Logo Kurier Iławski

Wejście
Aktualna jedynka Kuriera
Aktualna jedynka Tele
CZYTAJ i KOMENTUJ
Opinie
REKLAMA
Ogłoszenia drobne
Piłka nożna
Szukaj
Pliki
FORUM

Kogel-mogel
Pomagamy związać koniec z końcem
Szczepionki, czyli terroryzm farmaceutyczny
Jak górnika zabija dziki kapitalizm
MOTO PIKNIK
„Biesiada Kasztelańska”
Konkurs „SEGREGUJ ODPADY”
Chłopak z prowincji jedzie na wielkie stadiony
Pijany kierowca potrącił żonę i zabił pieszego
Segreguj odpady! Przeczytaj, posłuchaj
Iława stolicą czystości!
Śmieć przykładem
Przeszacowani
Wilcze prawo
Olszewski udaje, że nie słyszy
List otwarty do Edmunda Standary
Ciul zawsze pozostanie ciulem
Dla fanów pepsi i pocornu
Kto ukradł mój wpis?!
„Prawda o kostce brukowej”
Cwana lekka
Więcej...

61722814
 

Kogel-mogel

2006-12-04

Bramy percepcj Wiesława Niesiobędzkiego


„Kiedy piję – myślę, kiedy myślę – piję” (Fracois
Rabelais). Albo jeszcze inaczej zacznę: „Gdyby drzwi
percepcji zostały odblokowane, człowiek mógłby
widzieć wszystkie rzeczy takimi, jakimi są naprawdę
– nieskończonymi”. Ten cytat z Williama Blake'a stał
się inspiracją dla Jima Morrisona, twórcy zespołu
rockowego „The Doors”, który do dziś pozostaje
nieustannie jedną z ikon kulturowych lat 60.



Andrzej Kleina


Anty-autorytaryzm Jima Morrisona w połączeniu z prowokacyjnym zachowaniem oraz przywiązaniem do alkoholu i narkotyków, tworzył osobowość nękaną zwątpieniem i cynizmem. Lata hedonistycznego nadmiaru w korzystaniu z życia wystawiły mu jednak tragiczny rachunek. Jego wieloletnia dziewczyna znalazła go w wannie. Oficjalnie za przyczynę zgonu uznano atak serca. Miał 28 lat... Rzeczy, będących nieskończonymi, nie udało się w sposób ciągły postrzegać...

Złudzenie też ma ogromne Wiesław Niesiobędzki, Morrisonowi próbując dorównać, powiadając, iż „Bachus jest dobrym bogiem, który pozwalając rozumowi bredzić, zapobiega skostnieniu logiki i toruje drogę racjonalistycznej inwencji”.

Deklaracja ta Niesiobędzkiego jest niczym innym jak pewną próbą racjonalizacji wręcz poetyckiej (i nic to, że nie autorskiej). Jest to taki podstawowy mechanizm obronny (miłośnik psychoanalizy, bo nie tylko miłośnik zmarłego tragicznie Stachury, jakim jawi się dzięki własnym deklaracjom Niesiobędzki), polegający na pokazaniu ludzi z kręgu Bachusa, w sposób mniej dotkliwy, czy nawet przykry. O sobie oczywiście nie wspominając. I tyle... Tylko tyle. Kolejna ludzka utopia. Złudzenie czy raczej ulotność pewnego marzenia...

Przywołuje Niesiobędzki też Stachurę. I chwała Niesiobędzkiemu za to. Warto o nim mówić, bo w coraz większe zapomnienie popada. Zapomniał jednak Niesiobędzki zacytować jedną z najważniejszych myśli Stachury: „Człowiek człowiekowi wilkiem! Lecz ty nie daj się zwilczyć!”.

Mówił też Stachura: „Wszystko jest poezją, ale pieniądz nie jest poezją. Ale też pieniądz jest niczym, sam z siebie immanentnie nie istnieje. Został wymyślony, jest niczym, choć w tym świecie doszło do tego, że pieniądz jest wszystkim. Wszystko można kupić, najgenialniejsze dzieła sztuki, ludzi nawet można kupić, oczywiście tych sprzedajnych, ale poezji się nie kupi”.

Zarzuca mi też Niesiobędzki narcyzm, wprost go nie nazywając. Jasne, jestem narcyzem, tak jak każdy siebie lubiący i akceptujący się z całym dobrodziejstwem pozytywnego i negatywnego bagażu. Jest to jednak narcyzm pod pełną kontrolą, czyli nie narcyzm neurotyczny. Ale to ja potrafię o sobie powiedzieć, że wykonuję prostytuującą mnie pracę (choć kpię z siebie na całego), natomiast Niesiobędzki przechodząc do innego obozu, konfabuluje, tworzy mity i racjonalizuje. Taka to kolejna pomiędzy nami różnica...

