Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Czy Iława jest gotowa do sezonu letniego?
Susz. Nowy dyrektor ośrodka kultury
Raport przedwakacyjny. Co Iława oferuje na sezon?
Mikołaj Grzywacz o pierwszych krokach w muzycznej branży
Iława. Zwolnienia podatkowe 2019
Szerszeń monstrum. Kolejna niespodzianka z Azji
Większy skład komisji rewizyjnej. Demokracja czy polityka?
Pokolenie wojny kontra powiat i „służba zdrowia”
Pokonała wirusa i urodziła zdrowe dziecko!
Epidemia. Czy młodzież korzysta z telefonu zaufania?
Epidemia. Personel szpitala woła o pomoc
Ziemia Lubawska odbierze Iławie nową drogę ekspresową?
Ratownik Tomasz Sławiński: Lepiej zapobiegać, niż leczyć
Podwyżka pensji dla dyrektor ICK: „Rutynowa”
Roman Żuralski: List otwarty do mieszkańców Iławy i regionu
Chciał ukraść pieniądze z myjni, ale...
O historii starego młyna
Pożar zabytkowego młyna
Mowa ciała prawdę powie. Burmistrz Dawid Kopaczewski
Jest wykonawca drogi ekspresowej S5 Ornowo-Wirwajdy
Więcej...

CZYTAJ

2005-02-02

Prokurator zamiast księdza


Krzysztof miał 35 lat i był ojcem czwórki dzieci. Jedna chwila przekreśliła wszystko. Dwa tygodnie po wypadku samochodowym zmarł w szpitalu, nie odzyskując przytomności. Prokurator zarządził sekcję zwłok, która odbyła się z... opóźnieniem, co spowodowało duże zamieszanie z pogrzebem. Rodzina nie mogła pomodlić się za duszę zmarłego i godnie go pożegnać...

Jechał razem ze swoją przyjaciółką. To ona była za kółkiem. Dzień był mroźny. Samochód wpadł w poślizg i uderzył w jadącą z naprzeciwka piaskarkę.

NIE TAKIE MIAŁY BYĆ ŚWIĘTA

16 grudnia 2004 roku. W mroźne południe na ulice Lubawy wyjechały piaskarki. Krzysztof Kowalski wraz ze swoją przyjaciółką jechali razem jej samochodem pozałatwiać kilka spraw. Nagle auto, które prowadziła kobieta, wpadło w poślizg. Uderzyło w jadącą z naprzeciwka piaskarkę typu Jelcz.

Rodzice Krzysztofa od kilkunastu lat mieszkają w Niemczech. Tragedia przyśpieszyła ich świąteczny wyjazd.

– Otrzymałem informację od rodziny z Polski, że syn miał wypadek – mówi Stefan Kowalski, ojciec Krzysztofa. – To było około 14:00. Wyjazd do Polski był zaplanowany dopiero na święta Bożego Narodzenia. Szczegółów wypadku nie znaliśmy. Powiedziano nam tylko, że Krzysiek trafił do szpitala w Iławie. Już o 18:00 tego samego dnia wyjechaliśmy z Niemiec.

BYŁ PRZYTOMNY

– Jak tylko przyjechaliśmy do Lubawy, od razu zaczęliśmy szukać pomocy dla syna – opowiada ojciec. – Pierwsze kroki skierowaliśmy do iławskiego szpitala. Spotkałem się tam z lekarzem, który się nim opiekował.

Krzysztof trafił na Odział Intensywnej Opieki Medycznej (OIOM).

– Jego stan był poważny – mówi dalej Stefan Kowalski. – Lekarz powiedział, że ma uszkodzony trzon mózgu i do tego bardzo poważne jego opuchnięcie. Z rozmów z policją dowiedziałem się, że zaraz po samym wypadku syn był przytomny. Rozmawiał z policjantem i podobno mówił, że nic mu się nie stało.

Ojciec chciał ratować syna. Załatwił, własnymi kanałami, helikopter, by przewieźć Krzysztofa do szpitala w Olsztynie. Jego zdaniem, są tam lepsze warunki medyczne. Jednak stan zdrowia jego syna nie pozwalał na jakikolwiek transport.

– Niestety nie mogliśmy go przetransportować – ze łzami w oczach mówi ojciec. – Lekarze iławscy i olsztyńscy, którzy zapoznali się z jego stanem, nie wyrazili na to zgody.

DWA TYGODNIE CZEKANIA NA CUD

– Syn leżał nieprzytomny przez dwa tygodnie – mówi rodzic. – Nie można było przeprowadzić żadnej operacji. Układ centralny był tak zbity, że to nie pozwoliło na nic. Lekarze sami mówili, że tylko cud może go uratować. Każdego dnia przez dwa tygodnie byliśmy przy nim. Modliliśmy się. Ani na moment nie odzyskał przytomności. Nie było nam dane porozmawiać z nim. Kobieta, która prowadziła auto, też trafiła do szpitala. Jej stan zdrowia był lepszy. Wiem, że polskie szpitale to nie to samo, co szpitale w Niemczech. Daleko im do tamtej opieki medycznej.

Rodzice Krzysztofa nie odwiedzili przyjaciółki swego syna, która leżała kilka sal szpitalnych obok. Mieli do niej żal.

– Nie winiliśmy jej za to, że spowodowała wypadek – tłumaczy pan Stefan. – Było nam przykro z innego powodu, że stała się dla niego ważniejsza niż jego żona. Różnie bywa w związkach małżeńskich. Długo by o tym mówić. Krzysztof po prostu zostawił dla niej żonę i czwórkę dzieci. Ale nie to było powodem, że może umrzeć.

