Logo Kurier Iławski

wejście
jedynka Kuriera
jedynka Tele
CZYTAJ i KOMENTUJ
felietony
kogel-mogel
REKLAMA
ogłoszenia
szukaj
FORUM

CZYTAJ i KOMENTUJ
Ekstra zastrzyk 25 tys. nagrody dla dyrektor szpitala
Boisko będzie gotowe na wrzesień
Psy zagryzły 5-latka. Nie ma sprawy
Fałszywy wnuczek nie zna urlopu
Wandal nawet zabawce nie przepuści
Zwolnienie dyscyplinarne kierownik opieki
Umorzenia podatkowe. Susz
Umorzenia podatkowe. Kisielice
Umorzenia podatkowe. Gmina NML
W roku wyborczym wzrosły prezenty podatkowe od burmistrza
Krewki pan młody
„Państwo nas okrada i chroni bandytów”
Nikoli Szczyglińskiej pierwszy krok do miss
Dźwigary i płatwie. Rośnie hala
Beata Piotrowska: My kobiety mamy intuicję
Belfer oszust wpadł po 13 latach
Urząd Pracy też poszuka sobie... pracy
Ludzie mają już dosyć śmieci!
Autobus wolał jechać sam
Będą mieszkania zamiast biurowca
Więcej...

Forum

29417. 
SMACZNY POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI!

W Iławie ruszył autentyczny bar mleczny. Smaczne i tanie obiady.
„BAR MLECZNY przy Mozarcie”: Iława, ulica Wyszyńskiego 39.
 skaner redakcyjny
 KURIER, Czwartek 14-11-2013

29416. 
Czytam w Kurierze i oczom nie wierzę, że takie można wykręcić kwiatki.
"Bezprawne bratki", jakie dla uciechy oka posadziła pewna pani przy domu, opisuje Kurier w bieżącym wydaniu - czytajcie.
To, o czym przeczytałem jest bezeceństwem i głupotą dwóch stron. Pierwszej, wyjątkowo paskudnej osobie, której one przeszkadzają przy płocie posesji; i drugiej strony, która w obronie "rzekomego" wg mnie prawa nakazuje kwiatków nie sadzić.
Jeśli Polacy w tak drobnych sprawach są na tyle podli, głupi i warcholą się, że przeszkadzają im drobniutkie kwiatuszki na skraju drogi, zwanej gminną, to dziwię cię, że mamy tylko dwie Polski, a nie jeszcze więcej.
 pies ogrodnika
 Iława, Czwartek 14-11-2013

29415. 
Odnośnie wpisu numer: 29413

Panie Adamie, ogólnie to wszystkim zależy żeby było dobrze w Iławie, jednak dla niektórych z nas jest to puste hasło. Inni niby chcą, ale wyjechali w Polskę lub za granicą siedzą i narzekają. Ja też w sumie nie raz narzekałem, ale staram się nie dopuścić do siebie by przyklejono mi łatkę, że jestem malkontentem, dlatego też biorę udział w naszej wartościowej debacie.
Dla obecnej władzy obecna szarość i byle jakość jest "wodą na młyn". Doskonale nauczyła się ona funkcjonować w tym mechanizmie, dlatego też jest dla nich super tak, jak jest.
Ma Pan oponentów, ale to znaczy, że wiele osób Pana czyta i słucha. To dobra oznaka, nie jest Pan kolejnym elementem tej byle jakościowej układanki i to też się nie podoba niektórym (z czego ja się np. cieszę). Czasami odnoszę takie wrażenie, że niektórym osobom ta szarość już trochę zbyt wiele namąciła w głowach i poddusiła w nich wielką dotąd siłę kreatywności.
Bat sobie Pan ukręcił na siebie sam, owszem, ale dla mnie, mam taką nadzieję, będzie to bat, który będzie napędem rozwoju. To, że Pan sobie wysoko poprzeczkę podniósł świadczy o dużej ambicji. A ona jest jedną z wielu pięknych cech ludzkich.
 Kamil
 Iława, Czwartek 14-11-2013

29414. 
Szanowni Państwo Forumowicze!
Przeczytałem spreparowany wywiad z obecnym burmistrzem Iławy i... rozpłakałem się z zażenowania. Otóż ten wywiad to ewidentna ustawka przygotowana przez aparat propagandowy Ratusza. Wysmażony stek nic nieznaczących ogólników używanych przez niedokształconych PR-owców!
Po tej smutnej i miernej lekturze stwierdzam jednoznacznie, że nasze miasto stać jedynie na festiwal wieprzowiny, bo kiedyś mówiono o nas "NAJLEPSZE TRAWY Z IŁAWY", a teraz w całej Polsce śmieją się z nas "NAJLEPSZE ŚWINIE Z IŁAWY".
Czas na podziękowanie nierobom! Czas już na usunięcie układu kolesi! Dosyć tego partyjniactwa i obłudy! My chcemy w Iławie normalności, gospodarza i partnera do dyskusji!
Jeszcze jeden apel do redakcji Kuriera. Wezwijcie publicznie obecnego burmistrza, by zechciał opowiedzieć w Kurierze o swoich "dokonaniach". Niech powie co zrobił w ciągu dwóch kadencji pobierania swej sowitej wypłaty. Jakim był burmistrzem przez osiem lat. Ilu wartościowych ludzi wyrzucił z Ratusza, a ilu ludzi z powodu jego rządów wyjechało z Iławy za chlebem (nie chcąc się wikłać w układy z władzą i nie chcąc znosić łaski burmistrza).
Ptasznik mówi, że nie będzie już kandydował, ale z samorządem nie chce się rozstawać! Łaskawy z niego Pan! Mam propozycję: niech idzie po wyborach do Lokalnej Organizacji Turystycznej i poprosi o pracę! Upsss! Zapomniałem, że nawet tam już iść nie może!
[...]
Przepraszam, ale boję się podpisać w trosce o siebie i moją rodzinę... Taki mamy teraz zamordyzm. Może kiedyś przyjdą takie czasy, że bez żadnych obaw będzie można się komunikować z władzą.
 bezimienny, lat 45
 Iława, Czwartek 14-11-2013

29413. 
Odnośnie wpisu numer: 29373

Szanowni Panowie "Kamilu", "bobie budowniczy" i oddzielnie, jako że z imienia i nazwiska podpisany, czcigodny Panie Feliksie. Poczułem się bardzo zakłopotany ostatnimi wpisami Panów. Są one dla mnie wysoce krępujące. Proszę tych słów nie traktować jak teatralną pozę krygującej się panny na weselu - przekonanej, że w takiej roli, na tle innych panien, w oczach szturmujących płeć piękną kawalerów wypadnie najlepiej.

Czytając wpisy Panów uświadomiłem sobie jak wysoko ustawiam sobie poprzeczkę i... mimowolnie tworzę sytuację, od której nie ma odwrotu... Bat, jaki sam na siebie kręcę, już od teraz będzie śnił mi się każdej nocy. Niczego tak nie pragnę jak tego, by nie stać się kiedyś źródłem czyjegoś bolesnego rozczarowania, choćby to miałby być pojedynczy człowiek. To taki, jeden z wielu, dość nietypowy fragment mojej osobowości.

A Panowie, świadomie czy też nie, rąbnęliście mnie w najczulsze miejsce. Gratuluję wszystkim trzem Panom iście "szatańskiej" zręczności - macie mnie jak na widelcu! Jednak tak naprawdę słowa uznania należą się na tym forum zupełnie komuś innemu. To co w kolejnym zdaniu napisze, posługując się terminem użytym przez Pana "boba budowniczego", nie będzie przejawem wazeliniarstwa.

Otóż ja osobiście, z imienia i nazwiska podpisany, chylę czoło przed moderatorami Kuriera. Na NASZYM forum (przepraszam za to bezczelne nadużycie) udało im się dokonać rzeczy niebywałej. Eliminując dwie skrajności - zawsze podejrzany nadmiar słodzenia (nieważne komu) i tak bardzo charakterystyczny w internecie, nieustępujący ogromem Niagarze, wodospad paskudnych inwektyw, obraźliwych osobistych ataków, pospolitego chamstwa. Dzięki takim zabiegom, na forum Kuriera pozostał sam środek. Jaki jednak przestrzenny!

Czasami ze zwykłej ciekawości buszuję na pozaiławskich forach. Daruję sobie opis wrażenia jakie mnie wówczas ogarnia! I myślę tak sobie, że jeśli Kurierom nie zabraknie konsekwencji - to wszyscy razem i każdy oddzielnie mamy niepowtarzalną szansę dokonać rzeczy niezwykłej. To już się dzieje i dla mnie osobiście ma wymiar społecznego fenomenu.

Oto tu, w naszej kochanej Iławie, na tym forum, odzyskujemy zdolność rozmawiania ze sobą w tonie rzeczowym i spokojnym. Nie zawsze zgadzamy się ze sobą, ale przez to wcale nie tracimy szacunku do siebie nawzajem. Oręż, jaki nam dali do ręki twórcy i troskliwi opiekunowie tego forum, to wartość nie do wycenienia. I za to - myślę, że nie tylko w swoim imieniu - serdecznie dziękuję.

Każdy tekst usiłuję, mniej czy bardziej udolnie, spiąć jakąś klamrą. Tym razem pozwolę sobie zwrócić się wprost do nieocenionego Pana Feliksa Rochowicza. Drogi Panie Doktorze, prowadząc namiętnie rozmowy z jak najszerszym gronem forumowiczów wcale się nie męczę. Dla mnie to będzie zawsze czysta przyjemność. Moja nieodparta, wielka potrzeba udzielania odpowiedzi na każdy post jakimś ograniczeniom podlegać jednak musi.

Taki graniczny słupek stawiam sobie mniej więcej przy takich tekstach, jak ten z ubiegłego tygodnia (29373), dokonany przez niewątpliwie krewką forumowiczkę używającą podpisu "pierwsza kadrowa". Aby to lepiej zobrazować, zacytuję tylko jedno zdanie z tego wpisu: "Ten obcy, megalomański język przenosi Pan na nasze lokalne podwórko".

Czytając takie zdanie nie mówię sobie STOP tylko dlatego, że czuję się w jakiś szczególnie wyrafinowany sposób dotknięty. W życiu publicznym już nie w taki sposób ciężko "brałem na pysk". Ja, najzwyczajniej w świecie, wobec takich sformułowań jestem dziecinnie bezradny. Ryję po twardej szybie paznokciami (nie radzę próbować, bo to nieprzyjemne uczucie!) i nic, co merytoryczne nie mogę uchwycić...

Pozdrawiam Panów serdecznie.
 Adam Żyliński
 Ilawa, Środa 13-11-2013

29412. 
Odnośnie wpisu numer: 29405

[...] Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko, logicznie rzecz ujmując.
Jeżeli ktoś przez wiele lat był POtwierdzonym członkiem - ba, aktywnie uczestniczącym w życiu tejże organizacji, to nie może przed wyborami samorządowymi nagle udawać wilka w skórze jagnięcia! Myślę, że sporo lemingów niestety złapie się na ten haczyk - ich sprawa.

Ps. Jak można rzucić legitymację partii, a później głosować zgodnie z wytycznymi klubu parlamentarnego? Pytanie chyba retoryczne. [...]
 Adela
 Bronowo, Środa 13-11-2013

29411. 
Szaszor, jaki wywołał Pan Adam Żyliński swoją zapowiedzią startu na stanowisko Burmistrza Iławy i na Forum Kuriera dyskusją wprawił w zaniepokojenie stacjonującej czasowo i okupującej Ratusz formacji politycznej, nic-nie-robiącej.
Dlatego obserwujemy nagłe ożywienie w działaniu, zresztą udawanym i nic nieznaczącym, pozorowanym, polegającym na odwiedzaniu przez Pana Burmistrza różnych środowisk, najczęściej uzależnionych od dotacji z Ratusza od właśnie Pana burmistrza lub starostwa i Pana Starosty Rygielskiego z PO (to taka szczególna forma obiektywizmu). Nazwano je "konsultacjami z organizacjami społecznymi".
Za rok na jesieni czekają nas wybory lokalne. Będziemy więc teraz świadkami całej serii ruchów pozorowanych. To będzie taki fotomontaż, taki pic na wodę.
Ot i tak wygląda całe zaangażowanie Burmistrza Ptasznika w sprawy mieszkańców miasta Iława.
 Marszałek
 Iława, Środa 13-11-2013

29410. 
Dziś na Wieczny Odpoczynek odszedł znany ksiądz ZBIGNIEW NOWAK z parafii w Suszu. Jako kapłan przepracował ponad 50 lat.
 mieszkaniec Susza
 Susz, Środa 13-11-2013

29409. 
Odnośnie wpisu numer: 29392

Podpisuję się rękoma i nogami pod twoim postem, bob.
Obecna władza PO mentalnie i społecznie jest nijaka, a symboliką służby mieszkańcom jest martwa. Nie ma nawet dużego sensu rozpisywać się na ten temat, bo byłby to brak szacunku dla inteligencji mojej, jak i waszej inteligencji, drodzy Formowicze.
Podoba mi się podejście Pana Adama. Ma Pan swoje wady i zalety, ale przynajmniej nie siedzi z założonymi rękoma i chociaż próbuje coś zdziałać dla społeczności. Mam nadzieję, że w przypadku wyboru na burmistrza - Iława z czasem ruszy z kopyta.
Ma Pan też mój głos, bo czuję, że los chociaż tego miasta może być w dobrych rękach i wcale nie uważam, że będzie Pan wybawcą, bo w tych warunkach ekonomicznych, które są teraz w naszym kraju ciężko o jakiś mesjanizm.
Wierzę jednak, że nastąpi długo oczekiwana zmiana i nasze miasto Iława odzyska twarz, normalność i swój blask.
 Kamil
 Iława, Środa 13-11-2013

29408. 
Odnośnie wpisu numer: 29405

Bardzo współczuję Panu posłowi tego cięgiem odpisywania. Nie powiem, żeby na durno pisał, lecz ta robota chyba go męczy, choć nas bardzo zaciekawia, inspiruje, prowokuje - bo poseł mądrze i ciekawie pisze.

Już wielu cieszy się, że podjął - jak nikt z tamtych na ratuszu - trudy dyskusji prawie z każdym i na każdy temat. Owszem, potrafi czasem wywinąć się z mętnego tematu jak śliski wąż, ale tym robi doskonałe wrażenie w odpowiedzi na każdy problem. Moim bardzo skromnym zdaniem, poseł ma wenę i lekkie pióro, by w ciemno za pomocą Forum ciągnąć dyskusję. Bo jakże inaczej postępować, jak nie prowadzić z narodem iławskim "Rozmów Niedokończonych", gdyż są one ciągle niedokończone, acz ważne.

Słynny premier Winston Churchill znany był z nieustannych rozmów przez radio do narodu brytyjskiego. Tłumaczył i tłumaczył, gdyż mówcą był przedniej marki, a kiedy obejmował stanowisko "pierwszego ministra" w 1940 roku, powiedział narodowi, że nie ma im nic do zaoferowania - tylko pot, krew i łzy.

Nie przypadkiem przywołuję ten wątek. Nikt z tamtych, co na ratuszu, się nie odzywa. Nawet im się nie dziwię. Lepiej przemilczeć zwijanie się miasta, przeczekać i nie denerwować obywateli.

Dlatego w takich razach nie lada trzeba wykazać się odwagą, by czoła stawić publicznie i kopię kruszyć o sprawę, której jakoby nie ma.

Rozwój - od biologicznego po gospodarczy i społeczny - jest walką o równowagę i harmonię, ale na coraz wyższym poziomie. Jest walką przeciwieństw - słów, rozmów, wymianą poglądów. Stąd też dialog a filozoficzna dialektyka. Rozwój Iławy nie może przecież się zatrzymać.

Bardzo dobrze, że Pan Adam Żyliński podjął ważną rozmowę o lepszej przyszłości naszego miasta Iławy, o problemach naszej społeczności. Oczywiście, że aktualni rządzący miastem i powiatem są niechętni do rozmowy. Skryci po urzędowych kanapach, kpiący z każdego przejawu aktywności. Nie są w stanie odpowiedzieć na krytykę, bo co powiedzą?

