Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

kogel-mogel
Wakacyjne promocje w instytucie IMAGE
Woźnicki rozmawia z kierowcami (sierpień)
Gabinet Urologiczny Michał Borowik
Woźnicki rozmawia z kierowcami (lipiec)
Jak osiągnąć efekt „angielskiego” trawnika
Woźnicki rozmawia z kierowcami (czerwiec)
Powody do wymiany okna
Woźnicki rozmawia z kierowcami (maj)
Woźnicki rozmawia z kierowcami (kwiecień)
Wstydliwy kłopot? Nie bój się lekarza
Lekarz reumatolog: Nie musisz żyć z bólem!
Wiosenna metamorfoza ogrodu małym kosztem
Woźnicki rozmawia z kierowcami (marzec)
Woźnicki rozmawia z kierowcami (luty)
Market BricoMarche radzi jak odświeżyć stare meble
Woźnicki rozmawia z kierowcami (styczeń)
Na zajęciach dla pań ciężarnych
Dariusz Woźnicki rozmawia z kierowcami (50)
„Doktor Pijawka” w akcji!
Dariusz Woźnicki rozmawia z kierowcami (46)
Więcej...

kogel-mogel

2007-06-29

Kto ukradł mój wpis?!


Niejaki Korab zamieścił w Internecie wpis: „Pan Andrzej znowu uroił sobie aferę, tym razem z kamieniami z Zamkowej. Policja i prokuratura sprawdziły temat: przestępstwa nie było. Teraz w obawie przed kolejną (którą to już?) publiczną kompromitacją Andrzej nie przyszedł na sesję. Jedź Andrzej na wakacje, w Lubawie będzie przez chwilę bardziej normalnie”.


Andrzej Kleina: List otwarty do radnych Lubawy


Czy rzeczywiście temat z kostką brukową to urojenie? Czy to rzeczywiście afera, której jestem inicjatorem? „Urojenie” to nic innego, jak chorobliwe, fałszywe, nieznajdujące uzasadnienia przekonanie, opierające się wszelkiej argumentacji, będące w sprzeczności z doświadczeniem jednostki i otoczenia. A może raczej miał Korab na myśli, co bardziej stosownym wyrażeniem się wydaje „złudzenie”? Złudzenie, czyli nieadekwatne przekonanie o istnieniu faktów rzeczywistych, w sytuacji ich nie istnienia?

Jak zwał, tak zwał. Zdjęcia przedstawione na sesji oraz dostarczone policji przez Macieja Radtke, to nie złudzenie ani urojenie. To materialny, namacalny fakt. Nie jest prawdą, iż prokuratura sprawdziła temat. Sprawa utknęła na poziomie lubawskiej policji, konkretnie zaś wiedzy, doświadczenia i inteligencji prowadzącego określone czynności sprawdzające policjanta. Sprawa do prokuratury nie dotarła, zgodnie z przepisami. Szanuję decyzję lokalnej policji, nie mam podstaw twierdzić, że nie dochowała należytej staranności podczas przeprowadzanych czynności. Człowiek jest jednak istotą omylną i brak możliwości w tej konkretnej sytuacji przeciwdziałania omyłkom poprzez element kontrolny jest porażający, ale tak stanowi prawo...

Nie jestem poszkodowanym w tej sprawie, więc nie przysługuje mi prawo wglądu w akta tej sprawy. Być może, tego nie wiem na pewno, przysługuje mi prawo zapoznania się z aktami jako żurnaliście. Jeśli dziennikarz takie prawo posiada, obiecuję, że dotrę do akt i o sprawie czytelników poinformuję. Dotrę też do akt sprawy umorzenia dochodzenia w sprawie rzekomych nieścisłości przy przetargu dotyczącym wykonawstwa hali sportowej przy lubawskim gimnazjum.

Na sesję nie przyszedłem nie w obawie przed kompromitacją, bo niby jaką? Nie przyszedłem, bo nie musiałem, nie odczuwałem też takiej potrzeby. I tylko tyle...

I w tym miejscu wklejam tekst przygotowany godzinę wcześniej... Oba stanowią całkiem smaczny kąsek.


Magistrackie forum dialogu

Jeszcze nie tak dawno, wydawało mi się, jak się okazuje naiwnie, iż lubawskie forum magistrackie jest miejscem w przestrzeni społecznej, gdzie można myśleć i mówić, na zasadzie odwagi i autonomii intelektualnej. I mówiono więc, że „x” jest taki, „y” równie byle jaki, a o „z” nie wspominać bo to ściero, pijak i łobuz. Wszystko to było podane elegancką polszczyzną, bez inwektyw, insynuacji, enuncjacji. Bo, przecież jak pijak i łobuz, to fakt, a nie naruszanie dóbr osobistych. Bo wypowiadający te słowa, po prostu wie i wiedzą tą swoją się chce przecież podzielić. Już nie jest jednak. Czas to przeszły dokonany. Bo „stare” forum zlikwidowano. W odpowiednim czasie... Dowody zniknęły! Rozkładającego się trupa więc nie ma...

