Logo Kurier Iławski

Wejście
Aktualna jedynka Kuriera
Aktualna jedynka Tele
CZYTAJ i KOMENTUJ
Opinie
REKLAMA
Ogłoszenia drobne
Piłka nożna
Szukaj
Pliki
FORUM

Kogel-mogel
Pomagamy związać koniec z końcem
Szczepionki, czyli terroryzm farmaceutyczny
Jak górnika zabija dziki kapitalizm
MOTO PIKNIK
„Biesiada Kasztelańska”
Konkurs „SEGREGUJ ODPADY”
Chłopak z prowincji jedzie na wielkie stadiony
Pijany kierowca potrącił żonę i zabił pieszego
Segreguj odpady! Przeczytaj, posłuchaj
Iława stolicą czystości!
Śmieć przykładem
Przeszacowani
Wilcze prawo
Olszewski udaje, że nie słyszy
List otwarty do Edmunda Standary
Ciul zawsze pozostanie ciulem
Dla fanów pepsi i pocornu
Kto ukradł mój wpis?!
„Prawda o kostce brukowej”
Cwana lekka
Więcej...

61722235
 

Kogel-mogel

2007-08-08

Ciul zawsze pozostanie ciulem


Po każdym moim tekście związanym z określonym rodzajem postrzegania rzeczywistości lubawskiej, innym niż obowiązujący, jest riposta. Nie ma ona charakteru sprostowania prasowego czy polemiki. Na to chłopcy magistraccy w Lubawie są intelektualnie za słabi. I zbyt tchórzliwi. Wypuszczają tedy prymitywnych i prostackich janczarów na różne fora i ci próbują sobie używać. Ale ostatnio do „pracy” zatrudnił się sam brat burmistrza Lubawy Edmunda Standary.


Andrzej Kleina


Dialektyczna próbka anonimowa: „Znowu porcja gołosłowia w wykonaniu AK. Puknij się wreszcie mitomanie w głowę i zobacz jakie bzdury wypisujesz. Piszesz o machlojkach w urzędzie, tylko że policja i prokuratura jakoś ich nie widzi. Piszesz o braku sukcesów samorządu, a Lubawa bryluje w rankingach. Dawno utraciłeś kontakt z rzeczywistością. My żyjemy w Lubawie, a ty w jakimś swoim wyimaginowanym świecie. To musi być straszne miejsce, pełne złych ludzi. Na szczęście Lubawa jest inna”.

Odpowiadam. Sukces rankingowy nie przekłada się żadną miarą na polepszenie warunków życia mieszkańców. Nie wpływa to na jakość ulic, chodników, skwerów zieleni etc. Czyli plama. Sztuka dla sztuki, nie mająca żadnego przełożenia praktycznego.

Powiada dzielny anonim „my żyjemy w Lubawie”. Ja pytam. Wy, czyli kto? Ja też żyję, moja rodzina żyje. Lubawa nie jest tylko dla ludzi z bolszewicką mentalnością. Jest dla wszystkich. Standara i jego satelitarne otoczenie to tylko drobny element Lubawy. Mam doskonały kontakt z rzeczywistością. To magistrat ów kontakt coraz bardziej zatraca. Niestety.

Leopold Tyrmand (ten od „Złego”) pisał: „Bronię mózgu. Tego z odmętów kosmogonii i tego mniejszego, mojego własnego. Marksiści chcą wyciąć mózg z człowieka i włożyć go do słoja z ideową formaliną ich wyłącznej produkcji” (Dziennik, 1954). Tyrmand bronił mózgu przed partią, która „była, jest i będzie jedynym właścicielem umysłów, jedynym wyrazicielem myśli i nadziei oraz wyłącznym przywódcą i organizatorem ludzi”.

Bronię jak umiem nie tylko własnego mózgu, ale próbuję również mózgi innych mieszkańców Lubawy bronić przed neobolszewią lubawską, która „wie najlepiej” co mieszkańcom Lubawy jest potrzebne, zna doskonale ich potrzeby, zainteresowania, marzenia i troski, a nie prowadzi dialogu społecznego (chyba coraz skuteczniej to czynię, aczkolwiek jeszcze nie zadawalająco). Standara z bezprzykładną determinacją walczy o to, by mieć wyłączność na umysły lubawian a także być wyłącznym przywódcą i organizatorem lokalnego życia ludzi. Jednakże wszelka krytyka ma sens zawsze i niezmiennie, wszak jest uczestnictwem wolnych ludzi z przestrzeni publicznej. A za osobę wolną się uważam.