Ale od wieków Prawda jest niezmienna: nieobecni nie mają racji.
 Feliks Rochowicz
 Iława, Środa 13-11-2013

29407. 
Odnośnie wpisu numer: 29392

Panie Pośle, dziękuję za rzetelną i wyczerpującą wypowiedź do mojego posta. Już dziś ma Pan mój głos.
Proszę nie odbierać tego jako swoistego wazeliniarstwa. Podoba mi się Pański dialog z mieszkańcami Iławy na forum Kuriera. Nikt z lokalnych rządzących nie podjął jak dotąd takiej inicjatywy. A Pan przyjmuje na przysłowiową "klatę" każdy temat, nie miga się Pan od odpowiedzi, czego nie można powiedzieć o obecnym burmistrzu Iławy, który po prostu nie istnieje, nie ma go.
Żywię głęboką nadzieję, że z drużyną wygra Pan przyszłoroczne wybory samorządowe w Iławie i będzie naszym burmistrzem. Potrzebujemy dziś człowieka kreatywnego, przedsiębiorczego i pozbawionego mrzonek o Iławie jako turystycznej krainie mlekiem i miodem płynącej.
 bob budowniczy
 Iława, Wtorek 12-11-2013

29406. 
TAKA SYTUACJA...
Na święta 1 i 2 listopada byłam na cmentarzu komunalnym przy ulicy Ostródzkiej. Byłam z małym dzieckiem w wózku. Problem polegał na tym, że na cmentarzu są same schody. Nigdzie nie ma podjazdów dla wózka. Krążyłam około pół godziny żeby podjechać do grobu rodziny i w końcu musiałam zostawić wózek na górce od strony obwodnicy i bez wózka pójść na grób dźwigając dziecko oraz torbę ze zniczami. A jak maja się dostać na groby inwalidzi na wózkach? Nikogo to nie rusza?
 Hania
 Iława, Poniedziałek 11-11-2013

29405. 
Odnośnie wpisu numer: 29388

Panie "wyborco 78". Po enigmatycznym wpisie mogę tylko się domyślać intencji ukrytych w Pańskim pytaniu. Jeśli dobrze zrozumiałem, chodzi Panu o to, że w nadmiarze poświęcam uwagę iławskiej sferze budżetowej, przede wszystkim szkołom. Równocześnie nie mam zielonego pojęcia o prywatnej działalności zmagających się z szarą, beznadziejną codziennością lokalnych przedsiębiorców. Jeśli właściwie wydedukowałem sens Pana uwagi, koniecznie muszę udzielić Panu odpowiedzi.

Otóż jest Pan w absolutnym błędzie. Na temat prywatnej działalności mam wiedzę bardzo osobistą, głęboko traumatyczną, przez co kompletną. Sam nigdy takiej działalności nie prowadziłem - całe swoje życie, aż po odejście na emeryturę, szarpała się z "prywatką" moja żona. Echa tej szarpaniny będą odbijać się na naszym rodzinnym życiu jeszcze przez lat wiele.

Na nic się zdało wstawanie o czwartej rano, zarywanie nocy, praca fizyczna razem z ludźmi mojej dzielnej małżonki. Jej firma upadła z wielkim łoskotem - niosącym nieodwracalne spustoszenie w naszym niewielkim, bo trzyosobowym rodzinnym stadle. Żona przepłaciła swą harówę utratą zdrowia i wielkimi materialnymi stratami. Po ponad trzydziestu latach takiej pracy dołączyła do olbrzymiej rzeszy innych gospodarczych bankrutów.

Zatem, jakiej jeszcze wiedzy tajemnej na temat prywatnej działalności naszych przedsiębiorców oczekuje Pan ode mnie?

Z uwagi na oszczędność Pańskich sformułowań, mogę tylko spekulować. Tak więc spekuluję... i myślę, że najbardziej rozdrażniły Pana moje zbyt szerokie przemyślenia dotyczące iławskiej oświaty. To bardzo dziwne, bo w każdej innej sprawie nawiązującej do naszej Iławy, staram się wypowiadać się równie obszernie. Dla mnie, tak po prostu, wspólnota mieszkańców to fascynująca mozaika, pełna najdrobniejszych szkiełek - zabarwionych wszystkimi kolorami, jakie opisać i nazwać potrafimy. Wybitnie to można zauważyć po rozpiętości ocen i opinii goszczących na tym forum. I to jest piękne! Nadaje sens wymianie myśli, a naszemu miastu wyjątkowy klimat.

Prowadzenie takiej zbiorowości jak Iława wymaga zrozumienia: ileż oddzielnych wątków w niej się nawzajem splata i przenika, jak często na przeciwstawnych biegunach ulokowane są oczekiwania pojedynczych mieszkańców. Identyfikując to, jak najbardziej naturalne zjawisko, trzeba próbować szukać rozsądnej równowagi. I to, w moim odczuciu, sztuka największa.

Przekonany jestem, że do pojęcia RÓWNOWAGA (jeśli moderatorzy Kuriera nam na to pozwolą) na tym forum jeszcze wielokrotnie wrócimy, bo to termin o kapitalnym znaczeniu dla funkcjonowania Iławy.

To by było na tyle, Panie szanowny "wyborco 78". Jeśli jednak błędnie zinterpretowałem sens Pańskiego pytania, proszę mnie oświecić...
 Adam Żyliński
 Iława, Poniedziałek 11-11-2013

29404. 
Odnośnie wpisu numer: 29403

Racja racja, że demokracja ma zaszłe już początki, o których szanowny obywatel "iławianin 165" pisze.
Nie jestem mocny w tych tematach, do czego bez słowa się przyznaję. Miałem na myśli pełną demokrację, obejmującą wszystkie stany, nie wykluczając głosu kobiet. Nawet Piłsudski, nie miał zamiaru dołączyć płci żeńskiej do urn wyborczych, ale po wysłuchaniu żony przystał na jej ARGUMENTY.
Na okoliczność świętowania, kilka o nim ciekawych słów też powiem.
Józef Piłsudski, chociaż surowy był w obejściu i bez mrugnięcia powieką podpisywał wyroki śmierci (na zdrajców narodu), należał do osób o romantycznym usposobieniu. Jego literaturą do poduszki były dramaty Słowackiego, Mickiewicza i powieści Sienkiewicza, traktując je - jak się wyraził - jako testament Rzeczypospolitej. Sam mówił o sobie, że jest jego spadkobiercą i wykonawcą. Uległ namiętnej fascynacji Słowackim tak dalece, że znał na pamięć wiele utworów. Mając na względzie wielkość poetycką Słowackiego, uznał go za równego królom, co dał wyraz w mowie nad prochami poety, które sprowadzić kazał, by na Wawelu do krypty królewskiej złożone zostały.
Przemówienia pisał sam, bez niczyjej podpowiedzi, lecz kiedy wygłaszał, często improwizował tak wspaniale, że popadał w trans, perfekcyjnie kontrolowany w czasie co do minuty.
 Feliks Rochowicz
 Iława, Poniedziałek 11-11-2013

29403. 
Odnośnie wpisu numer: 29397

Zgadzam się z mądrymi oraz przepojonymi patriotyzmem przemyśleniami dra Feliksa Rochowicza związanymi z obchodami Święta Niepodległości. Jednakże jedną z Jego uwag trudno mi zaakceptować. Chodzi mi o stwierdzenie, że historia demokracji ma w Polsce krótki czas.

Otóż to zupełnie mylny slogan, często powtarzany dla usprawiedliwienia współczesnej obojętności znacznych rzesz Polaków na losy Ojczyzny. A jednym z wyrazów takiej troski o dobro wspólne jest m.in. uczestnictwo w wyborach. Wielu Polakom jest zupełnie widocznie obojętne kto i w jaki sposób będzie naszą Ojczyzną kierował.

Wbrew twierdzeniom Pana Feliksa Rochowicza śmiem jednak uważać, że Polska ma jedne z najdłuższych tradycji demokratycznych w Europie, oczywiście pomijając porównania z Grecją i Rzymem, w których elementy tego systemu władzy powstały już w starożytności. Jeżeli zaś przyjmiemy, że za początek przynajmniej pewnych elementów demokracji można uznać powstanie jakiejś formy stałego przedstawicielstwa części społeczeństwa u boku władców, to trzeba wiedzieć, że pierwsza wzmianka o zjeździe generalnym senatu i Izby Poselskiej pochodzą aż z 1453 roku, kiedy to także ustanowiono stałe przedstawicielstwo Rady Królewskiej przy boku monarchy.

Mało tego, już o wiele wcześniej, w czasach plemiennych najważniejsze decyzje podejmowano często na powszechnych wiecach. U początków naszego państwa władcy często zasięgali rad rycerstwa i możnych dzięki czemu już w połowie XIV w. powstała Rada Królewska, będąca protoplastą przyszłego Senatu.

Oczywistą rzeczą jest, że działający później Sejm Walny reprezentował jedynie dwa stany społeczne – szlachtę i duchowieństwo, ale uważano to niegdyś za sytuację oczywistą. Szlachta potrafiła sobie wywalczyć różne przywileje – m. in. słynne nihil novi, które co prawda osłabiało władzę centralną, ale też hamowało dyktatorskie zapędy niektórych władców.

Oczywiście miała ówczesna demokracja i swe złe strony, czego wyrazem było niesławnej pamięci liberum veto prowadzące do anarchii szlachty i prywaty magnaterii. A też i ta sama szlachta umiała np. zachować porządek w okresie braku króla po śmierci poprzednika, a wyborem następnego w ramach wolnej elekcji, lub też nie dopuścić do rozbicia państwa i prześladowań religijnych dzięki decyzjom konfederacji warszawskiej z 1573 r.

Nasi przodkowie potrafili też mądrze korzystać również z ograniczonych możliwości reprezentacji naszego Narodu np. w parlamentach państw zaborczych w smutnym okresie rozbiorów. Mało tego, to Polacy niekiedy uczyli społeczeństwa państw zaborczych zasad parlamentaryzmu – wszak ogólnoniemiecki parlament frankfurcki powstał dopiero po Wiośnie Ludów w 1848 r., a parlament rosyjski Dumą zwany, dopiero w 1906 roku.

W okresie II Rzeczypospolitej w Polsce zapanowała demokracja dostępna wreszcie dla wszystkich warstw społecznych, które miały swe reprezentacje w Sejmie i Senacie. Z oczywistych powodów nie było żadnych elementów demokracji w okresie okupacji.

Po II wojnie światowej w Polsce była oczywiście tylko „demokracja” socjalistyczna – fasadowa, ograniczona jedynie do aktu często przymusowego głosowania, gdyż prawdziwe wybory odbywały się wcześniej w komitetach partyjnych. Demokracja odrodziła się, a nie narodziła jak niektórzy uważają, ponownie po 1989 roku.

A to, że wielu Polakom nie chce się w demokracji dziś uczestniczyć, gdyż wolą np. w dniu wyborów udać się na piknik, a przez następne cztery lata siedzieć z coraz grubszymi brzuchami w fotelu, z puszką piwa w ręce i pomstować np. na „głupich” posłów, „debilnych” ministrów, „leniwych” burmistrzów czy wójtów, to już zupełnie inna historia... Bo z demokracji trzeba chcieć korzystać. A tego, jak można z niej korzystać, to powinni się Polacy uczyć z długich jednak tradycji demokratycznych w naszym kraju. Trzeba tylko chcieć…

Na koniec dziękuję serdecznie za mądre słowa Pana doktora, które winny być cennymi wskazówkami dla młodego pokolenia na czym winien polegać prawdziwy patriotyzm i w czym winno się wyrażać prawdziwe świętowanie Dnia Niepodległości. [...]
 iławianin [165]
 Ilawa, Poniedziałek 11-11-2013

29402. 
Odnośnie wpisu numer: 29393

Panie "bobbi", pisząc o swoich przemyśleniach w sprawie referendalnych pytań (dotyczących systemu polskiej oświaty) z tyłu głowy miałem to, że natychmiast spotkam się z zarzutem, jak to instrumentalnie w swej argumentacji wykorzystuję nasze bezbronne, ufne w mądrość dorosłych dzieci. Nie czuję się więc Pana uwagami zaskoczony.

Nie podnosiłem wcześniej kwestii sześciolatków, bo dla mnie jest ona oczywista. Nie jestem z wykształcenia dziecięcym psychologiem, jestem jednak, jak tysiące innych iławian, rodzicem. Nie będę zatem wymądrzał się na temat naszych dzieci w sposób metodyczny, czy też (uchowaj Boże) silił się na ton naukowy. Wolę potraktować ten, wcale nie tak bardzo frapujący problem, w sposób empiryczny. To znaczy skorzystać z doświadczeń ze swojego prywatnego, niemal intymnego podwórka.

Wyobrazi Pan sobie małego chłopca, umorusanego, biegającego po podwórku z plastykowymi żołnierzykami rzędem ulokowanymi za gumką od majtek, równocześnie zachłannie trzymającego w rączce pajdę chleba polanego wodą z kranu i posypanego cukrem. A potem tego samego chłopca siedzącego w szkolnej ławce - przeżywającego szok prawdziwie termiczny, zaszlochanego, w spazmach, z przerażeniem dookoła się rozglądającego.

To byłem ja... niespełna 50 lat temu, debiutujący w murach szkoły podstawowej siedmiolatek. Za ten "kulturowy przeskok" zapłaciłem w postępujących po sobie pacholęcych latach wyniszczającym wycofaniem i trudnym do wyplenienia repertuarem młodocianych kompleksów. Szczęśliwie na pomoc pośpieszyła mi i z dziecięcych lęków wybawiła moja najważniejsza życiowa przyjaciółka: książka...

Pół wieku to szmat czasu. W tym czasie moje pokolenie, jak żadne wcześniejsze w całej historii ludzkości, przeżyło niebywały, gwałtowny marsz cywilizacyjny. Telefony komórkowe, komputery, internet, sto kanałów w kablówce - można by wymieniać te wszystkie technologiczne dobrodziejstwa bez końca. Spadły one na nas bardzo gwałtownie i niezwykle skutecznie "przemeblowały" codzienne bytowanie. Musieliśmy zweryfikować styl życia, system wartości, indywidualne aspiracje. Dosłownie wszystko - łącznie z potrzebami i zachowaniem naszych dzieci. To ostatnie stwierdzenie pozwoli mi przejść do drugiej reminiscencji, którą chcę Panu przedstawić.

Czarne niebo, ściana deszczu i rozszalały wiatr nad Jeziorem Brodnickim. Stoimy z żoną na miejskiej plaży ze ściśniętymi strachem gardłami. Tam, na środku wzburzonego jeziora, wokół powywracanych do góry dnem żaglówek, walczy z bezlitosnym żywiołem nasz jedyny, 6-letni syn! Biegamy z żoną wzdłuż brzegu jeziora, przeraźliwie krzyczymy oskarżając nawzajem siebie, a długie, kolejne minuty stają się wiecznością. A potem zapada przygniatająca cisza, chyba tylko po to, by za chwilę pozwolić nam usłyszeć radosny gwar płynących motorówkami dzieci - opatulonych szczelnie grubymi kapokami, uszczęśliwionych podniecającą przygodą. Stanąłem z boku, mocno zawstydzony. Mali twardziele, w sile wszystkich kilkunastu, pod czujnym okiem instruktorki (pięknie się kłaniam wspaniałej Kasi Grabkowskiej) natychmiast rzucili się do porządkowania mocno przez burzę pokiereszowanych żaglówek...

Nasz syn poszedł do szkoły od lat siedmiu. Do dzisiaj nie możemy odżałować tej złej rodzicielskiej decyzji. Nudził się setnie w na każdym etapie szkoły - w podstawówce, gimnazjum i w liceum. Wszystkie poziomy zaliczał w przedziale końcowych ocen 5,7-5,9. Dzisiaj jest na etapie obrony pracy inżynierskiej z zakresu głębinowych robotów mających za zadanie penetrację mórz i oceanów. Niedawno wrócił z panelu naukowego z Brukseli, gdzie jako student, młody naukowiec reprezentował Polskę na temat przyszłości kosmonautyki w Europie. A w maju tego roku brał udział w konkursie uczelni technicznych z całego świata prezentujących księżycowe koparki w siedzibie NASA, na Florydzie.