SEKCJA ZWŁOK I BASTA!

– W którejś tam rozmowie z lekarką dowiedziałem się, że prokurator zarządził przeprowadzenie sekcji zwłok po śmierci mojego syna – dodaje ojciec. – Nie wiedziałem, co robić. On jeszcze żył, choć oddychała za niego maszyna, a prokurator już wydał na niego wyrok.

Rodzice 35-letniego Krzysztofa w kilka dni przed jego śmiercią odwiedzili prokuratora, by prosić go o odstąpienie od sekcji zwłok.

– Poszliśmy do prokuratora Tytusa Szymanka, który prowadził tę sprawę – wyjaśnia Kowalski. – Przyjął nas bardzo chłodno. Zapytał, czy mój syn jeszcze żyje. Odpowiedziałem, że tak i dlatego tu jestem, bo chcę prosić, by nie robiono sekcji. Wtedy prokurator powiedział tak: „Jeśli jeszcze żyje, nie dzielmy zatem skóry na niedźwiedziu”. Zszokowało nas to... A jeszcze bardziej następne słowa, które wyszły z jego ust: „Bóg tak chciał i za to go pokarał”. Odebrało mi mowę. Wyszliśmy od razu. Prokurator chciał chyba nam w ten sposób uświadomić, że nasz syn zrobił źle, zostawiając żonę i dzieci dla innej kobiety. Nie jemu to jednak osądzać!

– Nie byłem przy tej rozmowie i nie wiem, czy w ogóle się odbyła, ale prokurator nigdy nie komentuje okoliczności śmierci – mówi z kolei Tomasz Rek, prokurator rejonowy w Iławie.

Krzysztof zmarł 1 stycznia 2005 roku. Rodzice byli przy jego śmierci.

– Po śmierci syna, następnego dnia znów poszliśmy do prokuratora prosić go, by odstąpił od sekcji – wyjaśnia rodzic. – Syn przeleżał w szpitalu dwa tygodnie. Po co zatem go kroić?! Przecież są wszelkie potrzebne dokumenty i zapiski medyczne. Zmarł, bo miał poważne obrażenia po wypadku. Niestety prokurator na naszą prośbę nie zgodził się.

– Najbliżsi osoby zmarłej nie mają wpływu na to, czy sekcja zwłok denata odbędzie się, czy też nie – mówi prokurator rejonowy. – Jeśli prokurator prowadzący zarządził jej przeprowadzenie, to nie ma odwrotu. Każda sekcja zwłok pozwala na bardziej szczegółowe i precyzyjne poznanie przyczyny śmierci.

Sekcję zwłok wyznaczono na 5 stycznia. W tym czasie rodzice planowali już uroczystości pogrzebowe swego syna.

ZMIANA TERMINU

– 5 stycznia przyjechaliśmy do Iławy, by odebrać zwłoki syna – opowiada Kowalski. – Zanim jednak dowiedzieliśmy się, co jest grane, sekretarka z kostnicy poprosiła synową, by podpisała jakiś dokument. Jak się potem okazało, nie był to dokument potwierdzający odbiór ciała syna, tylko zgoda na wykonanie sekcji.

Termin 5 stycznia był terminem wstępnym wykonania sekcji, który słownie został ustalony pomiędzy prokuratorem a rodziną.

– Myślałem, że rozmawiam z kimś na stanowisku, a nie człowiekiem bez serca – z bólem mówi ojciec. – Ustaliliśmy „na gębę”, że już 5 stycznia będzie po sekcji i będziemy mogli odebrać ciało syna. Stało się inaczej. Nie mieliśmy nawet czasu na spokojną modlitwę o spokój duszy naszego Krzysia. Odwołaliśmy różaniec.

Przyczyną przesunięcia o jeden dzień sekcji zwłok był drobny wypadek lekarza sądowego.

– Podobno poparzył sobie rękę i nie mógł wykonać sekcji tego dnia – oburzonym głosem mówi Kowalski.

– Tak. Prawdą jest, że lekarz sądowy miał drobny wypadek i dlatego termin sekcji został przesunięty o jeden dzień – potwierdza prokurator Rek.

PO CO TA SEKCJA?

– Nie wiem w ogóle, po co robili tę sekcję – zachodzi w głowę ojciec. – Zapytałem o to prokuratora Szymanka. Jego odpowiedź zwaliła mnie z nóg. Powiedział dosłownie tak: „Ustalić musimy, czy przypadkiem nie doszło najpierw do zabójstwa państwa syna, a potem do umyślnego spowodowania wypadku”.

Rodzice odebrali wreszcie ciało syna. Pogrzeb odbył się 6 stycznia. Niestety, nie było już czasu na modlitwę różańcową. Nikt z najbliższych nie mógł też pożegnać się z Krzysztofem. Jego ciało spoczęło na lubawskim cmentarzu.

Wyniki sekcji zwłok nie są na razie znane.

JOANNA MAJEWSKA



Śp. Krzysztof Kowalski z Lubawy.
Zmarł, nie odzyskując
przytomności, 1 stycznia 2005
roku, czyli w dwa tygodnie
po wypadku samochodowym.
Jego rodzice mają żal
do prokuratora, który opóźniając
sekcję zwłok, nie pozwolił im
na modlitwę różańcową
za duszę syna...

  2005-02-02  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129477106


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.