Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Mobilizacja na obwodnicę miasta
Łatwe parkowanie koło amfiteatru
Dla pedofilów litości nie będzie
Przed sądem burmistrz milczy
Ratusz się sypie, ale musi poczekać
Auto policjanta. Atmosfera gęstnieje
Kasjerka została bez pracy
Marek Kałuża: „Mam w sobie tęsknotę za pięknem”
Nie miał prawka, więc uciekł
Niedziela bez handlu. Spacer zamiast marketu
Parking tylko dla urzędnika?
KODEKS WYBORCZY. Nowelizacja
Kierowca bez mandatu za ucieczkę
Ząbrowo wymaga uwagi
Fabryka POL-MAK zabiera głos
Trujące chmury nad miastem
CZŁOWIEK ROKU 2017. Oto nominacje!
A siódmego dnia odpocznij od zakupów
Miał być raj, a jest wojna!
Jakub Chiżyński. Wspomnienie
Więcej...

CZYTAJ

2004-10-11

Kopciuszek uciekł z balu


Pamiętamy finał wyborów Miss Polonia, które na żywo z Teatru Muzycznego Roma w Warszawie relacjonowała telewizja TVN. Zanim jednak te wszystkie piękne kobiety stanęły przed kamerami, musiały przez ponad dwa tygodnie przejść ciężką harówkę. Nie zawsze było wesoło...

Układy choreograficzne, ćwiczenia, nauka chodzenia, a nawet uśmiechania się w momencie, gdy najeżdża na nie kamera. Wyćwiczony każdy najdrobniejszy ruch i mimika twarzy. 24 dziewczyny stanęły na scenie teatru, ale tylko jedna z nich założyła koronę.

Wokół wyborów najpiękniejszej jest wiele plotek. W każdej z nich ukrywa się trochę prawdy. Na kilka dni przed galą w warszawskim wydaniu „Faktu” ukazało się zdjęcie jednej z finalistek, którą to właśnie „Fakt” ogłosił swoją Miss Polonia. To bardzo zdenerwowało resztę dziewczyn, kilka z nich miało nawet ochotę wrócić do domu. Ostatecznie okazało się, że faworytka „Faktu” wygrała również w rzeczywistości.

Spotkałam się z ALICJĄ TRZEBIATOWSKĄ, iławianką, która zakwalifikowała się do finału Miss Polonia i weszła – już w trakcie gali – do grona 12 najpiękniejszych kobiet kraju. Przy małej kawie Alicja opowiedziała mi bardzo dużo na temat wyborów i tego, co działo się wokół nich. Jednak nie wszystko mogłam napisać. Finalistki są objęte umową z producentem i biurem Miss Polonia, które zakazuje ujawniania kulisów wyborów i bardziej pikantnych momentów. Do końca 2005 roku żyją na rozkaz biura. Mogą być „wypożyczane” do reklam bądź jako hostessy upiększać wystawy i pokazy.

JOANNA MAJEWSKA: – Dieta, ćwiczenia, solarium, kosmetyczka i fryzjer, czy to wszystko towarzyszyło tobie przez cały czas zgrupowania przed wyborami w Warszawie?

ALICJA TRZEBIATOWSKA: – Ponad dwa tygodnie nauki chodzenia i poruszania się. Przyjechałam do Warszawy, do hotelu jako jedna z pierwszych. Mieliśmy dwuosobowe pokoje. Mieszkałam z Malwiną Stanik, Miss Londynu. Zaprzyjaźniłyśmy się bardzo. Obie też byłyśmy ganiane przez choreografów, którzy non stop na nas krzyczeli – „jesteście za sztywne!” i dokładano nam kolejne godziny ćwiczeń. Diety specjalnej nie było. Karmiono nas bardzo dobrze. Posiłki bardzo często i obfite. Nawet kelnerzy śmiali się, że pierwszy raz widzą „miski” z takim apetytem. Jeśli chodzi o solarium, basen, saunę i innego rodzaju uciechy tego typu, to za nie wszystkie musieliśmy dodatkowo płacić. Fryzjera odwiedziliśmy tylko dwa razy. Pierwszy raz przed sesją zdjęciową, którą można było obejrzeć w internecie, a drugi przed samą galą 11 września.

– Jak długo dziennie trwały ćwiczenia?

– Już o 10:00 musiałyśmy być na sali, która mieściła się w tym samym hotelu, w którym mieszkałyśmy. Ranne ćwiczenia kończyły się o 15:00. Godzinna przerwa na obiad i dalej na ćwiczenia, które trwały do 21:00. Potem o 22:00 kolacja i spać.

