Z wielu słabości, które posiadam, i tę niestety w sobie noszę, że cudze myśli bardzo lubię rozwijać. Oto „Kleina nie miał moralnego prawa wypowiadać się o przyszłości składowiska, jeżeli sam świadomie nie korzystał z pojemnika na śmieci” – Głos Magistracki zakomunikował. Krótka fraza, a ile mądrości w sobie zawiera...
Andrzej Kleina
Wynika z niej, że miałbym moralne prawo zabrać głos na temat śmieci wtedy i tylko wtedy, gdy:
1). byłbym zbieraczem śmieci i mieszkałbym pod mostem, ewentualnie w koszu na śmieci; 2). posiadałbym pojemnik wiadomej firmy, będącej monopolistą na rynku rzeczonych usług w miasteczku; 3). ewentualnie też wtedy, kiedy miałbym zaburzoną świadomość.
Logika rozumowania Głosu Magistrackiego na braku logiki się zasadza. Czy każdy brakarz (czy taki zawód, w dzisiejszych czasach doskonałości technologicznej, jeszcze istnieje?), idąc tym typem rozumowania, nie powinien być bezzwłocznie wylanym z pracy, ponieważ nie dość, że bierze pensję za szukanie dziury w całym, to jeszcze co pewien czas – o ile jest dobrym brakarzem – dyskwalifikuje całe partie śrubek, nakrętek, czy kapsli. Czyli naraża fabrykę na straty...
Na początku grudnia na forum internetowym Kuriera znalazł się zapis poświęcony mojej osobie. Powiada Pumpernikiel, którego jako Macieja Radtke zdiagnozowałem:
„To jakaś schizofreniczna gonitwa myśli...Czy pan Kleina nie jest w stanie raz jeden jedyny zbudować w sposób logiczny wątku i wywodu myślowego, żebym zrozumiał o co mu chodzi? Bo na razie dopatruję się tylko natręctwa, jakiejś maniakalnej psychozy za sprawą której zapalony i ewidentnie nudzący się felietonista za każdym rogiem widzi czającego się demonicznego burmistrza Lubawy”.
Rzeczy niebywałej wymaga ode mnie ów młody człowiek. Żąda bowiem tego, czego dać mu niestety nie mogę. Oczekuje ode mnie tekstu takiego, który bym zrozumiał w całości. Jaki ja mogę mieć wpływ na jego percepcję, instrumentarium intelektualne i zrozumienie w końcu? Ja teksty swoje dla tych przede wszystkim piszę, którzy ajkiu powyżej 90 pkt. posiadają. Czyli nie dla Pumpernikla, jak sam w konkluzji stwierdza. Co za siła przemożna go zmusza przeto do czytania moich „schizofrenicznych” tekstów? Ma wszak możliwość stosownej podjęcia decyzji i ominięcia ich łukiem szerokim.
Jest rzeczą naturalną i oczywistą, że jako „ewidentnie nudzący się felietonista” odpowiedziałem Pumperniklowi. Odpowiedziałem w taki sposób, ażeby logiczny wątek i wywód myślowy dotarł do jego umysłu, zważywszy też fakt, iż nadpobudliwość emocjonalna którą się wykazał, na pewno jego percepcji, jak i też zrozumienia tekstu nie ułatwiła.
Nie jest bowiem sztuką, jak czyni to Pumpernikiel, powiedzieć, „nie rozumiem”, podeprzeć się stwierdzeniem, że nie potrafię przeprowadzić wywodu myślowego i dokonać „uczonej” diagnozy, iż reprezentuję schizofreniczną gonitwę myśli (cokolwiek miałoby to oznaczać), a nawet więcej: „maniakalnej psychozy, czy też natręctwa”.
Sztuką, dostępną niestety nielicznym, jest adekwatna autoanaliza i umiejętność zawyrokowania, odwagą podparta, czy niezrozumiałość cudzego tekstu nie wynika z własnej ułomności. Najczęściej bywa tak, że nie rozumiejący cudzego tekstu, chcąc pozostać w zgodzie z samym sobą, uruchamia specjalny guziczek w mózgu i tę swoją ułomność przypisuje innym.
Jeśli moja hipoteza, że za Pumperniklem kryje się sekretarz lubawskiego magistratu Maciej Radtke, jest właściwa, to wypowiedź Pumpernikla jest tym, na co od pewnego czasu czekałem. Do walki, którą magistrat lubawski podjął ze mną (manifestując ten fakt poprzez wykupione komunikaty radiowe i płatne ogłoszenia w prasie z jednej strony, z drugiej zaś poprzez blokadę moich polemik w tejże samej prasie), dochodzą teraz wypowiedzi internetowe, które w związku z tym, iż są anonimowe, stają się coraz bardziej brutalne.
Mam prawo się mylić, wszak mężczyzna, tylko w sprawie braku własnej erekcji się nie myli, ale sądzę, iż Pumpernikiel intelektualnie funkcjonuje na poziomie kodu monokonkretnego, czyli nie mojego kodu. Jeśli chce przeto bój toczyć, a ma chłopiec o co walczyć, bo walczy o wszystko, to już winien (być może) posiłki ściągnąć z Olsztyna choćby, jak to uczynił 4 lata temu, próbując zdeprecjonować księdza proboszcza Rozmarynowicza. I mimo całego szacunku dla pana Marka Sapińskiego, również nie jestem panem Markiem, który dał się „Maciusiowi I” rozwalić.
Głos Magistracki reprezentuje pogląd, prosto z magistratu pochodzący, że „dobry, inteligentny, moralnie właściwy jest tylko ten, kto chwali i adoruje magistrat. Tych zaś, którzy wyśmiewają i ostrzegają, trzeba nauczyć rozumu”. I na poziomie własnej etyki, przebiegłości i sprawności zawodowej: blokują, wyśmiewają, uczą rozumu, łajają, targają.
To wszystko pół biedy. Problem leży jednak w tym, że ogłupiają. Mieszkańców Lubawy! Czy jest to moralne? Jasne, że jest... Wszak toczy się walka i wszystkie chwyty są dozwolone. A walczą chłopcy naprawdę o wszystko...
Andrzej Kleina