Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Piękna i silna laska z Iławy
Leczenie metodą na milczenie
Radny z wyrokiem. Nic się nie stało?
Sędzia oskarży sędziów. Niewdzięczna fucha
Makowo. Wstyd przed turystami
Plaża dla pijących czy pływających?
Brakuje rodzin zastępczych
Skarga na jakość owoców dla dzieci
Policjant trafi przed sąd za wypadek po pijanemu
Dlaczego w szpitalu jest tak dobrze skoro jest tak „trudno”?
Obiecany przejazd DK16. Mrzonki a głupiemu radość
Co ma Lubawa do powiatu Iława?
Mobilizacja na obwodnicę miasta
Łatwe parkowanie koło amfiteatru
Dla pedofilów litości nie będzie
Przed sądem burmistrz milczy
Ratusz się sypie, ale musi poczekać
Auto policjanta. Atmosfera gęstnieje
Kasjerka została bez pracy
Marek Kałuża: „Mam w sobie tęsknotę za pięknem”
Więcej...

CZYTAJ

2004-08-31

Wodzu, nerwy trzymaj na wodzy


Marek Sapiński

Mój niedawny felieton pt. „Należy tępić nadętych głupców” spotkał się z ostrą reakcją. I to kogo! Ku mojemu najwyższemu zdziwieniu dał głos Urząd Miasta w Lubawie (a już myślałem, że takowy nie istnieje). Nie tyle głos, co grzmot. Zagrzmiał sam burmistrz Lubawy Edmund Standara.

Pan Edmund Standara zagrzmiał w najbardziej odpowiednim momencie. Tak bardzo, bardzo tego chciałem! Dlaczego? Otóż myślałem już, że niebawem znudzi mi się pisanie i odejdę w niebyt, zapomnienie. Poświęcę wolny czas wspomnieniom, krążąc od czasu do czasu po lubawskim rynku.

Ale zacznijmy od tyłu. Nie dlatego, że mam brzydkie skojarzenia w temacie ewentualnych dewiacji seksualnych. Otóż dlatego, że w końcowych fragmentach listu burmistrz poddał totalnej krytyce mój „warsztat dziennikarski”. Być może znów będzie to zbyt trudne do zrozumienia (oczywiście nie dla wszystkich), lecz raz jeszcze spróbuję wyjaśnić swoje słowa przelane wtedy na papier.

Publikowany gatunek dziennikarski jest prostym i zwykłym felietonem, czyli opinią – a nie reportażem, relacją czy standardową informacją. Czy jest w moim wykonaniu mniej lub bardziej udolnym tworem, pozostawiam opinii czytelników. Zgodnie z kanonami dziennikarstwa, felieton obejmuje różne wypowiedzi autora o zwięzłym i swobodnym charakterze. O tematyce politycznej, społecznej, obyczajowej itp. Najczęściej publikowany jest cyklicznie w stałym miejscu pisma, nacechowany subiektywizmem (tak, subiektywizmem!) i nastawiony na bezpośredni kontakt z każdym odbiorcą. Często żartobliwy, ironiczny a nawet cyniczny i złośliwy do reszty. Może wywoływać odruchy niezadowolenia (najczęściej u tych, których dotyczy). Ale na pewno nie można wymagać, by przytaczane i pomieszane były w nim opinie, rozmowy czy relacje – po powstałby publicystyczny potworek.

I na tym powinienem poprzestać oddając się pańskiej – panie Edmundzie Standara – fantazji i zrozumieniu. Jednak ponieważ nerwy panu puściły, a one z reguły są złym doradcą, kilka spraw poruszę.

Dziwi mnie, że pan Standara, który przez ponad 7 lat pochwalał ten gatunek publikacji na łamach ulubionego przez siebie tygodnika lokalnego, nagle znienawidził tę formę prezentacji. Och, w jaką pan wpadał wówczas rozkosz i euforię, gdy treści owych publikacji dotyczyły lokalnych samorządowców, wśród których brakowało pańskiej osoby. Prawda?

Nie znam bardziej niestałego człowieka, niż pan. Ludzki los ma wymiar tragiczny i komiczny zarazem. Jednak nie należy popadać w zwątpienie. Mam nadzieję, że jeszcze raz spokojnie przeczyta pan mój felieton oraz własną odpowiedź.

