni w tygodniu. Doliczając do tego przerwy wychodzi, iż nauczyciel spędzi w szkole ok. 3,5 godziny w szkole (4x45 minut plus 3x5 minut krótka przerwa plus 15 minut długa przerwa), przy rozrzutności w postaci dodatkowych 30 minut na biurokracje, plotki itd. wychodzą nam 4 godziny zegarowe. A co robi w pozostałych godzinach nauczyciel? Sumiennie i codziennie przygotowuje się do zajęć, sprawdza pracę, obrabia biurokracje? Odwiedź brzmi po prostu nie, no, ale może ja pracowałem w innej rzeczywistości.

Zawód nauczyciela nie jest łatwy, jednakże zdegustowany jestem postawą niektórych nauczycieli, którzy wszelkimi silami kreują mit "wyjątkowości zawodu nauczyciela" starając się utrzymać archaiczny twór w postaci Karty Nauczyciela albowiem każda praca wymaga szacunku, doceniania i równego traktowania.
 bobbi
 Iława, Niedziela 20-10-2013

29254. 
Czy ktoś mi może przekazać informacje na temat dalszych losów Pani Bożeny C. z Iławy, radnej powiatu iławskiego z PO oraz prezes WMARR w Olsztynie.
Pani prezes swego czasu została oskarżona przez prokuraturę o przyjęcie korzyści materialnych. I wydaje mi się, że nie została z tych zarzutów oczyszczona, ba chyba sprawa dalej się toczy.
Tymczasem w najnowszym numerze [ogólnopolskiego czasopisma] Pani prezes dumnie się pręży i udziela wywiadu. A fe! Powinna mieć czarny prostokąt na oczach.
 JFK
 Iława, Piątek 18-10-2013

29253. 
Odnośnie wpisu numer: 29247

Proszę przeczytać dokładnie oryginalną wypowiedź pani Magdaleny.
Nadal twierdzę, że zawiera zbyt wiele błędów. Zwłaszcza, że mieni się Ona nauczycielem z "nie małym" stażem. Dla zobrazowania cytuję kolejny błąd: pisowni nie z przymiotnikiem.
Zapytam więc: czy będąc nauczycielem, mam się solidaryzować i stawać w obronie nauczycieli kaleczących język polski na ogólnodostępnym forum?
Odpowiem: Po stokroć nie! Ponieważ zależy mi na dobrym kształceniu dzieci! To one są najważniejsze.
Podobnie jak większość nauczycieli, tak i ja nie będę mieć litości dla każdego, kto krzywdzi je, choćby nieświadomie, wpajając wypaczoną wiedzę (a raczej niewiedzę). Dlatego pojawiły się moje podejrzenia o prowokację.
Nauczyciel ma być WZOREM pod wieloma względami. Przykro to pisać, ale dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Jaka będzie nasza szkoła, gdy dyslektyka będzie nauczał dyslektyk, dyslektyk dyslektyka, itd...? Czy poprawnej wymowy w języku ojczystym nauczy ktoś z wrodzoną wadą wymowy? Czy matematyki nauczymy wyłącznie z kalkulatorem? Czy przypadkiem nie zaniżymy poziomu, także dla niektórych we własnym gronie?
Czy moja surowa ocena została odebrana jako pogarda dla innych? Mam nadzieję, że nie.
 zwykły nauczyciel
 Kisielice, Piątek 18-10-2013

29252. 
Odnośnie wpisu numer: 29248

Klawisze podobno od zawsze byli biednymi ludźmi. Ale po emeryturach ich poznacie. Nie o tym rzecz.
Jeden z tych, którym postawiono zarzut uprawiania konopi indyjskich, nie dla uciechy, a dla zysku z dostaw płodów do ZK w Iławie, mieszka we wsi niedaleko Iławy (na wschód o 7 km). Ten człowiek miał niezłą fuchę, polegającą na śledzeniu przez GPS oczipowanych skazanych, będących na chwilowej wolności.
Jako tak ustawiony funkcyjny, często przebywał w swoim siedlisku wiejskim, mógł doglądać uprawianych warzyw w ogrodzie tuż za oknem.
Ale wpadł i czas pewien go nie było w zagrodzie, bo siedział za kratami. Obecnie pojawił się we wsi, widać za kaucją lub za inne względy.
 Ormowiec
 Dziarnówko, Piątek 18-10-2013

29251. 
Odnośnie wpisu numer: 29248

Jakie mają sumienia ci funkcjonariusze z iławskiego mamra?
Znam podobnych im (też z Iławy) tylko z przeciwnego krańca, którzy też pomagali więźniom, za co groziło im wyrzucenie ze służby. Jeden Pan już na tamtym świecie - w imieniu prezydenta senator Romaszewski wręczył mu w Iławie krzyż kawalerski.
Ten Pan pomagał INTERNOWANYM politycznie w czasie stanu wojennego. Tak! Bardzo pomagał w ich niedoli.
Dziś też pomagają niektórzy, ale zbójcom i pospolitym kryminalistom.
 Sumienie
 Iława, Piątek 18-10-2013

29250. 
Odnośnie wpisu numer: 29247

Mam nadzieję, że poglądy zwykłego nauczyciela z Kisielic są osobliwością lokalną i raczej dowodzą jego "niezwykłości" (czytaj:braku kompetencji zawodowych).
Nazwanie kogokolwiek "dyslektycznym jajem" obnaża naturę człowieka zgryźliwego i pełnego pogardy dla innych. Jeśli zwykły nauczyciel z Kisielic swoich uczniów z dysleksją traktuje jak kukułcze jaja, to biada im - pomocy nie będzie.
Oby nasze dzieci z takimi problemami nie trafiły w jego ręce.
 Kasia Mądralińska
 Kisielice, Piątek 18-10-2013

29249. 
Odnośnie wpisu numer: 29241

A tak właściwie "Sumieniu" to o co chodzi?
Chyba pomylił się Sumieniu adres, bo jakoś sobie nie przypominam bym pisał cokolwiek o etosach, doborach kadr. A już zupełnie nie wspominałem o takich bezeceństwach jak dobory naturalne, zapłodnienia sztuczne (Boże uchowaj – naturalne), swawole łóżkowe oraz o innych przykładach świntuszenia.
A fuj, uciekaj siło nieczysta – Agape, Satanas!
 iławianin 165
 Iława, Czwartek 17-10-2013

29248. 
Szok i niedowierzanie! Nieskazitelni klawisze ubabrani w kontakty ze światem zorganizowanej przestępczości.

Chciwość, głupota, pazerność i chęć błyśnięcia na mafijnych salonach - żal, żal i poruta. Czy te tępe klawiszowskie łby myślały, że sprawa nie ujrzy światła dziennego? Czy oni myślą, że ten betonowy mur więzienny oddzieli ich malwersanckie praktyki od litery prawa? Jeśli tak, to brawa za głupotę i myślenie na poziomie... a raczej kompletny jego brak.

Ciekaw jestem jaki będzie finał tej sprawy. Czy ci funkcjonariusze, których personalia są znane redakcji Kuriera pracują nadal? Powinni być do czasu wyjaśnienia sprawy zawieszeni w pełnieniu czynności służbowych. Policjant, strażak czy też inny mundurowy pewnie z marszu zostałby zawieszony. A dlaczego?

Odpowiedź jest banalnie prosta: pracują na ulicy i każdy może podnieść raban, że jak to, tyle nawywijał i dalej robi za moje podatki? A tu w zakładzie karnym nie widać co dzieje się za murem. Wygląda na to, że łapka zaczyna łapkę myć a podatnik niczego nieświadomy nadal swoją ciężką pracą łoży na wypłatę dla przestępcy w mundurze.

Sprawę bada olsztyńska policja pod nadzorem prokuratury w Iławie oraz olsztyńscy zwierzchnicy iławskiej służby więziennej. A czy o sprawie nie powinno poinformować Centralnego Biura Antykorupcyjnego czy też CBŚ...? - przecież sprawa dotyczy kontaktów funkcjonariuszy publicznych ze światem zorganizowanej przestępczości.

To, że w Iławie za murem siedzą żołnierze pruszkowcy, nie jest żadną tajemnicą, jak też nie jest tajemnicą, że u nas odbywają też karę kolesie Andrzeja Z. pseudonim "Słowik". Ciekawe czy Słowik nie maczał w tym palców? Oj sprawa może być bardzo rozwojowa i gruba. Ciekawe tylko dlaczego media ogólnopolskie milczą w tej sprawie? Powinno się sprawę nagłośnić na cały kraj i zrobić koło dupy tym zarozumiałym, zakłamanym, zapijaczonym i pozbawionym moralno-etycznych zasad klawiszom.

Już widzę, jak za murem huczy pod celami. Złodzieje - bo przecież tak ich nazywacie - mają z was ubaw po pachy. Tylko tu rodzi się kolejne pytanie: czy wy, tępe glenie, nie jesteście w tym momencie też owymi złodziejami? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami wobec własnego sumienia, o ile je macie i oczywiście o ile zrozumiecie o co mi chodziło.

http://www.kurier-ilawski.pl/czytaj/Nalot-na-wiezienie/3882
 chudy patyk
 Iława, Czwartek 17-10-2013

29247. 
Odnośnie wpisu numer: 29240

ZWYKŁY NAUCZYCIELU Z KISIELIC!
Widzę, że się czepiasz "słówek", pewnie zabolało cię moje podejście do prawdy, albo jesteś jedną z pań dyrektor biegającą po mieście i załatwiającą swoje prywatne sprawy. No i na pewno dostałaś nagrodę dyrektora w tym roku, zatem gratulacje i pozdrawiam serdecznie.
 Magdalena
 Iława, Czwartek 17-10-2013

29246. 
Odnośnie wpisu numer: 29244

...żeby ten pociąg Pendolino mógł przejeżdżać przez Iławę, potrzeba jeszcze załatwić temat przejazdu kolejowego przy ulicy Wyszyńskiego i Grunwaldzkiej.
Zdaje się, że szybka kolej nie może krzyżować się poprzez szlaban bezpośrednio z chodnikiem i jezdnią.
 express iławski
 Iława, Czwartek 17-10-2013

29245. 
Wydaje się, że poziom rozwoju cywilizacyjnego określonej społeczności zależy od jej wykształcenia, kultury technicznej i duchowej, ale także od troski o otoczenie, w którym się żyje oraz o środowisko naturalne. Jeśli tak, to czy wszyscy mieszkańcy Iławy osiągnęli poziom rozwoju charakterystyczny dla homo sapiens? (człowieka rozumnego).

Mam co do tego poważne wątpliwości „zwiedzając” okolice zabytkowej podobno wieży ciśnień na ulicy 1 Maja, nieopodal kościoła św. Brata Alberta, w którym ludzie modlą się o łaskę Boską. I ci, którzy śmiecą obok tego obiektu, jak i ci którzy go bezmyślnie zapaskudzili bzdurnymi „dziełami” plastycznymi, powinni być zaliczeni najwyżej do form praludzkich np. homo erectus (człowiek wyprostowany). No bo faktycznie wyprostowany musiał być ten debil, który tak wysoko sięgał ręką, by smarować farbą szacowne mury.

Najwyżej zaś do formy homo habilis (człowiek uzdolniony) można zaliczyć gospodarza tej wieży ciśnień ( czyżby były nim Iławskie Wodociągi ?), który i może i jest uzdolniony, lecz niestety kompletnie leniwy, ponieważ o ten piękny obiekt dawnej architektury gospodarczej zupełnie nie dba.

A czy do jakiejkolwiek formy życia rozumnego można zaliczyć tych, którzy paląc śmieci na swych działkach za osiedlem Podleśnym zatruwają snującym się dymem całą okolicę? Po jakimś czasie dym z tych śmieci zmiesza się z czadem, który zacznie wydobywać się z setek kominów domków jednorodzinnych i powstanie w ten sposób wspaniała odżywka do inhalacji płuc mieszkańców szerokich połaci naszego miasta.

