Logo Kurier Iławski

Wejście
Aktualna jedynka Kuriera
Aktualna jedynka Tele
CZYTAJ i KOMENTUJ
Opinie
REKLAMA
Ogłoszenia drobne
Piłka nożna
Szukaj
Pliki
FORUM

Opinie
Olszewski: Życia różnie normalne
Kurpiecki: Nie ma kasy, takie czasy
Witkowski: Władzy POtrzebny kolejny winny, kolejarze!
Reich: Po drugiej stronie siebie
Kurpiecki: Bąbelki nad Jeziorakiem
Witkowski: „TO-NIE-MYyyy!!!” (odc. 2)
Klepacka: Metafizyka na święta
Olszewski: Czy w Polsce trzeba żyć po polsku?
Sokołowski: Odszedł organizator iławskiej służby zdrowia
Klepacka: Wielki kubek wspomnień
Witkowski: POnoć teraz można już wszystko...
Kurpiecki: Patriotyzm – instrukcja obsługi
Klepacka: Uprzejmie donoszę
Olszewski: Moje przygody z Kościołem
Klepacka: Zdrowa inwestycja
Witkowski: Spadaj ZAKRZEWSKA! Reszta ma się bać!
Klepacka: Seans życiowy
Kurpiecki: Stary niedźwiedź mocno spać
Olszewski: Wyborcze hasełka
Klepacka: Kto biega, choć nie musi?
Więcej...

61722201
 

Opinie

2008-05-21

Dwa tematy, jeden punkt zaczepienia


Wyobraźcie sobie, że któregoś popołudnia pod koniec ubiegłego tygodnia idę sobie spacerem w okolicach wjazdu na targ w Iławie, po czym zdecydowałem się przejść na drugą stronę ulicy i najkrótszą drogą wpadam na wiadukt, by osiągnąć minutowo alejkę na Małym Jezioraku. Plan wcieliłem w życie, ale drogę zajechała mi policja z informacją, że przeszedłem przez ulicę nie po pasach i należy się za ten czyn całe 50 zł mandatu.


Leszek Olszewski


Zdębiałem o tyle, że przechodzę tak notorycznie, a ponieważ jestem bystry, katastrofa lądowa z tego tytułu nie grozi. Co więcej – czyni tak co drugi z nas, bo tu rozkop, tam pasy za pół kilometra, a do tego brak ruchu – w czym więc tkwi sedno sprawy? Udało mi się w końcu wyperswadować stróżom prawa sensowność mandatu i rozstaliśmy się po ludzku. Metodologia jednak takiego ustawiania ich względem społeczeństwa jest – w mojej opinii – karygodna. Co innego, gdyby słaniający się na nogach pijany odstawiał swoje pląsy na środku ruchliwego skrzyżowania – tu jest sens i logika dyscyplinującego działania.

Idzie lato, a już przyszła ciepła pora. Ludzie wygłodzeni przyjaznej aury spacerują, obsiadają ławki, całe dnie spędzają na działkach – chęć skorzystania z łask świeżego powietrza determinuje w dużej mierze ich aktywność. Tu i tam obserwuje się ludzi młodych bądź starych debatujących ochoczo przy otwartej puszce czy butelce piwa, co – jeśli ktoś wygląda nie jak popularny menel – wrażenie robi relaksacyjne. Tych pewno policja też wyłapuje i karze, bo też ich tak przyuczono.

Absurd – na Zachodzie i po piwie można wsiąść za kółko, wypić też złoty napój na stadionie piłkarskim. Wszystko to wychodzi z prostego założenia, że ścigamy zagrożenia realne, nie zaś ustawiamy pod ścianą tysiące miłych dla oka i ucha ludzi. Apeluję do przełożonych chłopaków z prewencji: wyłuszczcie podwładnym podobną aksjologię z okazji chociażby przypadających wakacji, festiwali itp.

Nie karzcie turystów i tutejszych taśmowo mandatami, nawet najniższymi, bo ktoś popełnił wykroczenie kalibru nierównego zaparkowania auta pod ratuszem, czy – tak jak ja – przeszedł ulicę w miejscu dalekim od oczekiwań. Macie problem z piratami drogowymi, wandale niszczą co weekend kosze na śmieci, tłuką tonami szkło na chodnikach. Spróbujcie może z tym jakoś zawalczyć? Wymaga to naturalnie większego wysiłku niż leniwe objeżdżanie miasta za dnia w poszukiwaniu „mandatobiorców”, którym na szczęście się nie stałem.

