Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

kogel-mogel
Wakacyjne promocje w instytucie IMAGE
Woźnicki rozmawia z kierowcami (sierpień)
Gabinet Urologiczny Michał Borowik
Woźnicki rozmawia z kierowcami (lipiec)
Jak osiągnąć efekt „angielskiego” trawnika
Woźnicki rozmawia z kierowcami (czerwiec)
Powody do wymiany okna
Woźnicki rozmawia z kierowcami (maj)
Woźnicki rozmawia z kierowcami (kwiecień)
Wstydliwy kłopot? Nie bój się lekarza
Lekarz reumatolog: Nie musisz żyć z bólem!
Wiosenna metamorfoza ogrodu małym kosztem
Woźnicki rozmawia z kierowcami (marzec)
Woźnicki rozmawia z kierowcami (luty)
Market BricoMarche radzi jak odświeżyć stare meble
Woźnicki rozmawia z kierowcami (styczeń)
Na zajęciach dla pań ciężarnych
Dariusz Woźnicki rozmawia z kierowcami (50)
„Doktor Pijawka” w akcji!
Dariusz Woźnicki rozmawia z kierowcami (46)
Więcej...

kogel-mogel

2007-07-03

Dla fanów pepsi i pocornu


Moim wiernym „fanom” z kręgu pepsi i popcornu dedykuję poniższy tekst. Przepraszam, że będzie dłużej niż zazwyczaj, ale tak jakoś wyszło. Inspiracją są trzy wpisy na forum Kuriera. Aby przywołać stan ducha tych anonimowych ujadaczy, wklejam je poniżej w całości i od nich zaczynam.


Andrzej Kleina


1/. Kleina, co do wartości twoich tekstów to oprócz tej, którą można określić mianem "gównianej", nie mają one żadnej innej!
Nie porównuj się z normalnymi ludźmi i nie ośmieszaj, jadowity piesku!
Dla całej reszty forumowiczów - serdeczne pozdrowionka! Rodriguez

2/. Pani Tereso! Przy okazji pewnej rodzinnej gościny byłem świadkiem jak
te monstrum-indywiduum poniżało i szydziło pewną - Bogu ducha winną
- osobę z rodziny. Cosa Nostra

3/. Ja głęboko wierzę, że czytelnicy Leszka Olszewskiego omijają pretensjonalne ględzenia Andrzeja Kleiny szerokim kołem.
Tak czynię ja i moi znajomi - lekarka, pedagodzy - ludzie z pewnością mniej wyrobieni niż PT Czytelnicy śmiesznego lubawianina!
Co za megalomania - błazen widzi się wieszczem!
On i te jego ogólnopolskie fora... Boże uchroń! Teresa

Odpowiadam Kozie z Pacanowa. Rodzaj „informacji” proponowany przez ciebie jest rozbrajający. Następnym razem zaserwujesz być może wpis: „Ludzie mówili, że Kleina chciał zgwałcić staruszkę...” Albo: „Słyszałem, że jechał po pijaku i prawko mu zabrali”. Ten sam rodzaj i typ parainformacji. I co ja wtedy nieborak zrobię...? Niebywałe jest jednak to, że żołnierz mafii, widząc „poniżanie i szydzenie” z kogoś, (może kobiety...?) nie zareagował. Jak tak można było żołnierzu nie ująć się za słabszym? Niewykluczone, że intelektualnie...

Odpowiadam Teresie. Ty kobieto daj sobie spokój z wiarą, bo to nieporozumienie. Ty kobieto, nie zrozumiałaś mojego poprzedniego wpisu jak widać kompletnie. Ja nie powiedziałem, że Olszewski jest słabszy ode mnie. Ja powiedziałem tylko, że każdy z nas ma swoją niszę czytelniczą i w mojej ocenie czytelnik Olszewskiego ze względu na pokarm serwowany przez niego jest spod znaku pepsi i popcornu. Czy potrafi zaserwować Olszewski inny pokarm? Być może, ale ja tego nie wiem. Po prostu. Przez prawie 4 lata mojej bytności w Kurierze nie doświadczyłem jednego takiego przypadku.