Owszem, względy osobiste nie pozwoliły mi na uczestnictwo w uroczystości wmurowania i poświęcenia tablicy. Nie żałuję. Z niecierpliwością czekam na powtórkę. Nigdzie w swoim tekście nie wspomniałem, że na tablicy brakuje pańskiego nazwiska. To już lekkie nadużycie! Tak jak nic nie mówię o barku jawności życia publicznego w Lubawie. Skąd pan to wziął? Czyżby zafunkcjonowało powiedzenie „uderz w stół, a nożyce się odezwą”? Czyżby, panie burmistrzu?

Miło mi, że po raz pierwszy przyznaje się pan do własnej niemocy. Mimo pańskiego sprzeciwu, podwładni zrobili swoje. Nie nawołuję tu do wręczania decydentom – w takich przypadkach – pistoletu z jedną kulą, bo i tak udadzą, że nie rozumieją o co chodzi. Pełnienie funkcji burmistrza to twarda służba na rzecz mieszkańców! A nie dworski balet. Jakoś nie pasują do tego stanowiska piruety z ukłonami.

Drogi Edmundzie! Wybacz, że zwracam się do ciebie tak poufale, ale w ten sposób chcę wyrazić sympatię dla twojej osoby i urzędu. Jednak porozmawiajmy szczerze jak emeryt z emerytem. Jeden po przejściach, drugi z przeszłością. Obiecuję, że nie będę się mądrzył, a pokornie słuchał. W dodatku jestem uległy i nawet grzeczny. Na zawołanie przegrywam w szachy lub bierki. Polubiłem Lubawę i jeszcze się taki nie urodził, co by mnie upił.

Wiem, że zakłóciłem ci urlop. Jednak dla odprężenia na pewno oglądałeś zmagania sportowców w Atenach. Widziałeś dziewczynę z blond czupryną, Otylię Jędrzejczak. Pojechała do Grecji i mamy! Wzruszenia i emocje. Może być dziś dla nas wszystkich wzorem. Można się od niej nauczyć: * jak doskonale pływać w czystej wodzie; * jak dawać z siebie wszystko, by pokonywać rywali w uczciwej walce; * jak swój kraj reprezentować z jak najlepszej strony.

I najważniejsze! Jak, przy tym wszystkim, pozostać sobą. Bo to nieprawda, że po to, by odnosić w życiu sukces, trzeba być ponurym, napakowanym i nadętym, pozbawionym wdzięku cyborgiem. W życiu można wygrywać i przy tym dać się lubić. Czego Ci serdecznie życzę.

PS. Z ubolewaniem zauważyłem, że list pana burmistrza Edmunda Standary ukazał się w innych lokalnych tygodnikach. Dziwię się zarówno redakcjom, jak i autorowi. Jest to złamanie podstawowych kanonów prawa prasowego. Wszak polemikę publikuje się tam, gdzie się narodziła, a nie tam, gdzie odbija się po ścianach durnowatym echem.


WSTYD PREZESIE, WSTYD!

Naruszając wszelkie kanony etyki dziennikarskiej i prawa prasowego, Roman Krauze, podający się za prezesa Stowarzyszenia na Rzecz Ziemi Lubawskiej oraz właściciela Agencji „Hermes” z Lubawy (w zasadzie ze wsi Rumienica), pozwolił sobie na niewybredną ocenę mojej pracy dziennikarskiej w „Nowym Kurierze Iławskim” publikując swój paszkwil w konkurencyjnym „Głosie Lubawskim”. List porusza wiele wątków, a przy tym zawiera tak liczne błędy stylistyczno-gramatyczne, że aż przeraża.

Daleki jestem od polemizowania z człowiekiem o wyjątkowo niskiej kulturze osobistej, jednak ten zakompleksiony megaloman i kabotyn niejednokrotnie dawał wyraz swojej niekompetencji. Upust własnej nieudolności i braku autorytetu w zawodzie nauczyciela próbował zrekompensować sobie na niwie „dziennikarskiej”. Ale szybko i z hukiem podziękowano mu za współpracę najpierw w „Głosie Lubawskim”, a następnie w „Nowym Kurierze Iławskim”. Potem błagając wydawcę z Tczewa, prowadził przez chwilę inny tytuł (niby lokalny). Nieodwracalnie go rozłożył, nie znając podstawowych zasad dziennikarstwa, ani prawideł rynku. Pozostało pasmo ciągnących się długów i zobowiązań.

Zresztą każde przedsięwzięcie samozwańczego prezesa, działającego pod nazwą Stowarzyszenia na Rzecz Ziemi Lubawskiej, to wielka klapa i kompromitacja. Tak jak wspomniany list! Wstyd panie Krauze, wstyd!

MAREK SAPIŃSKI

  2004-08-31  

Komentowanie zostało wyłączone
(tymczasowo)
Wróć   Góra strony
117747799


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.