Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Obwodnica Nowego Miasta. Będzie poślizg
Burmistrz bezradny na hałas z „Leśnej”
Trzy lata temu obiecaliśmy, dziś wręczamy świadectwa
Albo tunel pod torami, albo stanie i czekanie
Kwaśniewski do Kopaczewskiego. Replika o blokadzie USC
Szpital. Nie działa poradnia medycyny paliatywnej
Wodne problemy z hydrantami
Kładka między Małym a Dużym Jeziorakiem zamknięta od 5 lat
Burmistrz zablokował w USC bezpłatne klepsydry
Problemy z dostępem do obiektów sportowych
Czy Iława jest gotowa do sezonu letniego?
Susz. Nowy dyrektor ośrodka kultury
Raport przedwakacyjny. Co Iława oferuje na sezon?
Mikołaj Grzywacz o pierwszych krokach w muzycznej branży
Iława. Zwolnienia podatkowe 2019
Szerszeń monstrum. Kolejna niespodzianka z Azji
Większy skład komisji rewizyjnej. Demokracja czy polityka?
Pokolenie wojny kontra powiat i „służba zdrowia”
Pokonała wirusa i urodziła zdrowe dziecko!
Epidemia. Czy młodzież korzysta z telefonu zaufania?
Więcej...

CZYTAJ

2005-09-14

Nie ukradłem tego auta


Taksówkarz z Iławy długo będzie wspominał kurs do Wronek. Miał klientowi przewieźć na lawecie samochód. Po drodze okazało się, że jego samochód, którym jeździ od 5 lat, został rzekomo wcześniej... skradziony! Zarekwirowała go policja, a taksówkarz został bez narzędzia pracy. Walczy o zwrot auta.

Jacek Cholewa jest taksówkarzem w jednej z iławskich korporacji. Z jego pracy utrzymuje się 6-osobowa rodzina. Na blisko trzy tygodnie został pozbawiony przez policję ze Świecia (woj. kujawsko-pomorskie) samochodu – swojego źródła dochodu. Powodem są przypuszczenia, że jest to auto pochodzące z kradzieży.

FERALNY KURS

Jacek Cholewa wracał w niedzielę, 14 sierpnia, z Wronek (woj. wielkopolskie). Na zlecenie klienta przewoził na lawecie samochód. Kilka kilometrów przed Bydgoszczą zauważył jadące za nim auto. Kierowca dawał mu bliżej nieokreślone znaki. Cholewa postanowił się nie zatrzymywać. Bał się.

Nieznany samochód przez cały czas jechał za nim. Na przedmieściach Bydgoszczy samochód wyprzedził auto pana Jacka, pokazując, żeby ten się zatrzymał.

– Zatrzymałem się, chociaż był tam zakaz – opowiada pan Jacek. – Ten mężczyzna wysiadł z samochodu i spytał mnie, od jak dawna mam swój samochód. Powiedziałem, że pięć lat. On na to, że niemożliwe, bo to jest jego samochód, który mu ukradziono w tym roku w lutym. Spytał, czy może obejrzeć moje auto. Zgodziłem się.

Mężczyzna znalazł kilka drobiazgów, które były identyczne, jak w jego skradzionym samochodzie. Były to między innymi szczegóły w bagażniku oraz nieoryginalny, czerwony schowek. Zgadzał się również przebieg licznika.

– Byłem zmęczony długą drogą, więc zaproponowałem, że zjedziemy do jakiegoś baru i tam spokojnie poczekamy na policję, która ostatecznie wyjaśni sprawę – ciągnie pan Jacek. – Jednak mężczyzna stwierdził, że nie ma takiej potrzeby. Dałem mu wszelkie namiary na siebie i korporację. Mężczyzna stwierdził, że gdyby coś, to znajdzie mnie w Iławie. Po tych słowach rozstaliśmy się i spokojnie odjechałem.

JEDNAK PROBLEM BYŁ

Niedaleko Świecia pan Jacek zauważył, że za jego samochodem jedzie na sygnale policja. Zjechał na bok i zatrzymał się. Po krótkiej rozmowie policjanci zatrzymali dokumenty samochodu i kazali jechać za sobą.

