Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
CZYTAJ
opinie, felietony
kogel-mogel
CENNIK
ogłoszenia drobne
ogłoszenia modułowe
szukaj
FORUM

CZYTAJ
Makowo. Wstyd przed turystami
Plaża dla pijących czy pływających?
Brakuje rodzin zastępczych
Skarga na jakość owoców dla dzieci
Policjant trafi przed sąd za wypadek po pijanemu
Dlaczego w szpitalu jest tak dobrze skoro jest tak „trudno”?
Obiecany przejazd DK16. Mrzonki a głupiemu radość
Co ma Lubawa do powiatu Iława?
Mobilizacja na obwodnicę miasta
Łatwe parkowanie koło amfiteatru
Dla pedofilów litości nie będzie
Przed sądem burmistrz milczy
Ratusz się sypie, ale musi poczekać
Auto policjanta. Atmosfera gęstnieje
Kasjerka została bez pracy
Marek Kałuża: „Mam w sobie tęsknotę za pięknem”
Nie miał prawka, więc uciekł
Niedziela bez handlu. Spacer zamiast marketu
Parking tylko dla urzędnika?
KODEKS WYBORCZY. Nowelizacja
Więcej...

CZYTAJ

2003-05-24

KIEDY KONIEC TEJ FARSY?


LESZEK OLSZEWSKI

Spójrzcie ile głosów można zyskać w lokalnych wyborach, bazując na ludzkich nadziejach wyczarowania lepszego jutra („Ja to zrobię lepiej, szybciej i piękniej, a wy będziecie bogaci, syci i uśmiechnięci...”) z nijakiego dziś, za jaki to stan najłatwiej obarczyć tych, którzy odeszli.

Ludzie nie mają jakoś daru, aby sprzeciwić się kolejnemu rozczarowaniu, jakiego doznają z ust i ulotek następujących po sobie cudotwórców. I co kilka lat wdeptują z niezmienną konsekwencją w kolejną gnojówkę dla nich przygotowaną.

Bagno bagnu nierówne, dlatego nie zawaham się dziś kilkakrotnie strzelić z trochę ostrzejszej amunicji. Czasami bowiem chwile szczerości działają gromadnie jako swoiste katharsis i obyśmy niedługo zaznali tego błogiego stanu, bo na razie sytuacja w mieście przypomina jako żywo stajnię Augiasza, z lekką domieszką nastrojowych barw beznadziejno-żenujących, a wszystko przez feralne wybory sprzed pół roku. Nie czarujmy się dłużej i nie bawmy w podchody myślowe.

Byłemu burmistrzowi Lubawy od początku byłem niechętny, a zaczęło się to dość niewinnie. Zobaczyłem bowiem na jakimś słupie jego plakat wyborczy i platoniczna przyjaźń się zaczęła. Jestem ufny w swoje pierwsze reakcje, bo zwykle bywają trafne. Całości dopełniało jeszcze to infantylne hasło o zarobkach i wydawaniu pieniędzy w Iławie, a ostatni człon sloganu szczególnie wzbudził moje i politowanie, i uśmiech.

Dwuznaczność szybko minęła, gdy Adam Żyliński poszedł w odstawkę. Najpierw pojawiły się wzmianki o czystkach w ratuszu i sprowadzaniu na wiele stanowisk panów z okolicznych miast i lasów („Zarób w Iławie”...). Później pocztą pantoflową doszły niusy, że nowy ojciec grodu w znakomitej większości nie orientuje się w obowiązkach, których wykonywania się podjął (sam podkreślał po ślubowaniu, że potrzebuje aż kilku miesięcy, by przedstawić ludziom swoją strategię rozwoju miasta!). Nie przeszkadzało mu to jednak w ekspresowym podwyższeniu sobie pensji tuż po objęciu urzędu (jakżeż znowu daleko idąca idea z hasła wyborczego!), a następnie w przegonieniu z ratusza dziennikarzy (interes trzeba rozkręcać spokojnie i bez hałasu). Były jeszcze historie o atmosferze zastraszenia i donosów, jaką wprowadził w pałacu przy ulicy Niepodległości 13; o zerowych predyspozycjach prowadzenia wymiany zdań na jakikolwiek merytoryczny temat; o mrukliwości i śmieszności, jaką wzbudzał za swoimi plecami. Pominę już w tym wszystkim poronione wręcz koncepcje w rodzaju natychmiastowej likwidacji w Iławie punktu Informacji Turystycznej, przedszkola nr 5 oraz miksowania Nowej Wsi. To było ważne ponad wszystko inne (?...) – całe szczęście, że udało się sprawę odkręcić (dzięki ci praso, że alarmowałaś w chwilach trwogi i blamażu!).

