Logo Kurier Iławski

Wejście
Pierwsza strona
CZYTAJ
Opinie, felietony
Zdrowie
CENNIK MODUŁOWY
Ogłoszenia drobne
Ogłoszenia modułowe
Wyszukiwarka
FORUM

CZYTAJ
List otwarty ws. plebiscytu „Medialne Perły Samorządu”
Lekarze rodzinni postawili mur
Droga ekspresowa S5. Lubawa i Nowe Miasto wchodzą do gry
Obwodnica Nowego Miasta. Będzie poślizg
Burmistrz bezradny na hałas z „Leśnej”
Trzy lata temu obiecaliśmy, dziś wręczamy świadectwa
Albo tunel pod torami, albo stanie i czekanie
Kwaśniewski do Kopaczewskiego. Replika o blokadzie USC
Szpital. Nie działa poradnia medycyny paliatywnej
Wodne problemy z hydrantami
Kładka między Małym a Dużym Jeziorakiem zamknięta od 5 lat
Burmistrz zablokował w USC bezpłatne klepsydry
Problemy z dostępem do obiektów sportowych
Czy Iława jest gotowa do sezonu letniego?
Susz. Nowy dyrektor ośrodka kultury
Raport przedwakacyjny. Co Iława oferuje na sezon?
Mikołaj Grzywacz o pierwszych krokach w muzycznej branży
Iława. Zwolnienia podatkowe 2019
Szerszeń monstrum. Kolejna niespodzianka z Azji
Większy skład komisji rewizyjnej. Demokracja czy polityka?
Więcej...

CZYTAJ

2003-07-29

LEKARZ Z ROGAMI I OGONEM


Zalewo. Czy lekarz pogotowia ratunkowego
nie udzielił pomocy?

– Doktor nie tylko, że był na nas obrażony, że zakłócamy mu wieczorny spokój w pracy, ale jeszcze na nas krzyczał. W książeczce wpisał, że udzielił porady, ale żadnej porady nie było. Nie dał nawet żadnych leków – tak o lekarzu z podstacji pogotowia w Zalewie mówi zdenerwowany mąż pacjentki.

Helena i Stanisław Przesmyccy mieszkają w Jerzwałdzie (gm. Zalewo). Panią Helenę czeka niebawem poważna operacja serca. Przygotowują ją do niej lekarze ze szpitala w Elblągu. Kobieta przeszła niedawno badanie przedoperacyjne zwane koronografią. Jest to zabieg, przy którym do naczyń krwionośnych, poprzez nakłucie w pachwinie, wsuwa się cewnik i w ten sposób określa się wszelkie nieprawidłowości.

– Po tym właśnie zabiegu na nodze powstał spory krwiak, żyła zrobiła się twarda jak guz, zaczęło mnie to boleć – mówi Helena Przesmycka.

Słyszała, że w takich przypadkach może dojść do bezwładu, nie wiedziała, czy może chodzić, czy lepiej jakby leżała bez ruchu. Ból narastał, więc mąż pani Heleny, Stanisław, zdecydował, że trzeba wezwać pogotowie.

– Niepokoiłem się i zadzwoniłem na pogotowie do Iławy. Tam powiedziano mi, że lepiej, jakbym powiadomił pogotowie w Zalewie, bo przecież to bliżej. Stwierdziłem, że sprawa nie jest aż tak poważna, żeby wołać karetkę, więc wsiedliśmy z żoną w samochód i sami pojechaliśmy do tego pogotowia – opowiada Stanisław.

POGOTOWIE W ZALEWIE

W zalewskim pogotowiu był lekarz i sanitariusz. Co prawda nie wyglądali na służbę medyczną, bo byli w strojach sportowych, a nie w białych fartuchach, ale – jak mówią Przesmyccy – to nie o to chodzi.

– Gdy weszliśmy, lekarz nie krył swojego zdenerwowania – kontynuuje pan Stanisław. – Zapytał, po co przyszliśmy i dlaczego mu zawracamy głowę, skoro mogliśmy wcześniej iść do lekarza pierwszego kontaktu.

Był piątkowy wieczór, 13 czerwca. Pani Helena przyznaje, że nie poszła do lekarza w dzień, ponieważ wtedy jeszcze ból nogi nie był tak dotkliwy.