Nie piszę o tym, by wypinać dumnie rodzicielskie piersi. Takich dzieci jak on, było i jest w Iławie setki, by nie zaryzykować - tysiące. Nie wszystkie muszą zostać pracownikami naukowymi zajmującymi się bardzo skomplikowaną dziedziną wysokich technologii. Ale wszystkie powinny otrzymać od losu szansę, dostrzec i dobrze zrozumieć czym jest etos nauki. Szczególnie w dzisiejszych trudnych czasach. Czy jest coś bardziej zbawiennego dla naszego najmłodszego pokolenia niźli nauczyć je samodyscypliny, pokochania wiedzy? (im bardziej szerokiej tym lepiej). To jest podstawowe zadanie dla nas dorosłych - nauczycieli i rodziców.

Dlatego zachęcam wszystkich zainteresowanych, by swe największe emocje związane z edukacją swoich pociech kierowali tam gdzie najbardziej powinni. Upominając się kategorycznie i bez śladu kompromisu o odpowiedni poziom iławskich szkół wszystkich stopni. Walcząc skutecznie z przynoszącym kapitulanctwo i bezradność syndromem prowincji.

Kiedy piszę o iławskich nauczycielach, że - jeśli będzie mi to dane - będę bronił ich jak największej obecności w szkołach, na ile mi empatii i rozumu starczy, to w drugim zdaniu ci sami nauczyciele muszą usłyszeć, że razem będziemy musieli zawalczyć o awangardę naszej oświaty w Iławie, bo to jest jedno z moich największych samorządowych marzeń.

Musi mi Pan, "bobbi", wybaczyć, że tak jednoznacznie deklaruję swe stanowisko w materii, która stała się przedmiotem takiego wyburzenia. Myślę, że tak jest uczciwie. Sześciolatki obowiązkowo do szkół! Trudny, ale wspaniały świat na was czeka. Nie marnujcie żadnej chwili!

A Panu życzliwie jeszcze podpowiem, obficie czerpiąc z własnego rodzicielskiego doświadczenia, że zbyt duży bagaż opiekuńczości w stosunku do własnego dziecka zawsze przyniesie mu więcej szkody, niż pożytku. Nasze dzieci są wszak bezbronne i z takim zalewem czułości nigdy sobie nie poradzą...
 Adam Żyliński
 Iława, Poniedziałek 11-11-2013

29401. 
Odnośnie wpisu numer: 29396

W sprawie referendum mam już ciekawe spostrzeżenie. Otóż jestem "za" pod jednym warunkiem. Frekwencja.
Frekwencja w referendach powinna sięgać pułapu co najmniej więcej niż w wyborach parlamentarnych i innych. Winna sięgać co najmniej 60%.
Bo skoro rządzenie - jak mówią organizatorzy - pewnymi segmentami państwa jest złe, to nigdy nie powinno zdarzyć się, by frekwencja była poniżej 20%.
 Marszałek
 Iława, Poniedziałek 11-11-2013

29399. 
Odnośnie wpisu numer: 29393

„Bobbi”, najlepiej znaleźć winnego w grupie zawodowej nauczycieli. Ostatnio to wdzięczny temat do narzekań.
Jednak nie nauczyciele podejmowali decyzje i decydowali o kolejnych reformach w edukacji - o zgrozo. Odsyłam zainteresowanych do aktów prawnych na etapie negocjacji, wszystkie te dokumenty to niekończąca się lista stron obecnych przy podejmowaniu decyzji o przyszłości naszej edukacji.
Otóż w przypadku tzw. konsultacji nauczyciele stanowią tylko minimalną część. Decydujący wkład w decyzje o stanie dzisiejszej edukacji to głos samorządowców (tych co płacą - bardzo obiektywny głos) i niepublicznej sfery edukacji (zainteresowany zniesieniem Karty oraz np. zrobieniem z nauczycieli pracowników najemnych najlepiej samozatrudnionych). Nikt nie sprawdził na ile skuteczne były poprzednie etapy reformy, a już dziś rzucamy się do kolejnych. Potem nikt już nie będzie wiedział, gdzie jest istota problemu.
Od dawna sześciolatki miały pełny dostęp do edukacji, wystarczyła opinia poradni, o którą nie było wcale trudno i miał człowiek pewność, że młodsze dziecko rzeczywiście podoła wyzwaniom szkoły. A tak mamy zryw narodowy i pokaz siły władz państwa. Czy to jest nam dzisiaj potrzebne?
Jeśli naprawdę zależy nam na edukacji, wystarczy dać dzieciom prawo do bezpłatnego przedszkola - tak, aby samorząd musiał zapewnić dostęp najmłodszym do wczesne edukacji (3- oraz 4-latkom). Dzisiaj ta część dzieci nie ma takiego komfortu (brak miejsc w przedszkolach). Owszem, prywatnie - proszę bardzo, tylko powszechność nie może być uzależniona od zasobności portfela.
Tak to teraz niestety u nas jest... I to jest największy wstyd.
 Jaga
 Iława, Poniedziałek 11-11-2013

29398. 
Odnośnie wpisu numer: 29389

Moderator widać czujny jest i zauważył, iż "Wanda" i "Edek" to te same osoby.
I jasno widać, kto pisze plując na radnego Ryszczuka - jest to jedna i ta sama osoba [udająca tłok].
Myślę, że może to być przewodniczący nudzący się na emeryturze przy winiaku lub rodzinka. Wiadomo, synek bawi się w internecie na całego.
 Wioleta
 Kisielice, Poniedziałek 11-11-2013

29397. 
Pozwolę sobie na zmianę kierunku wypowiedzi na rozważania bardziej z głębi duszy, jak na okoliczność dzisiejszego święta. Wcześniej Pan Poseł Żyliński skupił się na zjawisku cyklu wyborczego w historii demokracji, która w Polsce ma krótki czas, stąd niska frekwencja, która jest skutkiem braku wychowania młodych pokoleń. Procesu mozolnego w tej materii, a to na wzgląd, że po każdych wyborach, jak powiadają, nic się nie zmienia, nie poprawia się byt masy średniej narodu. A byt, mimo wszystko, kształtuje świadomość.

Święto Niepodległości wyzwala wiele refleksji aksjologicznych, czyli rozważań nad wartościami najważniejszymi każdemu, kto Polakiem się czuje. By świętowanie stało się okazją, nie tylko do mechanicznego wywieszenia flagi, co i tak czynnością rzadką jak na patriotycznie usposobionych Polaków bywa, a szerszym odniesieniem do naszego związku z korzeniami polskości. Pytanie o świat wartości Narodu Polskiego, a w tym - o tożsamość polskości w sensie kondycji jego ducha - nie jest w takiej chwili bez zasadne.

Ono brzmi: jak wychować pokolenia Polaków, by stawiali pierwszeństwo człowieka nad rzeczą, etykę nad bezduszną technokracją, godne istnienie nad przepychem, a ducha nad materią? W pytaniu, wymienione wartości należą do esencji cywilizacji chrześcijańskiej, cywilizacji łacińskiej, która zakorzeniona od tysiącleci stanowi swego rodzaju format życia społecznego, a kierunkiem zachowań jest dekalog. Kształtowany przez tysiąclecia format społeczny w pokoleniach Polaków i narodów europejskich, w okresie ostatniego z górą stulecia, legł w gruzach skutkiem nachalnej inspiracji idei, nie liberalnej, a libertyńskiej. Polacy nie zaprzeczają idei wspólnoty europejskiej i wolnemu rynkowi, lecz zawsze, jak każdy z narodów chcą pozostawać przy swoich korzeniach z krwi i kości wyssanych z chrześcijaństwa.

Wychowanie ku przyszłości zgodnej z duchem formacji chrześcijańskiej, oparte musi być, przede wszystkim na rodzinie, potem szkole i też mediach. Lecz – niestety, wiele z nich (mediów), przez narzucanie ducha libertyńskiego, nie służą idei chrześcijańskiej. One (media), nie mogą być wykluczone w ogóle w wychowaniu, są potrzebne, ale nie są niezbędne. Użyte przez człowieka mogą przysłużyć się czynieniu dobra, jak i zła. Nadużycie mediów prowadzi ku złu, kłamstwu i brzydocie; wbrew wartościom nadrzędnym, jakimi są DOBRO PRAWDA I PIĘKNO – naczelne cnoty ludzkiego postępowania i kierunku w działaniu. Od woli człowieka zależy to, jaka będzie i, jak będzie użyta informacja do osiągnięcia celu? Czy przedmiot (TV, Internet) stanie się ważniejszy od ludzkiego istnienia, a pieniądze nad sumieniem?

Upolitycznienie źle pojętej wolności człowieka prowadzi go do bezwolności, nieładu i do bezkarności. Parafrazując św. Augustyna, który powiedział, że owszem: róbcie co chcecie, ale kochajcie! Zaś Papież Franciszek kontynuuje: „kłóćcie się, rzucajcie talerzami, ale przed snem pogódźcie się i kochajcie”. Czy to jest możliwe u Polaków?

Wracając do obecnej sytuacji, nie może być Polski naszej i Polski ich, bynajmniej nie powinno być. Cele wychowawcze w okresie socjalizmu w Polsce stawiano wyraziście: dobro Ojczyzny; szacunek do rodziców i człowieka; internacjonalizm. Czym tamte cele wychowania różnią się od dzisiejszych? Pracę na rzecz Ojczyzny rozumiano jako budowę podstawowych pryncypiów. Wszyscy wspólnie budować mieli dobro Ojczyzny i pojedynczej jednostki, człowieka. Ówczesny internacjonalizm był niczym innym, jak ideą rozbudzania więzi pomiędzy narodami. Nie wszystkie warstwy społeczne były w stanie pojąc sentencję wychowania dla dobra wspólnego, szczególnie Ojczyzny, wówczas nazywanej socjalistyczną, którą uznawano też jako nie naszą.

W moim osobistym odczuciu wychowanie do dorosłości rozumiałem, jako wychowanie dla Narodu; wychowanie patriotyczne, bez zwracania uwagi, czy tamta Polska była nazwana socjalistyczną, czy jak dzisiejsza w wielu razach „regionalno-europejską”. Polska dla mnie była i zostanie Polską! Polską, wyrosłą z korzeni chrześcijańskich, narodowych, z jej trudną historią, obroną Częstochowy i Westerplatte, Polską Sierpnia 80, Polską Jana Pawła II i Lecha Wałęsy. Nawet, gdyby za pewnymi zdarzeniami historyczni kryją się pewne niedomówienia.

Dziś również celem nadrzędnym i wartością zarazem jest budowanie tego samego Dobra, lecz pojmowanego, jako dla siebie indywidualnie. Nie wielu z nas, kto budując dobro dla siebie, myśli o budowie Dobra dla Ojczyzny, czyli dla drugiego człowieka zarazem, tylko o sobie. W ten sposób, ci co są bardziej zaradni, cwani, ustawieni w sitwach, dostąpili uwłaszczenia, czyli ci "równiejsi", też ludzie dobrze wykształceni, budują dobro przeważnie kosztem drugiego człowieka. Wbrew zasadzie solidaryzmu społecznego, gdyż ich naczelną wartością i celem jest: "pomnażanie dóbr materialnych", a nie budowanie dobra w sensie wyższej wartości.

Puentując swoją wypowiedź na okoliczność niepodległości świętowania, posłużę się cytatem Jana Pawła II w przemówieniu na Forum ONZ w 1995 roku, że „wolność jest miarą ludzkiej godności i wielkości, zaś przeżywanie wolności przez jednostki jest wyzwaniem do duchowego wzrostu narodów”.

W Polsce nierównego podziału dóbr, uwłaszczenia "równiejszych oraz bogatych", godność przeciętnego Polaka jest poniżana.

Mimo wielu niedomówień i niesprawiedliwości, a wolności przywróconej i łatwiejszego życia, posłużę się Norwidem: „Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnosząc z ziemi przez uszanowanie dla darów Nieba - Tęskno mi, Panie.”
 Feliks Rochowicz
 Iława, Poniedziałek 11-11-2013

29396. 
Odnośnie wpisu numer: 29393

Panie "bobbi"- ręce opadają, brak słów. Referendum jest potrzebne dla rozwoju demokracji. Dla zasady! Społeczeństwo ma prawo wypowiadać się poprzez ten instrument także w innych sprawach. To niestety kosztuje, ale wszystko kosztuje.
Co do dzieci. W wieku 6 lat nie wszystkie są emocjonalnie przygotowane do wejścia w moloch, jakim jest szkoła. Nie pomogą im kąciki zabaw. To, że np. minister Sikorski dziękuje publicznie swojej matce, że go wcześniej wypuściła niczego nie dowodzi - zresztą widzimy co z niego wyrosło, jak posługuje się językiem polskim (dorżnąć watahę) i jaką ma emocjonalność :-)
W tej całej referendalnej rozgrywce chodzi o demonstrację siły rządu Tuska, a nie uwzględnienie woli obywateli.
Zgadzam się z sytuacją, gdzie istnieje dowolność i rodzice decydujący, czy posłać wcześniej dziecko, czy nie. To nie jest sprawa dla MEN, które chce uwiarygodnić swoje istnienie, ale pogrąża się coraz bardziej.
 obywatel2
 Iława, Poniedziałek 11-11-2013

29395. 
Odnośnie wpisu numer: 29363

Po co referenda wyrażające wolę większości, skoro głos prawie miliona obywateli wyrzuca się do kosza...?!
Mnie Panie Pośle najbardziej wkurza to, iż władza olewa głos głosującego społeczeństwa tak, jakby się bała o wynik ewentualnego głosowania...
Czy jesteśmy bandą durniów, która nie potrafi mądrze zagłosować?
 xgrzesio
 Iława, Poniedziałek 11-11-2013

29393. 
Odnośnie wpisu numer: 29375

Panie Pośle, dziękuje za szczerość w Pana wypowiedzi.
Prawda okazuje się brutalna. W całym tym zamieszaniu związanym z sześciolatkami okazuje się, iż nie rozwój tych dzieci jest najważniejszy, lecz obecna sytuacja ekonomiczna środowiska nauczycielskiego i strach przed zwolnieniami.
Za pomocą manipulowania przyszłością naszych dzieci chcecie zapewnić spokojny byt tej grupie zawodowej, nie patrząc na konsekwencje swoich poczynań, które przecież dotykają bezbronnych najmłodszych naszych obywateli - tych, którzy bezgranicznie ufają w nasze intencje.
Po prostu ręce mi opadły...
 bobbi
 Iława, Niedziela 10-11-2013

29392. 
Odnośnie wpisu numer: 29386

Szanowny Panie "bob budowniczy"! Serdeczne dzięki, że zwrócił się Pan wprost do mnie. Z przyjemnością ten ważny dla mnie fakt odnotowuję i śpieszę z odpowiedzią.

Jak słusznie Pan zauważył, w przedwyborczym okresie politycy w większości nieustannie mijają się z prawdą, żonglują beztrosko słowem, uprawiają niedopowiedzenia, lub tam gdzie to im jest wygodne najzwyczajniej milczą. To dla wielu kanon profesji polityka obowiązujący pod każdą szerokości geograficzną od czasów Cromwella, który kładł podwaliny pod parlamentaryzm w XVII-wiecznej Wielkiej Brytanii. Różnica w odbiorze takich praktyk pomiędzy naszym, rodzimym społeczeństwem, a obywatelami tzw. demokracji zachodnich polega jedynie na tym, że tam przez długie stulecia nauczono się nabierać do wyborczej paplaniny mądrego dystansu i wyłapywać z istnego wodospadu politycznego słowo-potoku tylko to, co racjonalne i budzące zaufanie. A frekwencja wyborcza w każdych wyborach pozostaje tam zadziwiająco wysoka.