No i trzeci muszkieter z tej samej kalki – Rodriguez. Proponuję ci synu zwiększenie aktywności fizycznej jako środek do zaostrzenia swoich możliwości intelektualnych. Przecież twój wpis to wołanie z jednej strony o pomoc, z drugiej zaś o litość. Ale, ty źle generalnie trafiłeś. Ja nie dożywiam przecież osiołków. Czy ty jesteś pewien, że to co dzieje się w twojej głowie, nazwać można myśleniem...? Czy ty w ogóle wierzysz w ten bełkot, który płynie z twojej klawiatury? Twoją największą pasją, jak widać, jest nieprzyznawanie nikomu racji. Poza Olszewskim...

A teraz proponuję „swoim” nielicznym czytelnikom, jak i też czytelnikom pana Leszka i całej reszcie, która ma nas obydwu w d... uzbrojenie się w cierpliwość i przebrniecie przez poniższy tekst. Proszę mi zaufać i uwierzyć, że warto...

Opublikowałem bodajże w niedzielę prowokacyjny tekst w ogólnopolskim politycznym Salonie 24, który w całości wklejam i następnie przedstawiam dyskurs, z bardzo wymagającym przeciwnikiem. A Koza Teresa i resztka niedoróbek intelektualnych spod zawołania spaghetti, niech wyciągnie z tego wnioski. Racjonalne, pragmatyczne, nie podpierając się wiarą... No to lecimy...


BEZ TYTUŁU (z Salonu 24)

Czerep mi buzuje dzisiaj, z gorączki, to dłużej posiedzę. I coś tam skrobnę. No, to lecę. Weekend mija, strona główna, w zasadzie przez dwa niczyja, no to chłopcy, fotkowcy (dziennikarze i publicyści profesjonalni – uwaga moja) przyśpieszyli i się uaktywnili. Dwóch Węglarczyków (dziennikarz Gazety Wyborczej – uwaga moja) na raz widzę i sobie nie wierzę, jawa to, czy tylko gorączka...? (dwa teksty pana Bartka były jednorazowo, stąd dwie fotki – uwaga moja). Ale wedle starszeństwa. "Jaka szkoda, że nie jestem dziennikarzem śledczym" z pewną taką dekadencją w głosie zauważył wypoczęty Krzysztof Leski (dziennikarz wszystkich mediów jak sam o sobie mówi, dziś TVP3; Kurier i 30 minut). "Szkoda" Panie Krzysztofie (dyskutowaliśmy niedawno o wyższości diesla nad benzynowcem), to samochód średniej klasy, i bastard do tego volkswagena, co samochód dla ludu znaczy. Dla jasności: i diesla i benzynowca mają w Mlada Boleslav... Mimo wszystko polecam ferrari, nawet z kratką subtelną (aluzja do tego, co mówił ongiś do mnie pan Krzysztof, że Polak potrafi). Ernest Skalski (publicysta; zastępca redaktora naczelnego GW) z szacunku dla prawdy jako moralnego imperatywu, pasji poznawczej i rzetelności zawodowej do Londynu bzyknie nam za moment z Al Kaidą się zmierzyć (aluzja do jego wypowiedzi). Warto by może zawczasu na mszę jaką błogosławioną parę złociszy rzucić, do czego nawet i ateistów lokalnych z salonu namawiam. Co by jednak nie powiedzieć, przeżycie stresu bojowego pozwoli mu na przypomnienie własnych cech psychofizycznych związanych z płcią męską... Pana Węglarczyka dzisiaj pominę. Kiedy patrzę na jego fotkę, reprezentującą otępiałość i zasmucające ubóstwo ekspresji, gubię wszelaką potrzebę poznawczą. Jutro będę w lepszej formie, to i fotka mnie nie wystraszy... Proszę nie postrzegać w mojej wypowiedzi złośliwości. Nie tak dawno sam odmówiłem redaktorowi gazetki w której pisuję dostarczenia fotki, ponieważ w każdym ujęciu wyglądam jak handlarz bydła, który pozuje malarzowi naiwnemu do wizerunku Napoleona... Profesor Sadurski w właściwym dla siebie błyskotliwym stylu zrobił tekst, tak jak lubię. Co najmniej na poziomie Alp... Igor Janke, chyba jednak nie wypoczął właściwie, ale Homer też miewał słabsze miejsca. I to by było tyle na początku lipca. Żebym nie miał tylko dzisiaj powtórki koszmarnego snu profesora Geremka - trzech braci Kaczyńskich... (koniec tekstu).