Między mężem pacjentki a doktorem pogotowia wywiązała się krótka sprzeczka. Zdenerwowany pan Stanisław podkreśla, że przecież sam przywiózł żonę, że pogotowie nie poniosło żadnych strat i że obowiązkiem lekarza jest leczyć.

W końcu doktor poprosił chorą o książeczkę RUM.

– Wziął ją, ale to jedyne, co zrobił. Wpisał, że została udzielona porada, tylko że tej porady nie było. Wydarł kartkę z książeczki, żeby mu zapłacili, a nam nie powiedział ani słowa o tym, co jest mojej żonie. Jeśli była to sprawa błaha, to wystarczyłoby, żeby powiedział „niech się pani nie martwi, to nic takiego” – sugeruje pan Stanisław.

– Bardzo się bałam, a wizytę u lekarza prowadzącego miałam dopiero w poniedziałek. Już sobie wszystko wyobrażałam, nie wiedziałam, czy do tego poniedziałku to ja oczu nie zamknę – zwierza się pani Helena.

– Powiedziałem w końcu temu lekarzowi, że jak na niego patrzę, to widzę rogi – przywołuje swoje słowa Przesmycki.

Prosto z pogotowia małżeństwo skierowało swe kroki do apteki. Aptekarz dał maść, którą należało smarować ranę.

– Gdy opowiedziałam o wszystkim mojemu lekarzowi w Elblągu i pokazałam mu tę maść, to powiedział, że aptekarz nie mógł wybrać lepiej – chwali zalewskiego farmaceutę Helena Przesmycka. – Czy ten doktor w pogotowiu nie mógł mi po prostu przepisać tej maści? Kosztowała zaledwie 6 złotych. Po co były te nerwy, ta przykra awantura?

Z DRUGIEJ STRONY

Poproszony przez nas o przedstawienie sprawy lekarz pogotowia w Zalewie doskonale pamiętał wizytę państwa Przesmyckich. Jego zdaniem to oni zachowywali się w stosunku do niego niegrzecznie i sprowokowali go stwierdzeniem, że „lekarzom rosną rogi”.

– Ludzie nie rozumieją, że na pogotowiu lekarze mogą udzielić jedynie pomocy doraźnej, tutaj trafiają nagłe przypadki z zagrożeniem zdrowia i życia – wyjaśnia Lech Krekoteń, lekarz pogotowia, na którego zachowanie narzekają Przesmyccy. – W pogotowiu nie pracują specjaliści w każdej dziedzinie medycyny, ja na przykład jestem lekarzem pierwszego kontaktu. Gdy ci państwo zjawili się w pogotowiu, zapytałem przede wszystkim, dlaczego z tym krwiakiem nie poszli do swojego lekarza rodzinnego. Krwiak utrzymywał się dość długo. Widziałem, że sprawa, z jaką przyszła pani Przesmycka, wymaga porady chirurga, a ja chirurgiem nie jestem. Powinna iść do swojego lekarza, który z pewnością dałby jej skierowanie właśnie do chirurga. Wówczas porada udzielona byłaby należycie.

Krekoteń zaprzecza temu, że nie zbadał pani Heleny.

– Zbadałem tę panią i stwierdziłem, że to nic poważnego – podkreśla. Dodaje przy tym, że atmosfera w gabinecie lekarskim rzeczywiście nie była miła, ale to wszystko z powodu niegrzecznego zachowania męża chorej.

– Bardzo rozeźlił się, gdy zapytałem, dlaczego chora nie poszła do lekarza pierwszego kontaktu. Gdy powiedział, że lekarzom rosną rogi, aż przysiadłem z wrażenia. Straszył mnie gazetą. Służba zdrowia jest dziś stale obecna w mediach i zawsze przedstawiana jest jednostronnie. Wszystkiemu zawsze winien jest lekarz – kończy trochę rozgoryczony Lech Krekoteń.

Przybyły do naszej redakcji Stanisław Przysmycki dodaje, że lekarzom nie tylko rogi rosną, ale jak się dobrze przyjrzeć, to i ogon widać.

ANETA WOŹNOWSKA

  2003-07-29  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
130800074


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





Wejście | Pierwsza strona | CZYTAJ | Opinie, felietony | Zdrowie | CENNIK MODUŁOWY | Ogłoszenia drobne | Ogłoszenia modułowe
Wyszukiwarka | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2021 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.