Moim skromnym zdaniem oznacza to, ni mniej, ni więcej, że tamtejsze społeczności nauczyły się (na przestrzeni długich stuleci) odczytywać kandydatów do publicznych funkcji z dużym przymrużeniem oka. Doskonale przy tym rozumiejąc, że choćby ktoś był człowiekiem bez skazy, pełnym szczytnych ideałów i najlepszych intencji – ujawniając w wyborczym spektaklu te cnoty (czyli mówiąc prawdę) nie miałby żadnych szans. My, Polacy nie dostaliśmy możliwości, by z pożytkiem dla nas samych, tego się nauczyć. Ostatnie ćwierć "polskiego tysiąclecia" to tylko dwa krótkie okresy, w których powiało wolnością. Dwudziestolecie międzywojenne i właśnie teraz.

Nie ma miejsca na forum, by napisać o tym szerzej. Dlatego ograniczę się już tylko do stwierdzenia, że pełniąc funkcję posła już po raz trzeci, spotykałem przez te wszystkie lata na sali plenarnej, na posiedzeniach komisji, czy na sejmowych korytarzach wielu ludzi ogromnej pracowitości, kompetencji i jak najbardziej przyzwoitych. Ta cenzurka bezwarunkowo dotyczy wybranych przedstawicieli wszystkich partii. Niestety, żadnego z nich nigdy nie miałbym zaszczytu poznać w Sejmie, gdyby nie poddał się on rygorowi wyborczego spektaklu. Spektaklu, w trakcie którego przynajmniej części wyborców należy mówić to, co chcą usłyszeć. Jak utrzymują kampanijni specjaliści, postępując inaczej lepiej nie zawracać sobie głowy. Według nich, właśnie taka jest logika każdych wyborów. Niestety, w dojrzałych demokracjach przyjęta jako coś oczywistego, w naszych warunkach rodząca zniechęcenie i frustrację. Ta krótka diagnoza zachowań wielu polityków, wyraźnie to zastrzegam, dotyczy przede wszystkim wyborczych zachowań. Bieżące działania w polityce, to zupełnie oddzielna historia.

Pewnie się Pan, "bobie budowniczy", po takim wyznaniu (uczciwie publicznie wyrażonym) z uciechą odnotuje: A JEDNAK MIAŁEM RACJĘ! Ten Żyliński to niezły hipokryta, na dodatek okazał się na tyle nieroztropny, że bagienko, w którym tyle lat się papla, obrazowo i bezwstydnie sam opisał. Jeśli tak Pan pomyśli, zniosę to z pokorą i będę musiał nauczyć się z tym żyć. Nie podejmę jednak próby, by drzeć na sobie szaty i zaklinać się na wszystkie świętości, że ja jestem ten inny - w trakcie każdych kolejnych wyborów zawsze rzetelny, wyrzekający się wszelkiego przekłamań, bezkompromisowo uczciwy. Uderzenie w taki ton byłoby z mojej strony beznadziejnie żałosne.

Znajdując odpowiedź na Pańskie pytanie dotyczące mojej chęci dialogu i wsłuchiwania się w głos ludzi, po ewentualnym sukcesie wyborczym, odpowiem w sposób prosty. Bez wahania mogę złożyć publicznie taką deklarację z trzech bardzo praktycznych powodów.

Powód pierwszy: nie jest aż tak niezwykłą sztuką wygrać pojedyncze wybory, największą umiejętnością zawsze pozostaje utrzymanie się przy władzy. Bez otwartej rozmowy z wyborcami, w dzisiejszych czasach, objęcie funkcji burmistrza będzie miało jednokadencyjny charakter. A ja nie mam zamiaru być, jeśli w ogóle będę, burmistrzem jednego sezonu.

Powód drugi: przyznać się muszę Panu szczerze, że od pierwszych dni mojej publicznej działalności, a niedługo będzie to już ćwierć wieku, chronicznie wręcz nie znoszę oficjalnych wystąpień. Za każdym razem, kiedy kroi się przede mną perspektywa wygłoszenia publicznie okolicznościowych banałów - czuję się głęboko nieszczęśliwy. Bardzo natomiast lubię spontaniczną wymianę poglądów z mieszkańcami - obojętnie w jakiej formule, ustnej czy papierowej. Jest w tym coś bardzo autentycznego i naturalnego. Nie przeszkadza mi rozmach tych rozmów, byle był pozbawiony politycznego zacietrzewienia.

Po trzecie: nie musi mi Pan, podobnie jak inny forumowicz "pikuś mały", uwierzyć, ale mam gruntowny plan ożywienia gospodarczego i kulturalnego Iławy. Ciągle rozglądam się po całej Polsce myśląc o naszym mieście. Za wcześnie jednak o tym mówić. Nie chcę spalić wielu zamysłów. Bo są to przedsięwzięcia bardzo trudne w realizacji, niemożliwe do wykonania bez społecznego dialogu i powszechnej akceptacji. Dlatego wsłuchiwanie się w głosy mieszkańców musi stać się moim najżywotniejszym interesem.

Na podsumowanie posłużę się stosunkowo niedawno przeczytanym powiedzeniem, które szczególnie dla mnie jest ważnym przekazem: "Tego, co raz napisano i wydrukowano nawet siekierą nie można wyrąbać". Ładnie i groźnie zarazem brzmi.
 Adam Żyliński
 Iława, Niedziela 10-11-2013

29390. 
Odnośnie wpisu numer: 29385

Rozumiem już wszystko. Panie Włodzimierzu Ptasznik, dziękuję Panu po stokroć za zaproszenie. Przepraszam, że ten wpis jest tak krótki, ale wzruszenie odebrało mi głos - a raczej czucie w rękach, by więcej pisać.
 zaproszona
 Iława, Niedziela 10-11-2013

29389. 
Odnośnie wpisu numer: 29384

Obserwując życie polityczne w Kisielicach po prostu ręce padają. Ludzie mylą podstawowe pojęcia. Miejsca pracy nie tworzy Urząd Miasta, lecz przedsiębiorcy. [...]
 Edek, lat 43
 Kisielice, Niedziela 10-11-2013
Odp. 
„Edek”, kogo wyrzucić z forum za manipulacje i duplikowanie pseudonimów? Ciebie czy „Wandę”?
Przy okazji: gdy zaczynasz gadać już sam do siebie – jest źle,
bardzo źle... Trzeba udać się po pomoc do specjalisty, „Edek”.
 moderator dyżurny
 KURIER, Poniedziałek 11-11-2013

29388. 
Odnośnie wpisu numer: 29375

PANIE ADAMIE!
Chciałbym wiedzieć: pracował Pan kiedykolwiek w sektorze prywatnym? Czytając wcześniejsze pańskie wpisy wychodzi na to, że nie. [...]
 wyborca [78]
 Iława, Niedziela 10-11-2013

29386. 
Odnośnie wpisu numer: 29379

Dyskusja z posłem Żylińskim sięga zenitu. Poseł odpowiada na niemalże każdy post, ciekawe czy odpowie na mój.
Kanclerz pisze o granicy między Warszawą a Iławą, która faktycznie jest do przekroczenia oraz o szczerej do bólu publicznej dyskusji. Ja się obawiam jednego.
[...] Zastanawiam się ile w postach pana Żylińskiego jest prawdy, a ile wyborczej hipokryzji. Czy nie jest to przedwyborczy bełkot, zwyczajna kiełbasa wyborcza...?
W obecnych czasach nawet przedszkolak wie, że politycy kłamią, mamią nam oczy, aby tylko zdobyć mandat - czy to poselski czy też radnego tudzież wójta lub burmistrza. W kampanii złote góry, po wyborach wszyscy zrobieni w bambuko - chyba Pan nie zaprzeczy, że tak się dzieje, Panie pośle.
Jaką da nam Pan gwarancję, że będzie Pan otwarty na dyskusję z mieszkańcami Iławy po wyborach?
Proszę Pana o publiczną deklarację, że jeśli zostanie Pan naszym burmistrzem to będzie Pan się spotykał z mieszkańcami Iławy i że będzie Pan słuchał głosu ludzi.
 bob budowniczy
 Iława, Niedziela 10-11-2013

29385. 
Odnośnie wpisu numer: 29380

Już od dawna niestety nie ma miejscówek na ten spektakl. Jakoś dziwnie szybko gdzieś wyparowały. Pewno większość miejsc zajmą, jak zwykle i najczęściej z przymusu - bo przecież trzeba się pokazać - bardzo liczni miejscowi oficjele, spośród których zapewne wielu będzie się setnie nudziło. Niektórzy będą mieli wręcz okazję, by uciąć sobie wtedy krzepiącą drzemkę, jako miłą przerwę między jedną a drugą uroczystością, równie dla nich „porywającą” .

A po uroczystościach przecież jeszcze czekają ich jakieś ciężkie trudy podczas nieformalnych spotkań przy paśnikach organizowanych „dobrowolnie pod przymusem” przez różne koła gospodyń wiejskich, czy też innych wdzięcznych i „bezinteresownych” oczywiście sponsorów. Odpoczynek na „Strasznym Dworze” będzie przecież niezbędny, gdyż takie "towarzyskie" spotkania, wciskające w człowieka darmowy wikt i napitek we wszelkiej postaci i asortymencie, wymagają wszak niezłej kondycji ze strony głowy, jak i wątroby wraz z kiszkami. A odmówić konsumpcji oczywiście nie wypada, no bo cóż by obrażone „społeczeństwo” powiedziało! Tak się nie godzi…

Ileż to więc trzeba natrudzić się w tej ciężkiej i niewdzięcznej często pracy, spełnianej dla dobra ogółu na różnych wysokich stanowiskach w ratuszach, gminach, starostwach, radach, dyrekcjach, zarządach, komisjach, itp., itd. Tym bardziej, że niektórzy są wręcz zmuszeni do zajmowania jednocześnie kilku stołków w wymienionych konwentyklach za marną dietę lub jedynie kilkutysięczne, głodowe wynagrodzenie. Podczas spektaklu prawdziwi zaś miłośnicy sztuki operowej będą jednak przecież mogli sobie postać pod murami kina – a nuż będzie trochę słychać? Nie wymagajmy w końcu zbyt wiele i nie bądźmy tacy wygodniccy… W końcu naszym urzędnikom też się coś należy, a nie tylko ciągła ciężka harówka dla dobra niewdzięcznego społeczeństwa, odbywana w przepastnych, nieprzytulnych gabinetach, na głębokich i jakże niezdrowych dla wiadomej części ciała, fotelach.

A jednak, mimo braku biletów, plakaty zachęcające do przyjścia na ten spektakl nadal wiszą w najlepsze w gablotach informacyjnych ICK. Świadczy to o lekceważeniu potencjalnych widzów, jak i o zarazem zwykłym braku kultury ze strony organizatorów. A kultura i szacunek wobec widza i słuchacza, nawet tego, któremu miejsce zajmie znudzony oficjel, powinna być główną cnotą pracowników placówki kultury.

No chyba, że ktoś już cnotę utracił w zupełnie innych okolicznościach…
 iławianin [165]
 Iława, Sobota 09-11-2013

29384. 
Odnośnie wpisu numer: 29376

Oby tylko radny Ryszczuk sie nie wycofał i przetrzebił urząd, mops, komunalke i resztę pijawek.
Kto nie wie, że to właśnie z tych kręgów płynie agresywny atak na niego. Anonimowo to można napisać, że molestuje krowy na rowie i co? Taka to prawda, jak i inne bluzgi pod jego adresem.
Ja byłam na spotkaniu zorganizowanym przez niego w Arkadii w sprawie próby oszukania mieszkańców bloku przy Jagiellońskiej. Gdyby nie on to by ludzie zapłacili za to czego nie wykorzystali. Wszyscy z kilkudziesięciu obecnych wychodząc dziękowali mu i ściskali dłoń. To jest 100% prawda, łatwo sprawdzić.
Pomógł wielu ludziom i tego mu nie zapomnimy... Swój mandat pełni jak najlepiej, a zarzuty, dlaczego nie znajdzie się odważny i nie powie mu nic wprost w oczy. Tchórzliwe anonimy. Panie Rafale głowa do góry!
 Wioleta
 Kisielice, Sobota 09-11-2013

29383. 
Odnośnie wpisu numer: 29380

Zatroskana obywatelko! [...] Miejsc w kinie jest, jak mi sie zdaje, około 350-400. Zatem tyle, ilu honorowych i znamienitych gości i osób z miasta należy zaprosić ekstra. [...]
Radzę Pani osobiście pofatygować się na operę. Tego rodzaju sztuka w małych środowiskach ma wzięcie. Z kulturą Polaków nie jest źle, jednak dostęp niestety bardzo ograniczony.
Wielu Polaków ma dość jazgotu pseudomuzyki, pseudorzeźby w pseudo wyrażaniu (raczej wyszydzaniu) uczuć religijnych na różnych wystawach.
Przyszedł czas na Kiepurę.
Kiedy szlag mnie trafia, słucham Pavarottiego lub Chór Niewolników z opery Nabucco.
 Marszałek
 Iława, Sobota 09-11-2013

29381. 
Odnośnie wpisu numer: 29369

Nasz poseł Adam Żyliński na całego ruszył do walki o tron w Iławce.
A ja nie chcę aby do władzy doszedł ktokolwiek z pokolenia Pana Adama. Jesteście zmanierowani [...].
 wyborca [78]
 Iława, Sobota 09-11-2013

29380. 
Odnośnie wpisu numer: 29359

Zaraz!
To w końcu jest to zaproszenie czy go nie ma? Bo teraz to już zupełnie nie wiem o tutaj co chodzi. Z chęcią bym trochę kultury zaznała w tym szarym życiu. To mam iść czy nie?
 zaproszona
 Iława, Sobota 09-11-2013

29379. 
Odnośnie wpisu numer: 29372

Dyskusja na naszym zacnym forum Kuriera dosiega zenitu.
Oczekuje, ze glowny adresat wielu ostatnich wpisow - Pan Posel Adam Zylinski dokona kolejnego wyboru i uczyni krok do przodu. Stac Go na skuteczna analize.
Wierze, ze nie zaprzepasci ostatniej szansy dla naszej Ilawy. Poprzeczka zawieszona miedzy Warszawa i Ilawa jest do przeskoczenia, ale dalej to musi odbywac sie w otwartej - szczerej do bolu - dyskusji.

Zatroskany...
 Kanclerz
 Ilawa, Sobota 09-11-2013

29378. 
Odnośnie wpisu numer: 29373

Irytuje mnie jako matkę pytanie o sześciolatki. Referendum byłoby stratą pieniędzy. Uważam, że krzyk podnoszą ludzie nieświadomi i buntowani przez niektórych nauczycieli (niestety starszego pokolenia), którzy są przeciwni głównie dlatego, że nauką trzeba się właśnie zainteresować, zafascynować.
Umysł sześciolatka jest bardzo chłonny, a uczyć można także po przez zabawę. Ja moje dziecko puściłam w zeszłym roku jako niestety jedna z nielicznych do 1 klasy, poradziło sobie znakomicie, lepiej niż większość siedmiolatków. Nie żałuję tej decyzji, a i moje dziecko jest dumne i zadowolone, że chodzi do szkoły.
Niestety zawód nauczyciela czy przedszkolanki winien być ograniczony wiekowo. Bo czy ktoś wyobraża sobie 60-latkę biegającą na w-fie z sześciolatkami. Stąd bierze się niechęć nauczycieli, bo młodsze dzieci mają więcej energii.
Rodzic, który uważa, że jego dziecko nie nadaje się jeszcze do szkoły może zawsze je odroczyć. Ale nie powinniśmy zabraniać naszym dzieciom rozwijać się.
 Jola
 Iława, Piątek 08-11-2013

29377. 
Na naszym forum trwa rzeczowa debata o referendum wyznaczającym szkolną przyszłość naszych dzieci. I bardzo dobrze… Ale jaką przyszłość i w jakiej atmosferze? Podstawową potrzebą i prawem dziecka jest jednak oddychanie czystym powietrzem, gdyż w przeciwnym razie może ciężko zachorować i w skrajnych wypadkach wręcz nie doczekać się uroku szkoły, ani jako sześciolatek, ani siedmiolatek ( wersja do wyboru ze względu na spór referendalny).