Zareagowała m. in. gwiazda Salonu 24 Wojciech Sadurski (prawnik, publicysta, profesor Europejskiego instytutu Uniwersyteckiego we Florencji) mówiąc:

„No to ja odpowiem, z podziękowaniem. Czytam, doceniam, w pychę (umiarkowanie) porastam. A Bartkowi ktoś faktycznie powinien poradzić zmianę fotki, bo nie oddaje mu sprawiedliwości. Przynajmniej pokazuje to, że gość nie jest próżny...
Pozdro., WS”

A teraz pozwolę sobie wkleić przebieg rozmowy przedwczorajszej z salonu z jednym dyskutantem jako niezwykle pouczającej dla tych powiatowych mistrzów, którzy zza węgła, a jakże, próbują ze mną „dyskutować”. Lekcja warta poznania. Powolutku, bez pośpiechu, a co najważniejsze ze zrozumieniem. Przyjemnej lektury życzę...

Mówi mój rozmówca: „To z poprzedniej Pańskiej notki:
1/. "ateistów lokalnych z salonu namawiam"
2/. "pozwoli mu na przypomnienie własnych cech psychofizycznych związanych z płcią męską..."
3/. "Kiedy patrzę na jego fotkę, reprezentującą otępiałość i zasmucające ubóstwo ekspresji,"
Proszę nie postrzegać w mojej wypowiedzi złośliwości. Rozwadowski"

Odpowiedziałem: „Panie Rozwadowski! Przeczytałem, nie zajarzyłem, odpowiadam... Dziękuję za wizytę i pozdrawiam. Andrzej F. Kleina”

Kolejny wpis pana Rozwadowskiego: „Zżyma się Pan na braki stylu innych to wytknąłem niezręczności, zauważone zresztą jeszcze wczoraj, zauważone bo we wpisach był Pan przez niektórych wychwalany pod niebiosa za styl - tak że, nic osobistego. Pozdrawiam. Rozwadowski”

Odpowiedziałem: „Szanowny Panie Rozwadowski! Szanuję Pańskie zdanie, ale go nie podzielam. Pan mi nic nie wytknął, Pan tylko wyciął kilka równoważników zdań z mojego tekstu (dobrze, że nie pozbawił ich Pan podmiotu i orzeczenia) i twierdzi to, co twierdzi. Czyli pan tego nie dowodzi, Pan po prostu wie. Zapamiętałem na całe życie zdanie z "Profesora Tutki" Jerzego Szaniawskiego: "Styl to człowiek". Sam nie wiem dlaczego to mówię... Pozdr. AK”

Kolejny wpis od mego interlokutora: „Czcigodny Panie Andrzeju, "ateistów lokalnych z salonu namawiam". Niepotrzebne powtórzenie "lokalnych z salonu" "pozwoli mu na przypomnienie własnych cech psychofizycznych związanych z płcią męską..."
Niezgrabna, napuszenie urzędowa konstrukcja. "Kiedy patrzę na jego fotkę, reprezentującą otępiałość i zasmucające ubóstwo ekspresji," "Reprezentującą"? - lepiej byłoby "ukazującą", "obrazującą", "przedstawiającą". PWN: reprezentować
1. «występować i działać w czyimś imieniu»
2. «być wyrazicielem czegoś, np. jakichś poglądów, idei lub wartości
"Proszę nie postrzegać w mojej wypowiedzi złośliwości". Nie doszukiwać się byłoby właściwiej. Natomiast słowo "postrzegać" przekazuje nie tyle fakt zmysłowego zauważenia (chociaż również), co towarzyszącą mu pracę myślową, namysł, wnioski logiczne. Na przykład:
- Aga i Piotr postrzegali Grzegorza jako postać zagadkową, lecz przyjazną.
- Obfitość przydrożnej reklamy postrzegamy jako dowód przewagi podaży nad popytem w gospodarce wolnorynkowej.
- Słowo "postrzegać" postrzega się jako wyrażenie książkowe, wyszukane, i jego nadużywanie robi pretensjonalne wrażenie.
Proszę nie odbierać tego jako atak, po prostu gdy się komu coś zarzuca liczyć się trzeba z krytyką. Pozdrawiam. Rozwadowski”