Wolni ludzie piszą: „Nieporozumieniem jest zarzucanie Panu Kleina i innym krytykom obecnego UKŁADU w Lubawie totalnej nieuzasadnionej krytyki. Jest to krytyka bagna, które bąbluje za oficjalną sceną Lubawy lukrowanej w Głosie. Jest to totalna krytyka takiego stanu, w którym firma biznesmena obsługującego cały sektor komunalny (ciepłownictwo, sprzątanie miasta, wywóz śmieci, gospodarkę mieszkaniową itd.) zatrudnia żonę wiceburmistrza, poddzierżawia bratu wiceburmistrza obsługę cmentarza miejskiego a przy tym dokonuje intratnej zamiany gruntów z miastem. Krytyka zatrudniania redaktorów lokalnych gazet dla zabezpieczenia sobie spokoju medialnego. Jest to zdecydowany sprzeciw wobec stosowanych metod walki z ludźmi, którzy mają odmienne spojrzenie na rozwój miasta. Jest to sprzeciw wobec kłamstw za pomocą których neguje się wkład pracy w rozwój tego miasta innych ludzi niż z układu Standary. I wreszcie jest to sprzeciw wobec układu: miasto, zaprzyjaźniony biznes i „Głos”, którego redaktorem naczelnym był wiceburmistrz. Mówienie o tym ma sens, wręcz jest konieczne”.

Krzysztof Mętrak, tragiczna postać minionych lat, wrażliwy inteligentny i dogłębny obserwator rzeczywistości nie tylko filmowej, pisał: „Jak długo może trwać w człowieku zindoktrynowanym emocjonalna i umysłowa blokada, uniemożliwiająca dostrzeżenie prostych faktów i zwykłego zła?”. „W którym momencie fanatyzm wywołany jednostronną ideologią powoduje przebóstwienie wodza, tworząc coś w rodzaju religijnego kultu?”. „Stępienie uczuć i zakłócenie normalnej logiki – oto co charakteryzuje chorych, spaczonych, subiektywnie wiernych ludzi”.

Aktualność słów Mętraka widzę w odniesieniu do lubawskich radnych w ich relacji podporządkowania się burmistrzowi Standarze. Byłem 4-krokrotnie na tegorocznych obradach rady miejskiej. Mam niebywały materiał badawczy. Rada składa się z dwóch grup: opozycjonistów (4 osoby) i popleczników (11 osób). Opozycjoniści najczęściej wstrzymują się od głosowania a także zabierają głos prawie na każdy poruszany temat.

Poplecznicy są emocjonalnie zindoktrynowani. Wielu z nich poprzez umysłową blokadę nie zauważa prostych faktów i zwykłego zła. Stępienie uczuć i brak logiki, wiernopoddańczość wobec burmistrza – oto charakterystyka tych, wiernych nad wyraz, ludzi... Tym ludziom należy współczuć, ale ich zachowania należy piętnować. Co będzie czynione...

W „Głosie Magistrackim” nijaki Bejotes, brat rodzony burmistrza Standary, poświęcił mi całą gawędę „Klimka z Dyzbaka” (kurier z małej litery manifestując). Jeden z jego bohaterów zastanawia się:

„Może wej on żurnalista co o nas szrejbuje (pisze) ma chorą leberę (wątrobę), pchły albo wancki w nocy gryzą, abo wej już w sobie boli od bejery (piwa)”. Odpowiedział Jopek: „Nie widzi mi się, że on, pismak, ma na żołądku ajwtych co wej Lubawą regerują (rządzą). Może chce ostać burmistrzem, zastępcą, sekretarzem, albo i redaktorem, równak ni może, bo dajwa na to ma długi, bo za młodu zabaczoł, że bórg umer, kredyt nie żyje, kto ni ma talarów niech sznapsa nie pije”.

I mówi też: „Burmistrz dla nas zawdy je burmistrzem, a ciul eno ciulem” (penisem przez „ch”). Oto są słowo brata burmistrza Lubawy. Cóż, można tylko powtórzyć za nim: „Ciul zawsze pozostanie ciulem” (Wikipedia, synonim ciula: kutas).

ANDRZEJ KLEINA



  2007-08-08   

 TWOJE ZDANIE

Wróć   Góra strony

Wejście | Aktualna jedynka Kuriera | Aktualna jedynka Tele | CZYTAJ i KOMENTUJ | Opinie | REKLAMA | Ogłoszenia drobne | Piłka nożna
Szukaj | Pliki | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2012 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.