A cóż naszym dzieciom oferuje nasze miasto Iława? Oferuje kłęby dymu, który jest wchłaniany przez płuca iławskich dzieci w ich drodze do szkoły. O wyjściu na świeże powietrze, by się na nim pobawić, wiele dzieci nie może nawet pomarzyć. Dotyczy to szczególnie okolic osiedli domków jednorodzinnych. Zamieszczone zdjęcie ukazuje sytuację dzisiejszego popołudnia w rejonie osiedla przy ul. Boczno- Górnej. W głębi zdjęcia widać kopcącą całymi dniami i nocami naszą kochaną Ziemniaczankę, która latem przyszłego roku zauroczy nas swym smrodem pochodzącym z tegorocznej kampanii ziemniaczanej. O otwarciu okna nie ma mowy, a wyjście na ulicę grozi normalnym uduszeniem…

I o czym my mówimy? O referendach, kłopotach ekonomicznych, strasznych dworach w ratuszu, itp., itd. Nie widzimy zaś prawdziwego, realnego zagrożenia wręcz naszego życia, czającego się za oknami w wielu rejonach naszego miasta. Władze Iławy winny w tym momencie wręcz ogłosić stan klęski ekologicznej i podjąć radykalne niestety działania, by w wielu rejonach naszego miasta mieszkańcy mieli czym oddychać. No tak, ale w okolicach ratusza pan burmistrz może nie odczuwa tego nieustającego duszącego smrodu wijącego się poza centrum miasta. Choć sam podobno również mieszka na osiedlu domków jednorodzinnych, ale widocznie, wzorem strusia, woli schować głowę w przysłowiowy piasek, gdyż tam może nie jest tak duszno jak na „świeżym”, iławskim powietrzu.

Dlatego też pragnę się zwrócić do naszego posła, byłego naszego burmistrza, pana Adama Żylińskiego, z gorącą prośbą, by tematykę niezbędnej naprawy atmosfery nad naszym miastem raczył włączyć do swych planów związanych z kampanią wyborczą na stanowisko burmistrza. Zdaję sobie dobrze sprawę, że jest to trudny problem, jego niezbędne rozwiązanie będzie łączyło się z protestami wielu właścicieli domków jednorodzinnych, którzy w imię swych krótkowzrocznych, egoistycznych i marnych ekonomicznie interesów, wolą palić byle czym zatruwając głównie siebie i najbliższych sąsiadów. Dodatkowo zaistnieje konieczność przełamania równie egoistycznego spojrzenia na sprawę ze strony właścicieli ciepłowni miejskiej, którą władze miejskie, chyba w imię złego interesu, przekazały w prywatne ręce, a którym sprawa czystości powietrza nad naszym miastem jest zapewne zupełnie obojętna.

W pewnym miejscu pisze Pan poseł, kandydujący na burmistrza miasta, o słusznej konieczności podjęcia pracy organicznej. Chciałbym więc przypomnieć, że jednym z pozytywistycznych bohaterów naszej literatury był doktor Judym, którym właśnie w imię hasła pracy organicznej oraz tzw. pracy u podstaw nie wahał się poświęcić swej prywatnej kariery i szczęścia osobistego, gdy z bezdusznym właścicielem „ zakładu leczniczego” walczył o czystą wodę dla chłopów z pobliskich czworaków. Czystą wodę już mamy w kranach, ale „powietrze” za naszymi oknami jest równie brudne, śmierdzące i gęste, jak brudna woda płynąca w literackich, judymowych Cisach. Na inne niezbędne prace w ramach iławskiej pracy organicznej też przyjdzie czas i wierzę, że mądrzy mieszkańcy Iławy w tym pomogą.

Proszę o spojrzenie przychylnym okiem na przedstawiony problem, życząc powodzenia i wytrwałości w zapowiadanej, trudnej pracy organicznej…
 iławianin [165]
 Iława, Piątek 08-11-2013

29376. 
Odnośnie wpisu numer: 2963

Dotyczy sceny politycznej w Kisielicach.
Po przeczytaniu artykułu w ostatnim wydaniu Kuriera postanowiłam się włączyć do dyskusji. Uważam, że kisielicki kwiatek tzn. niepokorny radny [Rafał Ryszczuk] to po prostu [...]. Napiszę krótko co myślę o tym Panu. [...]
 Wanda, lat 67
 Kisielice, Piątek 08-11-2013

29375. 
Odnośnie wpisu numer: 29372

Szanowny Panie Jarosławie! Zacznę od tego, że i owszem można coś opuścić i nigdy się od tego czegoś nie uwolnić. W moim przypadku ten mechanizm zadziałał w dziedzinie samorządu terytorialnego. Ja już na zawsze pozostanę samorządowcem.

Z edukacyjnego referendum wielu (tych z politycznym temperamentem) próbuje zrobić za wszelką cenę spór typowo partyjny, klasycznie wpisany w rytm parlamentarnego zamętu. Z żalem przyjmuję, że, niestety, Pan również. Dlaczego wpycha mnie Pan w objęcia partii politycznej, z której pół roku wcześniej demonstracyjnie zrezygnowałem? I dlaczego odmawia mi Pan prawa do jasno artykułowanych własnych poglądów?

A teraz do rzeczy. Uprzejmie proszę, oto wybrane pytania z inicjatywy referendalnej:

– Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków?
– Czy jesteś za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków?
– Czy jesteś za stopniowym powrotem do systemu: 8 lat szkoły podstawowej plus 4 lata szkoły średniej?
– Czy jesteś za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli?

Nie muszę fantazjować. Wystarczy, że uruchomię choć trochę wyobraźni, by zauważyć jaki zamęt spowodowałoby wprowadzenie w życie tych postulatów.

Do reformy oświatowej rękę przykładały wszystkie formacje partyjne ostatniego 20-lecia Rzeczypospolitej. Lokalne samorządy cierpliwie wykonywały wszystkie reformatorskie zapędy kolejnych ekip rządowych. Tak narodziły się zerówki, gimnazja, czy wskazane organy prowadzące oświatę (w postaci starostw i gmin). Nie oceniam wartości i sensu tych reform. One stały się po prostu niepodważalnym faktem.

W między czasie, w dramatycznej scenerii niżu demograficznego, na środowiska nauczycielskie padł blady strach. Rozpoczął się proces wyludniania szkół, z każdym rokiem gwałtowniejszy, a to oznaczać mogło tylko jedno - postępujące zjawisko zwalniania pedagogów.

W najgorszej jednak sytuacji znalazł się samorząd terytorialny w całym kraju. To on stał się głównym odbiorcą społecznych pretensji i rozemocjonowanej walki zdeterminowanych lokalnych środowisk o ziejące co raz większymi pustkami szkolne placówki. Proszę dowiedzieć się ilu uczniów pobierało naukę w iławskim gimnazjum na oś. Podleśnym w najlepszych latach, a ilu uczy się tam dzisiaj.

Głosując przeciwko referendum myślałem przede wszystkim o Iławie. Swoją kandydaturę na burmistrza traktuję śmiertelnie poważnie, dlatego patrzyłem na ten problem z samorządowej, a nie platformerskiej perspektywy. Likwidacja dziewiątej klasy (trzeciej gimnazjalnej) to katastrofa dla nauczycielskiego stanu zatrudnionego przez burmistrza/wójta. A wprowadzenie 6-latków do szkół podstawowych wcale nie musi oznaczać uszczuplenia zatrudnienia w placówkach przedszkolnych, może stać się szansą na przyjęcie wszystkich dzieci do przedszkola. O pomyśle eliminacji "zerówki" już nie chce mi się gadać.

Łatwo mi zarzucić, że w swym rozumowaniu martwię się o nauczycieli, zapominając o rodzicach. To nieprawda. Tylko że z niektórymi rodzicami tak czasami bywa, że przez swój szlachetny bezmiar opiekuńczości tracą z pola widzenia poczucie rozsądku. Urocze to zjawisko, ale w budowaniu sprawnie funkcjonującej wspólnoty mieszkańców bardzo kłopotliwe.

Kończąc, kieruję prośbę do Pana, Panie Jarosławie. Proszę uszanować moje pragmatyczne poglądy, choćby Pan z nimi fundamentalne się nie zgadzał. Nie mają one nic wspólnego z trudnym gorsetem partyjnym. Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie i dobrze Pan wie jak mało we mnie było od zawsze partyjniackiego uduchowienia...
 Adam Żyliński
 Iława, Piątek 08-11-2013

29374. 
Odnośnie wpisu numer: 29371

Banita, powiem ci tyle.
Ludzie z pasją i operatywnością + kasa = jakieś wartościowe działania.
Bo w tym mieście trzeba ruszyć najpierw z innymi ważnymi sprawami.
Tyle czasu kulało się nasze miasto bez normalnych imprez, więc jeszcze rok byśmy raczej wytrzymali, byleby z innymi sprawami ważniejszymi dla naszego społeczeństwa wystartowano.
 Kamil
 Iława, Piątek 08-11-2013

29373. 
Odnośnie wpisu numer: 29372

"Temat rzeka".
"Przewracanie do góry nogami systemu oświaty".

Ten obcy megalomański język przenosi Pan na nasze lokalne podwórko.
Pamiętam, że przewracanie komuny w Europie to był też "temat rzeka", to też było "wywracanie porządku PRL do góry nogami". [...] No i się przewróciło, ale chyba nie do końca.
Na jakim koniu Pan jedzie? Albo inaczej może: na ilu koniach-chabetach? Jeśli opuścił Pan PO, to dlaczego dalej jest Pan w klubie poselskim PO...? [...] Nie rozumiem tej podwójnej logiki. Ale może to drobnostka tylko, taki światowy niuans.
Rozmawiałem dziś z kilkoma mieszkańcami Iławy i wszyscy oczekują, że gimnazja będą skasowane.
[...] Jednakże nieważna jest opinia społeczna, bo ważna jest dla posła Żylińskiego opinia kolegów-aparatczyków ze stołecznej ulicy Wiejskiej.
Pan wystąpił z PO, ale tylko na papierze.
 pierwsza kadrowa
 Iława, Piątek 08-11-2013

29372. 
Odnośnie wpisu numer: 29363

Panie pośle, od dłuższego czasu cisnąłem po hamulcach, ale poddaję się, dłużej już nie dam rady – muszę włączyć się do dyskusji, bo zaczyna Pan chyba niebezpiecznie fantazjować.
Parafrazując znaną przypowieść ludową – człowiek owszem może wyjść z Platformy, ale Platforma w człowieku jeszcze długo pozostanie. Obym się mylił, szanowny Panie Adamie.
Twierdzi Pan, niestety w pełnej korelacji z "przekazem dnia" klubu PO do mediów, że "karta referendalna zawiera 6 pytań przewracających do góry nogami system oświaty".
Proszę zatem wejść na poziom konkretu i zacytować owe 6 pytań – i wskazać, które pytanie w jaki sposób rzekomo przewraca system.
 Jarosław Synowiec
 Iława, Piątek 08-11-2013

29371. 
Jestem już co prawda na stopniach wagonu pociągu, ale wyrzucę z siebie jeszcze żal.
Źle się dzieje w moim rodzinnym miasteczku Iławie, źle... Większość rzeczy toczy się raczej siłą inercji i jestem pewien, że za chwile "zdechnie". W Iławie nie ma po prostu kapitału i nawet władza jest nędzna, bo niedokarmiona.
Przecież nawet te ciągnięte za uszy muzyczne imprezy letnie, to w tej chwili już tylko kpina, wystarczy spojrzeć kto na nich gra, zdecydowanie drugi a może nawet trzeci garnitur.
Ludzie! To miasto się ZWIJA! [...]
 banita lg, lat 43
 Iława, Piątek 08-11-2013

29370. 
Odnośnie wpisu numer: 29366

Powiem Panu, Panie Adamie, że jestem pełen podziwu dla pana odwagi by startować w wyborach.
Żyjemy teraz w strasznie nieciekawych czasach, gdzie bardzo wiele zauważyć można dysproporcji, ludzie są podzieleni, zawistni, mało jest w niektórych z nas empatii.
A wszystko to w dużej mierze warunkowane jest ekonomią. Człowiek jest taką konstrukcją, że jak ma bezpieczeństwo bytu w postaci pracy i stałych comiesięcznych dochodów, to i nie myśli o tych wszystkich rozwarstwieniach i całym tym bagnie, tylko pracuje. A tak, czego często jestem świadkiem, ludzie debatują o bezsensie egzystencji w czasach komuny - że było lepiej, bo była robota choć mało rzeczy było w sklepach, a teraz w sklepach jest dobrobyt, ale nie wychodzi on poza drzwi i nie rozlewa się pośród ludzi.
Dlatego jestem pełen podziwu dla Pana, że mimo niechęci, szarzyzny utartych schematów myślowych, a i niechęci wielu dla Pana, jednak Pan się nie poddaje i chce Pan coś zmienić.
Jestem realistą. W Iławie eldorada nigdy nie będzie, ale wierzę, że zostanie przywrócona normalność i niech będzie tej pracy więcej nawet i za te skromne 1200-1500 netto. Ale niech będzie. Żaden burmistrz nie sprawi, że w Iławie się będzie zarabiało nie wiadomo jak wiele, bo to są niezależne mechanizmy. W Warszawie nie zarabia się też nie wiadomo jakiej kasy, kto nie ma zawężonych horyzontów ten wie.

Ps. Podziwiam Pana za upór w dążeniu do celu i spokój w odpowiadaniu na zaczepki. [...]
 Kamil
 Iława, Piątek 08-11-2013

29369. 
Odnośnie wpisu numer: 29367

Szanowny Panie "analityku".
W swych ostatnich wypowiedziach na tym forum nie odnosiłem się do merytorycznego zakresu pytań zawartych w referendum. Bo to jest temat rzeka.
Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, że dochodzi jednak do tego referendum i okazuje się ono skuteczne. Dalej, popuśćmy wodze fantazji: 50 procent uprawnionych do głosowania w Polsce bierze udział w edukacyjnym referendum, większość na wszystkie pytania odpowiada "TAK". Pełny sukces! Obywatele, Suweren Narodu wyrazili swoją wiążącą opinię. Podpisuje się Pan nickiem "analityk". Proszę sobie zatem przeanalizować chaos jaki powstałby w następstwie takiej decyzji. Każde z referendalnych pytań budzi zrozumienie i jasno pokazuje szlachetne pobudki. Ale w całości stanowią te pytania prawdziwą bombę zegarową z opóźnionym zapłonem.
Sprawowanie władzy (na każdym poziomie) ma czasami bardzo cierpki smak. Zdarzyć się musi, to nieuchronne, że oskarżenia o ignorowanie obywatelskich inicjatyw trzeba potrafić odważnie przyjąć na siebie. Dla mnie jedną z takich chwil jest dzień dzisiejszy, kiedy zagłosowałem za odrzuceniem referendum.
Wnioskodawcy popełnili decydujący błąd rozszerzając zakres pytań referendalnych. Otwartym pozostawiam własne pytanie. Czy był to tylko błąd, czy też świadomy zabieg, na polityczny uzysk obliczony?
 Adam Żyliński
 Iawa, Piątek 08-11-2013

29368. 
Odnośnie wpisu numer: 29352

Zero konkretów. [...]
Proszę podać konkretne działania w zakresie zmniejszenia bezrobocia w mieście Iławie, utworzenia nowych miejsc pracy oraz zlikwidowania kolesiostwa w administracji samorządowej. [...]
 pikuś mały
 Iława, Piątek 08-11-2013

29367. 
Odnośnie wpisu numer: 29363

...czyli nie chce Pan likwidacji gimnazjów i przywrócenia ośmioklasowej podstawówki.
Sondaż Homo homini pokazuje: 79% respondentów popiera ten postulat.
W elektoracie PO poparcie wynosi około 60%. Czy to Panu nic nie mówi?
 analityk
 Iława, Piątek 08-11-2013