Moja kolejna odpowiedź do Pana Rozwadowskiego!
„Szanowny Panie! Ale mi Pan dowalił tym „czcigodnym”. Stary jestem, ale żeby aż tak...? Ma pan bezwzględnie rację, wykazałem brak swobody lingwistycznej, co tylko duże umysły cechuje, czuję się więc niemalże groggy jak po knockdownie (prawie to jak zespół Dwna...). niemniej pozwolę sobie na kilka zdań odpowiedzi.
1/. Postrzegać (postrzeganie) – Dla Junga, spekulacja to miły sposób intelektualnego spędzenia czasu i tak postrzegam Pański wpis, chociaż ze sporą dozą dydaktyki staro belferskiej (wiem chyba co mówię, bo również wyuczyłem się kiedyś na belfra od przysiadów i pompek...). A dlaczego nadal „postrzegam”, mimo, iż Pańskim zdaniem jest to wyrażenie książkowe (nie wiedziałem, że wyrażenia książkowe zabarwione są odcieniem negatywnym), wyszukane i robi pretensjonalne wrażenie. Bo nie jest to dla mnie tylko proces percepcyjny a kawałek myślenia (o czym niżej).
Dla wspomnianego Junga, myślenie , to nic innego jak postrzeganie plus osąd. Przy okazji dodam, że dla J. doznanie mówi nam, że coś jest (pański wpis - proste, prawda?). Myślenie mówi nam, czym to coś jest (współczesny dziennikarz, nazwałby to może faktem i komentarzem...?), czucie powiada zaś, ile to coś jest dla nas warte. Istnieje jeszcze 4 zjawisko, to właściwość profetyczna, nie dająca się wytłumaczyć (ponoć kobiety mają jej w nadmiarze – ale to już moje...) – intuicja. Krócej nie umiem, a dłużej – raczej bez sensu...
2/. „ateistów lokalnych z salonu”. Pozornie jest to kategoria wyjaśniania idem per idem, chodziło mi o to, by z całą mocą podkreślić rolę „gry” salonowiczów, którzy grając a priori rolę ateistów w salonie, nie muszą być wcale ateistami a posteriori. Taką sobie bowiem konstrukcję zbudowałem.... Jest nie do zweryfikowania, nie jest też do obalenia...
3/. Ocena użytej frazy jako „urzędowej konstrukcji’ jest dowodem tylko Pańskiego określonego smaku. Stwierdzenie to, jest więc w mojej ocenie supozycją (stan pośredni między przedstawieniami a przekonaniami, pozbawiony momentu przekonania) odzwierciedlającą tylko Pański „gust” semantyczny, niemniej spróbuję nad sobą popracować. Nie pisze się przecież tylko dla siebie, ale również, a może przede wszystkim dla czytelników...
4/. „Reprezentująca” a „ukazującą”. Zapewne ma Pan rację, niemniej w mym zamyśle, „reprezentacja” to kategoria nadrzędna od „ukazywania”. Dla mnie, ważna jest twarz, ale jeszcze bardziej to, co jest w twarzy i proszę tego nie odbierać jako pewnej gry słów tylko. Twarz „ukazująca”, to kategoria fotograficzna, twarz „reprezentująca”, to zdecydowanie coś więcej. To bogactwo „duszy” bądź jej ubóstwo i to miałem na myśli...
Można na przykład zbudować coś takiego: - „Twarz brutalna i martwa jak maska grecka. To twarz człowieka, który niczego nie pragnie. To wręcz reprezentacja modelu lombrosowskiego...”.
Jestem przekonany, że opis ten reprezentuje bardziej jak ukazuje. Było mi miło Pana poznać i z Panem rozmawiać. Z poważaniem A.K.”

I ostatni już wpis mojego rozmówcy: „Czcigodny Panie Andrzeju! Doceniam maestrię erudycyjnej pacyfikacji zasadności mych zarzutów - bardzo zgrabne i przekonujące. Pozostając z szacunkiem życzę Panu miłego dnia. PS. Biegałem i ja na Warszawiance sprinty (któremuś z rozmówców mówiłem o swej przygodzie w I-ligowej Warszawiance – uwaga moja), nawet nieźle, do czasu urazu łękotki. Pozdrawiam. Rozwadowski”

I to by było na tyle...

Andrzej Kleina

  2007-07-03  

Wróć   Góra strony
125341976


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2019 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.