Jednak szkoda, że naszej dzielnej Straży Miejskiej jak zwykle nic się nie chce. A przecież mogłaby ona zarobić niezłą sumkę dla zadłużonego miasta na mandatach, jakie powinna wlepić tym bezmyślnym istotom, które całą okolicę zasmradzają swą bezmierną i egoistyczną głupotą. Zaliczyć można tych piromanów chyba jedynie do gatunku australopiteka, który dopiero co zlazł z drzewa. A nasi współcześni australopitekowie różnią się od swych dalekich prymitywnych przodków niestety tylko tym, że mają dostęp do zapałek…

Ciekawe czy kiedykolwiek te wszystkie nierozumne jeszcze istoty wstąpią na ścieżkę ewolucji ? Obawiam się, że nigdy… No i jak tu żyć Panie premierze, no jak żyć...?
 iławianin 165
 Iława, Środa 16-10-2013

29244. 
Pendolino będzie toczyć się z Gdańska przez Iława City niczym pociąg towarowy z racji dużych opóźnień sięgających podobno jednego roku.
Z tym tematem jest jak z naszą reprezentacją, którą przejmuje nowy szkoleniowiec - z dużej chmury mały deszcz :)
 Kamil
 Iława, Środa 16-10-2013

29243. 
Odnośnie wpisu numer: 29239

Dojazdu do Biedronki oraz jedynej w mieście stacji paliw formalnie nie ma. Jadąc ulicą Piastowską na wysokości skrętu na oś Korczaka stoi znak zakaz ruchu, więc wjazdu nie ma. Nowo powstały łącznik ulicy Piastowskiej z Dworcową jest praktycznie przejezdny, niemniej jednak wjazdu od ulicy Dworcowej broni także znak zakaz ruchu w obu kierunkach.
Tak więc mieszkaniec Susza chcący zrobić większe zakupy i schować je do bagażnika swojego samochodu, tudzież chcący uzupełnić zapas paliwa nie może tego uczynić bez złamania przepisów ruchu drogowego (co skrupulatnie wykorzystują lokalni stróże prawa soląc mandaty tym, którzy ośmielili się wjechać na parking pod biedronką).
 niko
 Susz, Środa 16-10-2013

29242. 
Odnośnie wpisu numer: 29240

Magdaleno, zlituj się nade mną!
Czy jesteś jedną z trójkowych magistrów? Czasy mamy WSPÓŁCZESNE, "ówczesne" już były! Jeżeli nagroda dyrektora Cię ominęła, to bardzo dobrze, bo świadczyłoby to źle o dyrektorce, gdyby Ci ją przyznała.
Nie mogę uwierzyć, że w iławskiej szkole uchowało się takie dyslektyczne jajo.
Mam też przekonanie, że nie jesteś nauczycielem, tylko prowokatorką.
 zwykły nauczyciel
 Kisielice, Środa 16-10-2013

29241. 
Odnośnie wpisu numer: 29238

A gdzie etos? Gdzie misja nauczycielska?
Jaki dobór kadry, kiedy Darwina już nie ma. Wedle niego był naturalny, obecnie sztuczny. Zapłodnienie może być sztuczne, ale nie dobór ludzi, który państwo pokłada nadzieje wychowania. Sztuczny, bo wedle uznania, wedle protekcji, czasem przez łóżko.
 Sumienie
 Iława, Środa 16-10-2013

29240. 
Odnośnie wpisu numer: 29233

Oj tak czytam czytam czytam i mam pewne przemyślenia w związku z nauczycielami. Dlaczego? Bo sama jestem pedagogiem nie mało już lat w iławskiej szkole.
Nauczyciele mają bardzo trudną pracę, bo zakazane są w ówczesnych czasach wszelkiego rodzaju metody dyscyplinujące dzieci. To spowodowało, że dzieci do okiełznania są trudne, ale można sobie z nimi dać radę, wystarczy dobry pomysł, trochę zaangażowania i rezultaty są. Wydaje mi się, że jestem lubianym nauczycielem, mam dobry kontakt z dzieciakami, choć nie zawsze jest łatwo.
Odnośnie dyrekcji to prawdę ktoś napisał, nie ma jej wiecznie w "pracy" gdzieś biega po Iławie, a to zakupy, fryzjer, do domu trzeba zalecieć odgrzać obiad itp.
Jeśli chodzi o nagrody w tym roku dyrektora, to tez prawda dostali tylko ci, co lubią zdać relacje pani dyrektor co dzieje się w szkole. Nie wiem czym kierowano się przy przyznawaniu nagród, ale na pewno nie obiektywnym spojrzeniem na wszystkich nauczycieli, bo jeśli nagrody nie dostaje od kilku lat nauczyciel, który jest spokojny, małomówny, nie wtrącający się w interesy dyrekcji ale również mający na koncie wojewódzkie konkursy a nawet ogólnopolskie?
Czas na zastanowienie się i może sprawdzenie od czasu do czasu co robi dyrekcja w szkole, gdzie jest i dlaczego samochód służbowy stoi pod jej domem w czasie lekcji? Nauczyciele też ludzie widzą dużo oj dużo, ale nie mówią, czekają na odpowiednia chwilę. Czas na zmiany, może błędne zapadły w starostwie?
Niesprawiedliwa jest ciągła nagonka dyrekcji na nauczycieli kiedy samemu nie jest się w porządku co do pełnienia funkcji?! Refleksję zostawiam Państwu. Pozdrawiam nauczycieli, dzieciaków i ich rodziców.
 Magdalena
 Iława, Środa 16-10-2013

29239. 
Jako mieszkaniec Susza jestem zawstydzony.
Po pierwsze budowa wiaduktu stoi, po drugie oznaczenie objazdu daje wiele do myślenia o wykonawcy. Bo niby skąd ludzie z innych części kraju mogą wiedzieć co to Jawty, litości!
Obowiązują jakieś standardy choćby wielkość tablicy informacyjnej. Koło WDT jest mała tabliczka na Kisielice a dalej? Najlepsze było ostatnie przekierowanie klientów cpn i Biedronki gdzie na znaku kolejowym przyklejona była kartka w koszulce ze strzałką i napisem "Biedronka".
 Tolo
 Susz, Środa 16-10-2013

29238. 
Odnośnie wpisu numer: 29233

[...] Tematem naszego sporu jest pytanie, czy sfeminizowanie dobrze służy polskiej oświacie. Oczywiście, że nie, a w szkołach winno pracować więcej mężczyzn. Ale realia (głównie ekonomiczne) są takie, a nie inne. Tak się bowiem składa, że w Polsce zawody sfeminizowane są zazwyczaj najniżej opłacane. Ale to nie wina kobiet.

Aż drżysz z oburzenia, że w iławskich szkołach (gdzie kadra pedagogiczna składa się głównie z nauczycielek) dyrektorami są w większości kobiety. Uważasz pewnie, że najlepiej by było, żeby byli nimi jedynie faceci. Jest to typowe podejście charakterystyczne dla tzw. męskiego szowinizmu, którego jesteś chyba gorącym orędownikiem. A teraz wyobraź sobie w jaki szał byś wpadł, gdyby kobieta została np. szefem komisariatu policji lub też wręcz marszałkiem, którym przecież Ty tylko masz prawo się mienić.

Nie wiem także dlaczego zwracasz się do mnie w liczbie mnogiej, nazywając mnie feministami. Może to wynika z pewnych Twych przyzwyczajeń z czasów wręcz stalinowskich, gdy do indywidualnych osób w pewnych kręgach zwracano się per "wy". Ale nie podejrzewam Cię aż o taki wiek matuzalemowy. Pewnie jesteś przekonany, że atakuje Cię jakaś konspiracyjna bojówka rozwścieczonych feministów. Nie bój się dzielny marszałku. Nic z tych rzeczy. Nie uważam się bowiem za żadnego feministę, a także, z natury rzeczy, za feministkę. Staram się bronić jedynie kobiet brutalnie przez Ciebie atakowanych i obrażanych. Uważam także, że nieważne jest jakiej płci jest pracownik w większości zawodów – ma być kompetentny, zaangażowany i odpowiedzialny.

Nie wiem również dlaczego ziejesz taką nienawiścią do pracowników oświaty. Przecież to nie jedyny zawód sfeminizowany. Dlaczego do robactwa toczącego zdrowy owoc nie porównujesz np. zawodów krawcowych, położnych, kucharek, manikiurzystek, sprzątaczek czy też sklepowych. Odwracając przysłowiowego kota ogonem można rzec, że wśród kobiet także może pojawić się jakaś marszałkini, która na tym forum zaryczy brutalnie grzmiącym głosem przeciwko maskulinizacji („ufacetowieniu”) takich zawodów jak np. maszyniści kolejowi, hydraulicy, kominiarze, grabarze, czy też strażnicy stojący z bronią w ręku na tzw. zwyżkach na murach iławskiego więzienia. To przecież oburzające, że nie widać tam kobiet. Toż to przecież zgnilizna tocząca polskie więziennictwo, grabarstwo z kominiarstwem włącznie. Już nie mówiąc o hydraulictwie. Nawet w kościołach widać tylko facetów w czarnych sutannach. Gdybym był kobietą, to bardzo bym się wkurzył…

Zaś dyskusji o tym, czy w szkołach mogą pracować wspominani przez Ciebie homoseksualiści, nie chcę zupełnie zaczynać, bo już widzę jakim jadem i bluzgami byś mnie obrzucił. Na koniec Twego elaboratu wpadłeś bowiem już w tak niepohamowaną wściekłość, że byłeś uprzejmy wyzwać nauczycieli (już nie tylko nauczycielki) nazywając ich zwykłymi tępolami. Dzięki Ci Geniuszu za miłe słowa pod adresem bliźnich swoich. Przez większość swego tekstu pisałeś jakoś dość spokojnie, ale jad Ciebie toczący przeważył jednak nad umysłem w końcówce elaboratu i chamstwo znów z butów wylazło. [...]

A wracając do kobiet. Nieodżałowanej pamięci John Lennon tak śpiewał niegdyś w swej wspaniałej piosence „Woman is the nigger of the Word” (Kobieta jest Murzynem świata): "Obrażamy ją codziennie w telewizji.
I zastanawiamy się, czemu nie ma odwagi i pewności siebie. Kiedy jest młoda, zabijamy w niej chęć bycia wolną. Mówiąc jej, żeby nie była taka mądra, jednocześnie lekceważymy ją, bo jest taka głupia".

PS. Ciekaw jestem dlaczego na forum nie odzywa się żadna kobieta w obronie swych koleżanek. Pewnie niewiasty boją się, że i je dosięgnie jad marszałkowski. Prawdziwy marszałek Piłsudski zaś zapewne w grobie się przewraca...
 iławianin 165
 Iława, Wtorek 15-10-2013

29237. 
Od samego początku śledzę z najwyższą uwagą dyskusję na temat "nauczycielskiego stanu", jaka wybuchła spontanicznie na forum. Długo się zastanawiałem czy wziąć w niej udział. Kiedy jednak powróciłem z ostatniego posiedzenia Sejmu i powziąłem informację iż, zgodnie z już uświęconą iławską tradycją nie otrzymałem zaproszenia na żadną z inauguracji roku szkolnego na terenie naszego miasta i powiatu, ogarnęła mnie potrzeba zabrania publicznie głosu w kwestii kondycji oświaty w Iławie. Chociaż w taki sposób spróbuję uczcić edukacyjne święto.

Na tle głosów, jakie pojawiły się forum, postawiłem sobie bardzo trudne zadanie, ponieważ konsekwentnie od narodzin mojego jedynaka (styczeń 1991 roku) prezentuję pogląd, że kluczową rolę w kształtowaniu osobowości młodego człowieka ma do odegrania jego najbliższe otoczenie, przede wszystkim rodzice - wszystko inne co przytrafia się dziecku po drodze pozostaje tylko mniej czy bardziej fortunnym dodatkiem.