– Teraz wiem, dlaczego was tak dobrze karmili.

– No tak, żebyśmy nie padły z głodu. Spalałyśmy tysiące kalorii dziennie. Ale zdarzało się, że dziewczyny mdlały ze zmęczenia. Szczególnie w ostatnich dniach przed telewizyjną galą.

– Miałyście zapewnioną opiekę medyczną?

– Na stałe był z nami lekarz ortopeda, który dbał o nasze nogi. Ja do dziś jestem na tabletkach przeciwbólowych. Strasznie nadwerężyłam sobie biodro. Inne dziewczyny skręcały nogi w kostkach. Ostatnie 3 dni mieszkaliśmy już w innym hotelu, bliżej teatru Roma. Te właśnie były najgorszą harówką.

– W międzyczasie wydarzył się jeszcze wypadek, pożar w jednym z pokoi hotelowych. Rankiem, około piątej napisałaś do mnie sms-a. Potem kolejnego, że wszystko już jest w porządku. Co było przyczyną pożaru?

– Pożar powstał od wadliwej instalacji elektrycznej. Wybuchł telewizor, który spadł na podłogę, na torby z ubraniami... Ale na szczęście nikomu nic się nie stało. Zresztą TVN pokazał migawkę z tego dnia. Bardzo przeżyłam pożar, potem wszystko wróciło, gdy na telebimach w czasie gali znów to pokazali.

– Wróćmy do ostatnich dni przed galą. Jak rozumiem, na nic już wtedy nie było czasu?

– Dosłownie na nic. Nawet na to, by iść na obiad. Od rana do wieczora próby na deskach teatralnych. Ale marzyłam o tym, by wejść do grupy 12 finalistek, by móc wystąpić w układzie sportowym. W tym czułam się najlepiej.

– Było to widać. Dopiero wtedy zauważyłam, że się rozluźniłaś. Byłaś już w dwunastce, kolejnym etapem było wejście do ostatecznej piątki.

– O tym już nie marzyłam. Wiesz, czasami czułam się jak pionek na planszy, którego się wystawiało i chowało, tak by ładnie wyglądał w telewizji. Sam dzień gali był szalony. Rano fryzjer, potem już próba generalna, wyczekiwania i wejścia na żywo.

– Za kulisami na pewno nerwówka, a w garderobie jeszcze większa...

– Tak. Stres, nerwy i szaleństwo. Ja chciałam tylko wyjść na scenę, pokazać się i wrócić za kulisy. Garderoba była bardzo malutka. Była jedna garderobiana na dwie dziewczyny. Miałam dwuczęściową sukienkę, więc ubieranie jej trwało dłużej. Nie było czasu nawet na poprawianie makijażu, a jedynie zmycie pomadki i nałożenie nowej. Czasem odebrało się sms-a od znajomych. Do mnie koleżanka napisała: „Wyluzuj się, nie bądź taka sztywna!”. Przesyłali uwagi co do mojego zachowania się na scenie. Za to im teraz dziękuję.

– Czy jest inaczej wiedząc, że nie tylko patrzą na ciebie osoby obecne w sali teatru, ale jeszcze miliony widzów przed telewizorami?

– O tym tak naprawdę się nie myśli. Wychodzisz na scenę. Robisz to, co kazali i schodzisz.

– No dobrze, ale gdy są odczytywane wyniki, myślisz, że zaraz mnie wyczytają, że będę teraz. Skakano po numerkach. Omijano ciebie, numer 15, różnymi sposobami. Nie denerwowałaś się?

– Denerwowałam. Słyszałam, 14, 16, 18... a mnie, jak nie czytają, tak nie czytają! Zostałam wyczytana jako dziesiąta. Nie wiem, jak można opisać tę chwilę, kiedy jest się wybranym. Nie jechałam do Warszawy z wizją korony. Dostałam się na samą górę dzięki dzikiej karcie, czyli z przypadku. Zaszłam i tak bardzo wysoko. Chciałam po prostu wystąpić w układzie sportowym, bo w nim się czułam wspaniale. Chciałam się pokazać.

– Gdy nie wyczytano cię do piątki, co poczułaś?

– Nie czułam żalu. Tego jestem pewna. Choć nie ukrywam, że chciałam się w niej znaleźć. Każda w swej głowie miała jakąś wizję tej finałowej piątki. Wiedziałyśmy, że jeśli dostanie się do niej Kasia [dziewczyna z pierwszej strony warszawskiego wydania „Fakt”, którą w kilka dni przed galą ogłoszono Miss – red.] to ma ona szansę na koronę. Wydarzyło się wiele rzeczy wokół tej dziewczyny. Spędziłam z nią ponad dwa tygodnie. Nie dała się polubić. Jest jeszcze wiele spraw, ale o nich jak na razie ciii... nie ujrzą światła dziennego.