29366. 
Odnośnie wpisu numer: 29364

Panie Leonie Kłonica von Kuraś! Nie znam Pana, ale instynktownie wyczuwam do Pana wielką sympatię. To efekt wielu Pańskich wpisów na tym forum.
O rozlicznych problemach nękających np. iławskie środowisko myślimy podobnie. Jednak w tej sprawie muszę pozostać niewzruszony. Poniżej napisałem dlaczego. A z utratą wielu iławskich głosów w burmistrzowskich wyborach, z uwagi na moją działalność w parlamencie, pogodziłem się już dawno.
Paradoks tej sytuacji polega na tym, że lokalni m.in. stratedzy Platformy Obywatelskiej (Maciej Rygielski, Bernadeta Hordejuk) z radości zacierają ręce. Oni dobrze wiedzą, że takie jak Pańskie wezwanie do głosowania bardzo osłabia moją pozycję w przyszłorocznych jesiennych wyborach samorządowych.
Musi Pan przyznać, że mamy tu do czynienia z koszmarnym absurdem.
 Adam Żyliński
 Iława, Piątek 08-11-2013

29365. 
Odnośnie wpisu numer: 29360

Panie Ptasznik, "Straszny Dwór" to już od dawna jest, ale w ratuszu.
Czas najwyższy na "FORA ZE DWORA", Panie Ptasznik.
Oby za rok już mnie Pan więcej nie straszył.
 wyborca [46]
 Iława, Czwartek 07-11-2013

29364. 
Odnośnie wpisu numer: 29361

Panie Pośle Żyliński!
Ma Pan szansę przejść do historii polskiego parlamentaryzmu głosując za referendum obywatelskim. Pod tym wnioskiem podpisało się prawie milion obywateli. To właśnie ci ludzie stanowią Platformę Obywatelską. Pański głos na taką Platformę może wywrócić rząd Tuska, a Panu przysporzyć dużo głosów w przyszłorocznych wyborach na burmistrza miasta Iławy.
 Leon Kłonica von Kuraś
 Elizeum, Czwartek 07-11-2013

29363. 
Odnośnie wpisu numer: 29361

Niewłaściwie skonstruował Pan pytanie, Panie"XGRZESIO".
Karta referendalna zawiera 6 pytań przewracających do góry nogami system oświaty. Tych pytań w toku dalszych prac legislacyjnych nie wolno już zmieniać, czy eliminować. Sześciolatki są tylko dodatkiem, mającym za zadanie, w intencji inicjatorów referendum, wzbudzić w społeczeństwie pożądane emocje.
Będę głosował za odrzuceniem inicjatywy referendum – i to w pierwszym czytaniu. Z pełnym przekonaniem, bez presji klubowej dyscypliny. W tym konkretnym przypadku, dla mnie osobiście, nie ma nic do rzeczy aktualnie trwająca polityczna przepychanka w Sejmie.
 Adam Żyliński
 Iława, Czwartek 07-11-2013

29362. 
Odnośnie wpisu numer: 29353

Gratuluję przenikliwego wpisu Panie "emerycie". Jestem pod wrażeniem ile trzeba w sobie mieć swoistego talentu, by wysmażyć takie pomieszanie z poplątaniem.
Publicznie funkcjonuję od blisko 24 lat i dopiero od Pana się dowiedziałem, że wieloletnia współpraca z moim zastępcą w iławskim ratuszu jest w czystej postaci "kolesiostwem".
Równie powalające jest Pańskie doniesienie na temat głównej księgowej, koleżanki Pana Ptasznika. Od wielu lat główną księgową w urzędzie miasta w Iławie jest Pani Irena Korpalska. Jest bezsprzecznie fachowcem, zatrudnionym jeszcze w czasach naczelników. Być może chodziło Panu o Skarbnika Miasta, o Panią Okołowską. To jednak zupełnie inny temat. Publicznie wyraziłem swój protest wobec skandalicznych okoliczności jej zwolnienia, nie znajdującego odpowiednika w całym kraju, jak długi i szeroki.
Idąc dalej tym tropem – na temat nowego Skarbnika, "koleżanki Pana Ptasznika" (to Pańskie sformułowanie) nigdzie się nie wypowiadałem. Usilnie proszę zatem Pana "emeryta", by doprecyzował swój wpis o "kolesiach", koleżankach i głównych księgowych w naszym magistracie. Liczę na lekturę demaskatorsko-intrygującą.
 Adam Żyliński
 Iława, Czwartek 07-11-2013

29361. 
Mam pytanie do Pana Posła Adama Żylińskiego.
Jak zamierza Pan głosować w sprawie referendum na temat 6-latków?
 xgrzesio
 Iława, Czwartek 07-11-2013

29360. 
Odnośnie wpisu numer: 29355

To zaproszenie Ptasznika na "operę za trzy grosze" to materiał-inspiracja dla Laskowika i Smolenia.
Ptasznik z ratusza miejskiego, który po kilku latach stał się STRASZNYM DWOREM dla jego pracowników, zaprasza na operę "STRASZNY DWÓR".
 Leon Kłonica von Kuraś
 Elizeum, Czwartek 07-11-2013

29359. 
Odnośnie wpisu numer: 29357

Przecież te zaproszenie na spektakl jest hipokryzją burmistrza. Jak może być "wstęp wolny", skoro już dawno rozdano miejsca i zaproszenia...?!
 Marszałek
 Iława, Czwartek 07-11-2013

29357. 
Odnośnie wpisu numer: 29355

Fajny tytuł: „STRASZNY DWÓR”.
Na spektakl operowy do teatru zaprasza mieszkańców szef ratusza [PO].
Tytuł opery pasuje jak ulał - zwłaszcza do obecnie rządzących w ratuszu.
 Autochton
 Iława, Czwartek 07-11-2013

29356. 
Będąc na naszym pięknym iławskim dworcu PKP w niedzielę 3 listopada doznałem szoku widząc tak wielki tłum młodych mieszkańców jadących na północne rubieże naszego pięknego kraju za chlebem - a także za lepszą przyszłością.
Nie jestem hipokrytą, więc doskonale wiem, że niektórzy z tych ludzi zwyczajnie chcą zasmakować życia w większym mieście, które daje niepodważalnie więcej możliwości rozwoju i ja to rozumiem, lecz wśród tych osób są też ludzie, którzy z dużą dożą smutku opuszczają nasze miasto Iławę.
Obserwując sytuację w kraju uważam, że ta tendencja nie zmieni się prędko, lecz czy o to w tym chodzi?
Idziemy do urn z przekonaniem o słuszności naszych wyborów, a co rusz z pewnymi wyjątkami ogarnia nas rozczarowanie. Nikt nie oczekuje od władz złotych gór, lecz godnych warunków.
Dlatego ja uważam, że Iławą rządzić mógłby i nawet Kubuś Puchatek z tygryskiem, byleby ich działania faktycznie przynosiły coś pożytecznego temu miastu, by nikt nie mógł im zarzucić i oni sobie, że nic nie zrobili.

Ps. Od środy w Iławie działać będzie bar mleczny [obok sali "Mozart" przy ulicy Wyszyńskiego]. Mam więc nadzieję, że będzie to bar mleczny z prawdziwego zdarzenia - ze swoim niepowtarzalnym klimatem i przystępnymi cenami.
 Kamil
 Iława, Czwartek 07-11-2013

29355. 
Zaproszenie:
 Biuro Ogłoszeń
 Iława, Środa 06-11-2013

29354. 
Odnośnie wpisu numer: 29351

Szanowny wyborca prawdę ma, ale i on niech pamięta, iż ciału najbliższa koszula, a już szczególnie AKSAMITNA.
W sprawie pociągnięcia za sobą młodszych ludzi na stanowiska w Iławie - owszem, to prawda oczywista.
Aby tylko te nazwiska były nowe, bez dawnych układów (należałoby się bardzo tego wystrzegać), choć czasem trudno idealnie wykoncypować. Nowi ludzie muszą mieć odpowiednie studia, znać dwa języki biegle, a nawet trzeci - rosyjski.
Ale co jest jeszcze najważniejsze w dyplomacji (urzędnik musi być dyplomatą), to mieć MOCNĄ GŁOWĘ DO GORZAŁKI. Inaczej będzie zatracony i da się omamić.
 Marszałek
 Iława, Środa 06-11-2013

29353. 
Odnośnie wpisu numer: 29342

Czyli co, Panie Adamie, wracamy do kolesiostwa?
Gdy Pan Ptasznik powołał koleżankę na stanowisko głównej księgowej, to było bebe, ale gdy Pan powoła kolesia na zastępcę, to będzie okay...?
To prawda, że punkt patrzenia zależy od punktu siedzenia. [...]
 emeryt
 Iława, Środa 06-11-2013

29352. 
Odnośnie wpisu numer: 29351

Szanowny Panie "wyborco-potencjalny". Absolutnie ma Pan rację. Wielu młodych i zdolnych ludzi opuściło nasze miasto Iławę. Sporo z tych, którzy pozostali rozpaczliwie szuka zajęcia, albo pracuje byle jak i byle gdzie. Wiem o tym bardzo dobrze. I kiedy rozmyślam o powrocie do ratusza, nie chcę rozważać bycia w iławskim magistracie dla samego bycia. Chciałbym dla najmłodszego pokolenia naszych iławian zrobić jak najwięcej.
Myślę, że znalazłem pomysł na zbiorową, zawodową pasję dla dziesiątek, może nawet setek młodych mieszkańców Iławy. Jego realizacja wymagać jednak będzie ciężkiej organicznej pracy, publicznej odwagi, otwartego dialogu z mieszkańcami i ciągłego przełamywania prowincjonalnych stereotypów.
Podołać temu zadaniu będzie można tylko poprzez zbudowanie zespołu składającego się z ludzi, którzy w lot będą chwytać co ich szefowi "w duszy gra".
Rozdyskutowaliśmy się na tym forum (niepotrzebnie i ponad miarę) na temat przyszłego z-cy burmistrza Iławy na wypadek mojej wygranej w wyborach. Szczęśliwie nie ja ten problem wywołałem. Jest to rozmowa o (słownie) jednym stanowisku pracy! Tymczasem gra musi się toczyć o setki nowych miejsc pracy - szczególnie o te, nakierowane na najmłodsze roczniki wchodzące w dorosłe życie.
Reasumując.
Proszę o odrobinę zaufania szanowny "potencjalny wyborco". Jeśli przejdę pomyślnie przyszłoroczną wyborczą próbę, ani przez chwilę nie zawaham się wprowadzać przedsięwzięcia zmierzające do radykalnego przebudzenia naszej Iławy. Doskonale przy tym rozumiem, że bez zaangażowania młodych iławian okazać się to może praktycznie niemożliwe.
Dlatego, na Was młodych będę chciał liczyć najbardziej...
 Adam Żyliński
 Iława, Środa 06-11-2013

29351. 
Odnośnie wpisu numer: 29342

Szanowny Panie Adamie!
Jako potencjalny Pana wyborca, zwracam się z prośbą: proszę swoich współpracowników poszukać wśród młodych i zdolnych. Nic nie mam do Pana Kieruzela, ale jak już podaje Pan "stare" nazwiska to tylko brakuje mi Pani Okołowskiej i innych.
Proszę... Tylu młodych, dobrze wykształconych i prężnych ludzi z Iławy poszło w świat. Oni chętnie tu wrócą, aby Panu pomóc. Nie musi się Pan obstawiać "sprawdzonymi" nazwiskami. Naprawdę!
 wyborca - potencjalny
 Iława, Środa 06-11-2013

29350. 
Odnośnie wpisu numer: 29342

Moje publicznie wygłoszone życzenie kogo wyobrażam sobie jako starannie dobranego zastępcę - w przypadku wygrania przyszłorocznych wyborów burmistrzowskich w Iławie - wywołało spore zamieszanie w... Lubawie. Rzeczywiście, wyszło bardzo niezręcznie, za co moich lubawskich przyjaciół serdecznie przepraszam.

Na swe usprawiedliwienie mogę jedynie oświadczyć, że staram się pozostawać bardzo lojalnym w stosunku do sprawy i ludzi - szczególnie do tych, którzy potrafią w najbardziej ekstremalnych okolicznościach odpłacać mi się tym samym. Do tej, niestety nielicznej, przez co bardzo elitarnej kategorii osób parających się działalnością publiczną, przynależy ponad wszelką wątpliwość mój dawny, wieloletni zastępca Stanisław Kieruzel.

Kiedy przywołałem tę postać w ferworze dyskusji na forum, zabrakło mi wyobraźni, że wywołuję nazwisko bez zgody zainteresowanego oraz powoduję dyskomfort w bieżącej pracy Urzędu Miejskiego w Lubawie.

Obecny burmistrz Lubawy Maciej Radtke, wespół ze swym zastępcą, właśnie Stasiem Kieruzelem, stanowią znakomity duet samorządowców. Uzupełniają się odmiennością swych publicznych temperamentów i nieustannie ścierają się różnorodnością poglądów. Dzieje się tak z wielkim pożytkiem dla lubawskiej społeczności. Burmistrz Radtke, obejmując swą funkcję w 2010 roku wiedział co robi. Udało mu się stworzyć bardzo dobry zespół radnych i magistrackich urzędników. Doskonale uzupełnił te personalia sprawdzonym, silnym wiedzą i doświadczeniem iławskim samorządowcem. Mam prawo tak pisać o lubawskim samorządzie, bo od lat z nim ściśle współpracuję.

Dlatego ostatnią rzeczą jakiej bym pragnął, to powodować w tym zacnym mieście zamieszanie. Jeśli powiedzie się mi w przyszłych wyborach, a Maciej Radtke również odnotuje wyborczy sukces, razem usiądziemy z imć Panem Stanisławem i wspólnie ustalimy, co dla naszego iławsko-lubawskiego środowiska okaże się najlepsze.

Dzisiaj dezorganizować sprawnej działalności Lubawy w żaden sposób mi nie wolno!
 Adam Żyliński
 Iława, Środa 06-11-2013

29349. 
Odnośnie wpisu numer: 29348

...zaś gigantyczny Kanał Panamski budowali Amerykanie raptem 10 lat.
I co wy na to...?
 Marszałek
 Iława, Środa 06-11-2013

29348. 
Odnośnie wpisu numer: 29347

Ależ drwalu, nie marudź... Przecież nam też się należy jakiś rekord światowy. A co, Iława ma być gorsza od miasta świętego Franciszka? Niedoczekanie… Rekordy wszak mogą dotyczyć szybkości, jak i powolności prac. Nieważne, byle był rekord.
Na przykład Niemcy budowali swą piękną katedrę w Kolonii przez ponad 600 lat. I co...? Stoi do dziś i cieszy oko.

PS. A z terminem ukończenia wiaduktu w XXI wieku to już chyba grubo przesadziłeś. Chcesz, aby firma remontująca wiadukt urobiła sobie ręce po łokcie? Nie bądź taki okrutny.
 iławianin [165]
 Iława, Wtorek 05-11-2013

29347. 
Dzisiaj rano widziałem jak obcinano zeschłe gałęzie drzewa przy ulicy Królowej Jadwigi.
A jak będzie z sucharami dookoła akwenu Małego Jezioraka? Tam jest przynajmniej 10 kompletnie suchych drzew, które tylko czekają na jesienny wiatr, by w spokoju złamać się i gdzieś spaść. Oby nie komuś na głowę, bo widzę sporo ludzi dookoła tej zatoczki biega, jeździ, spaceruje. Na co czekać? Drzewa te - olchy, nie są najbardziej trwałymi gatunkami, łamliwość jest spora. Nie da się tego jakoś poprawić?

PS. Budowa mostu "Golden Gate" w latach 30. zajęła 4 lata, a remont wiaduktu kolejowego w Iławie zajmuje już... i końca nie widać. Mamy XXI wiek.
 drwal
 Iława, Wtorek 05-11-2013

29346. 
Odnośnie wpisu numer: 29343

W temacie autobusów ZKM Iława i biletów przez nich sprzedawanych, to mam takie pytanie.
Jak to jest ze sprzedażą biletów jednorazowych przez kierowców, którzy sprzedają bilety w cenie wyższej niż jest wydrukowana na bilecie!? To jedna sprawa.
Druga sprawa jest taka, że ta sprzedaż odbywa się po za kasą fiskalną, a ja jak kupuję taki bilet w sklepie czy kiosku, to każdy sprzedawca MUSI nabić ta kwotę na kasę fiskalną, bo "nie daj Bóg" za mną stoi kobita ze skarbowego i - dwa tysiące kary!
Kurierzy do pracy. Jest ciekawa sprawa do wyjaśnienia.
 katar jesienny
 Iława, Wtorek 05-11-2013

29345. 
Odnośnie wpisu numer: 29341

Szanowny "wyborco (89)", śledzę z zainteresowaniem forum Kuriera i chyba czas najwyższy aby zająć stanowisko co do słów, które padają pod moim adresem.