...I kiedy tak starasz się jak najlepiej (nie nachalnie, ale dyskretnie i roztropnie) odegrać swą najważniejszą w życiu rolę, bo "inżyniera duszy" własnego dzieciaka, największa nagroda jaka może cię spotkać, to świadomość (im wcześniej doznana, tym więcej w tym rozpierającej dumy i zaskakującej radości), że na tym polu nie masz już nic więcej do roboty... Taki motyw przewodni wymyśliłem sobie na okoliczność swojego ojcostwa.

Jaką zatem rolę przeznaczyłem w procesie wychowawczym mojego syna nauczycielom? Wbrew pozorom niezwykle odpowiedzialną, sprowadzającą się do bardzo ważnego zawołania: NIE PRZESZKADZAĆ! W ten sposób żądaliśmy wraz z żoną od iławskich oświatowych placówek bardzo wiele. Ostatecznie, ogólny bilans edukacji naszego syna w Iławie (okres przedszkola, podstawówki i gimnazjum) wypadł bardzo dobrze, a zdecydowaną większość nauczycieli wspominamy, w naszym skromnym rodzinnym gronie, z dużą estymą i jeszcze większą sympatią.

Pisząc te słowa chcę w oczywisty sposób wykazać, że żadne zaklęcia nie zastąpią w procesie kształcenia naszej latorośli domowego klimatu - w postaci etosu nauki, nie dającego się zaspokoić głodu wiedzy, ciekawości świata, ciągłych rozmów w partnerskim duchu toczonych, umiejętnie podsycanych aspiracji, systematyczności, pracowitości ... można by te oczywiste atrybuty wymieniać bez końca.

A szkoła? Ona ma za zadanie odpowiednio wyniesioną z domu postawę ucznia wyzyskać i stosownie nagrodzić. To wcale nie jest mało, bo to zadanie dla najlepszych pedagogów. Szczęśliwie, najgorsi z nauczycielskiego światka tak ukształtowanemu młodemu człowiekowi w żaden sposób nie są w stanie zaszkodzić. Są jak krótkotrwały, jednorazowy zły sen i tak przemijają - bez znaczenia, nie warci najmniejszego wspomnienia.

Tych złych nauczycieli, jako rodzic, mógłbym policzyć zaledwie na palcach jednej ręki. Było ich bardzo mało. Nie wiem czy to kwestia fartu, przypadku, czy też nasza lokalna prawidłowość na poziomie szkolnictwa przedszkolnego, podstawowego i gimnazjalnego występująca. Tyle mojego rodzicielskiego doświadczenia.

Na temat iławskich szkół średnich się nie wypowiadam. Mój syn Błażej samodzielnie, stanowczo i niezachwianie odmówił pobierania nauki w iławskim LO. Nie dał mi szansy na empiryczne doznania. Liceum ukończył w Olsztynie, a ja na wywiadówce byłem tylko raz, po pierwszym semestrze. Nie było potrzeby, by pojawiać się tam częściej.

Na tym polu nie miałem już nic więcej do zrobienia...
 Adam Żyliński
 Iława, Wtorek 15-10-2013

29235. 
Odnośnie wpisu numer: 29229

Dobrze napisane o nauczycielach, bo to też ludzie i im się należy. Ta praca kosztuje wiele nerwów, sama jestem nauczycielką i nie narzekam absolutnie, stwierdzam fakty.
A w szkołach dzieje się samowolka dyrektorska na potęgę, dyrektorzy maja przyzwolenie od Pana Starosty Rygielskiego na takie luzy, że ich po prostu w szkole nie widać. Gdzie są dyrektorzy? Ano na zakupach, bo w Lidlu towar dostali. A to w lumpeksie, bo tez towar dostali. A to u fryzjera, bo zaraz będzie narada jakaś ważna. A to w przychodni zdrowia, bo wyniki trzeba było odebrać.
Ludzie myślcie kogo wybieracie na szefów szkół, bo zawrotu można dostać od chodzenia do sekretariatu i pytania czy dziś dyrekcja jakakolwiek będzie. A nauczyciel jakby się spóźnił, to od razu afera godna kuratorium oświaty.
A o nagrodach dyrektora już nie wspomnę, bo to dopiero były nominacje ulala. Jak zwykle są ważni i no właśnie ważni, a reszta to niech sobie po prostu pracuje.
 wnikliwy obserwator iławskiego szkolnictwa
 IŁAWA, Wtorek 15-10-2013

29234. 
Odnośnie wpisu numer: 29225

A nagrody dyrektora rozdane z okazji Święta Edukacji Narodowej...?
I znowu znajomi dostali.
Ale cóż, nasza kochana Pani dyrektor nas do tego przyzwyczaiła. Można harować, szkolić się i angażować w pracę po pracy, a pupile i nieroby i tak zgarnęli wszystko.
Oj nieładnie Pani dyrektor, obserwujemy te zachowania, obserwujemy...
 Edzia
 Iława, Wtorek 15-10-2013

29233. 
Odnośnie wpisu numer: 29228

Wejdź do bloku szkolnego podczas lekcji, a w wielu klasach wiedział nie będziesz, czy to jest lekcja, czy przerwa. W klasach jakby nauczyciela nie było. Takie są - niestety - efekty feminizacji polskiej szkoły, która zaraziła zgnilizną również nauczycieli płci męskiej.

"Marszałek" nie wszędzie kulturą płonąć musi, jako że jeno szorstkość efekt lepszy niż aksamitne zachowanie przynosi. Dla was feministów wszystko jest naganne. Owszem są zawody, ale... bądźmy poważni. Owszem są kobiety twarde z temperamentem, te nadają się na stanowiska dyrektorskie, ale... bądźmy poważni.

Na przykład. Nie róbcie zasady z tego, że połowa kobiet ma być na listach wyborczych, połowa kobiet ma zasilać stan w policji, może wojsku, a już w szkole nie przeszkadza wam, że prawie wszystkie stanowiska w Iławie i w szkołach polskich obsadziliście kobietami, bo tak przystoi i tak jest poprawnie. Nie róbcie zasady z wyjątków, bo to jest właśnie chore. Policja również ma dość kobiet na pewnych stanowiskach (funkcjach) i muszą się wycofać z pomyłek, jakie popełnili, gdyż są niewydolni. Rygory pójdą w górę. Zawody siłowe, a - bez należytej siły i wydolności. Zawody humanistyczne i pedagogiczne, a - przesadnie przepedagogizowane zfeminizowane, zamiast twardych zasad stosują uległość i brak konsekwencji, przez co niewydolne.

Wy idziecie za modą (wszędzie zrównać dla zasady wszelkie uprawnienia płci, nawet po omacku, nawet wbrew logice i merytorycznej ocenie) i to jest wasz problem. Polska szkoła należy do kobiet, co jest chorobą i wypaczeniem, o czym wiadomo nie od dziś. Niebawem ktoś z was określi jaki procent nauczycieli i nauczycielek ma być natury homoseksualnej, inaczej dyskryminowanie.

A przy okazji: nie uczcie kultury osób wypowiadających się tylko dlatego, że ostro myślą, a wypowiedzi są chropawe i nie po waszej myśli. Oj nie pouczajcie! Jeśli o kultury poziomy idzie, to jesteśmy na jej skrajach, jednak – jakby nie oceniać - kultury. Bo określenie kierowane wprost personalnie do jednostki - prymityw i prostactwo - takoż do kulturalnych należeć nie może.

No właśnie - dyrektorka robi co chce, a wy oczy w dół; system wam narzucili, a wy oczy w dół. No i dobrze wam tak. Niech was walą po garbie - i góra, i dyrektorzy, i starosta, i rodzice, i... nawet dzieci czy młodzież. Bo wy jesteście tępi. Tak! Bardzo tępi, bez własnego ja, bo nie macie JA. Dopóki się nie obudzicie, to niech tak zostanie. Po lekarzach nie jadą, a po was tak. Lekarze nie lepsi, a nie jadą. Lekarze też nam służą, jaki i wy służyć dobrze winniście i wielu chce, ale jest gnębiona, co waszą jest winą.

Tymczasem Marszałek Piłsudski Józef rzekł był: "Dopóki niewolnik lub wyzyskiwany bez szemrania krzywdy znosi, dopóki kark swój pokornie schyla, dopóty jest pochyłym drzewem, o którym przysłowie mówi, że na nie kozy skaczą, dopóty jest on współwinnym niewoli i krzywdy swojej." Czy wy rozumiecie co ja do was mówię?
 Marszałek
 Iława, Wtorek 15-10-2013

29232. 
Odnośnie wpisu numer: 29228

Uffff, Marszałku, czekam na ruch. Będę czytał forum Kuriera do północy.
Nie obejrzę meczu Anglia-Polska, co mi tam.
Szkoda, że - tak jak na forach ogólnopolskich - nie można głosować na wypowiedzi wpisujących swoje mniej lub bardziej przemyślane poglądy. Szkoda.
Zrobiło się ciekawie, dał ci "iławianin 165" czadu. Broń się, a poglądy masz wszak osobliwe i nikt nie ośmielał się z nimi polemizować!
 suszak
 Susz, Wtorek 15-10-2013

29230. 
Odnośnie wpisu numer: 29229

Przyglądam się tej dyskusji na temat szkół i nauczycieli i... nie wiem czy śmiać się, czy płakać. Większość z Was "jeździ" tutaj po nauczycielach jak po łysych kobyłach. Czytając opinie mam wrażenie, że całe zło tego świata jest ich winą ;-) To, że system kształcenia w Polsce od lat jest coraz mniej wydolny, to wiemy już chyba wszyscy. Za to co z nim zrobili "wybrańcy narodu" z Wiejskiej w Warszawie powinni wisieć na okolicznych drzewach. Ale im przecież o to chodzi, aby lud był coraz głupszy. Wtedy będzie nim łatwiej sterować.

My - jako rodzice - również przyczyniamy się do tego, że naszym dzieciom (uśredniając) jest coraz bliżej do bycia kretynami niż ludźmi inteligentnymi. Wysyłamy dzieci do szkoły w wieku 6 lat mimo tego, że każdy rozsądny człowiek wie, że jest to dla nich za szybko, a szkoły nie są na to przygotowane. Ale przecież my "znamy nasze dzieci najlepiej". Później przez cały okres kształcenia negujemy pracę nauczycieli, którzy czegoś od naszych pociech wymagają. "Co ci nauczyciele robią na lekcjach, skoro mój Wojtek (Maciek, Agatka - wstaw sobie dowolne imię) ma zadane tak dużo pracy domowej?" Nie pasuje nam to, że muszą się tak dużo uczyć, ale z drugiej strony, już w pierwszej klasie podstawówki porównujemy, w której klasie dzieci szybciej uczą się liter (kolejne pretensje do nauczyciela: "w tamtej klasie znają już dziesięć liter, a w klasie mojego dziecka dopiero osiem"). To nic, że klasa pracuje w oparciu o inny podręcznik. Przykłady można mnożyć.

Do tego coś, co mnie osobiście przeraża: bezgraniczna wiara w słowa własnego dziecka ("nauczyciel na pewno kłamie") oraz komentowanie przy dziecku zachowań nauczyciela. Nie musi nam się podobać sposób pracy nauczyciela, ale na litość Boską nie komentujmy tego przy dzieciach! A jeszcze gdy widzę, że rodzic zabiera swoje dziecko do klasy, w której odbywa się wywiadówka... I oczywiście po nauce w szkole publicznej trzeba dziecku wcisnąć "tysiąc" dodatkowych zajęć, bo co będziemy z nimi robić w domu? Powiedzcie, czy nie dzieje się tak jak napisałem (oczywiście kolejny raz dodaję, że uśredniam)?