– Czy chcesz mi przez to powiedzieć, że „za tyłek” można być właścicielką korony najpiękniejszej?

– Nie słyszałam tego pytania.

– Rozumiem. Idźmy zatem dalej. Piątka dziewcząt wyczekuje na końcowe wyniki. W telewizji lecą reklamy, co wy w tym momencie robicie?

– Na scenie trwały przygotowania do kolejnego wejścia na żywo. Niektóre z nas, a stałyśmy, jak widziałaś, na schodach w butach z 12-centymetrowym obcasem, siadały na schodach. Inne kucały, a jeszcze inne poprawiały włosy. Byłyśmy bardzo zmęczone. Wcześniej jeszcze walc, gdzie trzeba było trzymać fason.

– Robiłyście już tylko za tło?

– Można to tak nazwać. Ale było to całkiem zgrabne tło...

– Miss wybrana. Zakładają jej koronę, a wy wciąż stoicie na schodach. Czemu nie zeszłyście pogratulować koleżance? Dlaczego nie ucałowałyście Kasi? Czyżby zazdrość?!

– To nie zazdrość. Na to miały wpływ prawybory w „Fakcie” i cała sytuacja, jaka po nich wyniknęła wśród nas.

– Zbojkotowałyście galę?!

(Alicja tylko się lekko uśmiechnęła i nie odpowiedziała na pytanie)

– Na sali była obecna twoja mama, siostra, ciocia i kuzynowie. Spotkaliście się zaraz po gali? A może od razu wróciłaś z nimi do domu? No i co z bankietem po gali?

– Wszystkie te osoby, o których wspomniałaś, były na sali. Zaraz po zakończeniu gali musiałam biec do garderoby, by oddać sukienkę, w której występowałam. Nie było mowy, by w niej iść na bankiet. Oddałam zatem sukienkę, przywitałam się z rodziną, a potem spakowałam walizkę i do pociągu.

– Jak to do pociągu?

– Nie miałam wieczorowej sukienki, a taki strój był wymagany na bankiecie. Nie zabrałam żadnej z Iławy. Liczyłam na to, że coś w Warszawie sobie załatwię. Nie udało się. Tuż przed północą miałam pociąg do domu. Rodzina wracała samochodem, ale nie było już w nim miejsca dla mnie.

– Niczym Kopciuszek z balu...

– No tak...

– Jak się dziś czujesz?

– Normalnie. Nic się nie zmieniło w moim życiu. Może poza jednym, że jestem rozpoznawana w Iławie. Ludzie uśmiechają się do mnie miło, a niektórzy dodają: „Oglądałam panią, głosowałam na panią, wyglądała pani pięknie w tej sukience”. To jest przyjemne. Ale wiesz, po całych tych wyborach pozostał lekki niesmak. Żadna z nas, z tych, które nie zajęły żadnego miejsca, nie dostała nawet drobnej pamiątki z wyborów. Nie dostałyśmy nawet małego bukietu kwiatów. Coraz bardziej jestem przekonana, że takie wybory robi się tylko pod zamknięte grono ludzi, sponsorów i reklamodawców. To chyba bardziej telewizyjne show niż wybór pięknej kobiety, która swą urodą będzie reprezentować całą Polskę na świecie.

– Wspomniałaś o podpisanej umowie z producentem i biurem Miss Polonia. Rozumiem, że twój wizerunek i ciało będą wykorzystywane w reklamach. Czy twoje nagie ciało będziemy oglądać w reklamie np. czekolady?

– Nie. W umowie jest zapis, że w grę nie wchodzą akty.

– Wakacje się skończyły, przygoda z miss też. Od października zaczyna się poważna nauka na studiach.

– Już niedługo jadę na uczelnię. Zaczynam studia. Trzymajcie za mnie kciuki, bym dała sobie tam radę!

JOANNA MAJEWSKA




Alicja Trzebiatowska.
W tej sukni wieczorowej wystąpiła na uroczystej
gali wyborów Miss Polonia 2004 w Teatrze Muzycznym
Roma w Warszawie. W niej też zatańczyła walca.
Niestety, sukienka zaraz po gali musiała
wrócić do sponsora.
(foto: AKPA)

  2004-10-11  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
116349338


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.