Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Pokonała wirusa i urodziła zdrowe dziecko!
Epidemia. Czy młodzież korzysta z telefonu zaufania?
Epidemia. Personel szpitala woła o pomoc
Ziemia Lubawska odbierze Iławie nową drogę ekspresową?
Ratownik Tomasz Sławiński: Lepiej zapobiegać, niż leczyć
Podwyżka pensji dla dyrektor ICK: „Rutynowa”
Roman Żuralski: List otwarty do mieszkańców Iławy i regionu
Chciał ukraść pieniądze z myjni, ale...
O historii starego młyna
Pożar zabytkowego młyna
Mowa ciała prawdę powie. Burmistrz Dawid Kopaczewski
Jest wykonawca drogi ekspresowej S5 Ornowo-Wirwajdy
Pechowy spacer fatalnym chodnikiem
Sprytni obrońcy bagienka zawołali urzędników od środowiska
Sklep Ekologiczny „Zdrowo Nacudowane”
Viola Nowasielska o telewizyjnej przygodzie na wyspie Bali
Najlepsza myjnia w mieście!
Starostwo. Skargi na kolejki w Wydziale Komunikacji
CZŁOWIEK ROKU 2019. Głosujemy!
Uwaga początkujący przedsiębiorcy!
Więcej...

CZYTAJ

2004-11-09

Ktoś na nas zagiął haczyk


Najpierw Kowalskim padła dorodna klacz, potem kogut i pies. Ktoś w nocy wdarł się do ich gospodarstwa i zniszczył sieci na stawie. Zaczęły się nawet głuche telefony – ktoś Kowalskim zamówił pod dom taksówkę, a innym razem pizzę... Fatum to czy źli ludzie?

Alina i Jerzy Kowalscy prowadzą gospodarstwo agroturystyczne w Szałkowie (gm. Iława). Ich posesja jest bardzo atrakcyjna – dochodzi aż do brzegów Jezioraka. Prócz zabudowań jest tam też staw rybny i spora łąka.

Każdego lata dom Kowalskich pełen jest letników, którzy przyjeżdżają tu głównie ze stolicy. Woda, ryby, konie i czyste powietrze są magnesem na turystów.

ZACZĘŁO SIĘ OD „MALUCHY”

– Dokładnie 11 października zachorowała Malucha, nasza klacz, za którą daliśmy 4 tysiące złotych – mówi Alina Kowalska. – Wezwaliśmy weterynarza. Malucha dostała pięć kroplówek, cztery zastrzyki i gdy już wydawało się, że z tego wyjdzie, nagle zdechła.

Weterynarz stwierdził zatrucie pokarmowe. Niestety, ze względu na koszty Kowalscy nie zlecili wykonania sekcji zwierzęciu – nie wiadomo więc, czym dokładnie się zatruło.

– Tylko czymś z łąki mogła się zatruć, na pewno nie z obory – sądzi Jerzy Kowalski. – Sprawdzaliśmy, czy w trawie nie ma jakichś granulek czy czegoś podejrzanego, ale deszcz wszystko zatarł. Poza tym Malucha była tak ufna, że nawet od obcego zjadłaby coś z ręki.

POCIĘTE SIECI, GŁUCHE TELEFONY

Później Kowalski znalazł obok swojego stawu wyciągniętą sieć, którą ktoś pociął na drobne kawałki. W stawie jest między innymi lin, karaś i karp. Może ktoś chciał wykraść ryby, a widząc sieć uznał, że właśnie odławia je właściciel stawu?

– Chciał ukraść parę trybek, a narobił tyle szkód – zasępiają się Kowalscy. – Wcześniej już raz obrobili nam staw, ale udało się namierzyć złodziei, jak sprzedawali łup w Ostródzie.

Czy jednak i tym razem o ryby chodziło, czy też o zastraszenie domowników? Niedługo po incydencie z siecią zdechła suka Nuka, a także kogut. Poszukiwanie rozrzuconej trutki znów nic nie dało.

– Może właśnie o wytrucie naszych psów temu komuś chodzi? – zastanawia się pan Jerzy. – W nocy biegają one po obejściu, pilnując dobytku. Może komuś w czymś przeszkadzają?

Na domiar złego u Kowalskich zaczęły się głuche telefony. Pewnego dnia ktoś pod ich dom zamówił taksówkę. Jakież było zaskoczenie! Czyżby ktoś dawał im znaki, że już czas opuścić zajmowane siedlisko? Można się tylko domyślać...

Innym razem zadzwoniła pizzeria z Iławy, że już wiozą zamówienie.

– Ktoś zamawiając pizzę podał także nasz numer telefonu. Zadzwonili do nas z pizzeri, bo pewnie zamówienie było tak duże, że „podpadało” – uważa pan Jerzy.

APELUJĄ DO LUDZI

Czy nie nadszedł najwyższy czas na wezwanie policji? O wszystkich tych dziwnych zdarzeniach Kowalscy rozmawiali ze swoim dzielnicowym.

– Policjant stwierdził, że bez sekcji zwłok niewiele tu można zdziałać, bo nie wiadomo, czym zatruły się nasze zwierzaki – mówi pani Alina. – Po rodzaju trutki łatwo można by namierzyć truciciela. Teraz już za późno.

Kowalscy zatem uradzili, by zgłosić się po pomoc do naszej redakcji i nagłośnić sprawę w „Kurierze”.

– Może ktoś widział kogoś, kto się tu kręcił, coś słyszał, dostawał jakieś propozycje, które mogą wiązać się z naszą sprawą... Za wszystkie informacje będziemy wdzięczni – apelują Kowalscy. Na razie nie chcą rzucać na nikogo bezpodstawnych oskarżeń, ale swoje przemyślenia już mają. – Na dziś do końca nie wiemy, kto i za co zagiął na nas haczyk...

Rodzina najbardziej obawia się o dwójkę swoich najmłodszych dzieci: 3-letnią córeczkę i 6-letniego synka.

– Jeśli jest pewność, że szkody spowodowała ludzka ręka, lub też państwo ci otrzymają jakieś groźby, wówczas jest to już podstawa do zawiadomienia nas o zdarzeniu – poucza Janusz Skuzjus z policji w Iławie.

RADOSŁAW SAFIANOWSKI



Obok swojego stawu rybnego w Szałkowie
stoi Jerzy Kowalski ze starszym synem.
Na ziemi widoczna linka, którą ktoś wyciągnął
ze stawu sieć, by potem pociąć ją na kawałki.

  2004-11-09  

Z komentarzami zapraszamy
na moderowane FORUM
Wróć   Góra strony
128983126


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe | szukaj
FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2020 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.