Odnosząc się do kwestii zatrudnienia pani z rady rodziców w jednej ze szkół. Nie znam tej pani osobiście. Wiem natomiast, że była współtwórcą wielu inicjatyw, które pozytywnie wpłynęły na szkołę. Nie dziwi mnie więc fakt, że pani dyrektor zatrudniła ją w "swojej" szkole. Gdybym był na jej miejscu zrobiłbym to samo. Skoro mam do wyboru osobę sprawdzoną, która w okresie kilku lat udowodniła, że swoim zapałem i umiejętnościami potrafi wiele pozytywnego zrobić to dlaczego mam zatrudnić kogoś, kogo znam tylko z jego CV oraz 5-minutowej rozmowy tzw. kwalifikacyjnej. Czy ktoś z Was pokusił się o to, aby porównać jej sposób przygotowania się do pracy z innymi nowo zatrudnianymi nauczycielami? Zapewniam, że zdziwilibyście się dowiadując się jak bardzo ta osoba zaangażowała się w pracę.

A że wspólnie (dyrektor i rada rodziców) coś tam świętowali? Przecież to świadczy o dobrej atmosferze panującej między dyrekcją szkoły i rodzicami (wszak rada rodziców to przedstawiciele rodziców). Czyż nie o to właśnie chodzi? Alkohol? A Wy po pracy nigdy nie piliście alkoholu? Ja z moim szefem nie raz wspomagaliśmy polski przemysł spirytusowy i jakoś nikt z tego nie robił żadnej afery. A w pracy on jest szefem, a ja podwładnym. Przecież to proste jak konstrukcja cepa.

I jeszcze kwestia tego, co napisał bobbi. Twoje wyliczenia czasu pracy baaaaaaaaardzo poprawiły mi humor. Ta jedna wypowiedź pokazała, jak mało wiesz o pracy nauczycieli :-)

Na koniec dodam, że nie byłem, nie jestem i (raczej) nie będę nigdy nauczycielem. Środowisko nauczycielskie znam od podszewki z racji tego, w jakiej rodzinie się urodziłem. Jest takie stare, ale bardzo prawdziwe powiedzenie-złorzeczenie: "Obyś musiał cudze dzieci uczyć". Miejcie to na uwadze gdy kolejny raz zaczniecie psioczyć na nauczycieli :-)
 jasam
 Iława, Wtorek 15-10-2013

29229. 
Odnośnie wpisu numer: 29225

Nie jest istotne czy dyrektorem/pracownikiem jest kobieta i mężczyzna, albowiem najważniejsze jest, aby miała ona zarówno kompetencje jak i predyspozycje osobowe do zajmowana danego stanowiska. Dziś jest mało zawodów ściśle powiązanych z płcią, dlatego naganne jest negowanie roli kobiet na stanowiskach zarządzających/kierowniczych.

Uważam, iż dokonując wyboru osoby, która ma zarządzać jak i również reprezentować daną placówkę należy wybrać taką, która ma pomysł (realny, a nie wydumany) na to, jak szkołą ma się rozwijać, jak będzie ona funkcjonować w przyszłości (przewiedzieć możliwe zagrożenia).
Nie bez znaczenia są również umiejętności pracowania z podwładnymi, albowiem jak mówi stara zasada w biznesie - szef jest szefem, a nie kolegą. Celem osoby zarządzającej jest zapewnienie rozwoju a nie stagnacji, statusu quo czego mogą żądać pracownicy obawiający się o swoją pozycje, miejsce pracy itd. Dlatego nie jest łatwo znaleźć jak i zatrudnić dobrego dyrektora/kierownika. W zakresie szkoły osoby które powierzają taką funkcję (oczywiście w ramach konkursu) powinny mieć tego świadomość.

Co do kwestii zatrudnienia przewodniczącej rady rodziców jako nauczyciela, jeśli nastąpiło to tak, jak opisuje to "obserwator", to niestety potwierdza smutną prawdę, iż wszystko dzieje się za zamkniętymi drzwiami, bo najgorsze co może być, to brak rywalizacji.

Wczoraj był dzień Edukacji Narodowej, czyli święto Nauczycieli - pomimo wytykania im błędów i hipokryzji pragnę życzyć im wszystkiego dobrego albowiem są oni cennym elementem wychowania naszych dzieci, społeczeństwa. Mam jedynie nadzieje, iż będą pamiętać o tym, iż szkoła JEST DLA UCZNIÓW, a nie nauczycieli.
 bobbi
 Iława, Wtorek 15-10-2013

29228. 
Odnośnie wpisu numer: 29225

Nie, szanowny pseudo-marszałku. Staram się zrozumieć wszystko, ale nie rozumiem pospolitego chamstwa u osoby mieniącej się zapewne za personę niezwykle inteligentną. Twoje paskudne porównanie faktu sprawowania władzy w niektórych iławskich szkołach przez kobiety do zgnilizny toczącej śliwkę, przekroczyło już wszelkie granice prostactwa, podłości i obrzydlistwa. Uważasz bowiem obleśnie, że o wartości takiej czy innej osoby świadczy tylko to czym dysponuje ona w rozporku lub fałdzie spódnicy.
Tu przepraszam innych uczestników forum za nieeleganckie dywagacje, ale staram się wyjaśnić problem naszemu twórcy „mądrości wszelakich” językiem dlań zrozumiałym i nie przekraczającym jego możliwości percepcyjnych.
Prezentujesz także nieszczęsny „marszałku” nadzwyczaj ciekawy pogląd twierdząc, że polska szkoła jest wyjątkowo obleśnym paskudztwem ponieważ zajmuje się edukacją i wychowaniem. A czym ma według ciebie się zajmować – kiszeniem kapusty, zbieraniem grzybów czy też może przebieraniem ziemniaków?
Ciekawą masz również teorię dotyczącą twoich wyobrażeń o roli dyrektora (czy też dyrektorki) szkoły, która powinna polegać na trzymaniu za twarz „wpierw” (słówko to przez filologów jest uważane wprawdzie za poprawne, lecz niezbyt eleganckie) nauczycieli, a dalej uczniów. Widocznie sam do takiej szkoły chodziłeś, gdzie dyrektor „wpierw” trzymał za twarz nauczycieli i twych kolegów wraz z tobą tak skutecznie, że na nauczenie ciebie przynajmniej szczypty kultury osobistej nie starczyło w tak „wspaniale” prosperującej placówce „oświatowej” odrobiny czasu…
A więc następnym razem, zanim zaczniesz smarować kolejny mało kulturalny i wielce niemądry (w zrozumiałym ci języku – chamski i głupi) paszkwil na tych lub innych, „wpierw” poucz się nieco o podstawowych zasadach kultury osobistej. Wystarczą podstawowe, ponieważ na te średnie i wyższe to już chyba w twym beznadziejnym przypadku – zbyt późno...
Motto: „Przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli”.
 iławianin [165]
 Iława, Poniedziałek 14-10-2013

29225. 
Odnośnie wpisu numer: 29221

Feminizacja, tym bardziej w obsadzie stanowisk dyrektorskich w iławskich - od podstawowych do średnich - szkołach podobna jest do zgniłej śliwki. Feminizacja, czyli zgnilizna ze śliwki ma to do siebie, że należy do wyjątkowo obleśnego paskudztwa, jakie drąży polską szkołę, czyli edukację z wychowaniem łącznie.
Rzadko zdarza się, by kobieta podążyła w prowadzeniu szkoły, jako ktoś, kto zdoła trzymać za twarz nauczycieli wpierw, a dalej uczniów w szkole jej podległej. W Iławie praktycznie żadna ze szkół - poza jednym wyjątkiem - nie jest obdarzona "iskrą Bożą" w rządzeniu przez kogokolwiek z dyrektorek.
Tym wyjątkiem może okazać, jeśli pójdzie drogą, którą obrała będąc jeszcze nauczycielem, szanowna Pani Izabela Klonowska z mechanika.
O liceum nie wypowiem się, chociaż stanowisko dyrektorskie pełni osoba (rodzaj bezosobowy) pomimo płci męskiej.
 Marszałek
 Iława, Niedziela 13-10-2013

29223. 
Odnośnie wpisu numer: 29221

Dyrektor SP2 Heniek Zabłotny odszedł na emeryturę, jego zastępczyni również, Andrzej Gralak zmarł, jego żona Ewa wyjechała z Iławy również, a puszka pękła i samowola wylazła na wierzch. Oni trzymali szkołę w garści, tylko ONI.
Proszę o bliższe wyjaśnienie sprawy zatrudnienia przewodniczącej rady rodziców na stanowisko nauczyciela.
 Swój
 Iława, Niedziela 13-10-2013

29221. 
Odnośnie wpisu numer: 29213

Mój drogi bobbi, kimkolwiek jesteś niestety masz rację...
Smutne jest to, że nasi nauczyciele czują się bezkarnie. Dyrektorzy również. W SP2 Pani dyrektor wygrała konkurs, bo nauczyciele chcieli kogoś od siebie, wybrali więc pracownicę świetlicy. Jak im to pasuje to okay, ale trudna do zaakceptowania jest decyzja pani dyrektor o zatrudnieniu na stanowisku nauczyciela - przewodniczącej rady rodziców tej szkoły. Jest to moralnie naganne, jak również prywatne imprezy w domu przewodniczącej rady z udziałem innych członków rady rodziców i oczywiście pani dyrektor. Pytam więc, czy musimy się na to godzić?
 obserwator
 Iława, Piątek 11-10-2013

29219. 
Odnośnie wpisu numer: 29195

Wielkiej aktywności Pana Wicestarosty Olszewskiego nie widzę [...]. Widać gołym okiem, że musi tkwić w układzie polityczno-koleżeńskim bardzo niewygodnym dla niego. Z jednej strony teraz jest Wicestarostą powiatu, z drugiej strony kadencja kończy się niebawem i czeka na powrót do Urzędu Miasta w Suszu.

Pan Radny Górny aktywny od samego początku kadencji. Punktuje na sesjach wiele rzeczy, lecz sam tak mocno i oficjalnie. Nie ma co się dziwić skoro nie ma nic do stracenia. Firma ma się dobrze mimo różnych prób władzy, żeby było gorzej.

Pan Burmistrz Pietrzykowski. Jak do tej pory słabo to widzę. Minęły trzy lata i nic. Pustka. Oprócz zatrudnienia na samym początku specjalistki do spraw pozyskiwania środków z UE, od której do tej pory nie odzyskali laptopa. Oprócz likwidacji Szkół Publicznych (ajć, przecież nie zlikwidowali tylko przekształcili). Tak jak obiecali utrzymają się do końca ich kadencji. Tylko ciekawe czemu nauczyciele w nich pracujący jakoś nie pieją z zachwytu. Proszę sprawdzić kto odszedł z takich szkół i gdzie, a no i jeszcze personalnie jak jest związanych z władzą. Oprócz wydatków na triathlon w skali jakiej jeszcze nigdy nie było. Oprócz budowy świetlic, w których się nic nie dzieje, bo nie ma ludzi do prowadzenia konstruktywnych zajęć. I tu chwileczkę zatrzymajmy się...

Świetlice... Jeszcze jakiś czas temu premier nawoływał, że będą chcieli wprowadzić program "Świetlik" (coś na kształt obecnego Orlika 2012 lecz dotyczącego Świetlic). Nie wyszło chyba, bo za tym idą zbyt duże pieniądze. No, ale w Suszu kasy w brud. Można stawiać i odnawiać. Pytanie tylko brzmi po co i dla kogo?! Szkoły się likwiduje, a nowiusieńka świetlica w Lubnowych powstaje za 700-800 tysięcy złotych. Czy nie można tego było zrobić w szkole, która i tak po ostatniej lekcji jest pusta? Wyremontować i udostępnić. No, przecież idą wybory i nastroje społeczne na wsi trzeba poprawiać, a więc do budowy! Ah! Oczywiście radny z tego okręgu mocno przy tym czuwa!