Szanowni Państwo, pragnę uspokoić wszystkich rozemocjonowanych moją osobą.

Po pierwsze: mam pracę i dziękuję ale nie potrzebuję pośredników, którzy chcą zadbać o moją karierę.

Po drugie: zalecam spokój co do moich poglądów politycznych ponieważ na niwie samorządowej polityka nikomu nie jest potrzebna - Iława jest tego doskonałym przykładem.

Po trzecie: serdecznie pozdrawiam tych którzy lubią od czasu do czasu zaistnieć choćby tym, że wyleją wiadro inwektyw w moim kierunku. Świadczy to o tym że nie jestem Państwu aż tak obojętny.

W stosownym czasie chętnie włączę się do dyskusji o Iławie ponieważ uważam, że każdy mieszkaniec powinien o jej losie decydować zgodnie z zasadami demokracji podczas wyborów. Szkoda tylko, że podobnie jak na tym forum nie każdy potrafi własnym imieniem i nazwiskiem bronić swoich poglądów, ale taka forma jest dopuszczalna, więc nie mam zamiaru z nią dyskutować.

A korzystając z okazji, Pana Posła Adama Żylińskiego serdecznie pozdrawiam.
 Marcin Woźniak
 Iława, Wtorek 05-11-2013

29344. 
Odnośnie wpisu numer: 29343

Szanowny Panie Gonzalez!

Liberalny nurt rządzący polską gospodarką co się dało posprzątał w tym kraju, myśląc, iż z głowy mieć będą POLSKĘ. Niestety nie wszystko by działo się dobrze, a gospodarka i społeczeństwo rozwijało, można sprzedać lub, co podlejsze uwłaszczyć, godności ludzkiej uwłaczając.

Krajem trzeba rządzić z rozmysłem; tak, by nie wyrzucić dziecka z kąpielą; tak, by w szpitalach myślano bardziej o leczeniu, niż o zyskach; tak, by właściciel myślał więcej o pracownikach, niż o pełnych bez granic kieszeniach; tak, by więcej w tym kraju było naszego, niż obcego kapitału zagospodarowanego. Co nie oznacza, iż jestem przeciw obcemu kapitałowi w ogóle, lekarzom czy właścicielom innych branży.

Nad wszystkim Państwo musi trzymać rękę, ciężką rękę jak trzeba. Nie wykluczając z tego, ręki samorządów. Wiele posunięć naszych rządów było błędnych, o czym nawet sam Kuroń przed śmiercią wyznał, jak np. likwidacje wielu zakładów, kopalń, czy niektórych PGR.

Nad wieloma sprawami w zakresie naprawy lokalnej przestrzeni gospodarczej nowy burmistrz z radnymi i specjalistami musi sie pochylić. Nie zaś iść za powózkiem pewnych panów przedsiębiorców, by ich interesy podwoić, a naszym mieszkańcom nadal zewsząd nędza i coraz drożej. Np. wiele towarów w Galerii Jeziorak jest o 100% droższych niz w innych miastach. Czy to nie nazywa się szuflowaniem kasy właścicielom, bo przecież nie biednym i wyzyskiwanym pracownikom tego wesołego przybytku handlowego.

Jestem ciekaw, kto z decydentów odważy sie wepchnąć gołą rękę nieuzbrojoną w tasak pomiędzy hacjendy, a linię brzegową wód Jezioraka, byś spokojnie mógł przejść...
 Marszałek
 Iława, Wtorek 05-11-2013

29343. 
Luźne pytania do potencjalnych kandydatów na burmistrza Iławy:

1. Czy cena normalnego biletu na autobus w Iławie 2.80 zł to dużo czy mało? Czy ZKM powinien dostawać większą dotację i obniżyć cenę biletów, czy nie powinien dostawać dotacji i zostać sprzedanym?

2. Czy miasto powinno mieć wpływ na cenę ogrzewania z sieci C.O., cenę wody, śmieci? Czy ceny te należy urynkowić a wodociągi sprzedać?

3. Czy należy wspierać budowę kolejnych hoteli? Czy za pomocą np. planu zagospodarowania przestrzennego wspierać budowę zakładów przemysłowych? (dużych i małych).
 Bartosz Gonzalez, lat 38
 Iława, Wtorek 05-11-2013

29342. 
Odnośnie wpisu numer: 29341

Szanowny Panie wyborco, nie mam najmniejszego zamiaru obrażać ani Pańskiej inteligencji, ani żadnego innego potencjalnego wyborcy w Iławie. Jeśli szczęśliwie wygram wybory samorządowe w naszym mieście Iławie, będę miał jednego zastępcę, a będzie nim Stanisław Kieruzel – człowiek wielkiej przyzwoitości, samorządowej kompetencji i administracyjnego profesjonalizmu.
Żadna to poufna informacja – wiedzą o tym wszyscy, którzy mnie znają i wiedzą czego się po mnie spodziewać. Moim zdaniem nie może być innej konfiguracji personalnej. Pan Stanisław Kieruzel musi wrócić do iławskiego ratusza. Oczywiście będzie to możliwe w przypadku zwycięskich dla mnie wyborów.
Panie wyborco, proszę nie słuchać plotek, a jeśli już, warto inteligentnie się zastanowić, jaki cel stawia sobie autor takiej plotki. Zapewniam, że jest wtedy szansa przeżyć bardzo interesujące doświadczenie...
 Adam Żyliński
 Iława, Poniedziałek 04-11-2013

29341. 
Odnośnie wpisu numer: 29321

Panie Adamie, pisze Pan, że będzie współpracował z każdym, kto będzie zainteresowany, nawet z Panem Marcinem Woźniakiem, czyli osobą [...] chwiejną politycznie. Pan Woźniak nie dostał tego co chciał od Burmistrza Maśkiewicza, czyli przysłowiowego "stołka", więc chwilę potem spiskował przeciwko Panu Maśkiewiczowi z opozycją.
Pytam, więc Pana: czy to prawda, że Wożniak jest Pana potencjalnym kandydatem na stanowisko zastępcy burmistrza Iławy po wygranych przez Pana wyborach samorządowych?
Dowiedziałem się o tym dziś, więc pytam na bieżąco i proszę nie obrażać mojej inteligencji poprzez dyplomatycznie skonstruowaną odpowiedź na moje pytanie.
Leży mi na sercu dobro miasta Iławy oraz jej mieszkańców. Mam dość przyglądania się temu, jak obecne władze zatrudniały znajomych, kolegów i rodziny...
Powiedział Pan w wywiadzie na łamach Kuriera, że wraca do Iławy, aby "wyrwać kilka chwastów", ale ja odnoszę wrażenie, że chyba "posadzić kilka chwastów" również...
 wyborca [89]
 Iława, Poniedziałek 04-11-2013

29340. 
W "Biedronce" zdarzyła się niesmaczna sytuacja.
W wózkach sklepowych są specjalne siedzenia dla dzieci, ale pewne dziecko w tym wózku dosłownie stało z brudnymi butami. Pracownicy sklepu powinni zwracać na to uwagę. Rozumiem jeszcze jakby to było małe dziecko 3-letnie, które jeszcze tego nie potrafi zrozumieć, ale ten chłopiec miał co najmniej 7 lat. Do tych koszy wkładane jest przecież jedzenie! Aż mi się odechciało, więc odstawiłam kosz i nosiłam zakupy w rękach.
 czytelniczka [459]
 Iława, Poniedziałek 04-11-2013

29339. 
KU PRZESTRODZE!
Pilnujcie rodziców i dziadków przed naciągaczami!

Moja kochana Mama otrzymała dziwny telefon. Dzwoni facet niby gdzieś z województwa "lubelskiego" (zaraz no, przecież dawno już nie ma takiego województwa) i mówi, że był w bośniackim miejscu objawień Medjugorie i tłumaczy, że jemu też się objawiła Maryja, najświętsza panienka, więc on napisał książkę, przyśle do mojej Mamy na początek 30 kartek formatu A4 z informacją o tym wydarzeniu, a Mama ma te kartki rozdać u siebie znajomym i... - uwaga! - powinna pobierać po 15 zł od każdego, bo niby tyle kosztuje ta książka i kobiecina ma jemu tę forsę wysłać na konto bankowe, no i on chce adres zamieszkania Mamy, bo niby chciałby wysłać te kartki A4...
Moja Mama - osoba głęboko wierząca - na szczęście rozumna i bystra, kategorycznie odmówiła podania adresu i przytomnie zaproponowała mu, żeby do księdza proboszcza w tej sprawie zadzwonił, ale on wypłoszył się i wymyślił na poczekaniu, że "ksiądz ma dużo pracy", więc "niech Pani wskaże inną osobę pobożną".
No i tutaj Mama nie wytrzymała, kazała cwaniakowi iść w czorty i rzuciła słuchawką.
 Anna
 Iława, Poniedziałek 04-11-2013

29338. 
Odnośnie wpisu numer: 29289

W Iławie wyziewają ducha ostatnie zabytkowe budowle. Spłonął ostatnio dach nad przybudówką do iławskiego młyna, który zapewne wkrótce i tak się zawali. Niszczeje zabytkowa chatka na terenie należącym do plebanii czerwonego kościoła na Starym Mieście, która pewnie wkrótce podzieli los młyna znad Iławki. Jedynie cztery zabytkowe iławskie wieże ciśnień jeszcze jakoś się trzymają, choć są całkowicie zaniedbane i zapomniane.

Już kilkakrotnie pisałem na forum, że można by wieże wykorzystać jako formę muzeum zawierającego różne przedmioty i dokumenty świadczące o bogatej historii naszego miasta Iławy. Można by tam przeprowadzać lekcje historii regionalnej. Można by je także wykorzystać jakie świetne punkty widokowe na nasze, pięknie położone, miasto oraz rozległe okoliczne lasy. A że jest to całkowicie możliwe i wykonalne, świadczy światły przykład z jednego miast naszego województwa.

W Giżycku, bardzo podobną do naszych, wieżę ciśnień odrestaurowano. Na jej szczycie zaaranżowano punkt widokowy przykryty szklaną kopułą. Aż się prosi by podobny los spotkał wieżę ciśnień obok dworca kolejowego IŁAWA GŁÓWNA lub też tę za Osiedlem Podleśnym, które dzisiaj są otoczone albo paskudnym zardzewiałym płotem, lub są całkowicie pomazane. Obydwie z tych wież otoczone są także sporym wianuszkiem nigdy nie sprzątanych śmieci. Obraz nędzy, rozpaczy i całkowitej obojętności ze strony właścicieli, przy takiej samej obojętności ze strony władz miasta.

A przecież mogłoby być inaczej. Trzeba tylko chcieć. No właśnie, chcieć...
 iławianin [165]
 Iława, Niedziela 03-11-2013

29337. 
Odnośnie wpisu numer: 29335

Potrzeba jest zmiana prawa, gdyż w tym temacie jest mętne i jego surowa, wręcz brutalna egzekucja na ewentualność oporu. Nie nakaz, a siłowe rozwiązanie za pomocą karabinów i spychaczy, gdyż ci właściciele kpią sobie z Państwa Polskiego, wydaje im się bowiem, że to oni są państwem w państwie.
Myślą pewno, że nastały czasy Panów - właścicieli, posiadaczy oraz reszty niewolników.
O tym już na Forum i w Kurierze pisano i nic. Tutaj władza musi być silna i bezwzględna. Ale nasza władza centralna i regiony zajęte są ustawianiem posad i rozgrabianiem resztek majątku narodowego. Nie ma nasza Polska władzy. Chłystkowie się panoszą.
Chłystkowie mają tchórza pod mankietem, bo ostatnio nawet zrównali uprawnienia Żandarmerii Wojskowej z Policją - w obawie przed rozruchami na 11 Listopada.
Boją się ludzi, boją... Boją się, bo mają grubo za uszami.
 Marszałek
 Iława, Niedziela 03-11-2013

29335. 
Czy redakcja Kuriera mogłaby zająć się tą sprawą?
Korzystając z pogody, poszedłem na spacer wzdłuż brzegu Jezioraka. Idąc od ogrodów działkowych na Lipowym Dworze, za posesją Pana Szostaka, natknąłem się na płot sięgający wody. Zdaje się, że powinno się zapewnić dojście do brzegu, prawda?
Jest to tym bardziej skandaliczne, że stawiając płot w tym miejscu, przecina się drogę wzdłuż Jezioraka! Nie ma możliwości obejścia płotu, by kontynuować drogę.

Proszę o interwencję.
 Bartosz Gonzalez
 Iława, Sobota 02-11-2013

29333. 
Odnośnie wpisu numer: 29330

Jeśli rolnik chce zakupić ciągnik holenderski za np. 400-600 tys złotych, składa aplikację, w której określa ilość pola do orki (czasem wystarczy nawet 30 ha) i inne banały. Owe 30 ha, to jakieś nieporozumienie żeby rolnika małorolnego obdarowywać za półdarmo, połowę kosztów zwraca UE, tak wydajnym ciągnikiem (mógłby obrobić nawet spoko 1000 ha).
Po 5 latach maszynę może rolnik małorolny odsprzedać. Czy to nie jest trwonienie kasy?
Za Gierka podobnie kasa państwa rolnikowi, któren założył z sąsiadem zza miedzy układ, czyli spółkę rolną - też połowę wydatków darowano do spłaty. Wielu takim rolnikom z Gierłoży czy Gromot szło nie ze swojego jak po maśle, że na obiady wyjeżdżali do "Kormoranu" w Iławie, podobnie, jak obecnie do "Łabędzia" na góralską kwasicę ze śliwowicą na zapojkę. Potem i tak upadli, zaś państwo umorzyło straty.
Ale co wy możecie wiedzieć co dalej było.......... Nastał kryzys jak dziś; za kryzysem wybuchły bunty społeczne, na czoło których wstawiono BOLKA WAŁĘSĘ.
Obecnie podobne dotacje idą z UE (z naszych składek), a potem nastał kryzys, a z kryzysu wyprowadza DONEK TUSK.
I koło historii zakręciło koło.
 Marszałek
 Gierłoż Polska, Czwartek 31-10-2013

29331. 
Odnośnie wpisu numer: 29325

Skanujemy obszary absurdu!

