Logo Kurier Iławski

Wejście
Aktualna jedynka Kuriera
Aktualna jedynka Tele
CZYTAJ i KOMENTUJ
Opinie
REKLAMA
Ogłoszenia drobne
Piłka nożna
Szukaj
Pliki
FORUM

Kogel-mogel
Pomagamy związać koniec z końcem
Szczepionki, czyli terroryzm farmaceutyczny
Jak górnika zabija dziki kapitalizm
MOTO PIKNIK
„Biesiada Kasztelańska”
Konkurs „SEGREGUJ ODPADY”
Chłopak z prowincji jedzie na wielkie stadiony
Pijany kierowca potrącił żonę i zabił pieszego
Segreguj odpady! Przeczytaj, posłuchaj
Iława stolicą czystości!
Śmieć przykładem
Przeszacowani
Wilcze prawo
Olszewski udaje, że nie słyszy
List otwarty do Edmunda Standary
Ciul zawsze pozostanie ciulem
Dla fanów pepsi i pocornu
Kto ukradł mój wpis?!
„Prawda o kostce brukowej”
Cwana lekka
Więcej...

61722380
 

Kogel-mogel

2005-07-20

Stadion, czyli igrzyska dla ludu


Edmund Standara wpadł! Na pomysł wpadł naturalnie. Budowy stadionu za circa ebaut 5 milionów złotych. Na początek! Zgodnie z pomysłem: ja pożyczę – ty oddasz. W postępowaniu Standary i jego czeladki magistrackiej nie ma za dużo miejsca na myślenie w ogóle. O myśleniu kategoriami służby publicznej, interesu Lubawy – wspominać nie należy, bo byłby to skecz.


Andrzej Kleina


Mimo niezbyt pogłębionej formacji intelektualnej, jest w tym dużo troski o „biznes lokalny”. O „miejsca pracy” też! Nie wyłączając własnego. Wszak swojak swojaka popierać winien. Czyli władza poprze biznes, a biznes poprze władzę. I napisze o tym swoja prasa – to, co trzeba! Taki to trójkąt egzotyczny. Mój Stachu mówi, że bermudzki. Czyli jest miejsce nie na myślenie w ogóle, a na myślenie w szczególe. Czyli dedukcja! Od szczegółu, do ogółu. Albo odwrotnie. Już sam nie pamiętam.

Edmund Standara, nie tylko wpadł. Edmund Standara – ten pomnik przenikliwości, znajomości rzeczy i jasności widzenia – także doniósł. Do prokuratury! Na poprzednika. Na Jarosława Maśkiewicza. O którym już wzruszony zaszemrał publicznie, że „sąd winien się nim zająć”. I mimo że „doniesienie jest nieetyczne”, jak sam zauważył, doniósł jednak z dużą wprawą. Karol May (ten od Winnetou) dawno temu pisał: „Dobry Maśkiewicz – to martwy Maśkiewicz”.

Standara na zastępcę też doniósł, czyli Mariana Licznerskiego. Tego samego, z którym niewielką ilością głosów wybory burmistrzowskie wygrał i przegrał. Standara doniósł, ponieważ Licznerski – niewykluczone – w najbliższych wyborach też wystartuje. No to Standara pomyślał. Od szczegółu do ogółu. Żeby Licznerskiemu przypiąć łatkę. Na wszelki wypadek! Nieważne, że absurdalną. Ważne, że potoczyło się postępowanie w sprawie karnej. W tej samej, w której radni miejscy niczego złego się nie dopatrzyli.

Radni bardzo zdziwieni doniesieniem burmistrza byli. Ale, doniesienie takie zawsze może się przydać. Bo zawsze, w odpowiednim momencie, zakolegowane gazetki mogą to wyborcom przypomnieć. Że przeciwko Licznerskiemu toczyło się postępowanie prokuratorskie. Tak... Fajnie to Standara pomyślał. Albo, ktoś z jego magistrackiej kamaryli. Co zdecydowanie bardziej prawdopodobnym się zdaje.

Ogólnie rzecz ujmując: Standara zarówno wpadł, jak i doniósł, a i też pomyślał. W takiej właśnie kolejności. Pracowity gość, nie powiem. Dziwne w tym wszystkim jednak jest to, że nie pomyślał Standara dużo wcześniej, że jego również zasada legalizmu obowiązuje, nakazująca poinformować prokuraturę po uprawdopodobnieniu się informacji o popełnieniu przestępstwa. A więc od razu! Przecież burmistrzem już dwa i pół roku jest! Dziwnym wydaje się, że dopiero teraz prokuraturę informuje o „przestępstwie” zawyżenia aportu wnoszonego do Lubawskiej Spółki Komunalnej podczas powoływania jej do życia przez poprzednią ekipę. Wcześniej na to nie wpadł?