Oprócz braku zadań ze środków pozyskanych przez pracowników nowo zatrudnionych na miejsce starych. Oprócz zwolnień ludzi młodych lub odejścia ich samych. Oprócz skateparku, który jest obiecany. Ciekawe ile jeszcze obietnic nagłych zostanie spełnionych w roku 2014. Można by tak jeszcze wymieniać.

Pan Zastępca Zdzichowski. Oprócz w/w rzeczy, za które też jest bezpośrednio odpowiedzialny. Można pewnie dorzucić butę tego Pana wobec pracowników i części petentów. Można także stwierdzić, że Pan ten nie zna wielu podstawowych zagadnień administracyjnych mimo wykształcenia już magisterskiego. Gratulacje! Ale to teraz nic specjalnego te tzw magisterium.

Można również przytoczyć wiele cytatów, gdzie ewidentnie okłamuje bądź przekłamuję się prawdę i wysyła w świat mediów lokalnych tudzież stron internetowych lub nawet w zwykłej rozmowie. Można również podważyć wiele decyzji, gdzie obiecuje się ludziom różne dziwactwa żeby wyszli z gabinetu szczęśliwi a potem niestety nic się nie zmienia w obiecanych kwestiach.

Dlatego drodzy Państwo, drodzy suszanie! Trzeba wybierać ludzi do władzy takich, którzy mogą i przede wszystkim CHCĄ coś zmienić w marazmie naszego miasta. Nie wybierajcie złotoustych mówców. Wybierzcie człowieka, który zmieni rzeczywistość Susza na NORMALNĄ. Władza Platformianej Obłudy nie może zostać na naszym gruncie, który po tej czteroletniej władzy jest bardzo grząski. Zarówno budżetowo jak i mentalnie w społeczeństwie i wśród pracowników Urzędu Miasta.
 dość obłudy
 Susz, Piątek 11-10-2013

29217. 
PLATFORMA DEVELOPERSKA

Rządząca Platforma podobno Obywatelska nie próżnuje i napycha kabzę sobie i kolegom w każdy możliwy sposób. Chłopcy spieszą się, bo czas ucieka - tym razem wykonują skok na grunty pod ogrodami działkowymi w miastach.
Wyobraźcie sobie kto z lokalnej PO i jak bardzo już zaciera rączki na myśl o przejęciu na przykład atrakcyjnych ogrodów działkowych przy dzikiej plaży [w Iławie].
A tymczasem w telewizorniach leci każdy chłam, dosłownie każdy szmelc obliczony na emocje - żeby tylko odwrócić uwagę od spraw naprawdę ważnych...

 anty-bolszewik
 Iława, Czwartek 10-10-2013

29216. 
Odnośnie wpisu numer: 29214

Dobra propozycja, ale...
Obawiam się, że dziewięciu na dziesięciu spytanych mieszkańców nie ma bladego pojęcia kto ich reprezentuje w Radzie Powiatu Iławskiego. Takie mamy dziś SamoDzierżawie, takie mamy SamoWładztwo. Byt, który pobiera ciężki szmal i mnóstwo tlenu, choć nie wiadomo za co konkretnie. Opanowany przez PO i SLD nabiera szczególnego charakteru. Towarzysze czerwoni i różowi. Kiedyś utrwalacze, potem rewolucjoniści, następnie obalacze, by dziś znowu utrwalać i... rozpier[...]alać.
 strażak z ulicy Wyszyńskiego
 schron nr 2, Czwartek 10-10-2013

29215. 
Odnośnie wpisu numer: 29211

W Suszu dożynki wyglądają tak.
Po wręczeniu nagród za wieńce, przewodniczący rady z burmistrzami i jeszcze paru innych "zasłużonych" udają się do hali sportowej, by tam pewnie uczcić trud rolników... Nie są z ludźmi z rolnikami, którzy tak ciężko pracowali.
Tak jest od lat, i za poprzedniej władzy i teraz.
 Obserwator
 Susz, Czwartek 10-10-2013

29214. 
Mam propozycję...
Może Kurier pokusi się o ocenę radnych z gmin naszego powiatu i samych radnych powiatowych. Niech mieszkańcy mają możliwość wypowiedzenia się na ich temat - czy dobrze ich reprezentują, czy będą na nich ponownie głosowali, czy robią coś dla swoich wyborców czy tylko łapka w górę i kasa do kieszeni, a na koniec losowanie jakiegoś sympatycznego upominku wśród osób, które wyrażą swoją opinię i podpiszą sie pod nią imieniem i nazwiskiem.
To będzie dużo lepsze, niż wylewanie wiadra pomyj na forum. [...]
 iławianin z Wikielca
 Wikielec, Czwartek 10-10-2013

29213. 
Odnośnie wpisu numer: 29207

Dyskusja dotyczyła funkcjonowania szkoły. Wskazałem zachowania patologiczne, które drążą dzisiejszą edukacje, i wcale nie są wydumane, nieliczne czy też przesadzone. Zawód nauczyciela jest funkcją specyficzną albowiem postawa oraz wiedza nauczyciela znacząco wpływa na nasze dzieci. Ten fakt oraz to, iż jest funkcjonariuszem publicznym powoduje, iż jest tzw. "świeczniku". Ja krytykuje obecną postawę nauczycieli (oczywiście nie można wrzucać wszystkich do jednego worka, jednakże tych którzy dzisiaj chcą więcej lub lepiej jest po prostu mniej i giną oni w szarej masie przeciętności) albowiem uważam, iż niszczą oni moralny kręgosłup tego zawodu.

Drogi iławianie, nie kieruje mną żółć bo nie narzekam, iż wydostałem się z stanu nauczycielskiego (podkreślam, iż sam odszedłem, a nie zostałem przymuszony. I jednym z głównych powodów było zniesmaczenie hipokryzją, która tam panowała). Mówisz rozmówco, iż nauczyciele nie narzekają na forum - wystarczy wejść do pokoju nauczycielskiego czy też innego pomieszczenia gdzie są nauczyciele i zaraz wyskakują te same tematy rozmów - jak jest ciężko, jak za mało kasy, a ile będzie dodatkowo płatnych godzin (pozwól, że ominę liczne i ochoczo prowadzone konwersacje na temat innych nauczycieli).

Twierdzisz, iż Karta zawiera przywileje które tak na prawdę nimi nie są:

1. Hmm 18 godzinne pensum to de facto 810 minut rzeczywistej pracy czyli 8,1 h - pracownik zatrudniony według KP pracę świadczy przez 40 godzin czyli prawie 5 razy dłużej (nie wspomnę, iż w prowadzonych dyskusjach nauczyciele sprytnie zapominają podkreślić, iż ich 18 godzin to godziny lekcyjne a nie zegarowe). Resztę czyli niby 22 godziny (oczywiście również lekcyjne) niby jest poświęcane na przygotowanie się do lekcji - ale powiedz mi co nowego w każdym roku poznaje pan wuefista, pani od biologi, historii, języka polskiego, matematyki etc. Czy nagle na poziomie szkoły podstawowej, gimnazjalnej, zawodowej czy też średniej dochodzi do radykalnych zmiany, odkryć? Niestety nie - główna linia programowa nie zmienia się, a jedynie prowadzona jest kosmetologia mało znaczących szczegółów (Krzyżacy co roku przegrywają pod Grunwaldem, a 2+2 wciąż wynosi 4). Powyższa kwestia dotyczy również konspektów zajęć, tematów sprawdzianów, wypracowań czy też testów (co ważne w dobie komputerów wariacje w ich zakresie są wyjątkowo łatwe). A może czas poświęca się na weryfikacje wiedzy uczniów - nie raczej nie, bo przecież klasówki/sprawdziany czy też testy nie odbywają się codziennie. Aha a co z dniami wolnymi od pracy? Nauczyciel ma ich 54 a zwykły pracownik tylko 26, czemu?

2. Szkoła nie zapewnia ani pomieszczeń ani odpowiedniego oprzyrządowania - aha czyli matematyk w domu na SPECJALISTYCZNYM komputerze dokonuje bardzo wyrafinowanych obliczeń, chemiczka przeprowadza w DOMOWYM laboratorium nowatorskie doświadczenia, a wuefista pokonuje kilka razy TOR PRZESZKÓD. I oczywiście wszyscy non stop w swoim własnym domu, na swoim własnym sprzęcie drukują, kserują, czy też wstukują BARDZO WAŻNE RZECZY które są niezbędne w ich pracy. A bym zapomniał, że przecież trzeba zabrać do domu prace - ale po co? Czy jest jakiż zakaz przebywania w szkole po zajęciach? Nie ma wolnych klas, pokoju nauczycielskiego, świetlicy, biblioteki? Czy niezbędne w sprawdzaniu testów/sprawdzianów/wypracowań/klasówek jest posiadanie komputera, intermetu, drukarki, tuszy itd? To ja jakiś zacofany byłem bo mi wystarczało pióro i kolorowy długopis.

3. Podręczniki - hmm nauczyciel sam musi sobie kupić. Ciekawe w takim razie dlaczego praktycznie pomimo braki zmiany podstawy programowej znaczna część nauczycieli wymaga innej gamy podręczników narażając się tym samym jak twierdzisz na znaczące obciążenie własnego budżetu? Twierdzisz, iż "prezenty" to mity - to co w takim razie robią przedstawiciele handlowi wydawnictw w szkołach, czemu kursy/spotkania bywają "sponsorowane" przez takie wydawnictwa?

4. Fakt nauczyciele się dokształcają - to w części jest prawdą jeżeli dotyczy to studiów czy też kursów które podnoszą wiedzę a nie jedynie są dyrdymałami z zakresu metodologi czy też swoistym spotkaniem towarzyskim (a ich jest dużo, bo przecież do awansu trzeba mieć grubą - nie nie interesującą, a jedynie pokaźną wymiarowo teczkę).

5. Masz racje, jak i ma ją Kasia Mądralińska. W tym zawodzie występują również osoby które nie powinny w nim pracować, ale to jest wynikiem tego, iż praktycznie nie ma weryfikacji umiejętności, czy też wiedzy zatrudnianej kadry, a wszystko opiera się na kontaktach towarzyskich. Czemu przy zatrudnianiu nauczycieli nie zamieszcza się publicznych ogłoszeń o naborze, czemu nie robi się konkursów aby wybrać tego najlepszego pedagoga? Tylko wszystko jest takie skryte w czterech ścianach gabinetów dyrektorskich? Czemu przy konieczności dokonania cięć kadrowych lecą Ci najmłodsi a nie Ci najsłabsi?

Mylisz się, ja nie byłem współautorem tego piekiełka bo skupiałem się na swoich uczniach czy słuchaczach aby przekazać im jak najwięcej swojej wiedzy, doświadczenia. Spotkanie z 30 gimnazjalistów faktycznie nie jest przyjemne, jednakże przecież klasa (uczniowie/słuchacze) nie są tacy sami - i raz jest łatwiej, a raz trudniej ale tak bywa również w innych zawodach. Faktycznie zachowanie dzieci w domu a w szkole bywa diametralnie różne, i jest to również wina niektórych rodziców którzy zbyt mało czasu poświęcają swoim dzieciom. Lecz wynika również z toczących się zmian kulturowych a w szczególności obecnej postawy części naszego społeczeństwa które wymaga ale nie daje nic od siebie.

Kwestii religii w szkole nie mam zamiaru komentować, albowiem prywatnie uważam, iż nie powinna ona tam być, a tym bardziej w takim kształcie w jakim obecnie funkcjonuje.

