Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

kogel-mogel
Wakacyjne promocje w instytucie IMAGE
Woźnicki rozmawia z kierowcami (sierpień)
Gabinet Urologiczny Michał Borowik
Woźnicki rozmawia z kierowcami (lipiec)
Jak osiągnąć efekt „angielskiego” trawnika
Woźnicki rozmawia z kierowcami (czerwiec)
Powody do wymiany okna
Woźnicki rozmawia z kierowcami (maj)
Woźnicki rozmawia z kierowcami (kwiecień)
Wstydliwy kłopot? Nie bój się lekarza
Lekarz reumatolog: Nie musisz żyć z bólem!
Wiosenna metamorfoza ogrodu małym kosztem
Woźnicki rozmawia z kierowcami (marzec)
Woźnicki rozmawia z kierowcami (luty)
Market BricoMarche radzi jak odświeżyć stare meble
Woźnicki rozmawia z kierowcami (styczeń)
Na zajęciach dla pań ciężarnych
Dariusz Woźnicki rozmawia z kierowcami (50)
„Doktor Pijawka” w akcji!
Dariusz Woźnicki rozmawia z kierowcami (46)
Więcej...

kogel-mogel

2006-03-29

Pchła, czyli owad co zszedł na psy


Po raz kolejny Kaperzyński dowiódł, iż pisanie jest dla niego językową torturą i wielkodusznie torturą tą dzieli się z bliźnimi. Po przyjacielsku. W tekście „Kleina i Synowiec to ludzie!” potwierdził bezwzględnie, iż nic tak ludzi nie dyscyplinuje jak potencjalny proces sądowy... Szamocze się więc ambiwalentnie Kaperzyński, bo to i pokazać trzeba światu, że Kozak z niego nadal jest niemały, a i też zrozumiał wreszcie, że za słowa własne odpowiadać trzeba.


Andrzej Kleina: Poziom szamba


„Gdy już nie będziecie mieli gdzie pisać, to możecie zgłosić się do (jego) Porno Tygodnia” – powiada wielkodusznie Przemysław Kaperzyński. „Pogadamy. A na razie ćwiczcie, ćwiczcie i jeszcze raz ćwiczcie”. No więc, ćwiczymy – cokolwiek miałoby to oznaczać.

Do Kaperzyńskiego jednak nie zawędrujemy, bo niby dlaczego? Pracy nie poszukujemy, a ponadto pisma obrazkowego przecież nie znamy... Poza tym w A-klasie podwórkowej nie gramy. Nawet okazjonalnie! I wpędzamy się też Kaperzyńskiego, czytając, w niezawinione kompleksy, a przynajmniej popłoch, że takie medium... kanalizacyjno-szambowe można prezentować. I proponować!

Przepraszam w tym miejscu za wyznanie osobiste. Mam olbrzymią ilość wad. I ubytków. Pamięci bowiem też mi ubywa (jak zauważył a priori Kaperzyński). Nie zgrzeszyłem jednak nigdy świadomie wobec języka polskiego, bo byłoby to zbeszczeszczenie całego misterium naszego bogactwa językowego.

Martwi się Kaperzyński o „nas”. Czyli o mnie. Zbytek to łaski bezwzględnie. Powiada zmartwiony Kaperzyński, że „mi nie staje”. George Orwell twierdził jednak, co mi otuchy dodaje: „Starość też ma swoje zalety. Odchodzi wiele zmartwień. Żadnych bzdur z babami, a to znaczna ulga”.

Mówi Kaperzyński też, że niewykluczone iż się moczę! Na myśl o jego „Porno-Tygodniu”. Cóż, każdy ma taki zwieracz, na jaki zasługuje... Co u mnie, w połączeniu z odruchem wymiotnym występuje. Na myśl o „Porno-Tygodniu”.