Standara to maratończyk intelektualny, nie powiem. Od szczegółu do ogółu. A i odwrotnie też! Wybory nowe coraz bliżej przecież. I przetargów kilka należałoby też jeszcze przeprowadzić... Żeby dzieło życia dokończyć! Rozmnożyć między innymi LSK przez pączkowanie!

„Życie przemija w nas”, sielsko-anielsko śpiewa Seweryn Krajewski. Pójście prezesa Banku Spółdzielczego Edwarda Pokojskiego na emeryturę przypomniało o tym fakcie w sposób twardy i bezwzględny. Życie... przemija w nas, niestety.

Prezes Pokojski poinformował, że oprócz umiłowanego chodu sportowego i sztangi, nie zapomni o treningu własnych półkul mózgowych i dlatego będzie się teraz zajmował w dwójnasób pisaniem kroniki ukochanej Lubawy, żeby „nie przeminęła z wiatrem”. Znając dotychczasową determinację prezesa, możemy być przekonani, że słowa dotrzyma.

Możemy też być pewni, że sami trening przejść powinniśmy. Żeby nam mowa pisana prezesa krzywdy nie uczyniła. Starożytni ładnie to określali: lapides loquitur – co znaczy mniej więcej, czyli mniej, nie więcej: „On mówi kamieniami”, a trochę więcej: „Niech więc jego czytelnicy uważają, aby im mózgów nie wybił”. Ciężkie nad wyraz pióro prezes posiada (może należałoby sztangę na hantle zamienić?), więc należy już teraz do percepcji i zrozumienia kolejnej kroniki się przygotować. Tylko... czy znajdzie się sponsor do jej wydania? Chociaż sądząc z aktualnego zakolegowania się z burmistrzem, dziełko wyda lubawski magistrat... Na koszt podatników.

Prasa wojewódzka poinformowała, że dzielnicowy... (tu pada nazwisko, którego nie podaję, żeby go konkurencja, czyli mafia nie przejęła), będąc na urlopie w... (tu pada nazwa miejscowości, której też nie podaję z przyczyn wiadomych), pomógł schwytać złodzieja. Policjant spacerował ulicami (taki sobie zaplanował urlop: spacerować ulicami obcego miasta) i zobaczył, jak dwaj młodzi ludzie wyrywają torbę podróżną turyście z Brazylii (o tym dowiedział się później), pełną cennych aparatów fotograficznych (nie podano czy oclonych, ale tutaj to ja już się czepiam).

Policjant zareagował profesjonalnie. Rzucił towarzyszkę (tego gazeta nie podała, ale ja się domyślam, bo to przecież zboczenie niemalże samemu spacerować w obcym, nieprzyjaznym mieście), puścił się za młodzieżą w pogoń i zatrzymał jednego złodzieja (mając dwie ręce – trudno zatrzymać przecież dwóch). Komendant wojewódzki policji w (...) docenił postawę dzielnicowego z (...). Gazeta nie napisała w jaki sposób, ale możemy się domyślać, że jak wróci z urlopu otrzyma pochwałę ustną przed frontem pododdziału, albo nawet wlepią mu ją do akt personalnych.

Proponuję poinformować prasę wojewódzką (bo lokalna fakt ten zna), ot choćby kanałem „Głosu Magistrackiego”, że u nas prezes Edward Pokojski, doktor ekonomii in spe, od wielu już lat nie opuszczał żadnego posiedzenia rady nadzorczej banku podczas urlopu. Taki chłop pracowity. Pominąć tylko trzeba będzie fakt, że za posiedzenia te brał dubeltową kasę, czyli podwójną.

I niech mi tylko nikt nie opowiada o pracowitych policjantach podczas urlopu... Cudze chwalicie, swego nie znacie! Czyli Edward Pokojski też wpadł. Jak brać podwójną kasę podczas urlopu... Nic to, że nie odpoczął i utrudzon wielce z urlopu do pracy wracał. Żeby w niej odpocząć! Od transformacji ustrojowej też. Bo to nie takie proste przepoczwarzyć się z lewicowca w prawicowca bankowego... I żeby „nie przeminęło z wiatrem” napisać. Cokolwiek!

Z proletariackim pozdrowieniem:

Andrzej Kleina



  2005-07-20   

 TWOJE ZDANIE

Wróć   Góra strony

Wejście | Aktualna jedynka Kuriera | Aktualna jedynka Tele | CZYTAJ i KOMENTUJ | Opinie | REKLAMA | Ogłoszenia drobne | Piłka nożna
Szukaj | Pliki | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2012 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.