Mówisz, że nauczyciele nie zmieniają pracy bo de facto nie jest im tak źle, to czemu z ich ust słyszymy jak jest ciężko, trudno kiedy chce się zmienić ich status pracy?
 bobbi
 Iława, Środa 09-10-2013

29212. 
Odnośnie wpisu numer: 29211

Bądź pan poważny!
Jeśli Burmistrz ma jaja, codziennie goli się, prawidłowo stoi na dwu nogach i setę golnie z chłopstwem, to jaki ma być - nienormalny? Toć taki właśnie powinien być burmistrz.
 Marszałek
 Iława, Środa 09-10-2013

29211. 
Byliśmy na dożynkach niby na wsi, w Zalewie, burmistrz [Marek Żyliński] przywitał się ze mną (ja, taki grubasek...). Coś mnie tknęło, czyżby normalny facet...?
Dziś w Kurierze czytam, że gościu jest normalny.
 suszak
 Susz, Środa 09-10-2013

29210. 
Odnośnie wpisu numer: 29070

W oficjalnej witrynie internetowej Szpitala Powiatowego w Iławie jest więcej nieaktualnych danych niż aktualnych. Wykazane martwe dusze (np. ludzie od lat niepracujący lub piastujący dziś inne stanowiska w komórkach organizacyjnych) wprowadzają w błąd pacjentów kogo mogą zastać w danej jednostce.
Dobrze by było, żeby ktoś nad tymi informacjami wreszcie zapanował, albo zlikwidował stronę i nie denerwował ludzi, bo taka nieaktualna informacja to dezinformacja.
Czy dla "technolożek żywności" nie jest to aby za trudne zadanie...?
 Jurand
 Nowa Wieś, Środa 09-10-2013

29208. 
Odnośnie wpisu numer: 29207

Otworzyli puszkę Pandory, gady rozlazły się po szkole.
Jakoś to szło, acz do początków rewolucji politycznej w Polsce, czyli do 90. Najsurowiej dla nauczycieli było do roku 80. Trzymali ich dyrektorzy ostro za twarz. Była dyscyplina bezdyskusyjna - jak w pracy, tak i w realizacji programu narzuconego przez komunę. Wówczas przyglądano się na ręce każdemu nauczycielowi, nawet partyjnemu po linii PZPR, więc nie pisnął.
Potem nastały czasy zluzowania.
A dziś doszliśmy do akrobacji bardziej porąbanych niż cyrk.
Jednak z dydaktyką w nauczaniu religii, to już inna sprawa, regulowana konkordatem. To wyłączny temat Kościoła i ośrodka decyzyjnego w Kurii biskupiej.
Mamy zatem i na tym polu tak, jak mamy wszędzie, czyli bezhołowie.
 Marszałek, grzeszny katolik
 Iława, Wtorek 08-10-2013

29207. 
Odnośnie wpisu numer: 29203 29199

Z niejakim zdziwieniem czytam wypowiedzi "bobbiego" a także "taty czwartoklasisty" o tym, jakoby nauczyciele narzekali na forum na swą pracę. Przecież nikt z nauczycieli nie zabrał na forum głosu na ten temat. Wypowiadają się z żółcią o ich pracy tylko osoby, które albo wcale nie są nauczycielami lub też odeszły z tego zawodu.

Solą w oku dla tych osób są jakieś przywileje jakoby wynikające z Karty Nauczyciela, a w szczególności 18-godzinny tydzień pracy, który jest praktycznie zwykłym mitem. Wymiar ten dotyczy bowiem jedynie zajęć dydaktycznych. Aby się do nich przygotować trzeba poświęcić co najmniej drugą taką porcję czasu. Nauczyciele robią to najczęściej w domu, gdyż szkoła nie zapewnia im warunków do takich przygotowań z powodu braku pomieszczeń i odpowiedniego oprzyrządowania.

Nauczyciele w domu muszą korzystać z własnych komputerów kupionych za swe podobno niebotyczne pensje, papieru, drogiego tuszu do drukarek, podręczników, które także muszą sobie kupić, ponieważ przekonanie powszechne, że otrzymują je w formie przekupstwa od wydawnictw, są zwykłym mitem, poświęcić długie godziny na przygotowanie testów oraz ich późniejsze sprawdzenie.

W tym czasie, gdy rodzice i dzieci wypoczywają w domu, wielu nauczycieli dokształca się na różnych konferencjach, kursach czy też dodatkowych studiach, za które sami muszą zapłacić, przesiaduje wiele godzin na posiedzeniach rad pedagogicznych. Proszę mi podać przykłady w ilu zawodach pracownicy zabierają swoją robotę do domu, jak to robią nauczyciele? Czy np. operator tokarki zabiera swą maszynę do domu, kierowca swój samochód ciężarowy, a policjant pałkę i kajdanki?

Oczywiście i w środowisku nauczycielskim są osoby, które nie powinny w tym zawodzie pracować oraz wiele patologii wynikających np. z narzucanej szkołom przeogromnej biurokracji, sprawozdawczości, nieustannych egzaminów, testów, itp. itd. Słuszną rację mają także Ci rodzice, którzy narzekają na przemęczenie ich dzieci bezsensowną nauką pamięciową, która zabiera im radość z dzieciństwa. Szczególnie dużo słusznej chyba krytyki dotyczy pracy pewnej katechetki nakazującej dzieciom wkuwanie na pamięć opasłych tekstów. Ale pretensje o to kierowane są nieco pod złym adresem.

Otóż dyrekcja szkoły nie ma właściwie żadnej możliwości oddziaływania na treści i metody nauczania religii, ponieważ wszystko to nie zależy od władz oświatowych, lecz od Kościoła. To władze kościelne przysyłają do szkół takie a nie inne osoby, które niekiedy nie mają bladego pojęcia o dydaktyce i także te same władze decydują o metodach i treściach nauczania. Dyrektor szkoły musi zaś takie osoby przyjąć do pracy, wypłacać wynagrodzenie, nie mogąc jednocześnie w żaden sposób dyscyplinować takiego nauczyciela czy też nakazywać mu zmianę metod nauczania. Wszystkie te elementy są jakby uniezależnione od władz oświatowych w ramach autonomii Kościoła w placówkach nauczania.

Toteż żale o takie a nie inne metody nauczania religii w opisywanej szkole należy raczej kierować pod adresem miejscowego proboszcza, a nie dyrektora szkoły. Tak więc nadal twierdzę, że łatwo jest krytykować te sfery zawodowe, w których się nie pracuje i wytykać im jakieś tam mityczne przywileje.

Każdy zawód ma swe jasne i ciemne strony. Ale to nie powód by walić w niektórych na oślep, gdy się ma blade pojęcie o specyfice pracy w tym zawodzie. Szanownemu bobbiemu, który przyznaje, że sam był kiedyś nauczycielem, chciałbym przypomnieć, że on także mógł być współautorem owego opisywanego przez siebie piekiełka i hipokryzji. Tatę czwartoklasisty zaś chciałem zapewnić, że większość nauczycieli wybrało ten zawód ponieważ czuło powołanie do tej „roboty” i wcale nie robią z siebie „ofiar nieróbstwa”, cokolwiek by ten niejasny komunał miał znaczyć.

Na koniec chciałbym zapewnić bobbiego, że nauczyciele nie zmieniają pracy, ponieważ wcale nie jest im tak źle, mimo przedstawionych powyżej niektórych mankamentów tego zawodu, a w szczególności ogromnego zmęczenie psychicznego. I nadal, tym którzy widzą jedynie przywileje nauczycieli i ich „ogromną” ilość wolnego czasu, życzę by stanęli oko w oko z grupą 30 rozwydrzonych gimnazjalistów przynajmniej podczas jednej godziny lekcyjnej. Zapewniam, że wyjdziecie z takiego spotkania znużeni jakby przejechał po Was samochód ciężarowy, a Wasz stan psychiczny będzie się nadawał jedynie do leczenia w zamkniętym zakładzie dla nerwowo chorych. A ci gimnazjaliści to są przecież Wasze kochane dzieciątka, z którymi w liczbie pojedynczej nie potraficie sobie często dać rady w swych domach.

A to przecież Wy drodzy rodzice odpowiadacie głównie za wychowanie swych pociech, a nie tylko szkoła. I jak spełniacie swe zadania ? Przyjdźcie kiedyś do szkoły i popatrzcie z ukrycia jak zachowuje i jakiego słownictwa używa Wasz ukochany syneczek lub córeczka podczas przerw i w drodze do domu. Istna Sodoma i Gomora…
 iławianin [165]
 Iława, Wtorek 08-10-2013

29206. 
Odnośnie wpisu numer: 29203

Ja daleka jestem od uogólnień i to w każdej sprawie.
Może nie wszystkim nauczycielom nie jest tak źle, jeśli chodzi o pracę w ogóle. Może wśród nich są i tacy, którzy wiedzą, co robić i jak, aby nie zagubić dzieci w tym systemie. Na pewno. Problemem jest właściwy dobór kadry pedagogicznej, nadzór nad jej pracą i wartości, które szkoła uznaje za swoje. Środowisko jest trudne, podobnie jak i inne grupy społeczne, ale "jaki pan, taki kram". Jeśli dyrekcja szkoły akceptuje opisywane poczynania, to nauczyciele czują, że właściwie wypełniają swoje obowiązki. Ktoś przecież musi wymagać od nauczyciela, żeby uczył i nauczył.
Nic w tej sprawie nie zmieni się, jeśli do zawodu trafiają niewłaściwi ludzie. Rodzice natomiast mogą zdziałać więcej w swojej szkole, jeśli tylko naprawdę chcą zmiany, a nie zostawiają sprawy na przeczekanie. Nikt nie uczynił z religii najważniejszego przedmiotu, a już na pewno nie ustalił, czego dziecko ma się nauczyć na pamięć.
Więcej wiary w nauczycieli, tych z powołaniem, bo wbrew temu, co większość wypisuje na Forum, i tacy pracują. Odżegnać jednak trzeba się od tych, którzy swoją niekompetencją zamęczają uczniów i w dodatku są "lansowani" przez swoich szefów.
 Kasia Mądralińska
 Kisielice, Wtorek 08-10-2013

29203. 
Odnośnie wpisu numer: 29196

Uuuuuuuuuuuu - strzał w stopę. Tak się zdarzyło, iż byłem i ja w stanie nauczycielskim... I zajmowałem się zarówno młodzieżą, jak i osobami dorosłymi. Dobrowolnie jednakże zmieniłem branżę, bowiem miałem dość piekiełka, które panuje w tym środowisku, jak również hipokryzji "kolegów i koleżanek nauczycieli". Uczniowie, słuchacze, ich osiągnięcia, rozwój intelektualny i wychowawczy w dzisiejszej szkole jak i uczelni są na szarym, odległym końcu. Dzisiaj liczą się dla większości nauczycieli dodatkowe płatne godziny, korzystny układ zajęć (aby mieć czas na zakupy, fryzjerów, obiady w trakcie godzin pracy), polecane korki oraz poklepywanie po plecach przez osoby z kręgu władzy - dyrekcje i związkowców.
Krzewienie wiedzy jak i wymaganie od uczniów/słuchaczy opanowania określonej materii nie jest pozytywnie oceniane w środowisku albowiem nie można się wychylać, propagować czegoś więcej niż minimum czy też innego spojrzenia na dany problem, a szkoła nie może mieć niskiej frekwencji zdawalności czy też uzyskiwanych wyników (presja góry na przepuszczalność i elastyczność w sprawdzaniu wiedzy uczniów), bo zaważy to na jej opinii.
I tak wymieniać można by jeszcze dużo dużo dużo więcej, ale i tak nie
przyniesie to żadnego efektu, bo przecież NAUCZYCIEL i tak wie lepiej
niż reszta społeczeństwa.
Prawda jest jednak taka, iż aby uzdrowić dzisiejszą edukację trzeba by wykopać daleko w kosmos bzdurę jaką jest cała Karta Nauczyciela i postawić nauczycielom takie same warunki, prawa jak i obowiązki innym pracownikom (tak tak, łącznie z odpowiedzialnością za osiągane wyniki). Ja wierzę, że w końcu uda się to zrobić.