– Kiedy podjechaliśmy pod komendę, okazało się, że nie ma parkingu – opowiada pan Jacek. – Musiałem wjechać samochodem za bramę. Kiedy samochód zniknął za bramą, ta się zamknęła. Nie miałem możliwości wyjechania stamtąd. Policjanci dali mi dwie godziny na odbiór lawety.

Była niedziela. Pan Jacek poprosił o przechowanie samochodu z lawety do rana, kiedy to udałoby mu się zorganizować zastępczy transport. Okazało się to niemożliwe, więc wynajął na własny koszt samochód, który miał mu dowieźć lawetę z autem do Iławy.

ODDALI SAMOCHÓD

Samochód został zabezpieczony na policyjnym parkingu jako dowód rzeczowy. W wydanym kilka dni później postanowieniu prokuratorskim jako uzasadnienie zatrzymania auta podano, że jest „uzasadnione podejrzenie, że zatrzymany pojazd pochodzi z kradzieży, a ponadto posiada przerobione numery identyfikacyjne”!

Pan Jacek przyznaje, że samochód jest spawany przy silniku, w okolicy numerów identyfikacyjnych. Twierdzi, że spawanie to pozostałość po naprawie samochodu. Jednak według przepisów wszelka ingerencja w okolicach pól identyfikacyjnych samochodu jest zabroniona. Naruszenie samego pola lub jego okolicy jest przez policję badane właśnie pod kątem przerobienia numerów identyfikacyjnych.

W ostatnich dniach sierpnia samochód został zbadany przez biegłego. W końcu 30 sierpnia zapadła decyzja, że pan Jacek może odebrać auto. Jaką opinię na temat ewentualnego przerobienia numerów identyfikacyjnych wydał biegły, nie wiadomo.

WIELE NIEJASNOŚCI

Pan Jacek nie rozumie jednak, dlaczego podejrzewany jest o kradzież samochodu. Zgodnie z posiadanymi przez niego dokumentami, posiada samochód od 5 lat. A przecież kradzież miała miejsce kilka miesięcy temu!

Jak nam powiedział, o tym, że nie jeździ skradzionym samochodem, świadczą konkretne uszkodzenia, które ma jego auto. Samochód pana Jacka był kilkakrotnie „stuknięty”. Ślady te są uwidocznione w dokumentacji w ubezpieczalni. Jego zdaniem, wystarczy zapiski te porównać ze śladami na samochodzie.

Bydgoska policja i prokuratura nie chcą na razie komentować tej sprawy. Dlaczego?

– Mogę jedynie potwierdzić, że do komisariatu policji Bydgoszcz-Wyżyny 16 sierpnia wpłynęły materiały dotyczące przedmiotowego samochodu – informuje Ewa Przybylińska, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. – W sprawie tej prowadzone jest postępowanie przygotowawcze, którego szczegóły, zgodnie z obowiązującymi przepisami, objęte są tajemnicą.

Zgodnie z przepisami policja ma 30 dni na zbadanie sprawy i podjęcie decyzji o przedstawieniu zarzutów lub zamknięciu sprawy.

BEZ ŚRODKÓW DO ŻYCIA

Jacka Cholewę martwi inna sprawa. Przez trzy tygodnie nie miał samochodu, nie mógł więc pracować. A jest jedynym żywicielem rodziny. Przez ten czas utrzymywał ją z tego, co zarobiło jedno z czworga dzieci.

Pan Jacek zastanawiał się nad zawieszeniem działalności gospodarczej. Zrezygnował z tego, ponieważ pozbawiłby się w ten sposób możliwości ewentualnego dochodzenia odszkodowania po zakończeniu sprawy. A liczy na szybkie rozwiązanie, bo czuje się niewinny. Cała sprawa jest dla niego nieporozumieniem.

KATARZYNA KOZIKOWSKA




Taksówkarz z Iławy Jacek Cholewa przez 2 tygodnie
nie mógł pracować. Policja zatrzymała jego samochód
jako dowód kradzieży. Pan Jacek czuje się niewinny.
Samochodu nie ukradł, na dowód czego
pokazał nam dokumenty.


  2005-09-14  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
129971113


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.