Spektrum me poszerzało się nieustannie, doszły mnie nawet opinie z jednego z miast partnerskich, że tam też nie za bardzo wiedzą jak i o czym rozmawiać z nowym burmistrzem; że jakoś postać pana Jarosława M. nie za bardzo ku temu sprzyja. Wtedy to wrzód zaczął pęcznieć, bo przecież takie rzeczy rozchodzą się dziesiątkami ust w setki, a setkami w tysiące.

Powiedziałem sobie sam do siebie w pewnym momencie: „Cholera, Żylińskiego Adama też nie wszyscy lubili, ale nikt się z niego nie śmiał, ani nie podważał jego ogromnej wiedzy samorządowej i zalet wypływających chociażby z ogromnej komunikatywności, a także umiejętności podejmowania decyzji. Ku czemu to więc idzie?”.

Wkrótce wybuchła bomba atomowa, czyli kwestia pewnej ulicy (a właściwie jej braku) w Lubawie i roli, jaką odegrał wtedy burmistrz Jarosław M. Nie wierzyłem w to tak długo, dopóki śledztwo nie wyświetliło nam jednoznacznie kontekstu sprawy. Dziś wiemy już, że prokuratura sformułowała akt oskarżenia mocnego kalibru i Jarosław M. usiądzie przed sądem na ławie oskarżonych. Żarty się skończyły! (nawet uwzględniając ewentualną apelację, ale to już powinno odbyć się po uwolnieniu nas od balastu, jakim dziś z pewnością jest dla tak wielu dobrze życzących miastu Jarosław M.).

Nie porównuję skali, ani – broń Boże! – osób, ale np. Józef Oleksy z SLD za znacznie mniej wiarygodny zarzut bycia rzekomym agentem KGB podał się niezwłocznie i zawczasu do dymisji, nie chcąc narażać w jakikolwiek sposób stanowiska szefa rządu na stanie się podmiotem dochodzenia karno-sądowego, bo na pewne rzeczy honor po prostu nie pozwala, o ile oczywiście się go posiada...

Powiem tak: nie wierzę, by to, czym zajmuje się aktualnie wymiar sprawiedliwości w kontekście Lubawy, było wyssane z palca, czy zaczerpnięte z chmurki. Kwestia tylko zasadza się, czy oskarżeni będą umieli się z tego wywinąć, w co notabene też wątpię, bo sprawa nabrała już zbyt dużego rozgłosu ogólno- nawet -polskiego (prasa, telewizja, prasa), by udało się czemukolwiek ukręcić łeb.

W ubiegłym tygodniu pan burmistrz Iławy zmusił mnie do żenującego uśmiechu i politowania. Zapytano go otóż na konferencji prasowej, czy w związku z tym fetorem, którego jest głównym filarem, poda się do dymisji. I odpowiedź brzmiała: „Bez komentarza”. Prawie jakby pytano rzecznika Białego Domu o rozmieszczenie głowic balistycznych w Iraku, albo inną nie mniej strzeżoną tajemnicę! Tutaj ta replika nosiła znamiona absurdu, bo w ogóle nie odnosiła się do pytania, a była próbą tylko zbycia dziennikarza. Innymi słowy mógł powiedzieć: „Noszę się z takim zamiarem” albo „Przenigdy!”. I już by człowiek wiedział, co autor miał na myśli – a tu kolejny popis w stylu jakżeż pozbawionym kontaktu z rzeczywistością!

Sądzę, że Titanic już doznał zderzenia z górą lodową i wkrótce pójdzie na dno, może nawet szybciej niż byśmy się spodziewali. Są przecież (m.in. prawne) rozpuszczalniki na objawy nadmiernego przyklejenia się czyjegoś siedzenia do stołka, bo z takim syndromem, zdaje się, mamy tu do czynienia.

Macie problem, czy w sobotę wyjść trochę do miasta na prareferendum, czy też spędzić dzień poza Iławą? Moja odpowiedź też brzmi buńczucznie: „Bez komentarza!”.

LESZEK OLSZEWSKI

  2003-05-24  

Z komentarzami zapraszamy na forum
Wróć   Góra strony
117173196


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
drobne@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Zapowiedzi: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl





wejście | jedynka Kuriera | CZYTAJ | opinie, felietony | kogel-mogel | CENNIK | ogłoszenia drobne | ogłoszenia modułowe
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2018 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.