Tak więc mój typ narcyzmu absolutnie jest inny od narcyzmu Niesiobędzkiego. Nie jest to w moim przypadku „nieuleczalna dolegliwość”.

Jeśli zaś chodzi o lustra w sypialni, to przykład jest absolutnie chybiony. Jestem już bowiem w tym wieku, że pewne rzeczy – do niedawna naturalne – stają się co nieco wstydliwymi, i winny odbywać się w półmroku świec co najwyżej, a nie w feerii świateł i luster... i niech zda sobie sprawę Niesiobędzki z tego, iż niezwykle świadomie konkretyzuję jego alegorię...

Niesiobędzki został kupiony do radia. Sam o tym mówi. Jasne, dzieci i „niepracującą żonę w Polsce” trzeba nakarmić. Problem nie w tym jednak, a przynajmniej nie jedyny.

Po raz kolejny Niesiobędzki dokonuje racjonalizacji i twierdzi, że za mało u Synowca zarabiał i teksty jego wędrowały na półkę zbyt często. Nie zadał sobie Niesiobędzki pytania, dlaczego tak się działo? Odpowiedź jest dla mnie jasna. Zbyt długo trwało u Niesiobędzkiego twórcze zakorkowanie. Nad wyraz zbyt długo... Innymi słowy, w tym swoistym, dziennikarskim „wyścigu szczurów” nazbyt rażąco zaczał Niesiobędzki odstawać...

„Księga Wyjścia”, którą Niesiobędzki naprędce stworzył, w związku z odejściem z Kuriera, jawi mi się niezwykle mało elegancko. Na nic się więc zdają zaklęcia Niesiobędzkiego, że „należy się różnić pięknie”. To kolejny jego mit i konfabulacja.

Jeśli chodzi o moje nazwisko, to nic w sposób niezamierzony nie wyszło. Absurdalne to twierdzenie. Mówiłem o „herbie” nie swoim, a tylko dziada, i to mówiłem w sposób niezwykle auto-ironiczny, a nie narcystyczny... Ale Niesiobędzki, ten rzekomo wyznawca „różnienia się pięknie”, nie dał rady tego zauważyć... A może po prostu nie chciał. I tyle. Wolno mu. No jasne...

Przeprosin związanych z pisownią mojego nazwiska z małej litery – nie przyjmuję, ponieważ Niesiobędzki nie obraził mnie kompletnie, a tylko próbował, a to nie to samo przecież. Nawet w tej chwili, mimo deklaracji przypadkowości, moje nazwisko w miejscu użytym przez Niesiobędzkiego w dalszym ciągu pisane jest z małej litery...

Pomylił mnie też kompletnie z kimś dla mnie nieznajomym Niesiobędzki, stwierdzając, iż należę do „ludzi nie dyskutujących na argumenty, poglądy i przekonania, stosując w to miejsce z wielką wprawą i lubością argumentację ad personam”. Oj pomylił się okrutnie, oczywiście żadnego przykładu nie podając...

Nie jest też prawdą, że dowiodłem jednym tylko wpisem, iż Niesiobędzki jest całkowicie miałki i jego pisanie nie jest prawdziwe. Ja jestem niezły, natomiast nie aż na tyle dobry, ażeby jednym tekstem zneutralizować życiowe osiągnięcia „zwykłego starego belfra z praktyką w szkole podstawowej publicznej oraz zawodowej w zakładzie karnym, do tego bibliotekarza i archiwistę”, z wyboru i miłości fachy te wykonującego.

A może jednak ja rzeczywiście jestem bardzo dobry, skoro Niesiobędzki tak twierdzi... Bramy percepcji czerwonym cabernet przekraczając...

Andrzej Kleina


  2006-12-04   

 TWOJE ZDANIE
KESONOWA ZADYSZKA
Ten gość jest skończony.
~owidiusz
2006-12-07
Tak trzymać
To jest naganne co robi ten pan, a teraz opluwa swoich kolegów...
~Pawełek
2006-12-07

Wróć   Góra strony

Wejście | Aktualna jedynka Kuriera | Aktualna jedynka Tele | CZYTAJ i KOMENTUJ | Opinie | REKLAMA | Ogłoszenia drobne | Piłka nożna
Szukaj | Pliki | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2012 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.