Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

kogel-mogel
Wakacyjne promocje w instytucie IMAGE
Woźnicki rozmawia z kierowcami (sierpień)
Gabinet Urologiczny Michał Borowik
Woźnicki rozmawia z kierowcami (lipiec)
Jak osiągnąć efekt „angielskiego” trawnika
Woźnicki rozmawia z kierowcami (czerwiec)
Powody do wymiany okna
Woźnicki rozmawia z kierowcami (maj)
Woźnicki rozmawia z kierowcami (kwiecień)
Wstydliwy kłopot? Nie bój się lekarza
Lekarz reumatolog: Nie musisz żyć z bólem!
Wiosenna metamorfoza ogrodu małym kosztem
Woźnicki rozmawia z kierowcami (marzec)
Woźnicki rozmawia z kierowcami (luty)
Market BricoMarche radzi jak odświeżyć stare meble
Woźnicki rozmawia z kierowcami (styczeń)
Na zajęciach dla pań ciężarnych
Dariusz Woźnicki rozmawia z kierowcami (50)
„Doktor Pijawka” w akcji!
Dariusz Woźnicki rozmawia z kierowcami (46)
Więcej...

kogel-mogel

2006-06-28

Edmund Negocjator, jeździec z Lubawy


Wiele litrów atramentu pochłonęła pisanina (nie tylko moja) o prywatyzacji Lubawskiej Spółki Komunalnej. Wiele emocji temat ten wzbudzał u czytelników. Wiele też biletów Narodowego Banku Polskiego odzyskać, a raczej pozyskać, chciał aktualny właściciel LSK – Zdzisław Wierzbowski, któremu zaprzyjaźnieni chłopcy z magistratu poradzili wszczęcie procesu sądowego o zwrot kwoty 120 tysięcy, bo ich zdaniem poprzednia ekipa wsadziła go na minę. Bo na magistratu życzliwość i dobrą wolę liczyć zawsze niektórzy mogą, a on – na pewno...


Andrzej Kleina


Jak pomyślano, tak uczyniono, i LSK zainicjowała proces. W listopadzie 2005 roku Sąd Okręgowy w Elblągu wydał postanowienie nakazujące magistratowi uzupełnienie aportu zgodnie z pozwem o kwotę powyższą. O odsetkach wspominać już nawet nie należy, bo cóż stanowi nędzna kwota 11 tysięcy złotych, dla takiego bogacza jak miasto, którego rozmach inwestycyjny widoczny jest nawet na drugiej półkuli (również mózgowej – sekretarza Macieja Radtke – oczywiście...).

Zachowując pozory – jakżeś by inaczej... – magistrat, z jego najbardziej reprezentatywnym i reprezentacyjnym (co na wielu fotkach widać bardzo) przedstawicielem, wolą ludu namaszczonym jako „number one” miasteczka, czyli burgermeistrem Edmundem Standarą, wniósł apelację.

13 czerwca, nomen omen roku aktualnego 2006, sąd II instancji zmienił decyzję sądu pierwszej instancji i oddalił powództwo LSK, co spowodowało wystąpienie rzadkiego wręcz niebywale zjawiska (jak kometa rzadkiego), a mianowicie zmartwienie i troskę obu stron (bo na ogół to jedna się przecie cieszy). Prezes LSK – Bogdan Morenc – w komentarzu udzielonym Głosowi Magistrackiemu stwierdził, iż nie wie czym kierował się sąd drugiej instancji, ale jak się dowie, to pomyśli (pomogą mu zapewne wytrawni mózgowcy z magistratu) i zdecyduje się, czy wystąpić do Sądu Najważniejszego, to znaczy Najwyższego, gwoli kasacji (w słowniczkach słowo „kasacja” – się znajduje, więc od wyjaśniania zwolniony się czuję).

Poza tym, jak sądzę, niedługo będzie się „kasował” sam burmistrz Iławy Jarosław Maśkiewicz, po – niewykluczone – przegranej apelacji w sprawie własnej, więc Kurier, precyzyjnie przybliży szerokiemu ogółowi czytelników, co „kasacja” w rzeczy samej oznacza...

