Oddaliłem się od startu, oj oddaliłem. Coraz bliżej mety... O fakcie tym coraz bardziej przypominają pogrzeby kolegów i znajomych. Uczestnicząc w kondukcie pogrzebowym, usłyszałem, jak jedna z pań stwierdziła: „Mógł żyć jeszcze długo, miał dopiero 64 lata”. Jak błyskawica przebiegła mi przez głowę myśl nie swoja: „Wielu umiera za póżno, niektórzy umierają zbyt wcześnie. Obco brzmi jeszcze nauka: umieraj w porę”.
Andrzej Kleina
Przypadkowo usłyszałem rąbek rozmowy dwóch mężczyzn dyskutujących o wielkim, ich zdaniem, znaczeniu pozytywnej opinii. Przypomniałem sobie stwierdzenie piosenkarza Toma Waitsa odpowiadającego jakiemuś żurnaliście na zarzut: „ Twoje opinie są jak dziura w dupie, koleś, każdy swoją ma”. Dla Waitsa jak widać, pozytywna opinia ma znaczenie tak odległe jak galaktyka.
Kiedy zginął pierwszy żołnierz polski uczestniczący w tzw. misji pokojowej w Iraku, pomyślałem, że na pewno umarł zbyt wcześnie, a przynajmniej nie w porę. Na pewno też, moja negatywna opinia na temat misji polskich chłopców w Iraku jest jak dziura w dupie. Po prostu ją mam... Moim zdaniem, największym nieszczęściem jakie można było im urządzić, to to, że trzeba było zmienić te zwykłe dzieciaki, w efektywnych, lojalnych, gotowych do walki żołnierzy, napędzanych zdrowym pragnieniem zabijania. Ta opinia też jest jak dziura w dupie. Po prostu ją mam!
Wojna, podobnie jak każdy inny szwindel, tylko nielicznym przynosi pokaźne dywidendy. Związane z nią koszty ponoszą zawsze ludzie, którym nie daje ona żadnych zysków. Wielka biała twarz – George duplikat Bush – powinien powiedzieć światu:
„To, co przyjąłem implicite o zagrożeniu świata przez reżim Husaina nie zostało ujawnione explicite, po dokonaniu naszej misji pokojowej na Irak. Popełniłem wraz z doradcami błąd petitio pricipii, tj. błąd logiczny polegający na przyjęciu tezy, będącej główną przesłanką agresji, która to teza nie została dowiedziona. Mea culpa! Przepraszam, że mówię takim dziwnym, nie populistycznym językiem, ale to dla podkreślenia wagi sytuacji, w wykazaniu poczucia winy... Nie chcę dalej, ażeby moi chłopcy umierali zbyt młodo. Mogą sobie mówić różne jastrzębie z Pentagonu co chcą na mój temat. Mogą nawet mówić, że moja opinia jest jak dziura w dupie...”
Mają ci Amerykanie jak to Amerykanie, zawsze najlepiej. Jak bronią demokracji to zawsze w delegacji, nigdy u siebie w domu. Od czasu do czasu gdzieś wpadają z mniejszą lub większą armią, w zależności ile im Kongres przyzna diety na delegacją... Zawsze dokładnie są wybrane stosowne punkty globu ziemskiego.
Teraz im wypadło miejsce, gdzie jest dużo taniej ropy naftowej. Jest to niewątpliwie polski akcent. Akcent Łukasiewicza... tego od lampy naftowej.
Moja opinia na pewno jest jak... ale to już dzisiaj kilka razy mówiłem.
Wpadł do mnie Stachu. I jak to on, zaczął po swojemu.
– Ptaszek – stwierdził podniośle, a ja gały wywaliłem – jest najuczciwszym kawałkiem faceta. Jego wielkim plusem, tym co decyduje, ze jest bezwzględnie moralny, jest brak najmniejszej pretensji do moralności. Najwięcej zła czyni w imię dobra. Nie ma żadnych obowiązków ani powinności. Ma jedno oko na czubku głowy, dostrzega cel i atakuje. Nie da zmusić się do podniesienia i udawania. Jeżeli leży, można go zwymyślać, bić nawet, lecz on z miejsca się nie rusza... Miękki jest wyrzutem dla swego posiadacza. Mówi się o nim, że nie ma sumienia. Nie jest to prawda. Jest on uczciwą cząstka nas mężczyzn I najbardziej demokratyczną. Nie robi różnicy pomiędzy mądrymi i głupimi bogatymi i biednymi, nie stanowi przeszkód rasowych... Jednooki jest raczej naiwny, często bywa rycerski, miły i niezwykle humanitarny...
I tu Stachu nabrał oddechu i spojrzał na mnie badawczo. Nie zareagowałem.
– Wyobraź sobie – kontynuował – że coś mnie naszło w pracy... Przeprowadziłem test, jeśli tak to można określić. Sprowokowała mnie do tego koleżanka. Opowiedziała mi sen, prosząc mnie jednocześnie, ażebym skontaktował się z tobą, celem jego wyjaśnienia. Dodała, że ma do ciebie zaufanie, ponieważ zapoznała się z twoimi dwoma felietonami i zauważyła, że obydwa posiadają podtekst erotyczny. Szczególnie zaś ten z burmistrzem...
Zaniemówiłem! Sopel lodu to przy mnie gejzer! – To tylko dwa czytała? – wydukałem. A tylko jeden o burmistrzu?
– Nie zrozumiałeś, dlaczego jesteś taki monokonkretny? Chodziło o dwa teksty, w których opowiadałeś swe sny: ten, jak byłeś własnym przodkiem i ten z burmistrzem... Tak więc, koleżanka opowiedziała mi sen, w którym była bańką mydlaną. Kiedy zapytałem, kto tę bańkę wydmuchał, żachnęła się i powiedziała, że rezygnuje z twojej pomocy, bo skoro się kumplujemy, to pewno jesteś taka samą świnią jak ja...
Stachu, jak już coś powie, to już powie – zauważyłem w duchu.
– Krótko mówiąc – Stachu kontynuował – koleżanka sprowokowała mnie niezwykle i to spowodowało, że pomyślałem o teście. Teście na inteligencję... seksualną. Skoro istnieje inteligencja emocjonalna, dlaczego nie można stać się badaczem inteligencji seksualnej? Zgodnie z prawniczym określeniem: „czego nie ma w aktach, tego nie ma w świecie”. Pomyślałem, że skoro stworzyłem inteligencję seksualną, to należy stworzyć narzędzie do jej pomiaru. Archaiczny Wechsler (podstawowy test do badania ilorazu inteligencji) sprawy nie załatwi...
Zebrałem grupę kolegów w pracy i opowiedziałem im kawałek tekstu Elii Kazana. Ten, którym rozpocząłem rozmowę z tobą, a właściwie mój monolog. Tobie odpuściłem badanie, obawiając się szczerze mówiąc za twój wynik... I wyobraź sobie, że inteligencja seksualna w narodzie jest na niezwykle niskim poziomie. I jak my z tym weszliśmy do Europy? Na 12 osób tylko dwie wpadły o czym mówię. Załamanie! Żadna zaś nie wiedziała, że to Kazan. Dwóch kolegów powiedziało nawet, że to takie świństwa...
– Stachu! – wykrztusiłem. – Nie wiem, czy mi wydrukują ten tekst o tobie. Ale jak wydrukują, to połowę kasy ci oddam...
Andrzej Kleina