Kontrola zewnętrzna uruchomiła w Kaperzyńskim mechanizm odpowiedzialności, czyli zdawanie sobie wreszcie sprawy z konsekwencji własnych działań. I powiada przeto Kaperzyński mocno zaniepokojony: „Wy mnie w to nie mieszajcie”. Ba, on powiada nawet: „Nie wiem, na jakiej podstawie wmawiacie, że wspomniane określenia (świnia, suka, gnój, osioł, psychopatyczny wyraz pyska) odnoszą się akurat do was. Nie rozumiem, dlaczego w postaciach zwierząt zidentyfikowaliście siebie i Synowca”.

I mimo, że to powiada, to nadal próbuje kąsać. Jak hałaśliwy kundelek, żeby pozostać przy siatce pojęciowej Kaperzyńskiego, tego głównego, powiatowego zarządcy folwarku zwierząt z PIS-U. Czyli Powiatowej Inspekcji Sanitarno-Utylizacyjnej.

Poucza mnie więc Kaperzyński, że zwierzątka o których poprzednio mówił, źle zdiagnozowałem. To nie o mnie było, ani też Jarka Synowca nie dotyczyło. On powiada też aktualnie, że osioł „wygląda na bardziej opanowanego”. Ode mnie. W mojej ocenie, osioł na bardziej opanowanego nie wygląda. On jest chwilę po odbytym stosunku. A zwierzęta po stosunku, wyglądają smutnie. Po prostu!

Nie ukrywam. Zastanawiam się co robi Kaperzyński w weekendy? Oddaje krew, czy psy bezdomne dożywia? Bo na pewno pisania nie ćwiczy. A powinien ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Ale pisanie, to niestety nie tylko warstwa semantyczna. To też sfera ekshibicjonistyczna. Odkrywająca wnętrze. Czy się tego chce, czy nie. I odkrywa pisanie własne, wiedzę, wykształcenie, a nawet zapotrzebowanie terapeutyczne. I element terapeutyczny, niezwykle czytelnie jawi się w przypadku Kaperzyńskiego. To nie złośliwość, to diagnoza. Bez mała psychologiczna!

Artur Schopenhauer wypowiedział radykalny pogląd: „Nie należy dyskutować z pierwszym lepszym, lecz tylko z takimi, których znamy i o których wiemy, że mają dość rozumu, aby nie prawić takich absurdów, których sami potem się wstydzą. Należy dyskutować za pomocą argumentów, nie zaś apodyktycznych wypowiedzi, należy argumentów tych wysłuchiwać i w nie wnikać. Należy wreszcie dyskutować z ludźmi, którzy cenią prawdę („nagą prawdę”?), lubią słyszeć różne argumenty także z ust przeciwnika i są dość sprawiedliwi, by móc znieść świadomość, że nie mają racji, jeżeli prawda jest po drugiej stronie. Wynika stąd, że wśród setki ludzi znajduje się może jeden, z którym warto dyskutować. Reszta niech mówi co chce, bowiem ludzie mają prawo być głupimi”.

Czy Kaperzyński jest tym jednym w setce? Powątpiewam. Kaperzyński przypomina mi raczej nie polemistę z klasą, a „pchłę, czyli owada, co zszedł na psy”, że zacytuję Juliana Tuwima, pozostając przy Kaperzyńskiego konwencji zoologicznej. I dlatego kończę polemikę z Kaperzyńskim. Zdecydowanie!

Krótko mówiąc, nie mogę zaakceptować stylistycznego i obyczajowego nosorożca, tarzającego się w cuchnącym błocie własnych wypowiedzi. Brak argumentów polemicznych, brak kultury osobistej, a także duże poczucie zagrożenia, zaprzeczenie umysłu otwartego – wszystko to spowodowało obranie przez Kaperzyńskiego strategii, polegającej na próbie ordynarnego mnie obrażania. Nie ma na to mojego przyzwolenia, mimo iż „próg obrazy” dużo wyżej mam postawiony. Czyli nie tak łatwo, o ile w ogóle, można mnie obrazić.

Rąbek tajemnicy też uchylę. Najlepszym sposobem na rozpędzenie własnej melancholii jest zapoznanie się z tekstem Kaperzyńskiego na swój temat. Tyle w nim bzdur, że człowiek od razu staje się jest niezwykle ucieszny...

Andrzej Kleina

  2006-03-29  

Wróć   Góra strony
125341925


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.