Ps. Jeśli Wam nauczycielom jest tak źle, dlaczego nie zmienicie pracy?
 bobbi
 Iława, Wtorek 08-10-2013

29200. 
Odnośnie wpisu numer: 29194

Mam satysfakcję, bo zaczęli pisać rodzice z "czwórki". Mam nadzieję, że proboszcz i katechetka, no i pani dyrektor poczytają i wyciągną wnioski co dzieje się w "gospodarstwie".
Córa religię zaliczyła, tzn. pytania, i teraz jeszcze zaległe 3 modlitwy trzeba utrwalać, bo pani nie miała czasu wszystkiego i wszystkich pytać, nowe pytania czas zacząć i modlitwy, teraz uczymy się o Szatanie brrrr. Makabra, brak mi słów, ale zajrzałem do ćwiczeń i zeszytu z religii i nie robili oczywiście NIC na lekcji, bo czasu Pani nie miała, bo stale dzieci pytała.
Pytam po co te ćwiczenia, zeszyt i książka? Do wklejania bzdurnych obrazków? Trochę inwencji, Dzień Nauczyciela niebawem, mam nadzieje, że w tym roku Pani katechetka Nagrody Dyrektora nie dostanie. Bo niby za co? Za nękanie dzieci wiecznym odpytywaniem?
A propos - do "iławianki 53".
Moja córa nie będzie przyjęta na Podleśnym tylko w innej NORMALNEJ PARAFII, a jak się będzie na lekcjach musiała latać tam do kościoła i uczestniczyć w nieswoich próbach, to zrobię raban na cała Iławę, bo to już jest lekka przesada.
Trzymajcie się rodzice i piszcie. Zapraszam do publicznej rozmowy.
 Heniek
 Iława, Wtorek 08-10-2013

29199. 
Odnośnie wpisu numer: 29196

Tylko czekałem na wpis, w którym odezwie się nikt inny jak nauczyciel: "MAMY TAK DOBRZE, TO DLACZEGO NIE ZOSTAŁEŚ NAUCZYCIELEM?!" Odwieczny slogan (jako miecz). Niekończące się mlaskanie tak bardzo styranych pracą belfrów.
Kolega nie został nauczycielem, bo nie miał powołania do tej roboty. Spełnia się w innej dziedzinie życia czy też nauki. A Wy nauczyciele przestańcie robić z siebie ofiary nieróbstwa, bo inaczej tego nazwać się nie da. Kto ma więcej płatnego wolnego od Was, która grupa zawodowa ma swoją ustawę (Karta Nauczyciela), na bazie której pracuje? O ile dobrze pamiętam to wszystkich obowiązuje Kodeks Pracy, a Wy co? Czekam kiedy rząd pójdzie po rozum do głowy i w końcu zniesie tą postkomunistyczną spuściznę w postaci napchanej durnymi przywilejami Karty Nauczyciela.
Raptem 18 godzin pracy w tygodniu - toć to idzie się zarobić na amen!
 tata czwartoklasisty
 Iława, Wtorek 08-10-2013

29198. 
Odnośnie wpisu numer: 29193

Tylko policja bita jest po pysku przez osiłków za kierownicą, gdyż sama boi użyć słusznych narzędzi przymusu (paralizatorów, gazu, a w ostateczności, gdy ucieka przestępca, rewolweru) ze strachu przed porąbanym prawem w Polsce. Trzymajcie tak dalej, a przedszkolaki jutro za was się zabiorą.

Swoja drogą, to sami wy kondycję macie 60-letniego dziadka, bo was widziałem na zaliczeniu 1000 m na stadionie. Nie było to jak za moich czasów, kiedy działały sekcje sportowe Gwardii, z kuźni których był żywy nabór w szeregi funkcjonariuszy.

Tymczasem przy naborze liczą się bardziej psychologiczne testy, niż ocena kondycji, a podstawą motywacji przy wyborze zawodu była szybka emerytura i jej wysokość. Tak mi oświadczało wielu z waszych (67%), ale nie wszyscy. Co daje zaliczona podczas egzaminów kondycja, kiedy dalej młody policjant nie ćwiczy, tylko rośnie w tłuszcz...? Obejrzycie swoje tusze, a sami się ocenicie, że bardziej nadajecie jak utuczone gęsi przed świętami niż zdrowe policjanty na służbę.
 Marszałek
 Iława, Wtorek 08-10-2013

29197. 
Odnośnie wpisu numer: 29185

Sedziwy Pan Konstanty Swiniarski moze byc dumny, ze byl kierownikiem i nauczycielem w tej szkole.
Absolwenci sa dumni z Ciebie, drogi nasz Wychowawco.
 Kanclerz
 Ilawa, Wtorek 08-10-2013

29196. 
Odnośnie wpisu numer: 29193

Och "bobbi", skoro nauczycielom jest tak dobrze, to dlaczego jeszcze nie wstąpiłeś do stanu nauczycielskiego? Będziesz miał wtedy te wszystkie przywileje, które wytykasz dziś nauczycielom.
Ciekaw tylko jestem jak długo wytrzymasz na przykład w klasie z grupą
30. gimnazjalistów?

PS. Motto: "Tam jest dobrze, gdzie nas nie ma..."
 iławianin [165]
 Iława, Wtorek 08-10-2013

29195. 
Odnośnie wpisu numer: 29175

Panie „mieszkańcy”!
Ze smutkiem informuję Cię, że ze słuchów jakie chodzą, były burmistrz Susza Jan Sadowski działał zgodnie z przepisami prawa, a doniesienie Pietrzykowskiego do prokuratury na jego osobę dwukrotnie zakończyło się umorzeniem.
Ale, ponieważ rzeczywiście kij ma dwa końce, chodzą również słuchy, że w tej sprawie mają podać do sądu, ale Burmistrza K. Pietrzykowskiego. Wielokrotne pomówienia Krzysztofa Pietrzykowskiego w stosunku do Sadowskiego w sprawie hali sportowej, które miały miejsce zarówno w prasie jak i podczas różnych spotkań z suskimi "elytamy", odbiją się Pietrzykowskiemu czkawką, można nawet powiedzieć, że był to strzał w stopę i to dużego kalibru. Ałć!
Ale na to, podejrzewam, przyjdzie jeszcze czas. Nie palmy więc tak soczystych tematów, skoro do wyborów jeszcze cały rok. Ci którym coś zaczęło się grzać pod stopami powoli rozkręcają już kampanię wyborczą, zaczynają prać mózgi społeczeństwu. Finał ich działań będzie taki, że sami siebie „wytłuczą”. Szkoda tylko zmarnowanego czasu i mieszkańców Gminy.
Co do "fanaberii" Jana Sadowskiego to chciałbym, żeby każdy burmistrz miał takie uznanie - między innymi za budowę hali sportowej, czy też alejki, która służy mieszkańcom i z czego są dumni (dziś Pietrzykowski zresztą też).
Jeżeli chodzi o kandydatów na wybory, to można zauważyć aktywność Pietrzykowskiego, Olszewskiego, Górnego i Zdzisława I. Śmiech mnie ogarnia jak widzę te lokalne układanki kto z kim i za jakie stanowisko. Przymilasy, kulenie ogonków, ciężkie przemyślenia burmistrza i radnych w sprawie Skateparku (czy ma być za 400 czy 500 tys.), temat wiaduktu i w ogóle wymyślanie tematów zastępczych w celu zmylenia uwagi co faktycznie dzieje się w Suszu, czego ludzie nie widzą albo nie chcą już widzieć bo są zmęczeni tą chorą sytuacją.
Czas na zmiany, czas na lepsze.
 Andrzej
 Susz, Poniedziałek 07-10-2013

29194. 
Odnośnie wpisu numer: 29169

Moje dziecko dawno już zakończyło nieszczęsną klasę drugą ale tego horroru nie da się przez lata zapomnieć :)
Efekt był taki, że na pytanie zadane podczas lekcji religii "Dzieci, kto jest wszechmogący i wszechwiedzący?" - mój syn bez zastanowienia odparował "Pani Katechetka!" - do dzisiaj jest to zabawne wspomnienie, ale ono odzwierciedla tylko sytuację o której piszesz, ponieważ syn całkiem zdziwiony był tym, że Pani kazała mu siąść, zamiast pochwalić za dobrą odpowiedź.
Argumentował to tak: "Przecież Pani wszystko wie i nie musi się tyle uczyć co my. To ona decyduje ile nam zadaje."
Rzeczywiście nie liczy się to, co dzieci czują czy w ogóle rozumieją co wkuwają - ma być zaliczone i już. Bardziej "filozoficzne" pytania były zbywane i nieistotne dla Pani Katechetki, a wszak one są ważniejsze niż wkuwanie podręcznika do KŚ, bo świadczą o tym że mały człowiek coś sobie w głowie "kombinuje" więc i coś utrwali się na dłużej. Jak widać w dalszym ciągu są to kwestie nieistotne.
Chcę Ci jeszcze przypomnieć, że największy szał rozpocznie się w kwietniu, gdzie dzieciaki (choćby była ulewa) są gnane w ciągu 45 min. na próbę do kościoła i z powrotem, a potem siedzą zziajane i zmęczone (często bardzo przemoczone) na dalszych lekcjach, bo i takie sytuacje miały miejsce. Nie zapominaj też o próbach popołudniowych! Musztrowanie dzieciaków w prawo i w lewo, ten wierszyk, ten kwiatki itp.
Tylko gdzie w tym wszystkim radość z przyjęcia komunii św.? Czy to ma jeszcze sens?
 iławianka 53
 Iława, Poniedziałek 07-10-2013

29193. 
Odnośnie wpisu numer: 29185

Kiedyś nauczyciele skupiali się na nauce dzieci - przekazywaniu wiedzy, krzewieniu właściwych wartości czy też rozwijaniu umiejętności. Dzisiaj zaś lansują się oni w polityce (a przecież narzekają, że mają tak dużo pracy), odcinają kupony do emeryturki przerzucając wszytko na rodziców (stwierdzenie, że szkołą nie jest od wychowania, kierują na płatne korepetycje u znajomego), robiąc dobry public relations (oh jak my mamy ciężko, pracujemy przecież CAŁE 20 GODZIN LEKCYJNYCH W TYGODNIU) i za nic nie odpowiadając (hmm, tłumaczenie słabych wyników - to wina rodziców, bo nie pracowali z dzieckiem w domu). Po prostu jak dla mnie upadek.
Aha, zapomniałbym o propagowaniu corocznej zmiany książek, mimo że nic się w nich nie zmianie ale to jest przecież na rękę wydawnictwom które odwdzięczają się prezentami dla szkoły czy też samych nauczycieli. I tak można by im wyliczać, ale i tak nie ma sensu bo ta grupa zawodowa ma klapki na oczach i wszystko wiedzą najlepiej.
 bobbi
 moon, Poniedziałek 07-10-2013

29191. 
Odnośnie wpisu numer: 29175

Ktoś najwyraźniej rozpoczął kampanię wyborczą i próbuje odwrócić oczy pospólstwa od swoich niby działań, czyli tak naprawdę nic nie zrobienia.
To się nie uda panowie, o nie! Zbyt wiele zła zadziało się w gminie Susz
za ostatniej kadencji. Zmiany są konieczne... by żyło się lepiej :)
* * *
Mam jeszcze świeżo w pamięci, wyczyny Zdzisława [...] który przecież za swoją indolencje i spowodowanie strat, został zwolniony i co ciekawe, nie poniósł żadnych konsekwencji.
Kij ma 2 końce panie Zdzisiu, a są ludzie, którzy notowali pana wyczyny.
Trzym sie chłopie Krzysia i się nie wychylaj!
 baczny obserwator / Adela
 gmina Susz, Poniedziałek 07-10-2013

29190. 
Odnośnie wpisu numer: 29145

Zastanawiam sie czemu w tym roku było tak wiele chętnych dzieci, aby dostać sie do iławskiego liceum? Czyżby rodzicom tych młodych ludzi zupełnie nie zależało na ich przyszłości?
Potomek znajomych kończy w tym roku liceum, zamierza studiować historię. Panie z zatrudniaka pewnie już sie cieszą.
 nn
 Iława, Poniedziałek 07-10-2013