UNIA BĘDZIE ZWALCZAĆ... ODKURZACZE

Eurokraci z Brukseli nie przestają zaskakiwać. Ich zdaniem mieszkańcy Europy zużywają zbyt dużo prądu podczas... odkurzania. Postanowili zatem wydać zakaz stosowania tego typu urządzeń o zbyt wysokiej mocy (dyrektywa nr 666/2013).
Według kolejnego najnowszego pomysłu eurokratów, już za rok nie będzie można kupić na terenie Unii Europejskiej odkurzaczy o mocy większej niż 1700 Watt. Ale trzy lata później maksymalna moc urządzeń zostanie zredukowana do 900 Watt.
Brukselscy „geniusze” nie zwrócili uwagi na prostą konsekwencję ich dyrektywy. Słabszy odkurzacz oznacza dłuższe i częstsze odkurzanie ergo większe zużycie prądu.
 skaner redakcyjny
 Iława, Czwartek 31-10-2013

29330. 
Odnośnie wpisu numer: 29329

Znam rolnika, który zawsze miał obiekcje odnośnie poczynań durniów (jego słownictwo) z UE.
On zadawał sobie pytanie: dlaczego UE płaci dotacje po równo temu, kto na 100-hektarowym polu uprawia buraki cukrowe i temu, kto posieje tylko trawę, by ją skosić 2 razy do roku i, tu uwaga! - wygrabić i zniknąć z pola. Mozoł i koszty uprawy nieporównywalne.
Może sprzedać za parę grosików rolnikowi, jeśli taki się jeszcze znajdzie, na paszę-kiszonke dla dojnych krów rasy holenderskiej. Hodowca krów skosi trawę, zwałuje i zabierze. Za 100 hektarów dotacja z UE wynosi około 90 tysięcy zł. Trawę sieje się raz na kilka lat, koszty nawożenia uprawy to znikoma kwota.
 Marszałek
 Gierłoż Polska koło Zielkowa, Czwartek 31-10-2013

29329. 
Odnośnie wpisu numer: 29325

Panie Marszałku, dlatego nie głosuję i nie daję się zbiorowemu ogłupianiu kiełbasą wyborczą. I też nie komentuję i nie lamentuję jak mi jest bardzo źle, bo nauczyłem się liczyć na siebie i wiem, że nikt nie sprawi, że będzie kolorowo...
Widać, że nie tylko u nas jest kocioł, ale i w Brukseli się nieźle bawią za podatników pieniądze.
Zaznaczam, że we wcześniejszych wyborach, czy tych do sejmu czy tych samorządowych lub prezydenckich, głosowałem. Ale - jak to się mówi - człowiek mądrzeje z czasem.
 Obywatel Kowalski
 Iława, Czwartek 31-10-2013

29327. 
Odnośnie wpisu numer: 29325

W Polsce, choćby w Suszu ta praca unijnych naukowców i tak pójdzie na marne.
W domach emerytów i innych ludzi od zawsze oszczędzających nie ma pisuarów (bidetów), wodę do spłukiwania muszli klozetowych trzyma się w zapasie po skorzystaniu z wanny, czy z umywalki! Ma to odbicie potem w rachunkach za wodę.
Najgorsze w tym, że mamy tam swoich europosłów – a ci tam siedzą cicho za grube pieniądze i tak im kadencja leci, bez żadnego sprzeciwu, na akceptowaniu każdej durności!
 suszak
 Susz, Czwartek 31-10-2013

29326. 
Odnośnie wpisu numer: 29325

Czy idioci z UE zajęli sie długością papieru toaletowego w zależności od gęstości kału...?
Już wiemy z żoną: nie pójdziemy na wybory ich gównianego parlamentu (w czerwcu 2014). Jeśli premier Tusk i prezydent Komorowski nawoływali aby nie chodzić na referendum, to ja nawołuję, by nie iść na głosowanie do unijnego parlamentu. Niech się sami wybierają.
 Marszałek
 Iława, Środa 30-10-2013

29325. 
Skanujemy obszary absurdu!

UNIJNY KIBEL

Ustalanie dopuszczalnej krzywizny bananów i ogórków; zadecydowanie, iż ślimak jest rybą, marchewka owocem – takie kwiatki unijnych biurokratów już nikogo nie dziwią. O wiele groźniejsze jest sponsorowanie "artystów", których dziełem są np. beczki pełne słoniowego łajna (holenderski twórca Jeroen Van Dam dostał na to grant od UE równowartości... 96 tys. zł).

UE znalazła sobie nowe zajęcie. Trudno w to uwierzyć, ale brukselscy urzędnicy chcą wyznaczyć... limit do spłukiwania toalet i pisuarów. To brzmi jak żart, ale żartem nie jest. Portal euroactiv.com cytuje Joe Hennona, rzecznika komisarza ds. środowiska Janeza Potočnika: "Głównym celem prac jest ustanowienia kryteriów toalety itp. jest zwiększenie wydajności wody w czasie pracy toalet i pisuarów".

Prace są zaawansowane. Powstał już 60-stronicowy dokument, który jest wynikiem działań Wspólnego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej Instytutu Studiów Perspektyw Technologicznych. Odbyły się już nawet posiedzenia robocze w październiku 2011 r. w Brukseli. Jednak to nie wystarczyło i w czerwcu w przepięknej hiszpańskiej Sewilli spotkanie w sprawie toalet i pisuarów urzędnicy powtórzyli.

Efektem znojnej i twórczej pracy są wnioski, które będą służyły dalszej obróbce. Są to: "analiza celu, definicja produktu, analiza ekonomiczna i rynkowa, zachowanie użytkownika, oszacowanie, najlepsza dostępna technologia i najlepsza – jeszcze nie dostępna – technologia".

Eksperci komisji zasugerowali następujące ilości wody, jakie można zaproponować: litr do pisuaru (wcześniej odrzucono propozycję pół litra do pisuaru i trzy litry do klozetu).
 skaner redakcyjny
 Iława, Środa 30-10-2013

29322. 
Do Pana Leszka Olszewskiego!
Chylę czoła za felieton przywracający pamięć o Zmarłych do naszego świata. O tak Panie Leszku, wszystkie wspomniane osoby zasługują na nasze wspomnienie.
Panią Zytę zapamiętałam identycznie - i z uwagi na niedawny Dzień Nauczyciela myślałam o "prawdziwych pedagogach, którzy przeszli na tamtą stronę".
Panie Leszku, dziękuję za chwile wzruszeń.
 Maryśka
 Iława, Środa 30-10-2013

29321. 
Odnośnie wpisu numer: 29319

Szanowna Pani "znajoma"!

Bernadetę Hordejuk, na prośbę nieżyjącego Marka Janiaka zatrudniłem w urzędzie miejskim jeszcze w pierwszej kadencji odrodzonego samorządu (1990-94). Można zaryzykować stwierdzenie, że w kolejnych latach pośrednio i bezpośrednio byłem jej zwierzchnikiem – aż do mojego odejścia w 2002 roku z ratusza. Poznałem dosyć oryginalne usposobienie Pani Beni, ale potrafiłem też docenić jej organizacyjną sprawność.

Z subiektywnej oceny pozostało po latach tylko ulotne wspomnienie. Dzisiaj Pani Hordejuk jawi się (zapewne nie tylko mnie) jako brutalny funkcjonariusz partyjny, potrafiący uderzyć w każdego kto nie przypadnie jej do gustu. Oczywiście bez wahania uderzyła również we mnie, co specjalnie mnie nie zaskoczyło, wszak już dawno przestałem być jej przełożonym.

Od kilku dobrych lat widać wyraźnie, że Bernadecie Hordejuk kolejne funkcje publiczne mocno zaszkodziły i zupełnie opacznie zaczęła je pojmować. To nie jest jednak mój problem i nie zamierzam nad postacią szefowej iławskich struktur PO w jakiś szczególny sposób się rozczulać.

Innych niestarannie dobranych współpracowników nie przypominam sobie. Z wieloma po dziś dzień wymieniamy się przyjaznymi gestami szacunku i sympatii. I wielu z tego tytułu bardzo poważnie ucierpiało za kontakt ze mną (m.in. od wspomnianej powyżej dawnej koleżanki).

Zupełnie inaczej wygląda to z kolorową plejadą wieloletnich radnych, którzy przez całe lata ze mną współdziałali. Owszem – w tym przypadku doznałem gorzkiego zawodu, ale zbyt przykrego, by publicznie o tym rozprawiać. Cóż, takie jest życie...

Nie przyjmuję jednak do wiadomości zarzutu, że źle dobierałem sobie ludzi. Zarzucała mi to kiedyś przy każdej okazji (bardzo życzliwie), niezwykle pożyteczna w publicznym współdziałaniu pewna iławianka pełniąca na co dzień eksponowaną funkcję w Olsztynie. Czyniąc to uparcie, z głębokim przekonaniem aż do momentu, kiedy zobaczyłem ją na wspólnym zdjęciu wyborczym (w amfiteatrze) we mnie wymierzonym w trakcie kampanii parlamentarnej 2011 roku. Od tego feralnego momentu utraciliśmy ze sobą jakikolwiek kontakt. Ot, taka pouczająca historyjka.

Do tych wyborów idę z zupełnie nowymi ludźmi. Czas pokaże jakiego doboru dokonałem.

A Marcin Woźniak? No cóż... Nie ma go w mojej drużynie kandydatów na radnych. W 2002 roku w trakcie wyborów potraktował mnie wyjątkowo bezceremonialnie (można by rzec, że niemal obscenicznie). Działo się tak z pozycji konkurencyjnego obozu SLD i Jarosława Maśkiewicza. Stare dzieje, wtedy zabolało mnie to strasznie - dzisiaj nie ma to już żadnego znaczenia. Jeśli faktycznie wygram wybory, będę chciał współpracować naprawdę ze wszystkimi, którzy będą tym zainteresowani. Jak najbardziej również z Panem Marcinem. Jest to człowiek niewątpliwie inteligentny, a że co nieco emocjonalny...?

A któż z nas jest doskonały...?
 Adam Żyliński
 Iława, Wtorek 29-10-2013

29320. 
Całodobowa darmowa opieka medyczna, spotkania z gwiazdami telewizji, wyjścia do kina, a nawet na basen kąpielowy – tak wyglądają wybrane przywileje więźniów Zakładu Karnego w Iławie.
Jak myślicie: NALEŻY IM SIĘ...?
Reportaż „Życie jak w... kryminale” – w najbliższym wydaniu Kuriera.
 KURIER Krystian Knobelzdorf
 Iława, Wtorek 29-10-2013

29319. 
Odnośnie wpisu numer: 29309

Panie Adamie, ludzie nie zmieniają się z dnia na dzień.
Pamiętam Pana zachwyty nad Panią Bernadetą Hordejuk, np. nad jej skutecznością działania. Natomiast każdy, kto stał z boku widział w niej przebiegłą i bezwzględną intrygantkę. W ciągu ostatnich lat wyszły z tej Pani najgorsze instynkty, które trafiły na podatny grunt - o nazwisku Maciej Rygielski.
Teraz mówi się w mieście, że rozważa Pan współpracę przy wyborach samorządowych z Marcinem Woźniakiem. Co to za człowiek, wszyscy wiemy, Pan też.
Mam wrażenie, że jeszcze się Pan nie nauczył na błędach... Powtarzam: ludzie nie zmieniają się z dnia na dzień...
Mimo wszystko, życzę Panu dużo mądrości w doborze współpracowników na przyszłoroczne wybory samorządowe.
 znajoma
 Iława, Wtorek 29-10-2013

29318. 
Odnośnie wpisu numer: 29308

Odnoszę takie wrażenie, że w temacie PKS chyba się nie rozumiemy.
Mnie nie chodzi o budowę iławskiego dworca autobusowego tylko dla PKS-u. Chodzi o to, by setki osób przyjeżdżających i wyjeżdżających codziennie do i z Iławy mogły to robić w normalnych, przyzwoitych warunkach. Dworzec winien być dostępny dla wszystkich przewoźników i jestem pewien, że i inne, mniejsze i większe firmy przewozowe, zgodziłby się na częściowe pokrywanie kosztów jego utrzymania.

Protestujesz przeciwko finansowaniu z podatków obywateli takiej instytucji jak dworzec autobusowy. I całkowicie się z Tobą zgadzam, gdyby miał być on dostępny jedynie dla taboru PKS, gdyż ta firma niczym sobie na takie względy nie zasłużyła, gardząc dotychczas swymi klientami. Bo jej dzisiejsze kłopoty nie są skutkiem jedynie liberalizacji rynku przewozowego, lecz chyba głównie uśpienia czujności tej firmy, której długo się wydawało, że jest monopolistą nie do ruszenia i z tego powodu lekceważyła elementarne potrzeby swych klientów w osobach podróżnych.

Ale z drugiej strony zapewnienie odpowiedniego poziomu usług publicznych, a w tym i podróżowania, mieszkańcom naszego powiatu jest obowiązkiem zarówno władz powiatowych jak i miejskich. Na tej samej zasadzie powinieneś protestować przeciwko wydawaniu kwot pochodzących z podatków obywateli np. na utrzymywanie transportu miejskiego, wiat na przystankach autobusowych w mieście, dróg miejskich i powiatowych, budowę chodników, ścieżek rekreacyjnych, renowację kina, budowę amfiteatru czy też basenu miejskiego...

A według mnie najpierw, a może jednocześnie, trzeba było zapewnić zmęczonym, zziębniętym, często mokrym podróżnym wyjeżdżającym z Iławy do pobliskich wsi i miasteczek, po wielu godzinach ciężkiej pracy i nauki, dach nad głową i ciepłe pomieszczenie na tzw. dworcu autobusowym. Ludzie ci, choć mieszkają poza Iławą, to swą, często ciężką, pracą służą naszemu miastu. Pracując w Iławie osoby te także płacą swe podatki w miejscowej Izbie Skarbowej i później z tychże podatków utrzymywana jest np. szkoła, do której, być może, uczęszczają również Twoje dzieci. I z tych to powyższych powodów miasto, powiat oraz my – ich mieszkańcy - nie powinniśmy odwracać się do tych osób plecami i ignorować ich podstawowych potrzeb, bo tak się po prostu nie godzi…

Z innej zaś strony ciekawym i najbardziej racjonalnym wydaje się pomysł internauty podróżnego, który proponuje bardzo proste rozwiązanie problemu polegające na tym, by obsługę podróżujących autobusami przenieść do pustych przecież pomieszczeń na dworcu PKP. Uważam, że w pobliżu tegoż dworca można by także wygospodarować nieco miejsca na podjeżdżające i odjeżdżające autobusy. Co prawda PKP jest tak samo skostniałą instytucją jak PKS, ale pogodzeniem interesów tych dwóch, nierychliwych i często obojętnych na los podróżnych instytucji, mogłyby zająć się właśnie miejskie i powiatowe władze samorządowe. Gdyby tylko im się chciało, i w tym już chyba największy problem…
 iławianin [165]
 Iława, Wtorek 29-10-2013

29317. 
Odnośnie wpisu numer: 29313

Od 30 kwietnia br. przestałem być członkiem partii politycznej pod nazwą Platforma Obywatelska.
Pozostałem jednak w klubie parlamentarnym PO. Przyczyny mojej takiej właśnie decyzji wyjaśniałem publicznie kilkakrotnie, również na forum - nie chcę już do tego wracać.
Z pokorą przyjmuję do wiadomości fakt, że z uwagi na moją obecność w klubie PO, ucierpię w trakcie przyszłorocznych wyborów samorządowych. Szczególnie stracę w oczach twardego elektoratu prawicowego.
Trudno.
W życiu publicznym staram się kierować zasadami, a dochowywanie pryncypiów w każdej sytuacji zawsze musi mieć swoją, często bardzo wysoką cenę.
 Adam Żyliński
 Iława, Wtorek 29-10-2013

29316. 
Odnośnie wpisu numer: 29313

Panie "szkielet", ale przeciętny Jan Kowalski lub Jan Wiśniewski nie może być Adamem Dereszem bądź inną ważną personą, dlatego twój argument jest słaby.
Władza boi się obywateli, bo choć my, szarzy obywatele styrani robotą za 1600 brutto, to pośród nas jest wiele osób bardzo inteligentnych - ale skutecznie przez mechanizmy ucisku sprowadzanych do poziomu podłogi.
 Kamil
 Iława, Wtorek 29-10-2013


Strona [ poprzednia 1 2 3 ... 18 19 20 ... 34 35 36 37 38 39 40 41 42 ... 151 152 153 ... 267 268 269 następna ] z 269



94105552


Biuro Ogłoszeń Drobnych:
ogloszenia@kurier-ilawski.pl


Biuro Reklamy:
reklama@kurier-ilawski.pl


Informator: co, gdzie, kiedy?
informator@kurier-ilawski.pl


Kronika Towarzyska:
kronika@kurier-ilawski.pl


Redakcja:
redakcja@kurier-ilawski.pl


Newsletter


wejście | jedynka Kuriera | jedynka Tele | CZYTAJ i KOMENTUJ | felietony | kogel-mogel | REKLAMA | ogłoszenia
szukaj | FORUM | 
E-mail: redakcja@kurier-ilawski.pl, reklama@kurier-ilawski.pl, ogloszenia@kurier-ilawski.pl
Copyright © 2001-2015 - Kurier Iławski. Wszystkie prawa zastrzeżone.