Chociaż prawdę mówiąc, gdyby panowie w mundurze nie byli tacy wyrozumiali, kary bym nie przyjął i to radzę, jeśli czujecie się przez stróżów prawa, mówiąc kolokwialnie – wrabiani. W takich wypadkach sprawa kierowana jest do sądu grodzkiego, który ponoć bezlitośnie flekuje podobne policyjne harce, anulując wiele błahych przewinień.

Mam potwierdzone informacje na ten temat. Sędziowie to ponoć trzeźwo i zdroworozsądkowo myślący ludzie. Nie ukarzą grupy nastolatków za to, że o 23 w sobotę robili sobie dyskretnie ogrodowego grilla, a jakiś sąsiad-frustrat podstępnie sięgnął po słuchawkę, by napuścić na nich policjantów. „Życzliwych” wokół nigdy nie brakuje – taka polska, katolicka specjalność. Proszę więc jeszcze raz o olbrzymi umiar i takąż wyrozumiałość dla bliźnich, którzy chcą trochę pożyć w ten życiodajny czas.

Mieliście ku takiej tolerancyjnej właściwości świetne przetarcie w ostatnią niedzielę, kiedy do późnych godzin nocnych dudnił na wysokich rejestrach coroczny parafialny piknik na Lipowym Dworze, mając ciszę nocną w głębokim lekceważeniu. I dobrze zresztą, w końcu maj to maj. Niemniej policja trzymała się od imprezy z daleka, pozwalając biesiadnikom setnie się wybawić. Ufam, iż działo się tak nie z powodu, że mityng organizował ksiądz dobrodziej, którego traktujecie inaczej niż zwykłego Kowalskiego!

Poprzeczka więc wysoko zawieszona, co zresztą nie może dziwić w roku olimpijskim. Nie można tego powiedzieć o urzędnikach z odpowiednich komórek urzędu gminy, którzy poprzeczki raczej nie zawieszą żadnej. Rzecz idzie o kanalizację, którą generalnie dzięki funduszom z Unii dociągnięto do Siemian. Jakoś tam ludzie sobie to podłączają po domach, biorą pożyczki, bo koszty ogromne. Wśród letników znalazł się jednak dociekliwy profesor z Torunia, który udał się do „gminy” z pewnym zapytaniem.

Tyczyło to prostej kwestii. W grodzie Kopernika kanalizowano jakieś peryferyjne osiedle i tam koszt przyłącza pojedynczego lokalu pokrywany był przez jego właściciela w kwocie odpowiadającej 10 metrom roboty, pozostałą część zaś miasto refundowało z Ekologicznego Funduszu Unii Europejskiej, z którego samorządy – jeśli o nim wiedzą – mogą czerpać niczym z rogu obfitości. Wszyscy są szczęśliwi – koszty spadają do minimum, kto miał na sprawie zarobić – zarabia, rozbija się tylko kwestia o operatywność urzędników.

Spytał więc profesor, czy w Siemianach są podobne środki do wykorzystania, a w odpowiedzi zobaczył kilka zdziwionych twarzy.

Na obu przykładach powiedzcie – czy podstawą nie jest wszędzie profesjonalizm kadr i to już na tzw. dołach? Tu ten kraj często jest na poziomie kamienia łupanego, co rokować mu specjalnie nie może.

Chociaż policja, czuję, szybciej się z amatorki wykaraska, urzędy zaś wszelakie to generalnie teraz jak i kiedyś… Zostawię może wolne miejsce, niech sobie każdy dopowie, co mu ślina na język raczy przynieść!

LESZEK OLSZEWSKI


  2008-05-21   

 TWOJE ZDANIE

Wróć   Góra strony

Wejście | Aktualna jedynka Kuriera | Aktualna jedynka Tele | CZYTAJ i KOMENTUJ | Opinie | REKLAMA | Ogłoszenia drobne | Piłka nożna
Szukaj | Pliki | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2012 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.