29189. 
Odnośnie wpisu numer: 29185

Drogi Marszałku! Masz rację, ja również pamiętam tamte czasy i też się wykształciłem na magistra z trzema podyplomówkami, ale teraz złymi metodami i narzędziami, czyli bzdurnymi książkami, w których dziecko nie czyta, nie pisze, tylko uzupełnia - nie zrobią z dzieci nikogo innego jak analfabetów.
Jest jedna wspólna pomiędzy tamtymi czasami a tymi, czyli jeden zeszyt do liter i do matematyki - tylko różnica znaczącą, bo nasze zeszyty były pełne, czyli zapisane, a naszych dzieci są dziś puste, ponieważ nic w nich nie piszą, a to chyba podstawa.
Martwi mnie cały czas ten system nauczania, bo nic dobrego nie wnosi w życie współczesnych pociech. A ja, korzystając z chwili, myślę o tych biedaczkach zestresowanych w szkole.
 Heniek
 Iława, Poniedziałek 07-10-2013

29188. 
Odnośnie wpisu numer: 29175

Zdzisek nie zasypuje gruszek w popiele.
Biedaczek liczy, że ludzie go poprą. Krzysiu nawet sobie nie zdaje sprawy, kto mu wbije nóż w plecy!
 Adela
 Susz, Poniedziałek 07-10-2013

29186. 
Odnośnie wpisu numer: 29184

Sądzę, że więcej rodziców dzieci uczących się w "czwórce" tu zagląda, tylko boją się odezwać głośno na forum.
Współczuję Ci z tą religią. Myślę, że interwencja u katechetki, która zmysłowo macha czupryną podczas chodu będzie zbędna. Pani czuje się bardzo ważna. Radzę się udać do proboszcza parafii, w której będzie owa komunia. Domniemam, że to w "Albercie" się odbędzie. Rozmowa z katechetami to swoista walka z wiatrakami.
Wracając do tematu czwartej klasy. Podstawa programowa, podstawą ale rodzic całej roboty za nauczyciela nie zrobi. Zdaję sobie też sprawę, że to "tęgie" głowy w Warszawie decydują o programie nauczania i to za ich sprawką nasze dzieci są katowane a nie edukowane. Syn ostatnio powiedział dosłownie: tato to życie jest bez sensu, tylko nauka i nauka. Nauczyciele powinni włączyć hamulce, zadawanie dzieciom po dosłownie kilkadziesiąt stron pracy domowej to terroryzowanie naszych pociech szkołą i skuteczne zniechęcanie ich do tej instytucji. Już pomijam fakt plecaka ważącego około 10 kg, który musi dzieciak niczym wielbłąd targać na plecach. A gdzie czas na zajęcia dodatkowe, hobby? Nie ma czasu na nic. Ani rodzice, ani dziecko.
Kolejną "gwiazdą" w iławskiej czwórce jest Pani od przedmiotu Przyroda. Tej kobiecie dosłownie mózg się chyba już zlasował. Nie omieszkam poznać jej osobiście i zadać jej pytanie: co nią kieruje kiedy dzieciom do domu z ćwiczeń zadaje 20 stron pracy domowej z dnia na dzień? W ogóle to brawo dla Pani od przyrody za kreatywność. Pensyjkę się bierze a rodzice nauczą i zrobią wszystko za Panią! Zapewne w rozmowie z nią usłyszę odpowiedź: podstawa programowa. Ale gdzieś w tym wszystkim musi być też choćby odrobina zdrowego rozsądku, a nauczycielom chyba go brakuje.
Odkąd pamiętam, ciągle słyszę wieczne narzekanie, że to najbardziej styrana grupa zawodowa, której ciągle mało płacą, która od zawsze ma niedostateczne przywileje, brakuje czasu na odpoczynek, że muszą pracować w domu sprawdzając klasówki (teraz testy wyboru ABC) i w ogóle nic im nie pasuje i źle się żyje.
Apeluję do rodziców aby nie bali się pisać o swoich bolączkach na forum Kuriera. Jest to jedyne medium w tym mieście, które nie boi podejmować się trudnych tematów, które są solą w oku naszych włodarzy. Odwagi!
 tata czwartoklasisty
 Iława, Poniedziałek 07-10-2013

29185. 
Odnośnie wpisu numer: 29184

Za naszych czasów w podstawówce wiejskiej był jeden nauczyciel, a dwie klasy w izbie szkolnej siedziało: pierwsza, a obok druga.
Uczył naprzemian - chwilę nas, a chwilę tamtych, co siedzieli z obok. Mieliśmy w torebeczce szkolnej jeden zeszyt, jeden pisak (ołówek i pióro, atrament w ławce tkwił), jedną gumkę, potem linijkę małą drewnianą, no i Elementarz Falskiego. Efekt tej nauki był taki: jeden został doktorem, dwóch pułkownikami po WAT i jeden chemikiem inżynierem.
 Marszałek
 Iława, Poniedziałek 07-10-2013

29184. 
Odnośnie wpisu numer: 29176

Tato czwartoklasisty! Jak ja się cieszę, że w końcu któryś z rodziców z "czwórki" tu zajrzał!
Cały weekend po trzy razy dziennie uczyłem się modlitw i pytań z córą,
a już wymiękam a ona zaczyna płakać, ze stale tylko religia i religia!
Nie wiem co robić! I chyba podejmę ten temat osobiście, tylko obawiam się niezadowolenia ze strony Pani od religii. Ale trudno, czas skończyć tą farsę.
O nauczaniu w czwartej klasie też słyszałem, dzieciaki nagle maja do nauki tyle materiału, ze wszystkich przedmiotów, że bidaki nie mogę się realizować w swoim hobby i dziecięcych zabawach bo do 15 w szkole a po 15 do 20 siedzą z dziobinami w zeszytach. Czy to jest normalne? Przecież te dzieciaki zaraz będą nastolatkami i dzieciństwo im ucieknie, błagam o litość dla tych dzieci.
Opanujmy się, ja rozumiem realizację podstawy programowej ale ludzi te dzieciaki mają bałagan w głowie a nie edukację. Nie chcą chodzić do szkoły, boja się co przyniesie jutro. Ale oprócz tej "religii" na którą ślęczymy całymi dniami, to jeszcze angielski, o ile mi wiadomo dzieci w
II klasie nie maja obowiązku PISAĆ po angielsku słów, to jest wymóg po III klasie.
Zapraszam do dyskusji rodziców z "czwórki".
 Heniek
 Iława, Niedziela 06-10-2013

29183. 
Odnośnie wpisu numer: 29176

Martwię się bardzo o dziecię, które uczęszcza do podstawówki do klasy drugiej lub trzeciej.

Moim zmartwieniem jest: CIĘŻKI BARDZO TORNISTER SZKOLNY. Owe dziecię ledwo idzie z tym ciężarem, a jak dojdzie, to wątpię bardzo w Jego nauki, a to przez przemęczenie fizyczne i nerwowe podczas drogi szkolnej. Kiedy sprawdziłem wagę tego ekwipunku, to zamarłem pod ciężarem, jaki te dziecię nałożyły władze szkolne pod przywództwem PO. Reforma idzie juz od czasów Legutki za AWS.

Jeśli reforma polskiej edukacji pójdzie w kierunku takim, to owe dziecię za rok, za dwa, nie udźwignie nawet plecaka szkolnego, ani ćwierć nuty, nie mówiąc już o całej nucie łącznie z plecakiem.

W dalszym ciągu nauki, dojdzie do noszenia laptopa lub bloku, zamiennik komputera, o których mówią pokątnie reformatorzy edukacji, a które miał zafundować Tusk, jeszcze premier, który 6 lat temu obiecał każdemu pierwszoklasiście.

Ja na miejscu premiera piłkarza zafundował bym każdemu pieszakowi piłkę do nogi, co uchroniło by od skrzywień kręgosłupa, jaki wynika od przesiadywania w szkole i przy laptopach w domu po lekcjach. Zamiast bloku elektronicznego zafundował bym dzieciakom "Blok rysunkowy nr 10", jaki za czasów naszych nosiliśmy na rysunki.

Szumilasowa, tymczasem nie życzy sobie, by przerabiać w szkole Pana Tadeusza z Litwy. Podobno poszło o tekst , nie tyle głęboko erotyczny, co gloryfikujący heteroseksualną naturę Polaków:

"Chłopcowi każda piękność zda się rówieśnicą,
A niewinnemu każda kochanka dziewicą"
 Marszałek
 Iława, Niedziela 06-10-2013

29182. 
Odnośnie wpisu numer: 29175

Panie "mieszkańcy", ho ho ho - zaczynamy już kampanię wyborczą.
Ktoś już wystawił swoją kandydaturę na nowego burmistrza Susza?
 dobre
 Susz, Niedziela 06-10-2013

29180. 
Odnośnie wpisu numer: 29171

Fenomenalnie! Krzysztof Lisek - zacna to persona i bez skazy!
[materiał z roku 2009]

 Apokalipsa
 Iława, Niedziela 06-10-2013

29178. 
Odnośnie wpisu numer: 29171

[...] Przecież Lisek popadł w niełaskę PO za podejrzenia ws. o matactwa
w firmie, która miała swą agendę również - jak nie mylę się - w Iławie.
 zbulwersowany
 Iława, Niedziela 06-10-2013

29176. 
Odnośnie wpisu numer: 29169

Cieszę się, że ktoś zabrał głos na temat edukacyjnych praktyk w szkole "czwórce" [w Iławie].
Ja pierwszą komunię mam już za sobą. Heńkowi życzę wytrwałości gdyż do maja jeszcze hektar czasu zostało.
Jestem ojcem dziecka w 4 klasie. Ostatnio przeglądając mu zeszyty i ćwiczenia krew mi się dosłownie zagotowała w żyłach gdy w rękach trzymałem ćwiczenia od muzyki. Już pomijam fakt, że Pani zadała dzieciom prawie 10 stron do odrobienia w domu. Najbardziej mnie wpieniło, że ja wspólnie z dzieckiem muszę odrabiać ćwiczenia z nut. Zaznaczać półnuty, ćwierćnuty, takty, akcenty itd.
Na moje to Pani z dziećmi powinna takie ćwiczenia robić z dziećmi na lekcjach a nie zadawać im do domu. Nie kwestionuję pracy z dzieckiem w domu przy odrabianiu lekcji ale z muzyki to przeginka. Co ja nie mam co robić innego tylko nut się uczyć? Szukać po necie jaka nutka jest taka a jaka inna? Zapytałem syna co Pani robiła na lekcji? Odpowiedź padła: Pani całą lekcję grała nam na fortepianie.
Krew zagotowała mi się jeszcze bardziej. Pani sobie popisy muzyczne urządza na lekcjach a rodzic musi się chyba do muzycznej zapisać aby pomagać tak samo zielonemu dziecku z muzyki jak sam on.
 tata czwartoklasisty
 Iława, Sobota 05-10-2013

29175. 
Jesteśmy mieszkańcami Gminy Gardeja [powiat Kwidzyn], część z nas pracuje w urzędzie gminy. Rządzi tu były burmistrz Susza Jan Sadowski, chociaż jest tylko sekretarzem. Ludzie się go boją, bo ma pełne poparcie wójta Kwiatkowskiego na działania.
Czy może nas ktoś poinformować, czy ten człowiek rozliczył się ze sprawą przetargu? Wiemy, że miasto Susz zapłaciło za jego fanaberie i olewanie prawa ponad milion złotych. Czy ten człowiek odpowiedział za to, co zrobił przed sądem? Bo takie słuchy chodziły, że mają go podać do sądu.
 mieszkańcy
 Gmina Gardeja, Piątek 04-10-2013


Strona [ poprzednia 1 2 3 ... 62 63 64 ... 122 123 124 125 126 127 128 129 130 ... 239 240 241 ... 354 355 356 następna ] z 356



129991392


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.