Jeśli wierzyć Głosowi Magistrackiemu Burgermeister Standara nie krył wzruszenia, czyli zadowolenia, czego kompletnie nie rozumiem, ale czy ja zawsze wszystko muszę rozumieć? Mimo tego, że się cieszył, to też się smucił, że poprzednicy działali niezgodnie z prawem. I przypomniał inną sprawę w podobnym temacie, pomiędzy tymi samymi stronami rozgrywaną, którą poprzednio miasto przegrało prawie 50 tysięcy, czyli wygrało, bo burmistrz znany w całej okolicy negocjator, utargował prawie 30 tysiaków odsetek, co mało nie jest. Tak mówi przynajmniej Stachu (szokujący to temat, ale o tym następnym razem).

Czyli sami czytelnicy wnioski wyciągnąć muszą, czy burmistrz się martwi, czy się cieszy, że jednak na tym etapie sprawy, 120 tysięcy zostanie w kasie miejskiej. Chociaż, skoro całość niemalże miejskich inwestycji budowana jest na krechę, to oznacza, ni mniej ni więcej (czyli nie wiem: czy mniej, czy więcej?), że w skarbcu szmalu nie ma, co oznacza, że musiałby burmistrz zaciągnąć kolejny kredyt, tym razem na spłatę długu wobec LSK. Tylko, czy bank, zechciałby taki biznes plan zaakceptować (zaprzyjaźniony bankier główny lubawski burmistrza, wszak już na emeryturze)? Ale, burmistrz znany negocjator, nie takie kredyty przecie załatwiał...

Nie wiem czy chłopcy w magistracie uruchomią instynkt swój iście chrześcijański i pomyślą o pokucie za poprzedników i zrewanżują się LSK, choćby jakim ciekawym kontraktem. Bo nie może przecież być tak, że poprzednicy krzywdzą, sądy podobnie, i firma lokalna rozwinąć się właściwie nie może. Tym bardziej, że większość dużych kontraktów przejmują cudzoziemcy z Brodnicy (dzielnica przemysłowa, stadion), czym frasunek i troskę burmistrza, dodatkowo powodują. Jakiż to problem, inwestycję nową dla zaprzyjaźnionej firmy wykoncypować. Tym bardziej, że w Lubawie od pewnego czasu pokutuje prawdopodobne przekonanie, że magistrackie inwestycje powstają nie w wyniku zapotrzebowania społecznego na daną inwestycję, a jedynie jako produkt uboczny, tak samo jak koks. Śmiała to hipoteza i na pierwszy rzut oka niezbyt czytelna. Wynika z niej bowiem jednoznacznie, iż związek przyczynowo-skutkowy jest tu całkowicie odwrócony...

Z wyrafinowanego intelektualnie tekstu „Pozwali i przegrali” Błażeja Urbańskiego, który, jak widać ostatnio nie tylko o piłce nożnej pisze i osobisty zysk też wyniosłem. Nie tak duży jak burmistrz, ale zawsze jednak. Ze zwrotu bowiem „powstał niedobór w aporcie”, wyniknęła dla mnie nauczka, że pieski moje ulubione zapewne niedobór w aporcie posiadają, ponieważ się opieprzają i słabo aportują. Czyli będę aport swój ubogi wzbogacić musiał o jaką tęgą szperkę, bo w procesie permanentnie edukacyjnym, stawiać jednostronnie zacząłem na karę, strofując je i pouczając ciągle, zapominając co nieco o nagrodzie. A w przyrodzie, wiadomo – równowaga być musi. Ba, żeby tylko w przyrodzie...

Myślę też sobie nieśmiało, że te wszystkie dotychczasowe harce negocjacyjne burmistrza przydadzą mu się bardzo, ponieważ wyniknęła duża sprawa, a może nawet jeszcze większa, dotycząca relacji własnościowych gruntu, na którym znajduje się miejska oczyszczalnia ścieków w Lubawie.

Prosty wniosek przeto z antycypacji swoistej tego tematu wynika, że burmistrz i jego przyboczni stoją przed niezwykłym egzaminem ze skuteczności, bo może się okazać, że zadłużenie kredytowe spowodowane dotychczasowym działaniem burmistrza to betka, w porównaniu z kosztami, które być może będzie musiał ponieść magistrat na rzecz społeczności wiejskiej, formalno-prawnego właściciela oczyszczalni (tak przynajmniej Stachu twierdzi...).

Moja 4-letnia wnuczka po przegranej z Niemcami stwierdziła, że ona w tej sytuacji by chciała być Niemką. Jak ja ją mam patriotyzmu więc uczyć? Czekam na wytyczne od ministra Romana Giertycha... Czekam z całym narodem!

Andrzej Kleina

  2006-06-28  

Wróć   Góra strony
125341949


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.