Mówić w tej chwili może Maciej Radtke i spółka. I mówią chłopcy. I mówią całą „prawdę” choćby o kostce brukowej. I temat ten, jest od kilku dni na liście bestsellerów strony magistrackiej. Kolejne informacje wchodzące na stronę, nie spychają „prawdy” w dół. Ona ciągle pierwsze miejsce na liście „Top Twenty” zajmuje.

I kiedy list otwarty do burmistrza na stronkę podesłałem, swój punkt widzenia na temat magistrackiej „prawdy o kostce brukowej” zaprezentowałem, liścik mój relegowano, czyli na zbity pysk ze stronki go wylano. O czym to świadczyć może? Ano o tym świadczy, że cenzura Redburmistrza sukcesy świeci nadal. Świadczy też i o tym, że odwaga cywilna i autonomia intelektualna w niesłychanej pogardzie jest w magistracie. Świadczy też i o tym, że swobody demokratyczne są łamane, a to, stanowi zamach wręcz na Konstytucję. I nie jest to nadużycie emocjonalne, czy mentalne nawet żadne z mojej strony.

„Znane trzeba wciąż podnosić, nieznane przedstawiać”. I będę to czynił niebywale konsekwentnie. A może i telewizję uda mi się zainteresować...? Bo lubawskie kłamstwo, groteska i tragifarsa w jednym magistrackim stoją domku...

Red lubawski, powielił na zasadzie echolalii, twierdzenie policjanta, że kradzieży kostki nie było. Podobny przykład złudzenia znajduje się w słynnej sztuce z kogutem w roli głównej. Otóż bohater ten zaobserwował, że ilekroć zapieje, wschodzi słońce, nabrał więc głębokiego przekonania, że to on je przywołuje na niebie. Wot, i tyle... Nieczytelne toto? Ale, to już pretensje nie pod moim adresem proszę kierować. Do twórcy sztuki, już jak co...

Po kilku dniach wystosowałem w to samo miejsce magistrackie pytanie do administratora strony, dlaczego, z jakich powodów, mój post zostal wycięty? Upłynęło 48 godzin, w tym 2 dni pracy, a ciągle miast mego postu wisi informacja „czeka na akceptację”. Co to oznacza? Oznacza ano tak naprawdę klęskę magistracką, która po raz kolejny depce niezbywalne prawo obywatelskie do wyrażania własnych opinii.

Puszcza się na swej stronie rozbudowaną informację o nie wszczęciu dochodzenia, wymienia się moje nazwisko w kontekście jakoby mojej porażki z tym tytułem związanym, blokuje się moje wypowiedzi, przecież to model żywcem przeniesiony z minionej epoki. To model, który utrwalił się w mózgu burmistrza Edmunda Standary, który był wszak funkcjonariuszem PZPR. Nauczono ich walki z wrogami ustroju przecież perfekcyjnie. Nie zawsze musiała to przecież być walka jak w kopalni „Wujek”... Krótko mówiąc, zarówno „stare”, jak i „nowe” forum, przejęło najlepsze, sprawdzone wzory prasy partyjnej, z okresu jej rozkwitu. „Nowe” jak widać, jest nadal przerażającym polipem bolszewickim, reprezentującym szczyt łgarstwa i semantycznego przekrętu...

Walka z wrogami ustroju, najczęściej zasadzała się na plugawej, bolszewickiej propagandzie sukcesu (też niebywałe mistrzostwo Standara do dzisiaj prezentuje), na totalnej cenzurze, na manipulacji informacją. Na czym polega manipulacją rzekomą „prawdą” o kostce, dlaczego zabiera mi się prawo do publicznego dialogu? Otóż mechanizm jest trywialnie prosty, a jednocześnie prostacko diaboliczny. Tak prosty intelektualnie, jak jego twórca.

Otóż chodzi o to, ażeby przedstawić mnie jako oszołama, pieniacza, faceta, który „czepia się żeby się czepiać”. Dlaczego tak się czyni? Ano dlatego, ażeby stępić wymiar moich informacji, a przede wszystkim komentarzy. Wot i tyle.

Zwracam się więc do lubawskich radnych, których z jednej strony winna obowiązywać zasada bezstronności i niezawisłości, z drugiej zaś, zgodnie z zasada przejrzystości, kontrolować ma jawność działań organów wykonawczych samorządu o zbadanie tej sprawy.

Zwracam się o zbadanie, dlaczego w magistracie lubawskim panuje cenzura, co ma związek z niezbyt wysoką kulturą osobistą i kwalifikacjami moralnymi decydentów i udzielenie wyczerpującej informacji na ten temat.

Witryna internetowa Urzędu Miasta nie jest prywatnym folwarkiem burmistrza i jego zastępcy.

Równolegle z wysłaniem listu otwartego na stronkę magistracką, wysłałem ten sam list wraz ze zdjęciami do „Głosu Lubawskiego” z prośbą o publikację. List ten się nie ukazał, nie otrzymałem też informacji zwrotnej od redaktora Błażeja Urbańskiego, kiedy się ukaże i czy się ukaże. Dołączone zdjęcia miały stanowić niejako hasło wywoławcze do inicjatywy społecznej: „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”. Czyż potrzebny jest jakiś komentarz...?

Andrzej Kleina

  2007-06-29  

Wróć   Góra strony
125341793


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.